Od jena po złotego: tydzień między inflacją a cięciami stóp
To był tydzień danych o inflacji i polityki banków centralnych. W USA CPI 3,0% r/r utrzymał dylemat: ciąć stopy ze względu na wzrost, czy czekać aż inflacja wróci bliżej 2%? W Europie inflacja lekko w górę, w UK CPI „zabetonowane” na 3,8%, czyli presja na bank centralny maleje, ale nie znika.
W gospodarkach rozwijających się widać różne ścieżki: CBRT (centralny bank Turcji) tnie ostrożniej (inflacja wciąż >30%, tak tak, a my już o naszej wysokiej inflacji zapomnieliśmy), centralny bank Meksyku szykuje dalsze cięcia, NBP po zaskakującej obniżce korzysta ze stabilnej inflacji około3%.
Waluty „bezpiecznych przystani” (CHF, częściowo USD) zyskiwały w epizodach risk-off, a wysokobety (czyli ZAR, HUF, MXN) cierpiały. Jen pozostaje zakładnikiem różnicy stóp i groźby interwencji. AUD/NZD konsolidują, czekając na silniejszy impuls z Chin i Fed.

Niżej krótko o każdej z głównych walut.
USD – dolar amerykański
Dolar w tym tygodniu poruszał się nerwowo, bo inwestorzy trawili opóźnione przez shutdown dane o inflacji CPI za wrzesień. Ostatecznie odczyt wyniósł 3,0% r/r (rdzeń też 3,0%), lekko poniżej oczekiwań 3,1%, ale wciąż powyżej celu Fed. W ujęciu m/m CPI wzrósł o 0,3%, przy czym paliwa podbiły koszyk o 4,1% m/m.
Różne redakcje podkreślały, że cła na import (zwłaszcza na odzież) zaczęły „przesączać się” do cen (np. odzież +0,7% m/m), co utrudnia szybki powrót inflacji do 2% i miesza obraz przed posiedzeniem Fed 28–29 października. Jednocześnie część inwestorów nadal liczy na cięcie stóp ze względu na schłodzenie rynku pracy i „przyciemnione” dane w trakcie shutdownu, które Fed może zastępować danymi prywatnymi.
To napięcie między inflacją powyżej celu a obawami o wzrost sprawiło, że USD raz zyskiwał na „bezpiecznej przystani”, a raz słabł, gdy rosły zakłady na obniżki. W tle: zmienne nastroje wokół ceł USA-Chiny i szerzej globalnej polityki handlowej.
Efekt tygodnia? USD utrzymał względną przewagę nad walutami najbardziej wrażliwymi na ryzyko, ale oddał część pola przy danych CPI poniżej konsensusu – dokładnie tak, jak sugerowały komentarze z końca ubiegłego tygodnia o „krótkotrwałych rajdach wbrew trendowi” na dolarze.
EUR – euro
Euro żyło przede wszystkim europejską inflacją i dyskusją, co zrobi EBC dalej. Zaktualizowane dane Eurostatu pokazały przyspieszenie HICP w strefie euro do 2,2% r/r we wrześniu (z 2,0% w sierpniu). To niby niewielki ruch, ale ważny psychologicznie: rynek przestał wyceniać szybkie „gołębie” ruchy EBC. Jednocześnie w tle wciąż przewijają się obawy o wzrost w rdzeniu Eurolandu, a same „Minutes” EBC z wrześniowego posiedzenia przypomniały, że Rada mocno waży bilans ryzyk i woli działać etapami.
Na rynku walutowym euro naprzemiennie korzystało ze słabszych momentów dolara i traciło, gdy wracał risk-off oraz narracja o bezpiecznych przystaniach (CHF, w mniejszym stopniu USD). W relacji do funta sytuację komplikowały brytyjskie dane CPI, które utrzymały presję na BoE, oraz kapitał krążący w Europie za sprawą tematu AI (sporo komentarzy o benefitach dla GBP/SEK).
