Jen wystrzelił, dolar zawahał się, a ropa znów miesza
Upływające dni przyniosły wyjątkowo nerwowy handel na rynku walutowym. Inwestorzy musieli jednocześnie śledzić decyzje największych banków centralnych, gwałtowne zmiany cen ropy, napięcia na Bliskim Wschodzie oraz nowe dane o inflacji i wzroście gospodarczym. Dolar początkowo korzystał z obaw przed podwyżkami stóp w USA, ale stracił część przewagi po decyzji Rezerwy Federalnej. Największe zamieszanie wywołał jen, który najpierw spadł w okolice poziomów niewidzianych od kilkudziesięciu lat, a następnie gwałtownie odbił w atmosferze podejrzeń o interwencję władz. W Europie uwagę przyciągały euro, funt, złoty i forint, natomiast na rynkach surowcowych mocno wahały się dolar kanadyjski, real brazylijski oraz rand.

Dolar amerykański – USD
Dolar rozpoczął analizowany okres z mocnej pozycji. Inwestorzy obawiali się, że wysokie ceny energii ponownie przyspieszą inflację w Stanach Zjednoczonych, zmuszając Rezerwę Federalną do dalszego podnoszenia stóp procentowych. Przed posiedzeniem Fed prawdopodobieństwo podwyżki wyraźnie rosło, co wspierało amerykańską walutę. Ostatecznie bank centralny pozostawił główną stopę w przedziale 3,50-3,75%. Nie była to jednak całkowicie spokojna decyzja, ponieważ trzech członków komitetu opowiedziało się za podwyżką. Mimo tego po posiedzeniu dolar osłabił się, gdyż część rynku uznała, że Fed może przez kilka kolejnych miesięcy pozostać bezczynny. Dla zwykłego uczestnika rynku oznacza to, że dolar znalazł się między dwoma przeciwstawnymi siłami. Z jednej strony wspierają go wysokie rentowności amerykańskich obligacji i ryzyko inflacyjne. Z drugiej strony brak natychmiastowej podwyżki stóp ogranicza jego atrakcyjność. W efekcie kursy z dolarem mogą nadal gwałtownie reagować na każdą publikację dotyczącą cen, zatrudnienia i konsumpcji.
Euro – EUR
Euro skorzystało z osłabienia dolara po decyzji Fed, ale jego sytuacja pozostaje skomplikowana. Inflacja w strefie euro przyspieszyła w lipcu do 2,9% z 2,8%, a inflacja bazowa, nieuwzględniająca najbardziej zmiennych cen energii i żywności, wzrosła do 2,5%. Szczególnie niepokojący dla Europejskiego Banku Centralnego może być wzrost cen usług o 3,3%. Jednocześnie gospodarka strefy euro nie wygląda tak słabo, jak wcześniej się obawiano. Produkt krajowy brutto wzrósł w drugim kwartale o 0,4%, co zmniejszyło ryzyko szybkiego wejścia regionu w recesję. EBC pozostawił w lipcu stopę depozytową na poziomie 2,25%, ale nie zamknął drogi do kolejnych podwyżek. Euro otrzymało więc wsparcie zarówno ze strony danych gospodarczych, jak i oczekiwań dotyczących wyższych stóp. Problemem pozostają ceny ropy i gazu. Jeżeli energia nadal będzie drożała, europejscy konsumenci mogą ograniczyć wydatki, a przedsiębiorstwa ponownie zetkną się z wyższymi kosztami. Euro jest zatem relatywnie mocne, lecz bardzo zależne od sytuacji energetycznej.
