Fed odkręcił kurek i dolar zmiękł
Motyw przewodni kończącego się tygodnia był prosty: Fed obniżył stopy (10. 12.2025), dolar osłabł, a rynek przeszedł w tryb większej odwagi.
Na tym korzystały waluty pro-ryzykowne (BRL, MXN, częściowo AUD/NZD), a także euro i frank.
Największe lokalne historie to zapowiedź podwyżki stóp w Japonii (BOJ), oczekiwane cięcie w UK (BoE), cięcie stóp w Turcji oraz rekordowa słabość rupii przez spór handlowy i odpływ kapitału.
Nasz złoty w tym otoczeniu zachował się „dojrzałe”, czyli raczej stabilnie do EUR i mocniej do USD, głównie dzięki globalnej słabości dolara.

USD (dolar amerykański)
Ten tydzień w dużej mierze kręcił się wokół dolara, bo to od USA zależy „cena pieniądza” na świecie. Najważniejsze wydarzenie to obniżka stóp przez Fed 0,25 p.p. w dniu 10.12.2025 i to, jak rynek odczytał komunikację Jerome’a Powella. W praktyce dolar po decyzji osłabł do wielu walut, bo inwestorzy zaczęli grać scenariusz kolejnych cięć w 2026r., a to zwykle oznacza mniejszą „premię” za trzymanie dolarowych aktywów.
Dolar zachowuje się trochę jak „globalna lokata”, gdy stopy w USA są wysokie i rynek spodziewa się twardej polityki Fed, dolar często zyskuje, bo kapitał płynie do USA. Gdy Fed tnie i brzmi łagodniej, część kapitału odpływa do innych miejsc (np. do Europy albo do rynków wschodzących), a dolar traci.
W tym tygodniu dolar był pod presją również przez klimat rynkowy: po decyzji Fed wzrósł apetyt na ryzyko (akcje, waluty EM), co zwykle działa przeciwko dolarowi jako „bezpiecznej przystani”. Do tego doszła niepewność związana z amerykańską polityką fiskalną i opóźnieniami w danych makro (w tle przewijał się temat shutdownu i zaległych publikacji), co utrudnia rynkowi ocenę, jak szybko Fed może ciąć dalej.
Krótko podsumowując dolar miał tydzień słabości, bo Fed dał sygnał, że pieniądz może robić się tańszy, a rynek to natychmiast „wycenił”.
EUR (euro)
Euro w tym tygodniu korzystało z dwóch rzeczy: słabszego dolara oraz oczekiwań, że Europejski Bank Centralny nie będzie już „gonił” inflacji kolejnymi podwyżkami, ale też nie spieszy się z cięciami – czyli euro nie jest pod presją gwałtownego luzowania. W praktyce EUR/USD utrzymywał się wysoko i rynek mówił o kilkutygodniowej serii przewagi euro nad dolarem, a w piątek 12.12.2025 euro było przy wielotygodniowych szczytach względem USD.
Ciekawy element tygodnia to „ustawianie się” rynku pod przyszły tydzień: posiedzenie EBC ma być raczej spokojne (scenariusz „bez zmian”), ale inwestorzy zaczęli spekulować, czy w 2026r. EBC może wrócić do tematu podwyżek, jeśli dane gospodarcze okażą się lepsze, a inflacja uporczywa. To nie jest pewnik, lecz sama dyskusja potrafi podtrzymywać euro, bo rośnie przekonanie, że stopy w strefie euro nie muszą szybko spadać.
Dla zwykłego człowieka ma to proste przełożenie, gdy euro jest mocniejsze, import w euro (np. część towarów, komponentów, usługi) bywa tańszy dla krajów, które zarabiają w innych walutach, ale eksport do strefy euro też może się inaczej układać, bo zmienia się „relacja cen”. W Europie Środkowej (w tym w Polsce) euro jest też walutą odniesienia, wiele firm patrzy bardziej na EUR/PLN niż na USD/PLN.
