Tydzień pod dyktando Fed i mocniejszego dolara

W tym tygodniu głównym reżyserem był Fed: cięcie stóp, ale ostrożny ton, co w praktyce wsparło dolara i dociążyło koszyk EM oraz waluty surowcowe. ECB wstrzymał się z ruchem, BoJ także, a BoC obciął i to rozrysowało mapę: USD w górę vs. EUR/GBP (umiarkowanie), mocniej vs. CAD/NZD/AUD i szerzej vs. EM (MXN, ZAR, TRY).
Na peryferiach uwagę przyciągnęły: SNB (zysk dzięki złotu), RBI (obrona INR przy spadku rezerw) i PBOC (fix oraz plany ujednolicenia zasad dla CNY).
Dla krótkoterminowców działało granie „na różnicę stóp” i „kupowanie USD w dołkach”; dla średniego horyzontu kluczowe będą listopadowe dane o inflacji i rynku pracy w USA oraz decyzje BoE/RBA. 

Niżej przegląd najważniejszych walut

Dolar amerykański (USD)

Dla dolara to był „tydzień banków centralnych”. Fed obciął stopę o 25 pb 29.10 i zapowiedział koniec QT od 1.12, ale nie obiecał kolejnego cięcia w grudniu – to tak zwane „gołębie cięcie z jastrzębim komentarzem”, które zwykle pomaga USD, bo rynek nie „przestrzeliwuje” oczekiwań na szybkie luzowanie. Indeks dolara kończy tydzień na plusie, a październik również zamyka na zielono.
W tle mamy wciąż napięcia handlowe i „chwilowe rozejmy”, które bardziej poprawiają nastroje na giełdach niż realnie szkodzą dolarowi jako bezpiecznej przystani. Gdy Fed tnie, teoretycznie USD powinien słabnąć, ale jeśli jednocześnie sygnalizuje ostrożność i zatrzymuje QT, to obraz jest mieszany.

W praktyce w tym tygodniu przewagę miała narracja „dolara wciąż się nie opłaca sprzedawać w ciemno”. Dane rynkowe pokazały, że DXY był w drodze do drugiego z rzędu tygodniowego wzrostu. Na parach widzieliśmy spadki EUR/USD i lekkie cofnięcie surowcowych walut, co potwierdzało defensywny popyt na USD.
Dla strategii krótkoterminowych: kupowanie dołków USD na wsparciach okazało się rozsądną taktyką, zwłaszcza wobec par o wyższej beta (AUD, NZD, CAD). W kolejnych tygodniach kluczowe będzie to, czy listopadowe dane z rynku pracy „pozwolą” Fedowi na pauzę w grudniu, czy jednak rynek znowu podbije oczekiwania na dalsze cięcia.

Euro (EUR)

ECB utrzymał stopy bez zmian 30.10, a w komunikacji podkreślono, że inflacja jest blisko celu 2% w średnim terminie i wcześniejsze cięcia już działają w gospodarce. Rynek odebrał to jako sygnał „dłuższej pauzy”, co przełożyło się na lekkie osłabienie euro wobec dolara. Z makro napłynęły też wstępne dane o wzroście PKB w strefie euro za 3 kw., które były nieco lepsze od oczekiwań (mocniejsze Hiszpania i Francja), więc „realna gospodarka” nie wygląda źle, ale nie na tyle, by wymusić zwrot w polityce.

Ciekawostką z tego tygodnia było ogłoszenie przez EBC przejścia do kolejnej fazy projektu cyfrowego euro od 1.11. To ważne strukturalnie, natomiast nie grało roli dla kursu w horyzoncie kilku dni. Na wykresie EUR/USD broniono wsparć, ale z perspektywy tygodnia przewagę miał USD. Dla prostego wniosku: euro nie ma w tej chwili „paliwa” z banku centralnego, ponieważ rynek patrzy na różnicę stóp z USA i na to, że ECB raczej nie przyspieszy luzowania. Krótkoterminowo oznacza to handel w konsolidacji lub lekkim trendzie spadkowym względem USD, z większą wrażliwością na dane o inflacji i płacach w największych krajach.

Jen japoński (JPY)

Bank Japonii utrzymał stopy bez zmian, przy czym w komunikacji padło kilka „jastrzębsko-brzmiących” nut o możliwej podwyżce, jeśli dynamika płac się utrzyma. Nowa premier Sanae Takaichi zapowiada walkę z inflacją, ale jednocześnie silne bodźce fiskalne, co rynek odczytuje jako „polityczną niespójność”, a to zwykle nie pomaga walucie.
Mimo to po decyzji BOJ i nieco cieplejszym CPI z Tokio jen przestał się osuwać i nawet lekko odrobił straty, choć poziomy pozostają słabe historycznie.