Jen japoński – JPY
Jen był zdecydowanie najbardziej widowiskową walutą ostatnich dni. Najpierw osłabił się do poziomów niewidzianych od około czterdziestu lat, ponieważ różnica między stopami procentowymi w Japonii i Stanach Zjednoczonych wciąż pozostaje bardzo duża. Inwestorzy mogą tanio pożyczać jeny i przeznaczać środki na zakup lepiej oprocentowanych aktywów w innych krajach. Następnie jen gwałtownie zyskał ponad 2%, a analitycy zaczęli podejrzewać interwencję japońskich władz lub przynajmniej przygotowania do takiego działania. Kolejnego dnia dolar nadal tracił wobec jena, schodząc w okolice 158 jenów. Bank Japonii utrzymał stopę procentową na poziomie 1%, ale zasugerował możliwość dalszych podwyżek, jeżeli inflacja pozostanie wysoka. Samo zagrożenie interwencją wystarczyło, aby inwestorzy zaczęli ostrożniej podchodzić do dalszej sprzedaży jena. Nie oznacza to jednak trwałego odwrócenia trendu. Bez wyraźnego zmniejszenia różnicy między japońskimi i amerykańskimi stopami jen może pozostać słaby, choć jego notowania będą znacznie bardziej nerwowe.
Funt brytyjski – GBP
Funt należał do mocniejszych walut rozwiniętych gospodarek. W skali lipca zyskał ponad 1% wobec euro i zmierzał do najlepszego miesięcznego wyniku od kwietnia. Część tego ruchu nie wynikała jednak bezpośrednio z wyjątkowej siły brytyjskiej gospodarki, lecz z osłabienia dolara i zmiany oczekiwań dotyczących polityki innych banków centralnych. Bank Anglii pozostawił stopę procentową na poziomie 3,75%. Wcześniejszy skok cen ropy zwiększał ryzyko kolejnej podwyżki, ale późniejszy spadek surowca częściowo uspokoił rynek. Inwestorzy uważają obecnie, że bank może pozwolić sobie na dłuższą obserwację sytuacji. Dla funta ważne są również brytyjskie finanse publiczne. Nowy rząd zapowiedział utrzymanie reguł fiskalnych, jednak planowane wydatki na obronność, ochronę zdrowia i politykę społeczną mogą utrudniać ograniczanie deficytu. Funt korzysta z relatywnie wysokich stóp, lecz jego dalsze umocnienie będzie wymagało dowodów, że gospodarka nie pogrąża się w stagnacji, a budżet pozostaje pod kontrolą.
Frank szwajcarski – CHF
Frank szwajcarski znalazł się między swoją tradycyjną rolą bezpiecznej waluty a bardzo niskimi stopami procentowymi w Szwajcarii. W okresach rosnącego napięcia geopolitycznego inwestorzy zwykle kupują franki, ponieważ szwajcarska gospodarka, finanse publiczne i system bankowy są postrzegane jako stabilne. Tym razem część tego popytu została jednak ograniczona przez poprawę nastrojów na rynkach oraz dużą różnicę między stopami w Szwajcarii i innych krajach. Szwajcarski Bank Narodowy utrzymuje stopę w pobliżu zera, podczas gdy przykładowo australijska stopa wynosi 4,35%. Pomogło to dolarowi australijskiemu wybić się wobec franka z wieloletniego trendu spadkowego. Siła franka nie jest również korzystna dla szwajcarskich eksporterów. Koncern Roche wskazał, że mocna waluta obciążała wyniki sprzedaży po przeliczeniu zagranicznych przychodów na franki. Dla rynku oznacza to możliwość interwencji słownej lub faktycznej ze strony banku centralnego, gdyby frank zaczął umacniać się zbyt szybko. Jednocześnie każdy nowy skok napięcia geopolitycznego może natychmiast przywrócić popyt na szwajcarską walutę.
Dolar kanadyjski – CAD
Dolar kanadyjski przeżył kilka gwałtownych zmian kierunku, przede wszystkim z powodu wahań cen ropy. Kanada jest jednym z dużych producentów tego surowca, dlatego droższa ropa zazwyczaj wspiera jej walutę, zwiększając dochody eksporterów. Na początku okresu ropa mocno taniała w związku z nadziejami na uspokojenie konfliktu z Iranem, co osłabiło dolara kanadyjskiego. Później ceny surowca ponownie wzrosły, a kanadyjska waluta odrobiła część strat. Dodatkowym wsparciem okazały się dobre dane gospodarcze. PKB Kanady wzrósł w maju o 0,3%, a wzrost w drugim kwartale mógł sięgnąć 3,4% w ujęciu rocznym, wyraźnie przekraczając prognozę Banku Kanady. W całym lipcu dolar kanadyjski zmierzał do wzrostu o około 1,2% wobec dolara amerykańskiego. Lepsze dane zmniejszają presję na obniżanie stóp i mogą nawet przywrócić rozmowy o podwyżce, jeżeli inflacja ponownie przyspieszy. CAD pozostanie jednak niemal równie mocno uzależniony od ropy jak od krajowych statystyk.