Czyli ogólnie euro miało dobry tydzień, bo dolar osłabł, a rynek widzi EBC jako bank, który raczej nie będzie gwałtownie ciął stóp „już teraz”, więc euro dostało stabilne fundamenty narracyjne.
JPY (jen japoński)
Jen był jedną z najciekawszych walut tygodnia, bo w tle jest wielka zmiana: Japonia odchodzi od epoki ultrataniego pieniądza. Rynek żyje tym, że Bank Japonii może podnieść stopy na posiedzeniu 18-19.12.2025, a Reuters opisywał zarówno oczekiwania ekonomistów (kierunek 0,75%), jak i to, że BOJ chce komunikować dalszą ścieżkę podwyżek ostrożnie i „krok po kroku”.
Dlaczego to rusza kursem? Bo jen przez lata był walutą „niskooprocentowaną”. Wielu inwestorów pożyczało jena tanio i kupowało aktywa w walutach z wyższymi stopami. Gdy w Japonii rosną stopy, taka strategia traci sens, a popyt na jena rośnie. Tu właśnie jest pies pogrzebany 😉
W tym tygodniu dodatkowo doszedł efekt Fed: gdy USA obniżają stopy, różnica między USA a Japonią minimalnie się zmniejsza, co też może wspierać jena. W Reutersowych notowaniach po decyzji Fed dolar spadał m.in. względem jena (USD/JPY schodził w okolice połowy 150-tek).
Co ważne: jen nie porusza się tylko „w jedną stronę”. Wciąż ma przeciwności: Japonia nadal ma specyficzną strukturę gospodarki i polityki fiskalnej, a rynek boi się, że zbyt szybkie podwyżki mogłyby uderzyć w wzrost. Dlatego BOJ podkreśla, że nawet po podwyżce warunki finansowe będą nadal dość luźne, a decyzje będą zależeć od danych (inflacja, płace, kredyt).
Jen w tym tygodniu był „walutą oczekiwań” – kurs reagował na to, co może wydarzyć się za chwilę, nie tylko na to, co już się stało. Dla rynku FX to klasyka: gdy bank centralny szykuje zwrot, waluta zaczyna żyć własnym życiem.
GBP (funt brytyjski)
Funt miał tydzień, w którym mieszały się dwa sygnały: z jednej strony słabszy dolar pomagał wielu walutom (w tym funtowi), a z drugiej dane z UK podkopały narrację o sile gospodarki. W piątek 12.12.2025 pojawiły się informacje o słabszym wzroście (w tym spadkach PKB), co zwiększyło przekonanie, że Bank Anglii może obniżyć stopy 18.12.2025 do 3,75%. Reuters pisał wprost, że wszyscy ankietowani ekonomiści widzą cięcie jako bazowy scenariusz.
Jak to przekłada się na walutę? Funt lubi wyższe stopy, bo wtedy brytyjskie aktywa (np. obligacje) dają lepszą rentowność. Gdy rynek zaczyna wyceniać cięcia, część inwestorów „oddaje” funta. W tym tygodniu było to widać jako pewną chwiejność: funt trzymał się do dolara, ale miał momenty słabości, zwłaszcza gdy rosła pewność, że BoE będzie luzować, a gospodarka hamuje.
Dla laika: wyobraź sobie, że funt jest jak sklep, który przyciąga klientów wysokim oprocentowaniem. Jeśli sklep zapowiada obniżki, część klientów idzie gdzie indziej. Do tego dochodzi klimat polityczny i budżetowy w UK (niepewność inwestycji), co wpływa na nastroje.
Ważne jest też to, że funt ma drugi „wymiar”: relację do euro. Jeśli euro jest mocne (bo rynek zakłada stabilność EBC), a funt jest pod presją cięć, to GBP może słabnąć do EUR nawet wtedy, gdy do USD wygląda stabilnie. I dokładnie takie odczyty przewijały się w komentarzach rynkowych.