Summa summarum: EUR/USD wahał się, a tygodniowy bilans zależał głównie od chwilowych przetasowań na USD i rynkowego apetytu na ryzyko. Z perspektywy kolejnych tygodni kluczowe będą: ścieżka inflacji bazowej w Eurolandzie, nowe projekcje i tempo schładzania gospodarki niemieckiej.
Euro było typowym „weather vane” – reagowało kierunkowo na nagłówki o Fed i dane z USA, bo własny kalendarz miał mniej „twardych” punktów.
GBP – funt szterling
W UK mamy ciekawą mieszankę: inflacja CPI utrzymała się na 3,8% r/r trzeci miesiąc z rzędu (wrzesień), nieco poniżej prognoz i znów wywołała dyskusję, czy BoE będzie mógł ciąć stopy pod koniec roku lub na początku 2026. Jednocześnie rynek pracy wysyła mieszane sygnały, a część danych koniunkturalnych była lepsza, co powodowało „szarpane” sesje na funcie.
W ujęciu międzyrynkowym inwestorzy patrzyli, czy słabszy zwrot dolara da GBP oddech — i chwilowo tak było, ale gdy wracał risk-off, funt dostawał rykoszetem (szczególnie wobec franka). Wzmianki o wpływie boomu AI na GBP (i SEK) są ciekawe, bo sugerują, że strumień kapitału do spółek technologicznych/finansowych w UK może być wsparciem dla waluty, choć analitycy uczciwie przyznają: ciężko to precyzyjnie zmierzyć, a stopy i budżet wciąż mają większą wagę. Na tym tle GBP/USD krążył w szerokiej konsolidacji, a EUR/GBP reagował głównie na wahania sentymentu do Eurolandu.
Krótkoterminowo kluczem dla funta pozostaje ścieżka inflacji usług i timing obniżek BoE – rynek z lekkim przechyłem na wcześniejsze cięcie niż jeszcze miesiąc temu, ale bez przesądzania. W praktyce to tworzy setup na „handel wiadomościami”: niespodzianki w danych mogą wywoływać dynamiczne, ale krótkotrwałe ruchy.
PLN – złoty polski
Dla złotego tydzień upłynął pod znakiem październikowej decyzji RPP (7–8 X): NBP obciął stopy o 25 pb do 4,50%, co było zaskoczeniem dla części rynku i „przestrojeniem” oczekiwań na kolejne miesiące. Dane o inflacji pokazały, że CPI we wrześniu to 2,9% r/r, a inflacja bazowa (bez żywności i energii) trzyma się przy 3,2% r/r. To dość komfortowe tło dla ostrożnego luzowania, ale rynek pamięta, że globalny dolar bywa kapryśny – i to on często „dyktuje” kursy CEE. W komentarzach banków (np. ING) przebijała myśl, że CPI może oscylować blisko 3% do końca roku, z szansą zejścia bliżej celu NBP w 2026.
W praktyce PLN w tym tygodniu wykazywał odporność na tle regionu, ale pozostawał wrażliwy na globalny risk-off i wahania USD. W tradingu taktycznym: scenariusz „mocniejszy PLN przy słabszym dolarze + brak kolejnych szybkich cięć” działa najlepiej; zaś „mocny USD + gołębie sygnały RPP” to mieszanka osłabiająca złotego. Na dłużej kluczem będzie miks: ścieżka inflacji bazowej, polityka fiskalna i tempo wzrostu strefy euro (eksport). Warto też śledzić oficjalne komunikaty NBP (sprzedaż bonów, płynność), bo czasem są wskazówką dla krótkoterminowych przepływów.
JPY – jen japoński
Jen nadal był pod presją, mimo że plotki o zbliżającym się ruchu BoJ (delikatnej podwyżce) krążyły w mediach. Informacje z tego tygodnia sugerowały, że BoJ nie czuje presji, by spieszyć się z podwyżką już teraz – co studzi oczekiwania na szybkie umocnienie JPY. Jednocześnie na horyzoncie wciąż tkwi groźba interwencji: byli urzędnicy i analitycy mówią wprost, że okolice USD/JPY ~160 to strefa, gdzie rząd mógłby zareagować. To czyni jena wyjątkowo „opcjonalnym” – rynek handluje go jak walutę z zakotwiczeniem ryzyka interwencji: momentum carry sprzyja słabości JPY, ale strach przed nagłym zrzutem ogranicza zapędy.