Dolar australijski – AUD
Dolar australijski otrzymywał sprzeczne sygnały. Jeszcze przed publikacją danych bank centralny ostrzegał, że inflacja pozostaje zbyt wysoka i może wymagać kolejnych podwyżek stóp. Główna stopa wynosi 4,35%, a więc jest najwyższa wśród największych rozwiniętych gospodarek. Tak wysokie oprocentowanie zwykle zwiększa zainteresowanie australijską walutą. Sytuacja zmieniła się po publikacji danych o cenach. Inflacja w drugim kwartale wyniosła 4,0% rok do roku, natomiast jej miara bazowa spadła do 3,6%, poniżej prognoz rynku i samego banku centralnego. Prawdopodobieństwo podwyżki na najbliższym posiedzeniu skurczyło się do zaledwie kilku procent. Dla AUD oznaczało to utratę jednego z najważniejszych argumentów przemawiających za dalszym umocnieniem. Z drugiej strony gospodarka i rynek pracy wciąż są stosunkowo odporne, a stopy pozostają wysokie. Dolar australijski zachowuje również wrażliwość na sytuację w Chinach, największym partnerze handlowym kraju. Słabsze dane z chińskich fabryk ograniczają więc potencjał wzrostowy AUD.
Dolar nowozelandzki – NZD
Dolar nowozelandzki pozostał jedną z walut wspieranych przez bardziej zdecydowaną politykę banku centralnego. Reserve Bank of New Zealand podniósł w lipcu stopę o 0,25 punktu procentowego do 2,50% i zasygnalizował możliwość dalszego ograniczania wsparcia dla gospodarki. Powodem jest ponowne przyspieszenie inflacji. Ceny konsumpcyjne wzrosły w drugim kwartale o 4,1% rok do roku, osiągając najwyższe tempo od ponad dwóch lat. Dużą część wzrostu wywołały paliwa, które podrożały na skutek konfliktu na Bliskim Wschodzie. Po wyłączeniu tego efektu inflacja wyglądała znacznie spokojniej, dlatego rynek nie jest pewny, jak agresywny będzie bank centralny. NZD korzysta z oczekiwań na kolejne podwyżki, ale Nowa Zelandia pozostaje importerem energii, więc droga ropa zwiększa koszty gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Waluta jest także wrażliwa na globalny apetyt na ryzyko. Gdy inwestorzy obawiają się recesji lub eskalacji konfliktów, często wycofują pieniądze z mniejszych walut, nawet jeżeli ich banki centralne oferują atrakcyjne oprocentowanie.
Juan chiński – CNY
Juan znalazł się pod wpływem rozczarowujących danych z chińskiej gospodarki. Oficjalny wskaźnik PMI dla przemysłu spadł w lipcu do 49,2 punktu z 50,3, osiągając najniższy poziom od pięciu miesięcy. Wynik poniżej 50 punktów oznacza kurczenie się aktywności. Jeszcze słabiej wypadł sektor usług i budownictwa, gdzie wskaźnik spadł do 49 punktów. Dane pokazały, że chiński eksport zaawansowanych produktów pozostaje relatywnie mocny, ale krajowy popyt, konsumpcja i część inwestycji są wyraźnie słabsze. Wzrost PKB w drugim kwartale zwolnił do 4,3%, schodząc poniżej oficjalnego przedziału celu wynoszącego 4,5-5%. W przypadku juana reakcja kursowa bywa mniejsza niż w innych walutach, ponieważ bank centralny wyznacza codzienny kurs odniesienia i kontroluje dopuszczalne wahania. Słabe dane zwiększają jednak presję na obniżki stóp, tańsze kredyty lub dodatkowe wydatki rządowe. Takie działania mogą wesprzeć gospodarkę, lecz jednocześnie zmniejszać atrakcyjność juana wobec walut oferujących wyższe oprocentowanie.