W skrócie: funt był ciekawy, bo rynek zaczął grać cięcie BoE, a jednocześnie USD był słabszy, więc ruchy były bardziej „poszarpane” niż jednostronne.
CHF (frank szwajcarski)
Frank w tym tygodniu wrócił do roli „twardej waluty”, ale z interesującym twistem: Szwajcarski Bank Narodowy utrzymał stopę na 0%, a rynek skupił się na komunikacie i na tym, jak SNB ocenia perspektywy inflacji oraz handel (w tym wątek porozumienia dot. ceł z USA, które miało poprawić outlook). Po tej decyzji frank się umacniał, a Reuters pisał o jego sile wobec dolara i o ruchach EUR/CHF.
Dlaczego frank reaguje, skoro stopy są „zerowe”? Bo frank nie jest walutą, którą kupuje się tylko dla odsetek. To raczej waluta zaufania: stabilny kraj, wysoka wiarygodność instytucji, mniejsze ryzyko polityczne. Kiedy rynek ma poczucie, że świat jest niepewny, frank zyskuje. Ale w tym tygodniu nie chodziło wyłącznie o strach. Doszedł element „wyceny dolara” po Fed: gdy USD słabnie szeroko, frank często rośnie, bo jest jedną z głównych walut „po drugiej stronie” tego ruchu.
Dla zwykłego odbiorcy ważne jest to, że CHF często zachowuje się jak amortyzator: nie musi rosnąć gwałtownie, ale potrafi konsekwentnie zyskiwać w okresach podwyższonego napięcia albo gdy rynek szuka bezpiecznego miejsca. W efekcie w tym tygodniu CHF był jedną z walut, która „ładnie” skonsumowała słabość USD.
Jednocześnie warto pamiętać o specyfice Szwajcarii: bardzo niska inflacja i gotowość SNB do reagowania na nadmierne umocnienie franka (bo zbyt mocny frank szkodzi eksporterom). Więc frank bywa silny, ale bank centralny nie lubi, gdy jest za silny, i to jest stałe źródło napięcia na CHF.
Podsumowując CHF był mocny, bo Fed osłabił USD, a SNB nie dał sygnału paniki ani nagłego luzowania, więc frank mógł „robić swoje”.
PLN (złoty)
Złoty był w tym tygodniu ciekawy nie dlatego, że zrobił szaloną świecę, tylko dlatego, że zachował się stabilnie w chwili, gdy światowe waluty mocno przestawiały się po decyzji Fed. W Reutersowych komentarzach widać było, że EUR/PLN siedzi w dość wąskim przedziale (okolice 4,2150-4,2350), a rynek czekał na impuls (przede wszystkim z Fed).
Gdy Fed obniżył stopy i dolar osłabł, złoty (jak wiele walut regionu) dostał „wiatr w plecy”, bo kapitał częściej płynie wtedy do rynków, które oferują wyższe stopy i potencjał wzrostu. W praktyce w relacji do dolara było to widoczne jako spadek USD/PLN w trakcie tygodnia (w danych rynkowych widać było zejście w okolice ~3,59–3,61).
Dlaczego złoty nie odleciał mocniej? Bo jest wypadkową dwóch sił. Siła nr 1: globalny sentyment (Fed, dolar, ryzyko). Siła nr 2: lokalne oczekiwania co do stóp w Polsce i kondycji gospodarki. Jeśli rynek uważa, że NBP będzie ciął stopy szybciej albo że wzrost gospodarczy siada, złoty robi się bardziej wrażliwy. Jeśli dane są przyzwoite, a rynek nie spodziewa się gwałtownego luzowania, złoty potrafi być stabilny.
W tym tygodniu ważne było też zachowanie regionu: forint był relatywnie mocny, a złoty w Reutersowych opisach „trzymał poziomy” i wyglądał jak waluta, która nie chce oddawać wcześniejszych zysków.