W praktyce mieliśmy w tygodniu fazy, w których dolar osłabiał się po CPI i jen łapał oddech, a potem odwrót, gdy rentowności USA nie chciały spadać. Jeśli BoJ na najbliższym posiedzeniu zasygnalizuje cierpliwość, a USA nie „zejdą” wyraźnie ze stóp, USD/JPY może dalej testować cierpliwość władz w Tokio. Z punktu widzenia ryzyko/zysk: intradayowe granie pod interwencję ma coraz gorszą relację, dopóki nie ma twardych sygnałów – ale każdy nagłówek o „działaniu ministerstwa finansów” może nagle dodać kilkaset pipsów zmienności (to oznacza całkiem duże wahania).
CHF – frank szwajcarski
Frank w tym tygodniu znowu przypomniał, że jest „bezpieczną przystanią”. W momentach risk-off zyskiwał do GBP i części koszyka G10, a komentarze rynkowe podnosiły temat możliwych interwencji SNB przy nadmiernym umocnieniu. Ostatnie tygodnie przyniosły też ważny wątek polityczny: wspólne oświadczenie SNB i Departamentu Skarbu USA, które odczarowało napięcia wokół „manipulacji kursem”, a jednocześnie wyraźnie pozostawiło interwencje walutowe jako legalne narzędzie polityki pieniężnej SNB – by dbać o stabilność cen i porządek rynkowy.
W praktyce to dla rynku sygnał: jeśli CHF zbyt szybko się wzmacnia (np. EUR/CHF zbliża się do „niewygodnych” poziomów), bank centralny może zareagować, bez politycznych reperkusji z Waszyngtonu. W tym tygodniu, na tle mieszanych nastrojów globalnych i wahań USD, frank zyskiwał wobec funta, a wobec euro i dolara był bardziej „taktyczny” – reagował na dzienne fale risk-on/off. Dla inwestorów CHF pozostaje walutą balansującą między realnym popytem „bezpiecznej przystani” a „dachem” ze strony SNB. To ogranicza trendy i faworyzuje transakcje krótkoterminowe.
AUD – dolar australijski
AUD spędził tydzień w wąskiej konsolidacji, co dobrze oddaje sprzeczne siły działające na tę walutę. Z jednej strony ostrożny RBA (ostatnie komunikaty i wystąpienia) oraz mięknący obraz Chin studzą apetyt na duży risk-on. Z drugiej strony: każdy impuls słabszego dolara USA chwilowo pomaga AUD/USD odbijać. Kalendarz dla Australii był mniej „gruby”, więc w praktyce AUD tańczył w rytm globalnego sentymentu i nagłówków z USA/Chin. RBA w ostatnich publikacjach (Bulletin, wystąpienia) utrzymuje ton „cierpliwy, zależny od danych”, a rynek długu nie widzi pilnej potrzeby agresywnych ruchów.
Dla traderów oznacza to, że przebicie konsolidacji wymaga katalizatora: albo wyraźnie lepszych perspektyw Chin, albo zaskakująco „gołębiego” Fedu, albo odwrotnie: globalnego risk-off. Tymczasem bilans tygodnia to dość książkowy „coil”: świece z krótkimi cieniami, niski ATR intraday i aktywność spekulacyjna wokół opcji w okolicy kluczowych strike’ów. Jeśli szukasz kierunku: spoglądaj na PBoC (fixingi i impuls dla CNY) oraz na amerykańskie stopy. Bez tych bodźców AUD może dalej „pływać w kanale”.
