Rok 2025: dolar słabnie, frank błyszczy, lira krzyczy

Robimy walutowe podsumowanie 2025 roku.

  • Największa historia to słabszy dolar, około -9% w 2025 względem koszyka walut i mocne wzrosty części rywali.
  • Europa walutowo wygrała, ponieważ euro wzmocniło się o ok. +13–14%, a do tego bardzo umocnił się frank szwajcarski. Do tego korona szwedzka zrobiła się „szokująco mocna”.
  • Jen był wyjątkiem, bo mimo podwyżek stóp w Japonii, rocznie prawie bez zmian wobec USD.
  • AUD i NZD skorzystały na poprawie sentymentu i słabszym USD (AUD ~+8%, NZD ~+3%).
  • Rynki wschodzące dały kontrasty: BRL i MXN trzymały się dobrze, a TRY nadal świeciła ostrzegawczymi światłami.
  • PLN był raczej historią stabilizacji: spadająca inflacja i cięcia stóp NBP, bez walutowego dramatu.

Niżej szczegółowo każda z walut:

USD – dolar amerykański (spadek „króla”)

Rok 2025 był dla dolara czymś w rodzaju: „niby jestem najważniejszy, ale coś mi się rozjechało w układzie nerwowym”. Dolar zaliczył najsłabszy rok od wielu lat, spadając ok. 9% względem koszyka głównych walut (DXY) – to mocny ruch jak na walutę-rezerwę świata.

Dlaczego tak się stało? Po pierwsze, rynek przestał wierzyć w przewagę amerykańskich stóp procentowych „na zawsze”. Gdy inwestorzy zaczęli grać pod to, że Fed będzie ciął stopy (i faktycznie w 2025 pojawiły się cięcia), dolar stracił swój magnes: wysokie oprocentowanie.

Po drugie, duży temat to niepewność polityczno-handlowa. Reuters i inne źródła podkreślały, że obawy o taryfy/wojny handlowe, deficyt fiskalny oraz wątpliwości co do niezależności Fed psuły nastroje wokół USD.

W praktyce wyglądało to tak: część kapitału zaczęła „rozglądać się” za alternatywami (euro, frank, korona szwedzka), a globalni inwestorzy chętniej dywersyfikowali ryzyko walutowe. To z kolei tworzy pętlę: słabszy dolar → łatwiej rosną inne waluty → dolar jeszcze bardziej wygląda jak „ten słabszy w tym roku”.

EUR – euro (beneficjent słabego dolara i zmiany narracji)

Euro w 2025 pokazało, że potrafi wyglądać jak waluta „z charakterem”, a nie tylko jak projekt księgowy z pieczątką. W relacji do dolara euro zyskało ok. 13–14%, co było jego najmocniejszym rokiem od 2017. 

Duża część tego ruchu to oczywiście efekt słabości USD. Ale nie tylko. W połowie roku wróciła narracja „czas na Europę” – inwestorzy częściej kupowali europejskie aktywa, a gdy kupujesz akcje/obligacje w strefie euro, często musisz też kupić euro (albo przynajmniej ograniczyć jego sprzedaż). Reuters zwracał uwagę, że nawet gdy euforia na europejskich giełdach gasła, to w walutach ta przewaga euro wciąż była widoczna.

Do tego dochodziła geopolityka i oczekiwania dotyczące polityki gospodarczej w Europie: rynek lubi przewidywalność. Jeżeli USA w 2025 kojarzyły się momentami z „jazdą bez trzymanki” (taryfy, spory, niepewność co do stóp), to euro – nawet bez fajerwerków – mogło wyglądać jak spokojniejsza przystań.

W skrócie: euro wykorzystało moment. Nie dlatego, że Europa nagle stała się rajem, tylko dlatego, że relatywnie (w porównaniu do USA) wyglądała w 2025 bardziej stabilnie, a dolar przestał być „oczywistym zwycięzcą”.

JPY – jen japoński (podwyżki stóp i… prawie nic na wykresie)

Jen w 2025 zrobił coś, co brzmi jak paradoks: Bank Japonii podnosił stopy, a jen… w skali roku prawie nie urósł wobec dolara (około „mniej niż 1%”).

Jak to możliwe? Bo FX to nie nagroda za „podwyżkę stóp” sama w sobie, tylko gra oczekiwań i porównań. Jeśli rynek mówi: „OK, BoJ podniósł, ale i tak będzie ostrożny”, a do tego w tle są obawy o japońskie finanse publiczne i ogólną kondycję gospodarki, to jen nie dostaje takiego dopalacza jak w klasycznym scenariuszu. Reuters opisywał, że mimo dwóch podwyżek w 2025 jen pozostawał „outlierem”, czyli wyjątkiem na tle mocno rosnących walut europejskich.

