Frank i złoto królują, dolar w zadyszce
To był tydzień „ucieczki do jakości”. USD słabł szeroko z powodu gry pod obniżki stóp Fed, ale największymi wygranymi były aktywa „bezpieczne”: CHF, JPY i złoto. Wśród „towarowych” walut AUD i NZD oberwały podwójnie (risk-off + słabsze dane z Australii), CAD i NOK ucierpiały przez spadek ropy. EUR i GBP skorzystały z relatywnej ostrożności EBC/BoE wobec obniżek, choć w piątek strach na rynkach odbił się na parach ze „szwajcarem” i „jenem”. CNY zyskał dzięki mocnym fixingom PBoC mimo głośnej retoryki handlowej. PLN trzymał się relatywnie stabilnie po wcześniejszym cięciu stóp NBP, ale jak to EM pozostaje wrażliwy na globalną awersję do ryzyka. LatAm był zróżnicowany: MXN znów pokazał odporność, BRL – bardziej neutralnie. ZAR nie uniósł się na fali rekordowego złota, bo sentyment EM był po prostu zbyt słaby.
Niżej podsumowanie dla najważniejszych walut.

Dolar amerykański (USD)
To był dla dolara trudny tydzień, bo nastroje na rynkach mocno falowały: z jednej strony strach o kondycję amerykańskich banków regionalnych i ogólny „risk-off”, z drugiej rosnące oczekiwania na obniżki stóp Fed w najbliższych miesiącach.
Gdy inwestorzy zaczynają wyceniać cięcia stóp, waluta emitenta zwykle traci, bo spada jej „atrakcyjność odsetkowa”. Dokładnie to widzieliśmy: indeks dolara (DXY) był w drodze do największego tygodniowego spadku od końca lipca. Jednocześnie skoki zmienności przeniosły kapitał do „bezpiecznych przystani” (frank, jen) i do złota, które wystrzeliło do rekordu powyżej 4 300 USD/oz.
Taki miks zwykle ciąży dolarowi w ujęciu szerokim, nawet jeśli chwilami zyskuje on do walut rynków wschodzących. Gwoździem do trumny dla USD było też gasnące ryzyko natychmiastowych, wysokich ceł na Chiny (przekaz polityczny złagodniał), co zdjęło część „premii za strach” z zielonego.
To był tydzień „niedźwiedzi” dla dolara z powodu gołębich oczekiwań wobec Fed i ucieczki do innych bezpiecznych aktywów.
Euro (EUR)
Euro skorzystało na słabości dolara i na przekazie z EBC: rynek dostaje sygnał „czekamy i patrzymy”, a nie „tnijmy dalej”. Jeśli bank centralny Europy sygnalizuje pauzę, a Fed może ciąć, to różnica w oprocentowaniu przestaje faworyzować USA, a to jest wiatr w żagle dla EUR.
W tle mamy też dyskusję o tym, czy mocny euro nie zbije inflacji za bardzo; część decydentów mówi wprost, że kolejne cięcia stóp w strefie euro miałyby sens dopiero przy nowych szokach. Taka ostrożność wzmacnia wrażenie, że EBC nie będzie się ścigał z Fed w luzowaniu, co pomaga wspólnej walucie.
Jednocześnie rynki akcji w Europie były nerwowe, ale to nie zdołało zetrzeć przewagi wynikającej z relatywnej polityki stóp. Warto też odnotować, że temat „cyfrowego euro” (i jego wpływu na depozyty) znów wracał w komentarzach rynkowych, to kwestia długo-terminowa, ale kształtuje narrację o europejskich finansach. W tym tygodniu bilans: euro lekko w górę vs USD, zgodnie z globalnym obrazem.
Funt brytyjski (GBP)
Funt miał mieszany tydzień: na koniec dnia minimalnie niższy do franka i jena (ucieczka do bezpiecznych walut), ale w całym tygodniu nadal na plusie wobec dolara dzięki jego osłabieniu. UK nie jest dziś „wysokorentowną przystanią”, ale ostrożny Bank Anglii (brak szybkich cięć) w połączeniu z lekką poprawą danych o wzroście sprawia, że kabel (GBPUSD) trzyma się nad wodą.
Inwestorzy martwili się jednocześnie o globalne banki i handel międzynarodowy, więc w piątek popyt uciekał do franka i jena, a to chwilowo dociskało GBP. Mimo to, patrząc na cały tydzień, poduszka w postaci słabszego USD działała. Rynek nie widzi cięć stóp w UK prędko, a część historii wokół funta to też narracja o napływie inwestycji w technologie/AI do UK – to bardziej tło niż czynnik tygodniowy, ale pomaga w nastrojach.
