Tydzień stabilności na walutach: dolar rośnie, złoty spokojny, a Europa czeka na dane

Miniony tydzień na rynku walut można określić jako spokojny, ale nie nudny. Dolar stopniowo umacniał pozycję, Europa wstrzymywała oddech przed nowymi danymi, a złoty i waluty regionu zachowywały się stabilnie. Nie było paniki, ale było dużo wyczekiwania. 
To klasyczny moment przejściowy – cisza przed kolejnym ruchem.

Dolar amerykański (USD) – światowy punkt odniesienia

W ostatnim tygodniu dolar amerykański znów pokazał, dlaczego jest najważniejszą walutą świata. Nie chodzi tylko o jego siłę, ale o to, że praktycznie wszystkie inne waluty są oceniane w jego cieniu. Gdy dolar rośnie – reszta świata musi się do tego dostosować. I właśnie taki był ten tydzień: dolar stopniowo się umacniał, bez gwałtownych skoków, ale konsekwentnie.

Dla laika najważniejsze jest jedno: dolar rósł dlatego, że amerykańska gospodarka nadal wygląda na odporną. Dane o rynku pracy, konsumpcji i ogólnej aktywności gospodarczej nie dały sygnałów poważnego spowolnienia. To sprawia, że inwestorzy zakładają, iż amerykański bank centralny (Fed) nie będzie się spieszył z obniżkami stóp procentowych. A wysokie stopy procentowe są jak magnes dla kapitału – pieniądze z całego świata „lubią” waluty, które dają wyższe oprocentowanie.

W praktyce oznaczało to, że dolar zyskiwał wobec euro, jena i wielu walut rynków wschodzących. Nie był to jednak tydzień paniki czy ucieczki do bezpieczeństwa. Raczej spokojne, logiczne wzmacnianie pozycji w oczekiwaniu na kolejne dane z USA.

Dla zwykłych ludzi ma to znaczenie przy zakupach zagranicznych, cenach paliw czy elektroniki. Dla inwestorów – dolar pozostaje walutą „bazową”, do której porównuje się ryzyko na całym świecie.

Euro (EUR) – waluta w zawieszeniu

Euro w tym tygodniu było niemal definicją słowa „czekanie”. Kurs wspólnej waluty poruszał się w wąskim zakresie, bez wyraźnego kierunku. Inwestorzy nie sprzedawali euro masowo, ale też nie mieli powodu, by je zdecydowanie kupować.

Powód jest prosty: Europa czeka na dane. Gospodarka strefy euro wciąż zmaga się z niskim tempem wzrostu, a w niektórych krajach – wręcz z ryzykiem stagnacji. Inflacja spada, co z jednej strony jest dobrą wiadomością dla konsumentów, ale z drugiej ogranicza pole manewru Europejskiego Banku Centralnego.

Dla przeciętnego obserwatora może się to wydawać abstrakcyjne, ale mechanizm jest prosty: jeśli inflacja spada zbyt szybko, bank centralny zaczyna myśleć o obniżkach stóp procentowych. A to zwykle osłabia walutę, bo traci ona przewagę odsetkową nad innymi.

W tym tygodniu euro nie miało jednak impulsu ani w jedną, ani w drugą stronę. Rynki zachowywały się tak, jakby mówiły: „poczekajmy, zobaczymy, co dalej”. To sprawiło, że euro było stabilne, ale wyraźnie słabsze na tle dolara.

Polski złoty (PLN) – spokojna wyspa regionu

Złoty był jednym z ciekawszych bohaterów tygodnia, właśnie dlatego, że nic dramatycznego się z nim nie działo. W regionie Europy Środkowo-Wschodniej stabilność to wcale nie jest standard – dlatego spokojny PLN zasługuje na uwagę.

W relacji do euro, dolara i franka kursy zmieniały się nieznacznie. To pokazuje, że inwestorzy postrzegają Polskę jako kraj względnie stabilny makroekonomicznie. Nie było w tym tygodniu ani negatywnych niespodzianek, ani euforycznych danych. Inflacja stopniowo wygasa, gospodarka nie przyspiesza, ale też nie hamuje gwałtownie.

Dla laika ważna informacja jest taka: brak chaosu w złotym to dobra wiadomość. Stabilna waluta oznacza przewidywalne ceny importu, mniejsze ryzyko dla kredytów walutowych i większy spokój dla firm działających za granicą.

Złoty pozostaje walutą wrażliwą na to, co dzieje się na świecie – zwłaszcza w USA i strefie euro – ale w tym tygodniu globalne napięcia były zbyt małe, by nim wstrząsnąć.

Funt brytyjski (GBP) – między inflacją a stagnacją

Funt w ostatnim tygodniu zachowywał się dość nerwowo, choć bez gwałtownych ruchów. Wielka Brytania wciąż zmaga się z konsekwencjami wysokiej inflacji z poprzednich lat oraz słabego wzrostu gospodarczego. To tworzy trudne środowisko dla waluty.