Japonia przez lata miała ekstremalnie niskie stopy, więc każda wzmianka o możliwym podnoszeniu kosztu pieniądza jest duża. Ale BOJ chce więcej danych o płacach i wpływie ceł USA, więc ruchy będą powolne. W tym tygodniu USD/JPY chwilowo cofnął poniżej 154, co część inwestorów wykorzystała do realizacji zysków z długich pozycji w dolarze. Krótkoterminowo to wciąż rynek „kupuj USD na spadkach”, chyba że BOJ wyraźniej zasugeruje termin kolejnego ruchu. Na radarze także ryzyko werbalnych (lub realnych) interwencji Ministerstwa Finansów przy zbyt gwałtownych skokach kursu.

Funt brytyjski (GBP)

Dla funta to był tydzień „czekania na MPC”. Następne posiedzenie BoE przypada 6.11, a konsensus po serii cięć w 2024-2025 wskazuje na pauzę przy 4,00%, z bardzo niepewną ścieżką na grudzień. Rynek stóp w UK jest rozdarty: inflacja spada, ale wciąż powyżej celu; gospodarka łapie oddech, ale ryzyka fiskalne pozostają. W efekcie GBP/USD testował wsparcia razem z euro, bo globalna historia była pro-USD.

Dla inwestora funt w ostatnich miesiącach często był „walutą po środku” — mniej wrażliwy niż waluty surowcowe, ale bez impulsu jak USD. W krótkim terminie kierunek wyznaczy BoE: „gołębia pauza” mogłaby dociążyć GBP, a twardszy ton (duży nacisk na trwałość inflacji usług) – pomóc. W relacji do euro (EUR/GBP) widać było w tygodniu umiarkowaną stabilizację, oba banki centralne są de facto w trybie przeczekania, a różnice robią bieżące dane (płace, PMI, sprzedaż). Jeśli grasz na funta, to w tym momencie bardziej sensowne są pary krzyżowe (np. GBP/JPY), gdzie różnice w polityce są większe, niż „walka z USD” tuż po Fed.

Frank szwajcarski (CHF)

Frank przez większość roku miał łatkę „bezpiecznej przystani”, ale dziś jego historia to także SNB i… złoto. W tym tygodniu bank centralny pokazał ogromny zysk kwartalny, głównie dzięki wzrostowi wartości rezerw złota.
Rynkowo to ciekawostka, bo nie wpływa bezpośrednio na poziom stóp (SNB już wcześniej ciął i utrzymuje bardzo niskie parametry), ale przypomina, że frank bywa pchany przez przepływy „risk-off” i politykę SNB na rynku walutowym. W parach EUR/CHF oraz USD/CHF ruchy były umiarkowane – dolar zyskiwał globalnie, co podbijało USD/CHF, ale bez gwałtowności.

Frank może słabnąć, gdy rośnie apetyt na ryzyko, a gdy rynki się boją – CHF znów jest pożądany. W tym tygodniu dominował miks: lepsze nastroje na akcjach, ale „jastrzębie” tony po Fed. Dlatego posiadacze kredytów w CHF mogli nie odczuć dużej ulgi. Strukturalnie warto pamiętać, że SNB ma „wolną rękę” w interwencjach, jeśli uzna, że kurs szkodzi gospodarce – rynek o tym wie i zwykle nie „testuje” banku centralnego zbyt długo.

Dolar kanadyjski (CAD)

Kanadyjski Bank of Canada 29.10 obciął stopę o 25 pb do 2,25%. To wsparło narrację, że różnica stóp USA-Kanada może się znów rozszerzać na niekorzyść CAD – przy globalnie mocniejszym USD dało to presję na USD/CAD w górę. Do tego ropa nie była wyraźnym sprzymierzeńcem dolara kanadyjskiego w tym tygodniu, więc „poduszka surowcowa” nie zadziałała jak dawniej. Po stronie makro obraz Kanady pozostaje miękki (ujemny wzrost w 2 kw., słabnący rynek pracy), co tłumaczy decyzję BoC.