Rupia indyjska – INR
Rupia indyjska zanotowała najlepszy okres od kilku miesięcy. W ciągu ostatnich dni umocniła się o około 1% i zakończyła handel w pobliżu 95,38 rupii za dolara. Nie był to jednak wyłącznie efekt naturalnej poprawy nastrojów. Bank Rezerw Indii aktywnie wspierał walutę, sprzedając dolary za pośrednictwem państwowych banków, szczególnie w godzinach mniejszej płynności. Takie działania miały powstrzymać gwałtowne i chaotyczne osłabienie rupii. Indie są dużym importerem ropy, dlatego wzrost cen surowca jest dla nich problemem. W lipcu ropa Brent podrożała o ponad 20%, zwiększając koszty importu i zapotrzebowanie na dolary. Pomocne okazały się wysokie rezerwy walutowe. W tygodniu zakończonym 24 lipca zwiększyły się one o ponad 6 miliardów dolarów, do około 682 miliardów. Dzięki temu bank centralny dysponuje dużymi środkami do stabilizowania rynku. Umocnienie INR wygląda więc przekonująco w krótkim terminie, ale trwałość ruchu będzie zależała od cen energii oraz dalszego wsparcia władz monetarnych.
Polski złoty – PLN
Złoty znalazł się pod wpływem krajowych danych o inflacji, cen paliw oraz globalnego nastawienia do bardziej ryzykownych walut. Wstępne dane pokazały, że inflacja w Polsce przyspieszyła w lipcu do 3,0% z 2,5% w czerwcu. Główną przyczyną były droższe paliwa, których ceny reagowały na ponowny wzrost napięcia na rynku ropy. Wynik pozostaje jednak w przedziale dopuszczalnych odchyleń od celu NBP. Rynek uznał więc, że Rada Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej pozostawi stopę referencyjną na poziomie 3,75%. Wcześniej złoty spadł do najsłabszego poziomu wobec euro od listopada 2024 roku, ale po decyzji NBP i uspokojeniu części obaw zdołał odzyskać część strat. Dla złotego obecna sytuacja jest mieszana. Brak szybkich obniżek stóp działa na jego korzyść, ponieważ polskie aktywa nadal oferują dość wysokie oprocentowanie. Jednocześnie droższa ropa, mocniejszy dolar i pogorszenie nastrojów wobec Europy Środkowej mogą powodować nagłe fale osłabienia. Najważniejsze pozostaną kurs euro, ceny paliw oraz kolejne wypowiedzi członków RPP.
Forint węgierski – HUF
Forint pozostawał jedną z najciekawszych walut Europy Środkowej. Narodowy Bank Węgier obniżył 21 lipca główną stopę procentową o 0,25 punktu do 5,75%. Bank mógł sobie na to pozwolić, ponieważ inflacja spadła w czerwcu do 1,7%, a inflacja bazowa wyniosła 2,0%. Według prognoz wzrost cen ma pozostać poniżej 3-procentowego celu przez resztę roku oraz w 2027 roku. Niższe stopy są jednak potencjalnie niekorzystne dla forinta, ponieważ zmniejszają dodatkowe wynagrodzenie otrzymywane przez inwestorów za utrzymywanie węgierskich aktywów. Walutę wspierały wcześniej oczekiwania na poprawę relacji z Unią Europejską oraz rozmowy o przyszłym przyjęciu euro. Jednocześnie poważnym problemem pozostaje deficyt budżetowy, który może przekroczyć 7% PKB. Globalna wyprzedaż obligacji podniosła również rentowności węgierskiego długu. Forint może więc nadal zachowywać się lepiej niż sugerowałaby kondycja finansów publicznych, ale jego odporność zostanie sprawdzona, jeżeli bank centralny będzie kontynuował obniżki lub ponownie wzrosną ceny energii.