Dodatkowo trzeba pamiętać o psychologii rynku: jen przez lata był walutą ultra-tanią w finansowaniu (tzw. carry trade). Gdy przez wiele miesięcy wszyscy przyzwyczajają się, że jen jest „walutą do pożyczania”, to odwrócenie tej narracji trwa dłużej niż jedna-dwie decyzje banku centralnego.

Efekt roku 2025: jen nie był katastrofą, ale też nie był gwiazdą. To była waluta „w przejściu” – z sygnałami normalizacji polityki pieniężnej, ale bez mocnego, czystego impulsu, który by go wyniósł na szczyt tabeli.

GBP – funt brytyjski (mocny wobec dolara, słabszy wobec euro)

Funt w 2025 miał dwie twarze. Wobec dolara wyglądał świetnie: Reuters pisał o największym rocznym wzroście od 2017, około +7,5% do +7,7%. 
Ale wobec euro – już gorzej: funt miał najgorszy rok względem euro od 2020, spadając o ponad 5% w tej parze.

Co to nam mówi? Że w 2025 duża część „siły funta” była po prostu słabością dolara, a nie jakimś brytyjskim cudem gospodarczym. Zresztą Reuters zaznaczał, że w drugiej części roku funt był hamowany przez tematy lokalne: polityka, finanse publiczne i umiarkowany wzrost gospodarczy. Reuters

Do tego dochodzi polityka Banku Anglii: w 2025 BoE ciął stopy kilka razy, a rynek żył pytaniem, czy w 2026 to będzie kontynuowane. Reuters+1
Dla waluty to zwykle „minus”, bo niższe stopy to mniejsza atrakcyjność trzymania kapitału w danej walucie. Funt jednak „przejechał” 2025 na fali odpływu od USD i na tym, że UK w oczach części inwestorów wciąż jest rynkiem płynnym, dużym i „do ogarnięcia”.

Podsumowując: funt w 2025 był jak zawodnik, który wygrał bieg, bo główny faworyt (USD) złapał kontuzję. Wynik świetny, ale komentarz po meczu brzmi: „OK, a teraz pokaż to samo w trudniejszych warunkach”.

CHF – frank szwajcarski (safe haven w wersji turbo)

Frank w 2025 zachował się dokładnie tak, jak frank lubi: gdy świat ma więcej znaków zapytania, on robi się bardziej pożądany. W relacji do dolara CHF umocnił się o ok. 15% w 2025 – to ogromny ruch jak na walutę uznawaną za „bezpieczną przystań”.

Reuters zwracał uwagę na ciekawy detal: frank był mocny wobec USD, ale wobec euro już dużo spokojniej. To pasuje do realiów Szwajcarii: dla niej handel ze strefą euro jest kluczowy, więc SNB zwykle bardziej patrzy na relację do EUR niż do USD.

W 2025 ważnym czynnikiem były też napięcia handlowe i niepewność wokół USA – w takich warunkach inwestorzy często parkują kapitał w CHF. SNB (Szwajcarski Bank Narodowy) jednocześnie ograniczał zakupy walut (interwencje), co sugerowało, że akceptuje większą siłę franka albo przynajmniej nie chce z nią walczyć tak agresywnie jak kiedyś.

Dla „zwykłego człowieka” praktyczny wniosek jest prosty: frank w 2025 był jak parasol w deszczu. Kiedy inni się kłócą i boją, część pieniędzy idzie do CHF, a to podbija kurs. Dla eksporterów szwajcarskich to bywa ból głowy, ale dla posiadaczy CHF – raczej powód do zadowolenia.

SEK – korona szwedzka (jedna z największych niespodzianek roku)

Jeśli w 2025 ktoś szukał waluty, która zrobiła „wow”, to korona szwedzka była bardzo wysoko na liście. Dane z serwisów kursowych pokazują, że SEK w relacji do USD była w 2025 mocno na plusie (rzędu ~+20% w ujęciu rocznym, zależnie od metodologii liczenia).

Skąd taka siła? Zwykle takie ruchy mają kilka warstw:

Słabość dolara – skoro USD w 2025 ogólnie tracił, to waluty europejskie miały „wiatr w plecy”. 
Efekt „powrotu do Europy” – część kapitału globalnego przesuwała się do europejskich aktywów, a Szwecja często korzysta na tym sentymencie. 
Korona bywa traktowana jako waluta „cykliczna” – gdy rynek ma lepszy humor (albo przynajmniej mniej paniki), SEK potrafi rosnąć szybciej niż bardziej „stateczne” waluty.