NZD – dolar nowozelandzki
Nowa Zelandia dorzuciła w tym tygodniu mocny punkt danych: inflację CPI za III kwartał na 3,0% r/r, czyli przy górnej granicy celu RBNZ. Co ciekawe, to zderza się z wcześniejszym przekazem o dużym cięciu stóp (50 pb) dokonanym 8 października, gdy bank centralny ratował schładzającą się koniunkturę i sygnalizował gotowość do dalszego luzowania. Efekt? Rynek stanął przed zagadką: jak pogodzić CPI na 3% z gołębim RBNZ.
W krótkim terminie NZD próbował odbić od sześciomiesięcznych minimów, ale presja globalnego risk-off i porównywanie go do AUD oraz dolara USA ograniczały rajd. Silnikiem dla NZD pozostają: ceny surowców rolnych, popyt z Azji (Chiny) i krzywa stóp w relacji do partnerów – a te na razie nie dają jednolitego sygnału.
Technicznie: podaż pojawia się przy każdym podejściu pod górne ograniczenia kanału, a gracze opcyjni chętnie rozgrywają „fade the move”. Dalsze losy NZD zależą od tego, czy kolejne dane potwierdzą, że CPI był „wyskokiem”, czy jednak utrzyma się wyżej, wymuszając korektę forward guidance RBNZ.
CAD – dolar kanadyjski
W Kanadzie rynek żył zapachem kolejnego cięcia stóp przez BoC – ekonomiści i agencje sugerują, że 29 października bank może znów ściąć koszt pieniądza. CAD przez to miał trudniej: kiedy USD łagodniał po CPI, „loonie” łapał momenty siły, ale perspektywa gołębiego BoC i chwiejne surowce (ropa bez jednoznacznego trendu tygodniowego) ograniczały potencjał.
Kanada jest też wrażliwa na nastroje w USA, a w tym tygodniu kapitał oscylował między „szukamy bezpieczeństwa” i „granie pod szybkie cięcia Fed”, co robiło CAD-owi huśtawkę. Na tylnym planie pozostaje temat zadłużenia gospodarstw domowych i chłodniejszej koniunktury, to dodatkowo wzmacnia rynkowy case za ostrożniejszym BoC.
W praktyce USD/CAD był rynkiem event-driven: najpierw ruch pod CPI USA, później wyczekiwanie na komunikaty kanadyjskie i plotki o październikowej decyzji. Dla krótkoterminowców: reakcja na ewentualny „surprise” BoC (np. brak cięcia) może być gwałtowna, bo pozycjonowanie zdaje się skręcać w gołębią stronę.
CNY – juan chiński
CNY w tym tygodniu pozostawał ściśle sterowany fixingami PBoC i ogólnym przekazem o słabnącej dynamice gospodarczej. Ankiety Reutersa i komentarze analityków z zeszłego tygodnia przewidują spowolnienie PKB i ewentualne „dolewanie” bodźców, w tym małe cięcia stóp w IV kwartale. Jednocześnie PBoC konsekwentnie wykorzystuje kurs jako bufor stabilności: codzienne fixingi bywają „mocniejsze” niż modele rynkowe, co ogranicza deprecjację i sygnalizuje, że bank trzyma rękę na pulsie.
Dodatkowo, bieżący kontekst geopolityczny i cła USA-Chiny sprawiają, że CNY jest walutą „polityczno-makro” – szybko reaguje na nagłówki o rozmowach, taryfach i krokach banku centralnego. W tym tygodniu widzieliśmy ustabilizowanie kursu wokół poziomów wyznaczanych przez fixing, przy ograniczonej zmienności intraday.
W szerszym obrazie juan pozostaje pod presją różnicy stóp do USD i miękkich danych krajowych, ale determinacja PBoC (także poprzez narzędzia płynnościowe i „guidance” w rynku obligacji) ogranicza tempo ruchu. Dla traderów CNY to waluta, gdzie analiza policy mix (fixingi, płynność, sygnały słowne) ma pierwszeństwo przed klasycznym „price action”.
