Dolar traci impet, a waluty świata łapią oddech po tygodniu napięć

Ten tydzień na rynku walut był przede wszystkim opowieścią o tym, jak szybko zmienia się nastawienie inwestorów, gdy spada albo rośnie strach geopolityczny. Dolar stracił część siły, bo informacje o możliwym przedłużeniu rozejmu USA–Iran zmniejszyły popyt na bezpieczne aktywa. Euro i część walut surowcowych odetchnęły, ale rynek nadal patrzył na ropę, inflację i banki centralne. Jen pozostał nerwowy przez ryzyko interwencji Japonii. Funt dostał ostrożny sygnał z Banku Anglii. Złoty zachowywał się stabilnie, wspierany relatywnie dobrym obrazem polskiej gospodarki, choć niższa inflacja zmniejsza presję na NBP. Najmocniejsze lokalne historie miały NZD, ZAR, CAD i BRL: Nowa Zelandia przez jastrzębi bank centralny, RPA przez podwyżkę stóp, Kanada przez recesję techniczną, a Brazylia przez mocny wzrost i uporczywą inflację.

Dolar amerykański – USD

Dolar był jedną z najważniejszych walut tygodnia, bo to wokół niego kręcił się nastrój całego rynku. Na początku inwestorzy wciąż pamiętali o napięciu na Bliskim Wschodzie i o tym, że w trudnych czasach dolar zwykle działa jak „bezpieczna przystań”. Pod koniec tygodnia sytuacja się zmieniła: pojawiły się informacje o możliwym przedłużeniu rozejmu między USA i Iranem, a to osłabiło potrzebę ucieczki do dolara. Reuters pisał, że dolar zmierzał do drugiej tygodniowej straty z rzędu, a indeks dolara spadł do okolic 98,81. Jednocześnie amerykańska inflacja, podbita wcześniej przez droższą energię, nadal utrzymywała oczekiwania, że Fed nie będzie spieszył się z luzowaniem polityki. Dolar nie załamał się, ale stracił część przewagi, bo rynek przestał aż tak panicznie bać się scenariusza wojennego.

Euro – EUR

Euro korzystało przede wszystkim z osłabienia dolara, ale jego sytuacja nie była idealnie prosta. Kurs EUR/USD na koniec tygodnia według EBC wynosił 1,1644, co pokazuje, że wspólna waluta utrzymywała się dość wysoko względem dolara. Jednocześnie Europa także jest wrażliwa na ceny energii, więc każda informacja z Bliskiego Wschodu działała na euro podwójnie: z jednej strony spadek napięcia pomagał nastrojom, z drugiej strony droższa ropa wcześniej zwiększała obawy o inflację i koszty dla firm. Rynek zaczął też patrzeć na dane inflacyjne ze strefy euro i możliwość bardziej zdecydowanej reakcji EBC. Najważniejsze jest to, że euro było w tym tygodniu stabilniejsze niż dolar, ale ta stabilność wynikała bardziej z relatywnej poprawy nastrojów niż z jakiegoś wielkiego gospodarczego przełomu w Europie.

Jen japoński – JPY

Jen znów znalazł się w centrum uwagi, bo rynek obserwował okolice, które w przeszłości skłaniały japońskie władze do interwencji. Reuters podawał, że jen krążył blisko poziomu 160 za dolara, a japońskie Ministerstwo Finansów potwierdziło bardzo duże działania stabilizujące walutę. To ważne, bo słaby jen oznacza droższy import energii i żywności, czyli presję na gospodarstwa domowe. Jednocześnie Japonia długo miała bardzo łagodną politykę pieniężną, więc inwestorzy chętnie pożyczali taniego jena i kupowali wyżej oprocentowane aktywa gdzie indziej. Gdy jednak kurs zbliża się do psychologicznych granic, rynek zaczyna się bać kolejnej interwencji. W praktyce jen był walutą nerwową: nie tylko przez własną gospodarkę, ale też przez pytanie, kiedy i jak mocno zareagują władze w Tokio.