W praktyce wyglądało to tak: w pewnych momentach 2025 korona robiła ruchy, które bardziej kojarzą się z rynkiem akcji niż z „spokojnym FX”. Dla laika ważne jest jedno: tak mocny rok korony to nie „jeden magiczny powód”, tylko mieszanka globalnej słabości USD i lokalno-regionalnego popytu na europejskie waluty.

CAD – dolar kanadyjski (korzysta, gdy USD oddaje pole)

Dolar kanadyjski (CAD) w 2025 miał całkiem dobry rok, choć bez takiego fajerwerku jak SEK czy CHF. W okolicach końcówki roku komentatorzy wskazywali, że USD/CAD zmierzał do zamknięcia roku wyraźnie niżej, co oznaczało zysk CAD – przykładowo analizy rynkowe mówiły o ok. 4–5% przewagi loonie nad dolarem w skali roku.

Klasyczny motor CAD to surowce i kondycja gospodarki USA (Kanada jest mocno z nią powiązana). Ale w 2025 kluczowy był znów ten sam temat: dolar amerykański był słabszy globalnie, więc CAD – nawet przy umiarkowanych lokalnych danych – dostawał „premię” tylko za to, że jest alternatywą w Ameryce Północnej.

W komentarzach końcoworocznych przewija się też wątek poprawy bieżących danych z Kanady (rynek pracy, PKB), co pomagało CAD w drugiej części roku. tastyfx.com
I jeszcze jeden ważny element: inwestorzy często traktują CAD jako walutę „pomiędzy” – mniej ryzykowną niż część rynków wschodzących, a jednocześnie bardziej „ruchliwą” niż CHF.

Efekt 2025: CAD był beneficjentem globalnej układanki. Bez wielkich dramatów lokalnych, ale też bez wielkiej euforii. Taki solidny rok „na plus”, głównie dlatego, że dolar amerykański nie dowiózł swojej zwyczajowej dominacji.

AUD – dolar australijski (mocny rok, gdy sentyment się poprawia)

Dolar australijski w 2025 pokazał, że jak świat przestaje panikować, to AUD szybko wraca do gry. Reuters podawał, że AUD zyskał prawie 8% w 2025 i był to jego najmocniejszy rok od 2020.

AUD jest walutą, którą rynek często traktuje jak barometr globalnego apetytu na ryzyko oraz kondycji handlu (bo Australia jest mocno surowcowa i „azjatycka” handlowo). W roku, w którym dolar amerykański słabł, a część kapitału wracała do walut poza USA, AUD dostał bardzo czytelny impuls.

W dodatku, gdy inwestorzy zaczynają zakładać, że Fed będzie bardziej łagodny, to rośnie atrakcyjność walut, które nie są „przygniecione” ultra-niskimi stopami. AUD bywa tu beneficjentem, bo łatwiej buduje się narrację: „ok, dolar przestaje być najlepszą lokatą odsetkową, to może coś bardziej ryzykownego, ale płynnego”.

W praktyce 2025 w AUD wyglądał jak dość długi proces odrabiania strat i zbierania siły – a końcówka roku to potwierdziła w statystyce rocznej. Dla laika ważne: AUD zwykle rośnie, gdy rynki wierzą, że świat nie wpada w recesję i że handel/surowce nie będą katastrofą. A w 2025 – mimo szumu – rynek właśnie tak to często czytał.

NZD – dolar nowozelandzki (koniec serii porażek)

Nowozelandzki dolar (NZD) w 2025 przerwał złą passę. Reuters wskazywał, że NZD zyskał prawie 3% w 2025, kończąc trzyletnią serię spadków.

NZD jest podobny do AUD w tym sensie, że to waluta „nastrojów” – lubi, gdy globalnie jest spokojniej. Ale ma też swój lokalny świat: Nowa Zelandia jest mniejszą gospodarką, więc dane makro potrafią mocniej wpływać na kurs. W 2025 pojawiały się sygnały poprawy aktywności (np. kwartał wzrostu PKB), co pomagało budować przekaz, że gospodarka „oddycha”. 

Ciekawy był też wątek banku centralnego: pod koniec 2025 RBNZ obniżył stopę i sugerował, że ścieżka polityki nie jest z góry ustalona, a inflacja pozostaje ważnym punktem odniesienia. Reuters+1
Dla waluty obniżki stóp to zwykle minus, ale w realnym świecie liczy się, czy rynek „już to miał w cenie” i czy jednocześnie USD nie jest jeszcze słabszy. W 2025 USD dawał tło sprzyjające, więc NZD mógł skończyć rok na plusie.