INR – rupia indyjska
Rupia spędziła tydzień w wąskim paśmie, co odzwierciedla aktywność RBI na rynku walutowym. Dealerzy od tygodni mówią o „miękkiej linii” obrony w okolicy 88,80 za USD – tam bank miał najaktywniej temperować deprecjację. W praktyce to sprawia, że INR zachowuje się „lepko”: nie chce wybić się wyżej przeciw USD, ale też nie potrafi trwale się umocnić bez poprawy globalnego apetytu na ryzyko.
Kluczowe konteksty makro: cła USA, przepływy portfelowe (we wrześniu inwestorzy zagraniczni netto sprzedawali indyjskie akcje), oczekiwania wobec decyzji RBI (większość ekonomistów widziała stopy bez zmian, choć temat cięcia wraca w debacie o wzroście). W tygodniu, gdy dolar raz słabł (po CPI), a raz wracał do gry, INR pozostawał „zarządzany” raczej niż rynkowy – i to się nie zmieni, dopóki RBI będzie pilnować płynności i punktów technicznych.
Dla spekulantów oznacza to mniejszy sens „gonienia” wybicia; dla importerów/eksporterów — bardziej przewidywalne pasmo wahań. W dłuższym horyzoncie ścieżka INR zależy od kombinacji: rekordowych inwestycji w przemysł/AI, polityki handlowej USA i kondycji przepływów portfelowych.
BRL – real brazylijski
W Brazylii temat numer jeden to uporczywa inflacja bazowa, o której w tym tygodniu przypomniał minister finansów. Polityka pieniężna pozostaje restrykcyjna, bo choć nagłówkowa inflacja oscyluje w okolice 5,2% r/r, to „rdzeń” hamuje wolniej. BRL przez to reaguje na dwa wektory: z jednej strony wysokie realne stopy to wsparcie dla waluty, z drugiej obawy o wzrost i globalny risk-off potrafią kasować napływy. W dodatku kapitał zagraniczny bardzo czuły na amerykańskie rentowności i ceny surowców — jeśli dolar dostaje podmuch siły i ropa nie pomaga, BRL łatwo się cofa.
Komunikat ministra (IMF/Bank Światowy) podkreślił determinację banku centralnego do trzymania celu inflacyjnego 3%, co rynek odebrał jako utrzymanie „jastrzębiego biasu” mimo politycznego szumu wokół kosztu pieniądza. W tygodniu BRL pływał razem z koszykiem EM: chwile siły po słabszym CPI w USA były, ale nie przebiły się w trend. W dłuższym obrazie inwestorzy patrzą na fiskalny „kotwicznik” i tempo inwestycji; krótkoterminowo – na kolejne komunikaty BC i wahnięcia nastroju globalnego. Efekt: BRL pozostaje walutą z solidnym carry, ale wrażliwą na falowanie USD.
MXN – peso meksykańskie
Peso zwykle jest „mistrzem” carry wśród EM, ale w tej chwili ciąży mu miks: perspektywa dalszych cięć Banxico w miarę schodzenia inflacji oraz niepewność wokół ceł/łańcuchów dostaw (auto, elektronika). Sondaże i komentarze w tym tygodniu zwracały uwagę, że inflacja w pierwszej połowie października mogła zwolnić, co podsyca narrację o kontynuacji luzowania. Równocześnie prognozy wzrostu PKB na przyszły rok są dość skromne, po ledwie 0,5% w 2025, co stawia pytanie o odporność gospodarki na globalne spowolnienie.
Dla kursu oznacza to klasyczny dylemat: mocne realne stopy jeszcze są, ale jeśli Banxico będzie ciął, a USA będą trzymać relatywnie wyżej, przewaga carry się kurczy. W tygodniu MXN wahał się głównie za dolarem i apetytami na ryzyko; przy chwilowym osłabieniu USD (po CPI) odbijał, ale geopolitka i risk-off potrafiły szybko to zmazać. Warto też pamiętać o kanałach handlowych: każdy nagłówek o nowych taryfach w USA rykoszetem trafia w perspektywy meksykańskiego eksportu i kapitału. Podsumowując: dla krótkiego horyzontu MXN pozostaje „beta na ryzyko + carry”, z rosnącą wrażliwością na ścieżkę Banxico.