Ujmując to najprościej złoty nie musi codziennie robić fajerwerków, żeby „działo się dużo”. Czasem dużo znaczy, że utrzymał spokój, kiedy świat się przestawiał, a do tego skorzystał na słabszym dolarze.
TRY (lira turecka)
W Turcji waluta żyje w świecie, gdzie polityka pieniężna ma ogromne znaczenie, a inflacja i wiarygodność banku centralnego potrafią codziennie wpływać na kurs. W tym tygodniu kluczowa była decyzja banku centralnego: cięcie stóp o 1,5 p.p. do 38% w dniu 11.12.2025. Reuters podkreślał, że cięcie było po „wyższej stronie” oczekiwań, a uzasadnienie opierało się na sygnałach, że dezinflacja wraca na tor po letnich wzrostach cen.
Dlaczego to ważne dla kursu liry? Bo przy tak wysokiej inflacji i tak wysokich stopach, inwestorzy są bardzo wyczuleni na to, czy bank centralny „odpuszcza” za wcześnie. Jeżeli rynek uzna, że cięcia są zbyt agresywne, może to zwiększyć presję na lirę (bo spada atrakcyjność trzymania liry i rośnie ryzyko, że inflacja znowu przyspieszy). Z drugiej strony, jeśli dane inflacyjne faktycznie się poprawiają, cięcia mogą być odbierane jako racjonalne – i wtedy lira nie musi od razu panikować.
W tym tygodniu dodatkowo działał czynnik globalny: słabszy dolar po Fed bywa ulgą dla walut rynków wschodzących, ale Turcja ma swoją specyfikę i często reaguje bardziej na czynniki lokalne (inflacja, rezerwy, odpływy kapitału) niż na samą decyzję Fed.
Dla zwykłego obserwatora lira to trochę „waluta wysokich emocji”. W Turcji jedna decyzja o stopach potrafi przesunąć oczekiwania całego rynku. A w tym tygodniu rynek dostał sygnał: bank centralny zaczyna luzować mocniej, bo wierzy w spadek inflacji. To wystarczy, żeby TRY była w zestawieniu walut, przy których działo się dużo – nawet jeśli sam kurs nie zrobił jednego gigantycznego skoku w ciągu doby.
CAD (dolar kanadyjski)
Kanadyjski dolar w tym tygodniu miał swoją klasyczną mieszankę: ropa + oczekiwania wobec Banku Kanady + ogólny ruch dolara po Fed. W ostatnich dniach rynek żył decyzją BoC oraz wahaniami na ropie (Kanada jest eksporterem surowców). Reuters opisywał, że CAD bywał wspierany, gdy ropa rosła, a inwestorzy patrzyli na dane z Kanady (produktywność, rynek pracy) i na to, czy BoC utrzyma ostrożny kurs. Reuters+2Reuters+2
W tygodniu z decyzją Fed, CAD często dostaje „dwie fale” naraz:
gdy USD słabnie szeroko – CAD ma naturalną szansę zyskać,
gdy ropa idzie w górę – CAD ma dodatkowe wsparcie, bo rosną przychody eksportowe Kanady i poprawia się sentyment do jej gospodarki.
Ale uwaga: CAD nie zawsze rośnie „bezwarunkowo” po słabszym USD. Jeśli rynek uzna, że Kanada będzie ciąć stopy szybciej niż USA, to CAD potrafi zachowywać się słabiej. Dlatego ważne są akcenty z BoC: czy bank centralny mówi „pauza, obserwujemy”, czy „szykujemy cięcia”.
Dla laika: CAD jest trochę jak waluta z przyczepionym licznikiem ropy. Nie w 100%, ale często. Gdy widzisz tydzień, w którym ropa się rusza i jednocześnie Fed miesza w dolarze, CAD staje się ciekawy, bo reaguje na oba czynniki.
Czyli w tym tygodniu CAD był walutą, która łapała korzyść ze słabszego USD, a jednocześnie była wrażliwa na surowce i komunikację BoC. I dlatego znalazł się w grupie „gdzie dużo się działo”, nawet jeśli ruchy były bardziej falujące niż jednorazowe.