W skrócie NZD w 2025 nie był królem parkietu, ale był walutą, która wreszcie przestała przegrywać „z automatu”.

PLN – złoty (mniej inflacji, cięcia stóp i względnie stabilny kurs do EUR)

Złoty w 2025 żył głównie dwoma tematami: inflacją oraz stopami NBP. Inflacja w Polsce wyraźnie spadała – NBP podawał, że CPI w wrześniu 2025 wyniósł 2,9% r/r, a inflacja bazowa (bez żywności i energii) też była niższa niż wcześniej.

Gdy inflacja schodzi w okolice celu, rośnie przestrzeń do obniżania stóp – i to się działo. RPP w 2025 podejmowała decyzje o cięciach stóp (np. komunikat z listopada mówił o obniżce o 0,25 pp). 
Dla waluty to teoretycznie minus (bo niższe stopy = mniej „odsetek” za trzymanie PLN), ale w praktyce liczy się całe tło: globalny dolar słabł, a Polska jednocześnie poprawiała „historię inflacyjną”.

Jeśli chodzi o EUR/PLN, dane ECB pokazują, że na koniec roku poziomy były w rejonie 4,221 za euro (z dziennymi zmianami typowymi dla rynku). 
To ważne, bo dla Polski – gospodarczo – relacja do euro bywa istotniejsza niż do dolara (handel, import, eksport). PLN w 2025 nie był walutą „ekstremalną”, ale był walutą, gdzie realne zmiany w inflacji i stopach dawały inwestorom poczucie, że sytuacja jest bardziej przewidywalna niż w czasach wysokiej inflacji.

CNY – juan chiński (zarządzany kurs i gra o stabilność)

Juan (CNY) jest specyficzny, bo to nie jest waluta „puszczona samopas” jak euro czy dolar. Kurs w dużej mierze działa w systemie, w którym ważną rolę ma fixing (kurs centralny) ustalany w oparciu o mechanizm nadzorowany przez instytucje rynku i bank centralny. Czyli mówiąc wprost – tu jest więcej państwowego sterowania, skądś to znamy 😉

W 2025 w przypadku CNY często nie chodziło o spektakularne, dzienne skoki, tylko o „strategię”: utrzymać stabilność, nie dopuścić do paniki, nie wywołać ucieczki kapitału i jednocześnie nie zadusić gospodarki. W materiałach analitycznych pojawiała się nawet teza, że w 2025 juan mógł się zachowywać mocniej, niż wielu zakładało (czyli „nie musiał się osłabiać”), co było trochę kontrą do popularnych prognoz.

Dla laika najważniejsze jest to: gdy słyszysz „juan”, myśl „stabilność jako cel polityczny”. Jeśli w USA dolar słabnie przez polityczne i stóp-procentowych zawirowania, a Chiny utrzymują bardziej kontrolowany obraz rynku walutowego, to CNY może wyglądać jak waluta, którą władze chcą prowadzić możliwie równo – nawet kosztem większej liczby narzędzi i regulacji.

Czy to znaczy, że CNY jest wolny od ryzyka? Nie. To znaczy tylko, że w 2025 „dużo się działo” bardziej w warstwie polityki i zarządzania kursem niż w formie widowiskowych procentów dziennie.

INR – rupia indyjska (presja na kurs i ciągłe „trzymanie” przez bank centralny)

Rupia indyjska w 2025 była walutą, wokół której stale kręcił się temat: „czy przebije kolejny psychologiczny poziom?”. Końcówka roku przyniosła m.in. doniesienia o schodzeniu w okolice 90 za dolara i o tym, że rynek mocno patrzył na popyt importerów na USD oraz działania RBI (banku centralnego).

W przypadku Indii często działa prosty mechanizm: szybko rosnąca gospodarka importuje dużo surowców i towarów, a to generuje popyt na dolary. Jeśli do tego dolar globalnie faluje, a ceny energii czy komponentów są zmienne, INR może dostawać presję. RBI zwykle stara się łagodzić ruchy (interwencje, zarządzanie płynnością), żeby kurs nie robił gwałtownych skoków, które rozkręcają inflację importowaną.