ZAR – rand południowoafrykański
Rand w tym tygodniu znalazł się pod presją mocniejszego dolara i słabszych surowców, choć paradoksalnie złoto zaliczało ekstremalne wahania. ZAR często korzysta z hossy na metalach szlachetnych, ale kiedy rynek globalny przechodzi w tryb „risk-off”, waluta i tak dostaje rykoszetem – widzieliśmy to we wtorek i środę, gdy USD podnosił głowę, a indeksy giełdowe schładzały nastroje. Dodatkowo lokalne dane o inflacji za wrzesień nieco podbiły CPI, lecz mniej niż oczekiwano, co rynkowo wsparło narrację, że SARB może wrócić do cięć, jeśli warunki zewnętrzne pozwolą.
Rand jest klasyczną walutą „dwóch prędkości”: gdy surowce i ryzyko w górę wtedy radzi sobie świetnie; gdy wraca awersja do ryzyka i USD rośnie – cofa się szybko. Ten tydzień był bliżej drugiego scenariusza, choć epizody słabszego dolara dawały krótkie oddechy. Z perspektywy kolejnych dni kluczowe będzie połączenie: kurs złota, ocena SARB co do presji cenowej i sygnały z Fed. Dla aktywnych: ZAR lubi dynamiczne sesje w okolicach publikacji danych USA, warto mieć alerty pod CPI/PCE i duże odczyty koniunktury.
TRY – lira turecka
Lira w tym tygodniu grała „pod bank centralny”. CBRT ściął stopy o 100 pb do 39,5%, zwalniając tempo luzowania na tle wcześniejszych ruchów. Dlaczego? Bo wrześniowa inflacja podskoczyła do ~33% r/r, wyżej niż oczekiwano. Bank sygnalizował, że dalsze cięcia będą bardziej ostrożne, a proces dezinflacji może spowolnić. Na rynku FX to zderzenie działań i danych tworzy trudny grunt: carry pozostaje bardzo wysokie, ale jeśli inflacja nie odpuści, realna stopa nie rośnie tak szybko, jak chciałby inwestor.
W efekcie TRY jest wrażliwa na każdy sygnał z CBRT: sformułowania o „cierpliwości” wspierają stabilizację, a wszelkie akcenty zbyt gołębie wtedy od razu otwierają drogę do osłabienia. Tydzień przyniósł mieszane reakcje: chwilowe umocnienia po decyzji (rynek lubi wolniejsze tempo cięć), a potem ostrożność, gdy przypominano o ścieżce CPI i ryzykach politycznych. W najbliższym planie: kolejne wydruki inflacji i sygnały fiskalne będą decydować, czy lira może liczyć na okres konsolidacji, czy znów wróci „schodek po schodku” w dół.
SEK – korona szwedzka
Choć nie była w Twojej liście „must”, SEK był w tym tygodniu na ustach wielu analityków Europy dzięki narracji: „Szwecja największym europejskim zwycięzcą roku w relacji do słabnącego dolara”. W tym tygodniu korona zachowywała się solidnie w parach z euro i funtem, korzystając z faktu, że rynek wierzy w poprawę konkurencyjności gospodarki (technologia, AI, eksport) i w relatywnie rozsądny miks polityki Riksbanku.