AUD (dolar australijski)
AUD to typowa waluta „cykliczna”: lubi globalny optymizm i lubi, gdy Chiny wyglądają stabilnie (Australia eksportuje do Chin ogrom surowców). W tym tygodniu AUD był wypadkową: słabszego dolara po Fed oraz wiadomości z Australii i Chin. Reuters wcześniej sygnalizował, że dane o wzroście w Australii i oczekiwania co do RBA ustawiają rynek raczej na „brak szybkich zmian”, co daje AUD pewną stabilność w porównaniu do walut, które mają przed sobą nagłe cięcia.
Jednocześnie nie da się mówić o AUD bez Chin. W tym tygodniu przewijały się informacje o chińskiej polityce fiskalnej (Central Economic Work Conference i zapowiedzi stymulacji w 2 0 2 6 r.). Gdy rynek słyszy „więcej bodźców fiskalnych”, często poprawia się sentyment do surowców i do walut surowcowych, w tym AUD.
Z punktu widzenia laika: AUD działa jak waluta „gospodarki realnej” plus „nastroju”. Jeśli inwestorzy są w trybie: „kupujemy akcje, kupujemy ryzyko, Fed tnie”, to AUD zwykle nie jest przegranym. Jeśli do tego dochodzi przekonanie, że Chiny nie dopuszczą do twardego lądowania, AUD dostaje dodatkowe wsparcie.
W tym tygodniu ważne było też to, że na rynku pojawiła się większa zmienność przed kolejnymi posiedzeniami banków centralnych (EBC, BoE, BOJ). W takich tygodniach AUD czasem pełni rolę „płynnej waluty do grania sentymentu”: jest popularny, łatwo się nim handluje, więc ruchy mogą być wyraźniejsze nawet bez jednej lokalnej bomby informacyjnej.
Podsumowując: AUD był ciekawy, bo Fed osłabiał USD, a Chiny i globalny sentyment tworzyły dla AUD środowisko raczej wspierające niż hamujące.
NZD (dolar nowozelandzki)
Kiwi w tym tygodniu przyciągał uwagę, bo rynek coraz bardziej wierzy, że Nowa Zelandia może być bliżej końca cyklu luzowania niż wcześniej zakładano. W tle jest decyzja RBNZ z końcówki listopada, kiedy bank centralny obniżył stopę, ale jednocześnie zasugerował, że dalsze cięcia nie są automatyczne — i wtedy NZD potrafił zareagować wzmocnieniem.
W tym tygodniu doszedł element Fed: słabszy USD działa jak dopalacz dla walut, które mają choćby minimalnie „lepszą historię” od dolara. A NZD często jest kupowany, gdy inwestorzy szukają walut bardziej ryzykownych, ale wciąż z dość stabilnym systemem instytucji i przejrzystą polityką banku centralnego.
W praktyce NZD zachowywał się mocniej, bo rynek grał różnicę w oczekiwaniach banków centralnych („policy divergence”). Jeśli Fed tnie i brzmi łagodniej, a RBNZ przestaje brzmieć jak bank gotowy do serii cięć, to NZD ma argument, by być silniejszy. To było szeroko komentowane w krótkoterminowych podsumowaniach rynkowych.
Dla laika: kurs NZD to nie tylko „Nowa Zelandia”. To też odbicie globalnego humoru. Gdy ludzie na rynku boją się i uciekają do „bezpiecznych” walut, NZD zwykle cierpi. Gdy humor jest lepszy (jak po cięciu Fed), NZD dostaje szansę na mocniejszy tydzień.
W tym tygodniu kiwi było więc walutą „z dobrym tłem”: słabszy dolar + przekonanie, że RBNZ nie będzie już ciął tak ochoczo, jak rynek myślał jeszcze niedawno. Dlatego NZD trafia do listy walut, przy których w tym tygodniu naprawdę było o czym mówić.