Funt brytyjski – GBP

Funt miał słabszy tydzień, choć nie był to ruch paniczny. Reuters informował, że sterling lekko tracił po wypowiedziach szefa Banku Anglii Andrew Baileya, który nie sygnalizował pośpiechu z podwyżkami stóp mimo ryzyk inflacyjnych. To dla rynku ważne, bo waluta zwykle lubi wyższe stopy procentowe: gdy bank centralny zapowiada twardą walkę z inflacją, inwestorzy częściej kupują daną walutę. Tutaj sygnał był bardziej ostrożny. Wielka Brytania jest też wrażliwa na koszty energii, więc konflikt wokół Iranu i ropy uderzał w oczekiwania dotyczące inflacji oraz wzrostu. Według EBC euro kosztowało pod koniec tygodnia 0,86723 funta. Funt nie runął, ale rynek zobaczył, że Bank Anglii woli poczekać, zamiast od razu gasić inflację wyższymi stopami.

Frank szwajcarski – CHF

Frank szwajcarski był interesujący, bo przez ostatnie miesiące często działał jako klasyczna bezpieczna przystań. Kiedy rośnie strach przed wojną, kryzysem bankowym albo silnym spadkiem giełd, część kapitału płynie właśnie do franka. W tym tygodniu napięcie geopolityczne zaczęło lekko opadać, więc frank nie miał już tak mocnego paliwa jak w momentach największego strachu. Jednocześnie nie stał się walutą słabą, bo Szwajcaria nadal kojarzy się inwestorom ze stabilnością. EBC pokazywał na 29 maja kurs EUR/CHF na poziomie 0,9111, a NBP wskazywał kurs franka w okolicach 4,64 zł. Dla polskich kredytobiorców i osób śledzących CHF/PLN ważne jest, że frank pozostaje drogi, ale jego ruchy zależały w tym tygodniu bardziej od globalnego apetytu na ryzyko niż od samej Szwajcarii.

Złoty polski – PLN

Złoty miał tydzień raczej spokojny, ale wcale nie nudny. EUR/PLN według EBC wynosił 29 maja 4,2275, a Reuters pokazywał, że miesięcznie para EUR/PLN była lekko niżej, czyli złoty wcześniej zachowywał się całkiem solidnie. Polskiej walucie pomaga to, że gospodarka nie wygląda słabo na tle regionu, a stopy procentowe wciąż są relatywnie atrakcyjne. Jednocześnie pojawił się ciekawy element: majowa inflacja w Polsce według wstępnych danych spadła do 3,1% rok do roku z 3,2% w kwietniu, co zmniejsza presję na NBP. Gubernator Adam Glapiński wcześniej mówił jednak, że bank centralny pozostaje ostrożny przez wpływ cen energii i konfliktu na Bliskim Wschodzie. Złoty korzysta z tego, że Polska nie wygląda źle gospodarczo, ale jego dalszy los zależy od inflacji, cen paliw i decyzji RPP.

Dolar nowozelandzki – NZD

Dolar nowozelandzki był jedną z ciekawszych walut tygodnia, bo wsparła go polityka banku centralnego. Reserve Bank of New Zealand zostawił stopę OCR na poziomie 2,25%, ale decyzja była bardzo podzielona, a późniejszy przekaz był zdecydowanie bardziej jastrzębi. Reuters informował, że część członków chciała podwyżki, a bank zasugerował, że stopy mogą wzrosnąć szybciej i mocniej, niż wcześniej zakładano. To natychmiast przyciąga uwagę rynku, bo wyższe stopy zwiększają atrakcyjność waluty. Kiwi, jak potocznie mówi się na NZD, skorzystał także z poprawy nastrojów po informacjach o możliwym rozejmie USA–Iran. Problemem Nowej Zelandii pozostaje jednak delikatna gospodarka i presja kosztów energii. Dlatego ten tydzień był dobry dla NZD, ale opierał się głównie na oczekiwaniach wobec stóp, a nie na pełnym komforcie gospodarczym.