CAD był słabszy nie dlatego, że coś „pękło” na ropie, lecz dlatego, że stopy w Kanadzie spadają szybciej niż w USA, a rynek dolarowy jest pro-USD. Technicznie para USD/CAD od października flirtowała z poziomami powyżej 1,40 – w tym tygodniu byki znów miały argumenty. Dla krótkoterminowców: klasyczny motyw „kup różnicę stóp” wciąż działa, ale trzeba pilnować zmienności surowcowej oraz nagłówków o handlu USA–Kanada, które w ostatnich tygodniach szkodziły sentymentowi do CAD.

Dolar australijski (AUD)

Aussie zareagował na mocniejszą od oczekiwań inflację i rosnące przekonanie rynku, że RBA w listopadzie/grudniu nie zetnie stóp. Na papierze to powinno pomagać AUD, ale globalnie silniejszy USD oraz ostrożność inwestorów przed posiedzeniem RBA ograniczyły wzrosty. W praktyce AUD/USD poruszał się w konsolidacji 0,645-0,663 i zamknął tydzień bliżej środka pasma.

Gospodarka Australii jest wrażliwa na Chiny i surowce; kiedy dolar amerykański jest mocny, Aussie często przegrywa „siłowanie liną”, nawet jeśli własny bank centralny brzmi mniej gołębio. W tym tygodniu rynek bardziej „kupił” historię o twardym USD niż o twardszym RBA. Na radarze: posiedzenie RBA, nowe projekcje inflacyjne oraz dane z rynku pracy. Sensowna taktyka na krótki termin to granie rangi (kupno dołków/sprzedaż szczytów) do czasu wyjścia z konsolidacji.

Dolar nowozelandzki (NZD)

Kiwi złapał oddech w środku tygodnia, ale zakończył słabiej, gdy USD znów przyciągnął popyt. Lokalnie poprawiły się nastroje biznesowe, jednak rynek wciąż dyskontuje wcześniejsze cięcia RBNZ i ostrożną perspektywę wzrostu. W efekcie NZD/USD odbił od 0,58 i cofnął pod 0,575.

NZD jest walutą ryzykowną (procykliczną) – gdy globalny dolar się umacnia, kiwi zwykle traci grunt, chyba że pojawi się bardzo pozytywne zaskoczenie z danych krajowych lub RBNZ zmieni ton. Krótkoterminowo handel rangi działał nieźle: sprzedaż w okolicach 0,58–0,582 i odkupywanie spadków bliżej 0,57. Warto też obserwować Chiny (popyt na surowce rolne) i różnicę stóp wobec Australii: jeżeli RBA będzie twardszy, a RBNZ pozostanie ostrożny, AUD/NZD może iść w górę.

Juan chiński (CNY)

W Chinach kurs jest mocno sterowany przez dzienny fix PBOC — w piątek bank centralny ustawił go odrobinę wyżej (słabszy CNY), co rynek odczytał jako chęć równoważenia presji z mocnego USD i słabszych PMI. W tle głośny raport o internacjonalizacji juana i planie ujednolicenia zasad stosowania CNY w transakcjach transgranicznych. To ruch długofalowy, który ma zwiększać wykorzystanie juana w handlu i finansach.
Krótkoterminowo jednak decyduje różnica stóp i nastroje globalne — przy silnym USD i słabszych danych z Chin, USDCNY dryfuje w górę, choć w kontrolowany sposób.

PBOC często „wygładza” kurs, by nie wykonywał gwałtownych skoków. To nie oznacza sztywnego peg’a, ale mniejszą zmienność. Dla tradera ważna jest obserwacja dziennego fixu i tego, jak bardzo różni się on od oczekiwań rynku (tzw. „deviation from model”) – duża różnica bywa sygnałem kierunkowym na sesję.

Rupia indyjska (INR)

Rupia pozostaje pod presją po ustanowieniu rekordowych minimów we wrześniu/październiku. RBI aktywnie broni waluty m.in. przez rynek forward (krótkie pozycje w USD), co widać było w najnowszych danych o księdze terminowej. Jednocześnie rezerwy walutowe spadły o ok. 6,9 mld USD tydzień do tygodnia (do 695 mld USD), co rynek powiązał z interwencjami i ruchami na złocie.
W piątek rupia znów była słabsza, bardzo blisko historycznych poziomów, ale gracze obawiają się wejść agresywnie „pod dalsze osłabienie” właśnie przez ryzyko interwencji banku centralnego.

INR to waluta „zarządzana”, więc kierunek wynika z różnicy stóp i odpływów kapitału, ale tempo ruchu – z działań RBI. Krótkoterminowo sens ma podejście „nie gonić wybicia” i szukać okazji w parze USD/INR przy cofnięciach, z wąskim ryzykiem na wypadek interwencji. Rynek długu zareagował w tym tygodniu pozytywnie na mniejszą podaż z aukcji, co lekko pomaga sentymentowi, ale nie zmienia głównej historii kursowej.