Jen japoński (JPY)
Jen odżył jako „bezpieczna przystań”. Gdy na rynkach robi się nerwowo, japońska waluta często zyskuje. Tak też było tym razem, zwłaszcza wobec funta czy walut towarowych. Na USDJPY ruch był bardziej zniuansowany (okolice psychologicznych poziomów), ale sama narracja rynkowa była jasna: w tle wciąż dyskusja o możliwej interwencji BOJ przy skrajnych poziomach i o tym, czy jesienią nie padnie kolejna podwyżka stóp w Japonii, gdyby słabość jena znów podbijała inflację.
Gdy inwestorzy boją się o banki i handel, kupują jena; gdy ryzyko maleje – sprzedają. W tym tygodniu strach wrócił, więc popyt na JPY był większy.
Frank szwajcarski (CHF)
Frank był jednym z bohaterów tygodnia. W chwili stresu inwestorzy tradycyjnie „parkują” pieniądze we franku, co widzieliśmy m.in. na parach CHF względem GBP i USD. Mechanika jest prosta: bezpieczeństwo ponad wszystko, a Szwajcaria ma reputację stabilnej przystani. Ruchy na rynku obligacji (spadek rentowności w krajach rozwiniętych) i rekordowe złoto dodatkowo kleją narrację „risk-off”, która wspiera CHF. To nie znaczy, że SNB celuje w mocno przewartościowanego franka, długoterminowo bank centralny zwykle woli umiarkowanie słabszą walutę – ale w tygodniach takich jak ten przepływy robią swoje.
Dolar australijski (AUD)
Aussie dostał podwójny cios: globalny risk-off oraz gorsze dane z rynku pracy. Bez owijania w bawełnę stopa bezrobocia w Australii podbiła do najwyższego poziomu od około 4 lat, co zwiększyło zakłady na cięcia stóp przez RBA już w najbliższych miesiącach. Kiedy rosną szanse na niższe stopy, waluta zwykle mięknie.
Drugi element to słabość rynków surowcowych (na przykład spadająca ropa) i obawy o handel z Chinami – AUD jest na to wrażliwy. W piątek ASX zjechał z rekordów, a sam dolar australijski przełamywał kolejne wsparcia na parach ze „szwajcarem” czy jenem.
Gdy świat się boi i gdy krajowe dane pchają bank centralny w kierunku luzowania, AUD ma pod górkę.
Dolar nowozelandzki (NZD)
„Kiwi” zwykle robi to, co Aussie, to są starzy kumple. I tak było tym razem. Rynek wolał bezpieczne aktywa, więc waluty ryzykowne, w tym NZD, były pod presją. Co ważne w Nowej Zelandii RBNZ wciąż stoi przed dylematem, jak zbić inflację bez dławienia gospodarki, ale to akurat nie był tydzień dla niuansów lokalnych – globalny strach dyktował nastroje. NZD osłabiał się szczególnie wobec franka i jena; do USD ruch był ograniczany przez ogólną słabość samego dolara.
Gdy rośnie nerwowość, kiwi traci, a bez świeżych „jastrzębich” komunikatów z RBNZ trudno mu było znaleźć paliwo do odbicia.
Dolar kanadyjski (CAD)
Loonie żyje ropą, a ropa spadała i była na ścieżce tygodniowej straty. Dołek cen surowca, wraz z obawami o handel i banki, spychał CAD niżej, choć chwilami pomagała mu wizja gołębiego Fed (słabszy USD). W praktyce USD/CAD dryfował wokół psychologicznego 1,40, a w ostatnich dniach para testowała poziomy niewidziane od kwietnia. Zmienność była spora, ale wniosek prosty: gdy Brent/WTI schodzą, a rynek boi się o wzrost globalny, CAD cierpi, nawet jeśli Bank Kanady nie mówi jeszcze o agresywnych cięciach.
Chiński juan (CNY)
Tu historia jest odwrócona: ludzie boją się o handel USA–Chiny, ale… PBoC podbił „fixing” (kurs referencyjny) i rynkowy USD/CNY cofnął się. Juan zyskał do dolara do najwyższych poziomów od około 3 tygodni.
Chiński bank centralny „steruje” kursem, codziennie wyznaczając punkt odniesienia; jeśli wystawi mocniejszy kurs juana, to daje sygnał rynku, gdzie chciałby go widzieć. W tym tygodniu PBoC serią mocnych fixingów ostudził spekulacje o dalszym osłabianiu CNY, prawdopodobnie też z myślą o ważnych spotkaniach politycznych i negocjacjach handlowych. W narracji pomagał też sygnał, że Waszyngton i Pekin rozmawiają, a skrajnie wysokie cła mogą okazać się niewykonalne w praktyce – to łagodziło skrajny pesymizm.