Dolar australijski – AUD

Dolar australijski także był w gronie walut, które zyskiwały, gdy rynek przestał panicznie szukać bezpieczeństwa w dolarze amerykańskim. AUD jest walutą wrażliwą na globalny apetyt na ryzyko, Chiny i ceny surowców. Gdy inwestorzy wierzą, że światowy handel i przemysł nie zostaną mocno zaburzone, australijska waluta zwykle oddycha łatwiej. Pod koniec tygodnia EBC pokazywał kurs EUR/AUD na poziomie 1,6238. W praktyce oznaczało to, że australijski dolar był obserwowany nie tylko przez pryzmat samej Australii, ale też przez pytanie, czy konflikt na Bliskim Wschodzie będzie dalej podbijał ceny energii i psuł nastroje. Reuters wskazywał, że dolar australijski i nowozelandzki pozostawały mocne w końcówce tygodnia. Dla laika: AUD zachowywał się jak waluta „większej odwagi” inwestorów – im mniej strachu, tym łatwiej mu rosnąć.

Dolar kanadyjski – CAD

Dolar kanadyjski znalazł się pod presją, bo z Kanady przyszły słabe dane gospodarcze. Reuters podał, że Kanada niespodziewanie weszła w techniczną recesję, czyli zanotowała dwa spadkowe kwartały w ujęciu annualizowanym. PKB w pierwszym kwartale 2026 r. spadł o 0,1%, po wcześniejszym spadku o 1% w końcówce 2025 r. To rozczarowało rynek, bo analitycy oczekiwali wzrostu. Dla waluty to zła wiadomość, ponieważ słabsza gospodarka ogranicza możliwość podwyżek stóp procentowych. CAD zwykle reaguje też na ropę, ale w tym tygodniu spadek cen ropy przy nadziejach na porozumienie USA–Iran nie był jednoznacznie korzystny dla Kanady jako eksportera surowców. Dlatego dolar kanadyjski był jedną z walut, które miały bardziej krajowy problem: słabsze dane gospodarcze i niepewność wokół polityki handlowej USA.

Korona norweska – NOK

Korona norweska wyróżniała się na tle Skandynawii, bo wspierały ją dwa czynniki: ropa i bardziej stanowcze podejście banku centralnego. Norwegia jest dużym eksporterem surowców energetycznych, więc jej waluta często reaguje na to, co dzieje się z ropą i gazem. Z jednej strony nadzieje na rozejm USA–Iran obniżały ceny ropy, ale z drugiej strony wcześniejsza premia geopolityczna nadal przypominała inwestorom, że Norwegia ma mocną pozycję energetyczną. Reuters wskazywał też, że korona norweska umacniała się wobec szwedzkiej, a różnica w nastawieniu banków centralnych mogła dalej wspierać NOK. EBC pokazywał EUR/NOK na poziomie 10,7735. NOK był walutą kraju, który w czasach napięć energetycznych jest postrzegany inaczej niż importerzy energii. To nie znaczy, że korona zawsze zyskuje przy każdym ruchu ropy, ale w tym tygodniu miała wyraźny temat przewodni.

Korona szwedzka – SEK

Korona szwedzka była ciekawa głównie przez porównanie z koroną norweską. EBC pokazywał 29 maja EUR/SEK na poziomie 10,7720, czyli bardzo blisko EUR/NOK, ale historia stojąca za tymi walutami była inna. Szwecja nie ma takiej pozycji energetycznej jak Norwegia, a Riksbank wcześniej utrzymywał stopę na poziomie 1,75% i sygnalizował stabilizację polityki. To oznacza mniej paliwa dla waluty ze strony stóp procentowych. Reuters w analizie relacji NOK/SEK wskazywał, że przewaga Norwegii wynikała m.in. z bardziej restrykcyjnego nastawienia wobec inflacji, podczas gdy Szwecja pozostawała bardziej łagodna. SEK była więc walutą spokojniejszą, ale słabszą narracyjnie: bez mocnego impulsu surowcowego, bez wyraźnej zapowiedzi podwyżek i z gospodarką, która dopiero odbudowuje siłę po wcześniejszym okresie słabości.