Dla laika: rupia w 2025 to była waluta „w pracy” – z jednej strony gospodarka Indii jest duża i dynamiczna, z drugiej – kurs jest stale wrażliwy na globalny dolar i popyt na import. Dlatego w 2025 „działo się dużo” w sensie napięcia i walki o stabilność, nawet jeśli sama ścieżka kursu bywała rozciągnięta w czasie, a nie w formie jednego wielkiego tąpnięcia jak w walutach krajów w kryzysie.

BRL – real brazylijski (mocne odbicie i wysoka stopa procentowa)

Real brazylijski w 2025 potrafił zaskoczyć pozytywnie. W publikacjach branżowych pojawiała się informacja o umocnieniu BRL o ok. 12% względem USD (w ujęciu rocznym) oraz o wysokiej stopie SELIC (w połowie 2025 wskazywano okolice 15%). 

Co to oznacza w normalnym języku? Wysokie stopy procentowe często przyciągają kapitał, bo inwestorzy mogą „zarabiać na odsetkach” – o ile nie boją się ryzyka kraju. Jeśli dodatkowo dolar amerykański w 2025 był globalnie słabszy, to real dostał podwójny bonus: i z odsetek, i z tła walutowego.

Oczywiście Brazylia ma swoje ryzyka (polityka, finanse publiczne), ale właśnie dlatego real bywa walutą, która potrafi zrobić mocne roczne ruchy: gdy sentyment jest dobry – rośnie szybko, gdy jest zły – potrafi spaść szybko. W 2025 narracja była bardziej „odbiciowa”: po trudniejszych okresach rynek częściej patrzył na stabilizację inflacji i twardą politykę stóp.

Dla laika: BRL w 2025 był przykładem, jak waluta z rynku wschodzącego może skorzystać, gdy (1) dolar słabnie, a (2) kraj oferuje wysokie oprocentowanie i rynek uzna, że ryzyko jest „do przełknięcia”.

MXN – peso meksykańskie (stabilność mimo politycznych nerwów)

Peso meksykańskie w 2025 utrzymało reputację jednej z ulubionych walut EM, które inwestorzy lubią, gdy szukają „czegoś z wyższą stopą i względnym porządkiem”. Komentarze końcoworoczne podkreślały, że peso kończyło rok mocniejsze i przebijało symboliczny poziom poniżej 18 za dolara, korzystając ze słabości USD, ale też z tego, że Meksyk bywa postrzegany jako rynek z dość czytelną polityką pieniężną.

Peso jest ciekawą walutą, bo z jednej strony mocno zależy od USA (handel, produkcja, łańcuchy dostaw), a z drugiej – potrafi „żyć własnym życiem” dzięki stopom procentowym i przepływom kapitału. Gdy dolar w 2025 tracił, a inwestorzy szukali miejsca na parkowanie kapitału z lepszym oprocentowaniem, MXN naturalnie wskakiwało do koszyka „rozsądne EM”.

Dla laika: peso w 2025 nie było walutą, która robiła codziennie dramatyczne świece. Ono raczej grało rolę waluty „lubianej” – takiej, którą rynek trzyma, dopóki nie ma powodu, żeby uciekać. A w 2025 – mimo różnych obaw – takich powodów było mniej niż wcześniej, a słabszy dolar robił resztę.

TRY – lira turecka (kiedy inflacja i polityka monetarna robią rollercoaster)

Turcja w 2025 nadal była synonimem walutowej adrenaliny. Źródła prasowe wskazywały, że lira była jedną z najsłabszych walut roku – wśród „najgorszych” globalnie – z rocznym spadkiem rzędu kilkunastu procent wobec USD (np. ~17–18% w ujęciu roku).

Co napędza taki obraz? Przede wszystkim oczekiwania co do inflacji i stóp. Materiały z tureckiego banku centralnego pokazywały m.in. wzrost zmienności kursu i napięcia na rynku (to często idzie w parze z niepewnością co do polityki pieniężnej).
Do tego dochodzi fakt, że w drugiej części 2025 widoczne były obniżki stóp (Trading Economics opisywał kolejne ruchy w dół w końcówce roku), co dla waluty bywa destrukcyjne, jeśli rynek boi się, że inflacja nie jest pod pełną kontrolą.

Dla laika to jest proste – waluta jest jak zaufanie. Jeśli ludzie (inwestorzy i zwykli obywatele) boją się, że ich pieniądz będzie szybko tracił siłę nabywczą, to próbują trzymać majątek w czymś innym (USD, EUR, złoto, nieruchomości). To tworzy presję na dalsze osłabienie TRY. W 2025 ta historia nadal była żywa – i dlatego lira była jedną z najbardziej „ruchliwych” walut w całym zestawieniu.

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 2 stycznia 2026