CNY (juan chiński)
Juan w tym tygodniu miał paliwo z dwóch stron: z polityki gospodarczej Chin i z globalnego osłabienia dolara po Fed. W Chinach pojawiły się świeże dane kredytowe i sygnały, że popyt na kredyt wciąż jest słaby (zwłaszcza po stronie gospodarstw domowych), co pokazuje, że gospodarka nadal walczy z problemami rynku nieruchomości i ostrożnością konsumentów. Reuters pisał o niższych od prognoz nowych kredytach w listopadzie i o presji deflacyjnej oraz słabej pewności konsumentów.
Jednocześnie politycznie i narracyjnie Chiny próbowały ustawić oczekiwania na 2026 r.: na konferencji gospodarczej pojawiły się zapowiedzi „proaktywnej” polityki fiskalnej i bodźców dla konsumpcji i inwestycji. To jest ważne dla waluty, bo jeśli rynek wierzy w stymulację i stabilizację wzrostu, łatwiej bronić juana przed presją odpływu kapitału.
Ale CNY ma też swoją specyfikę: to waluta zarządzana — nie jest w pełni „wolna” jak euro czy jen. Dlatego czasem nawet gdy rynek widzi przestrzeń do mocniejszego ruchu, władze nie muszą chcieć, by kurs poszedł zbyt daleko w jedną stronę. W komentarzach rynkowych przewijał się też wątek, że juan umacniał się w poprzednich tygodniach i zbliżał do psychologicznych poziomów, ale Pekin niekoniecznie chce całkiem puścić kurs samopas.
Czyli w tym tygodniu CNY był „na styku” dwóch historii — słabość dolara po Fed oraz pytanie: czy chińska gospodarka dostanie wystarczająco mocny impuls fiskalny, by poprawić nastroje. Juan nie zawsze robi wielkie dzienne skoki, ale w tym tygodniu znaczenie miały właśnie te sygnały, bo ustawiają oczekiwania na kolejne miesiące.
HUF (forint węgierski)
Forint był w tym tygodniu jedną z mocniejszych walut regionu, a jego ruchy były na tyle czytelne, że Reuters pisał wprost: „forint prowadzi” w koszyku Europy Środkowej. Impuls był mieszany: z jednej strony słabszy dolar po Fed poprawił sentyment do regionu, z drugiej — lokalne dane o inflacji w listopadzie wypadły lepiej od oczekiwań, co zmieniło wycenę ryzyka i pomogło forintowi.
W praktyce: jeśli inflacja „odpuszcza”, rynek zaczyna wierzyć, że gospodarka ma szansę na bardziej stabilny scenariusz bez nerwowych ruchów. Ale uwaga: w regionie to działa w dwie strony. Niższa inflacja teoretycznie daje przestrzeń do cięć stóp, co mogłoby osłabiać walutę. Tyle że Węgry mają stopy relatywnie wysokie, a rynek często ocenia nie tylko same stopy, ale też „wiarygodność ścieżki”. W tym tygodniu forint wyglądał jak waluta, która korzysta na tym, że rynkowi podoba się miks: lepsza inflacja + lepszy globalny klimat po Fed.
Mówić prosto forint jest walutą, która potrafi reagować mocniej niż złoty, bo rynek ocenia ją jako bardziej „wrażliwą” na sentyment. Gdy rynek ma dobry humor, forint potrafi rosnąć szybciej. Gdy humor się psuje, potrafi spadać szybciej. W tym tygodniu przeważył tryb „risk-on”, więc forint dostał premię.
Warto też zauważyć, że o HUF dużo mówi się w kontekście 2026 r. (wybory, fiskus, wzrost), więc nawet tygodniowe ruchy są interpretowane jako część większej historii, a nie tylko chwilowy kaprys rynku. Dlatego HUF spokojnie zasługuje na miejsce w zestawieniu „najwięcej się działo”.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 12 grudnia 2025


