Lira turecka – TRY

Lira turecka pozostała jedną z najbardziej problematycznych walut w zestawieniu. EBC pokazywał EUR/TRY na poziomie 53,4297, a serwis Trading Economics wskazywał, że USD/TRY 29 maja był w okolicach 45,9, przy osłabieniu liry o około 1,6% w skali miesiąca i ponad 17% w skali roku. Turcja ma bardzo wysokie stopy procentowe, ale to nie wystarcza, jeśli rynek boi się inflacji, polityki gospodarczej i odpływu kapitału. Bank centralny Turcji utrzymywał w kwietniu główną stopę na poziomie 37%, jednocześnie ostrzegając, że skutki wojny wokół Iranu mogą zmienić perspektywy inflacyjne. Lira jest walutą kraju, który cały czas walczy o odzyskanie zaufania. Wysokie oprocentowanie pomaga, ale inwestorzy nadal żądają dużej premii za ryzyko.

Rand południowoafrykański – ZAR

Rand był jedną z walut, przy których najważniejszą informacją była decyzja banku centralnego. South African Reserve Bank podniósł stopę procentową o 25 punktów bazowych do 7,00%, co było pierwszą podwyżką od trzech lat. Powodem były rosnące ryzyka inflacyjne związane m.in. z cenami energii i konfliktem na Bliskim Wschodzie. Reuters informował, że po decyzji rand lekko zyskiwał, a dzień później pozostawał stabilny, gdy inwestorzy czekali na kolejne dane gospodarcze. Dla waluty to ważne, bo wyższe stopy mogą przyciągać kapitał, ale jednocześnie pokazują, że gospodarka ma problem z inflacją. EBC pokazywał EUR/ZAR na poziomie 18,8913. Rand dostał wsparcie od banku centralnego, ale to wsparcie było „gorzkie”, bo wynikało z obaw, a nie z pełnego gospodarczego komfortu.

Peso meksykańskie – MXN

Peso meksykańskie pozostawało ważne, bo od dłuższego czasu jest jedną z popularnych walut rynków wschodzących w strategiach opartych na relatywnie wysokim oprocentowaniu. EBC pokazywał EUR/MXN na poziomie 20,1905. Reuters wcześniej wskazywał, że peso ma tendencję do poruszania się w szerokim, wieloletnim zakresie wobec dolara, a ryzyka na 2026 r. były dość zrównoważone, choć lekko przechylone w stronę osłabienia. W tle pozostaje Bank Meksyku, który obniżał stopy, ale inflacja nadal była powyżej celu 3%. Dla inwestorów to klasyczny dylemat: peso daje atrakcyjne oprocentowanie, ale gdy Banxico łagodzi politykę, przewaga może maleć. W tym tygodniu poprawa nastrojów po informacjach o możliwym rozejmie pomagała walutom rynków wschodzących, ale peso nie było wolne od pytania o słabszy wzrost i dalszą ścieżkę stóp.

Real brazylijski – BRL

Real brazylijski miał mocne tło gospodarcze, bo Brazylia pokazała lepszy od oczekiwań wzrost w pierwszym kwartale. Reuters podał, że gospodarka urosła o 1,1% kwartał do kwartału, wspierana przez konsumpcję gospodarstw domowych i inwestycje. To brzmi dobrze dla waluty, bo silniejsza gospodarka zwykle zwiększa zaufanie inwestorów. Problem polega na tym, że Brazylia wciąż walczy z inflacją. Inflacja w pierwszej połowie maja wyniosła 4,64% rok do roku, czyli przekroczyła górną granicę celu, a bank centralny po dwóch cięciach utrzymywał stopę Selic na wysokim poziomie 14,5%. EBC pokazywał EUR/BRL na poziomie 5,8747. Dla laika: real miał argumenty za umocnieniem, bo gospodarka wyglądała nieźle, ale zbyt szybki wzrost i wysoka inflacja mogą zmusić bank centralny do ostrożności z dalszym obniżaniem stóp.

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 29 maja 2026