Złoty polski (PLN)
PLN był w tym tygodniu relatywnie spokojny jak na tło globalne. Najważniejszy ruch wydarzył się wcześniej: NBP w październiku ściął stopy o 25 pb, kontynuując serię i schodząc z główną stopą do okolic 4,5% (kolejne cięcia są „w grze”, ale komunikacja jest ostrożna). Po decyzji złoty lekko osłabł, bo niższe stopy to mniejsza „tarcza odsetkowa”.
W tym tygodniu PLN przede wszystkim reagował na globalny risk-off i słabość dolara. Na parach z USD to pomagało, na parach ze „szwajcarem” i „jenem” przeszkadzało.
Operacyjnie NBP prowadził rutynowe przetargi bonów, co nie zmienia szerszej układanki. Dla laika: po serii cięć złoty jest bardziej wrażliwy na „ucieczkę do bezpiecznych walut”. Jeśli globalne nerwy się utrzymają, PLN może być „szarpany” – choć przy słabnącym USD bywa, że EUR/PLN nie rośnie tak dynamicznie.
Korona norweska (NOK)
NOK to waluta „naftowa”, tak więc tygodniowy spadek ropy działał jak hamulec. Nawet jeśli krótkoterminowo kursy robią swoje, ekonomiczny sens jest prosty: niższa ropa to gorsze perspektywy dochodów eksportowych Norwegii i mniej paliwa dla NOK. Dodatkowo, gdy świat się boi, inwestorzy zamykają ryzykowne pozycje w małych walutach – a NOK do takich należy. Bilans tygodnia: presja w górę na USD/NOK, przerywana epizodami słabości samego dolara. W tle długoterminowe historie (rekordowe inwestycje sektora naftowego, zielona transformacja) pozostają ważne, ale w horyzoncie tygodnia rządziła ropa i risk-off.
Korona szwedzka (SEK)
SEK ocierała się o pozytywną narrację roku (mocne odbicie 2025), a w tym tygodniu na tapetę wrócił ciekawy wątek: napływ inwestycji technologicznych/AI do Szwecji jako długoterminowy plus dla waluty.
Krótkoterminowo SEK oczywiście reaguje na EBC, Riksbank i globalny risk-off, ale świeże komentarze analityków przypomniały, że Skandynawia może korzystać z trendów infrastrukturalnych (data-centra, zielona energia). Dla zwykłego inwestora to brzmi „odlegle”, ale w FX nastroje liczą się równie mocno, co dane, a nastroje wokół SEK są w 2025 znacznie lepsze niż rok wcześniej. Riksbank z kolei sygnalizuje, że inflacja powinna wyraźnie spowolnić w pół roku, co daje mu pole do pauzy – to neutralne/lekko pozytywne tło dla korony, jeśli globalnie USD słabnie.
Peso meksykańskie (MXN)
„Super-peso” znowu pokazało odporność: mimo globalnych nerwów kurs nie odleciał w górę tak, jak można by się obawiać w risk-off. Pomagały dwa czynniki: wciąż względnie atrakcyjna różnica stóp (carry) oraz osłabienie dolara na poziomie globalnym.
W intra-tygodniowej dynamice USD/MXN chwilami podchodził pod 18,5, ale popyt na peso wracał, gdy tylko USD łapał zadyszkę.
Meksyk korzysta z tematów „nearshoringu” i z tego, że carry-trade nadal się spina – dopóki Fed realnie nie zetnie stóp, a Banxico trzyma „kotwicę”, inwestorzy lubią trzymać ekspozycję na MXN. Oczywiście, w skrajnej ucieczce do bezpiecznych przystani peso traci szybko, ale to jeszcze nie był ten tydzień.
Real brazylijski (BRL)
BRL szedł śladem rynków EM, ale bez dramatów. Rozmowy USA-Brazylia i szansa na ocieplenie relacji handlowych to plus dla sentymentu, choć to temat polityczny i średnio-terminowy.
Krótkoterminowo real był pod wpływem koszyka EM (risk-off) oraz ruchów na dolarze. Bank centralny Brazylii od września pauzuje po wcześniejszych podwyżkach – komunikując, że przerwa może potrwać. Taki miks (brak nowych podwyżek, ale też brak cięć) stabilizuje wycenę, a co najważniejsze – w tym tygodniu nie było lokalnych „szoków”.
Jeśli ropa i surowce energetyczne dalej będą miękkie, to część eksporterów odczuje presję, ale BRL historycznie reaguje mocniej na globalny przepływ kapitału do/od EM. W bilansie tygodnia: wahania, ale bez wybicia trendowego.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 17 października 2025


