Peso meksykańskie (MXN)

„Superpeso” złapało zadyszkę. W tym tygodniu USD/MXN podszedł wyżej — miks silniejszego dolara i słabszego PKB Meksyku za 3 kw. (zgodnie z oczekiwaniami, ale to nadal sygnał hamowania) osłabił MXN. Banxico pozostaje ostrożny, bo inflacja nie opadła do celu, ale różnica stóp z USA już nie jest tak jednoznacznie korzystna jak wcześniej.

Peso jest bardzo wrażliwe na ryzyko globalne i handel USA-Chiny/USA-Meksyk; kiedy Fed brzmi „mniej gołębio”, a gospodarka Meksyku lekko stygnie, inwestorzy redukują długie pozycje w MXN. W krótkim terminie sensowne było kupowanie USD/MXN na dołkach pod 18,4–18,5 i realizacja zysków bliżej 18,6-18,7. W kolejnych tygodniach rynek będzie patrzył na ścieżkę amerykańskich stóp i komentarze Banxico – „jastrzębszy” Banxico mógłby znów przyciągnąć carry-traderów do peso.

Real brazylijski (BRL)

BRL oscylował w tym tygodniu wokół 5,36–5,40 za USD. Dane z rynku pracy (Caged) były mocne, ale globalnie silniejszy dolar i wciąż umiarkowane obawy o ścieżkę fiskalną Brazylii nie pozwoliły realowi na mocniejsze umocnienie.
Brazylia to wysoka stopa i potencjał carry, ale gdy USD „ciągnie” do góry, a rynki zaczynają wyceniać wolniejsze cięcia Fed, część kapitału odpływa z EM — BRL wtedy przestaje błyszczeć. Z punktu widzenia taktyki: na USD/BRL dobrze działała gra krótkich zasięgów – sprzedaż przy 5,40 i odkupywanie przy 5,34–5,36 – ale to wymaga dyscypliny i ścisłych stopów. W dłuższym terminie o kursie w większym stopniu zdecydują: ścieżka stóp Selic, realizacja planów budżetowych i koniunktura na surowcach (zwłaszcza metalach i ropie).

Lira turecka (TRY)

TRY nadal jest pod presją po spowolnieniu tempa cięć do 100 pb (do 39,5% 23.10). To wciąż bardzo wysoka nominalnie stopa, ale przy uporczywej inflacji realna atrakcyjność nie jest aż tak duża, jak mogłoby się wydawać. W tym tygodniu pojawiły się też nagłówki spoza wąsko rozumianej polityki pieniężnej (np. nadzór nad fintechami), które przypomniały inwestorom o ryzykach regulacyjnych.

Z dłuższej perspektywy ważne jest też to, że w sierpniu Turcja zakończyła program depozytów KKM (chronionych kursem) – to krok ku normalizacji, ale krótkoterminowo usunął jeden z „hamulców” dla popytu na USD. Dla laika: przy linii trendu deprecjacji i wysokiej inflacji waluta bywa „jednokierunkowa” – trading na TRY jest trudny poza bardzo krótkimi horyzontami.

Złoty polski (PLN)

PLN spędził tydzień „między młotem a kowadłem”: z jednej strony globalnie silniejszy USD po Fed, z drugiej – lokalny kontekst po październikowej obniżce stóp NBP o 25 pb do 4,50% i oczekiwania, że w listopadzie możliwe jest kolejne, skromne cięcie. Operacje otwartego rynku NBP potwierdzają bieżącą stopę krótkoterminową w okolicach 4,5% (wynik przetargu bonów 27.10). W parach EUR/PLN i USD/PLN zmienność była umiarkowana; złoty trzymał się relatywnie stabilnie wobec euro, natomiast wobec dolara lekko osłabł zgodnie z globalną tendencją.

PLN w krótkim terminie jest „zakładnikiem” USD i spreadów stóp; dopóki Fed brzmi ostrożnie, a RPP kontynuuje ostrożne cięcia, trudno o trwałe umocnienie złotego wobec dolara. Warto też śledzić dane inflacyjne i komunikację RPP w listopadzie – gołębia sekwencja mogłaby przesunąć oczekiwania rynku na 2026 i osłabić PLN głównie wobec walut o twardszej polityce. Dla strategii: rozważna gra w EUR/PLN (mean reversion w zakresie) bywa skuteczniejsza niż „walka” z USD.

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 31 października 2025