Z jednej strony Bank Anglii utrzymuje relatywnie wysokie stopy procentowe, co teoretycznie powinno wspierać funta. Z drugiej – gospodarka wysyła sygnały zmęczenia, a konsumenci są pod presją kosztów życia. W tym tygodniu te dwa czynniki niemal się równoważyły.

Efekt? Funt był stabilny wobec złotego, ale lekko słabszy wobec dolara. Dla zwykłych ludzi oznacza to, że ceny importowanych produktów z Wielkiej Brytanii nie zmieniły się znacząco, ale inwestorzy wciąż traktują GBP z ostrożnością.

Frank szwajcarski (CHF) – cichy strażnik bezpieczeństwa

Frank szwajcarski tradycyjnie pozostaje walutą „na czarne scenariusze”. W tym tygodniu nie było globalnych szoków, więc frank nie musiał gwałtownie drożeć. Mimo to utrzymał swoją wysoką pozycję wobec złotego i euro.

Dla laika ważne jest to, że frank nie tanieje nawet wtedy, gdy świat jest spokojny. To pokazuje, jak silnie jest zakorzeniony w świadomości inwestorów jako bezpieczna waluta. Szwajcarska gospodarka jest stabilna, zadłużenie niskie, a bank centralny działa bardzo przewidywalnie.

To wszystko sprawia, że frank jest drogi, ale stabilny. I dokładnie taki był w tym tygodniu.

Jen japoński (JPY) – słabość kontrolowana

Jen był jedną z najsłabszych walut tygodnia. Nie dlatego, że w Japonii wydarzyło się coś dramatycznego, ale dlatego, że różnica stóp procentowych między Japonią a USA pozostaje ogromna.

Japoński bank centralny wciąż prowadzi bardzo ostrożną politykę, a niskie stopy sprawiają, że jen jest mało atrakcyjny dla inwestorów szukających zysku. W efekcie dolar umacniał się wobec jena niemal automatycznie.

Dla japońskiej gospodarki słaby jen ma plusy – wspiera eksport – ale dla obywateli oznacza droższy import. Ten konflikt interesów będzie jednym z głównych tematów kolejnych miesięcy.

Dolar australijski (AUD) – waluta surowców pod presją

AUD w tym tygodniu był raczej słabszy. Australia jest silnie uzależniona od surowców i handlu z Chinami, a każde spowolnienie w Azji odbija się na jej walucie.

Brak silnych danych wzrostowych oraz malejąca presja inflacyjna sprawiły, że inwestorzy zaczęli zakładać łagodniejszą politykę banku centralnego. To osłabia walutę, nawet jeśli gospodarka nie jest w złym stanie.

Dolar kanadyjski (CAD) – w cieniu ropy

CAD poruszał się spokojnie, głównie reagując na ceny ropy naftowej. Kanada jako eksporter surowców naturalnych jest bardzo wrażliwa na rynek energii.

W tym tygodniu ropa nie dała wyraźnego sygnału w żadną stronę, więc i dolar kanadyjski pozostał stabilny.

Dolar nowozelandzki (NZD) – zapomniany, ale czujny

NZD był spokojny i mało medialny. Brak ważnych danych i stabilna polityka banku centralnego sprawiły, że waluta ta dryfowała razem z globalnym sentymentem.

Korona norweska (NOK) – Europa i energia

Korona norweska reagowała na ceny energii oraz nastroje w Europie. Brak impulsów oznaczał umiarkowane wahania i brak wyraźnego trendu.

Korona szwedzka (SEK) – gospodarka pod presją

Szwedzka waluta pozostaje słaba w szerszym ujęciu, ale w tym tygodniu nie pogłębiła strat. Rynek wciąż obserwuje rynek nieruchomości i zadłużenie gospodarstw domowych.

Korona czeska (CZK) – regionalna stabilność

Podobnie jak złoty, korona czeska była stabilna. Region Europy Środkowej wypadł w tym tygodniu zaskakująco spokojnie.

Peso meksykańskie (MXN) – wysokie stopy, wysokie ryzyko

Peso pozostaje atrakcyjne dzięki wysokim stopom procentowym, ale wrażliwe na globalny sentyment. W tym tygodniu bilans był neutralny.

Rupia indyjska (INR) – siła wzrostu

Indyjska waluta była wspierana przez dobre perspektywy gospodarcze i napływ kapitału. To jeden z jaśniejszych punktów rynków wschodzących.

Dolar singapurski (SGD) – stabilność azjatycka

SGD pozostał spokojny i stabilny, dokładnie tak, jak zaplanowali to decydenci w Singapurze. Brak gwałtownych ruchów był tu celem, a nie przypadkiem.

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 9 stycznia 2026