Z punktu widzenia FX to waluta „wysokiej bety” na nastroje w Europie – gdy USD słabnie, a sentyment rośnie, SEK potrafi zyskiwać dynamicznie. Natomiast przy powrocie risk-off i mocniejszym dolarze ruchy szybko się kasują. W tym tygodniu przewagę dawał miks: neutralne dane ze Szwecji + pozytywny strumień komentarzy o AI i przepływach kapitału w regionie, co razem budowało miękkie wsparcie. Dla strategii SEK dobrze gra się na momentum intraday w ślad za GBP/SEK i EUR/SEK – gdy funt ma zadyszkę po danych, korona bywa beneficjentem; gdy euro łapie oddech, korona trzyma się blisko. Fundament w dłuższym terminie: ścieżka inflacji i prowadzona ostrożnie normalizacja polityki pieniężnej. Reuters
NOK – korona norweska
NOK tradycyjnie sprzęgnięta jest z ropą, ale w tym tygodniu „tether” do surowców był słabszy niż zwykle, bo rynek bardziej patrzył na USD i risk-on/off. Mieszany tydzień na ropie (wzrosty, ale bez jednego trendu) nie wystarczył, by nadać NOK wyraźny kierunek. Dodatkowo Norges Bank od dłuższego czasu komunikuje bardzo ostrożnie: inflacja spowalnia, ale gospodarka nie jest odporna jak skała, więc presja na szybkie ruchy stóp jest niewielka. Dla tradera oznacza to, że USD/NOK i EUR/NOK częściej jadą na tym, co robi globalny dolar i Europa, a dopiero w drugiej kolejności na wahaniach Brent.
W tygodniu, kiedy CPI w USA zaskoczył lekko w dół, NOK złapała chwilę siły, jednak gdy wracała awersja do ryzyka, część zysków się rozpływała. Warto pamiętać o sezonowości i wrażliwości NOK na płynność (to waluta, która w „cienkich” godzinach potrafi rozwinąć ruch bez fundamentalnej przyczyny). Strategicznie: jeżeli Twoje założenie to miękki dolar + stabilna ropa, NOK ma przestrzeń do lepszego zachowania. Jeśli jednak USD wróci do łask, NOK może szybko cofnąć. (Źródła dla NOK pośrednio przez wątki USD i ropy; brak „twardej” publikacji w tym tygodniu).
HUF – forint węgierski
Forint dzieli z PLN i CZK tę samą scenę: wrażliwość na dolara i kapitał do regionu CEE. W tym tygodniu HUF dostawał mieszane sygnały: z jednej strony „złagodzone” CPI w regionie i ostrożne banki centralne; z drugiej globalne fale risk-off. Dla HUF kluczowe jest pozycjonowanie funduszy, kiedy dolar mięknie, forint potrafi zyskiwać szybciej niż złoty (wyższa beta), ale też szybciej oddaje w momentach awersji.
Kalendarium lokalne było skromne, więc rynek żył nagłówkami z USA i Eurolandu. W kontekście technicznym ważne bywają poziomy na EUR/HUF — tam obracają się duże zlecenia opcyjne i stopy, a każdy „przeskok” przez figurę potrafi zrobić świecę dnia. Wnioski: na ten tydzień HUF pozostawał instrumentem taktycznym – bez nowego trendu, ze skłonnością do „mean reversion” po przesadnych ruchach. (Wątek regionalny potwierdzają komentarze o PLN i regionie CEE).
CZK – korona czeska
CZK zwykle jest nieco „stateczniejsza” niż HUF, ale mechanika tygodnia była podobna: mniej lokalnych impulsów, więcej fal z USA i strefy euro. Korona czeska reagowała lekkim umocnieniem przy słabszym USD (po CPI), a następnie oddawała, gdy nastroje gasły. Bank centralny Czech od pewnego czasu prowadzi komunikację ostrożną, a inflacja w regionie również powoli „normalizuje się”, co daje przestrzeń do myślenia o dalszym łagodzeniu – choć wszystko zależy od zewnętrznych wiatrów.
Dla CZK ważna jest kondycja Niemiec (eksport, przemysł), więc każdy pozytywny sygnał z danych strefy euro (i niemieckich) byłby wsparciem. W tym tygodniu ich zabrakło, więc CZK pozostała w pasmach znanych z ostatnich sesji. Technicznie: „kup dołek/sprzedaj górkę” nadal bywa skuteczne, o ile pamiętasz o ryzyku nagłówkowym z USA. (Kontekst euro-inflacja i region CEE jak przy EUR/PLN).
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 24 października 2025


