Real brazylijski – BRL
Real brazylijski pozostawał wspierany przez jedne z najwyższych realnych stóp procentowych na świecie, ale krajowe finanse publiczne zaczęły coraz mocniej niepokoić inwestorów. Główna stopa Selic wynosi 14,25%, dzięki czemu brazylijskie obligacje mogą oferować atrakcyjne oprocentowanie. Problem polega na tym, że wysokie stopy oznaczają również bardzo duże koszty obsługi zadłużenia państwa. Deficyt sektora publicznego w okresie dwunastu miesięcy do czerwca zbliżył się do 10% PKB, a dług publiczny wzrósł do 81,9% PKB. Same płatności odsetkowe odpowiadały za około 8,8% PKB. Dodatkowo prawie połowa długu rządowego jest obecnie bezpośrednio powiązana ze stopą Selic. Im dłużej stopy pozostają wysokie, tym większe wydatki ponosi budżet. Dla reala tworzy to paradoks. Wysokie oprocentowanie przyciąga kapitał i krótkoterminowo wspiera walutę, ale jednocześnie pogarsza sytuację fiskalną, co może odstraszać inwestorów długoterminowych. BRL może pozostać mocny, dopóki inwestorzy skupiają się na stopach, lecz obawy o dług będą ograniczać jego potencjał.
Peso meksykańskie – MXN
Peso meksykańskie otrzymało wsparcie ze strony wyraźnie lepszych danych gospodarczych. Gospodarka Meksyku wzrosła w drugim kwartale o 1,5% w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami, odrabiając wcześniejszy spadek o 0,6%. W ujęciu rocznym wzrost wyniósł 2,2%. Najlepiej radziły sobie budownictwo i produkcja samochodów, czyli sektory silnie powiązane z popytem w Stanach Zjednoczonych. Ministerstwo finansów ocenia, że osiągnięcie przynajmniej 1,5% wzrostu w całym 2026 roku jest już bardzo prawdopodobne, nawet jeżeli druga połowa roku okaże się słabsza. Lepszy wzrost zmniejsza presję na szybkie i głębokie obniżki stóp procentowych, co jest korzystne dla peso. MXN wciąż pozostaje jednak walutą mocno reagującą na globalny apetyt na ryzyko. Umocnienie dolara, wzrost rentowności amerykańskich obligacji albo kolejne napięcia handlowe mogą szybko odwrócić pozytywny ruch. Ważne będą także dane z amerykańskiego przemysłu, ponieważ znaczna część meksykańskiego eksportu trafia właśnie do USA.
Rand południowoafrykański – ZAR
Rand poruszał się bardzo nierówno. Najpierw zyskiwał dzięki osłabieniu dolara i niższej od oczekiwań inflacji producentów, ale później ponownie stracił, mimo publikacji dobrych danych o handlu zagranicznym. Kurs znalazł się w pobliżu 16,59 randa za dolara. Zachowanie waluty pokazało, że globalne nastroje były dla inwestorów ważniejsze niż pojedyncze pozytywne informacje z Republiki Południowej Afryki. Dodatkowym źródłem niepewności była polityka banku centralnego. Inflacja konsumencka przyspieszyła w czerwcu do 5%, osiągając najwyższy poziom od dwóch lat. Rynek oczekiwał podwyżki stóp, lecz bank uznał, że dotychczasowe warunki są wystarczająco restrykcyjne. Taka decyzja osłabiła randa, ponieważ część inwestorów liczyła na wyższe oprocentowanie. ZAR pozostaje również zależny od cen złota i innych surowców, sytuacji w Chinach oraz globalnego popytu na ryzyko. Nawet dobre dane krajowe mogą więc nie wystarczyć, gdy dolar się umacnia, a inwestorzy ograniczają zaangażowanie na rynkach wschodzących.
Podsumowanie
Najważniejszą cechą ostatnich dni była zmienność. Rynek przechodził od oczekiwania na podwyżki stóp i kupowania dolara do jego sprzedaży po ostrożniejszej decyzji Fed. Jednocześnie gwałtowny ruch jena pokazał, że władze nie zamierzają biernie obserwować nadmiernego osłabienia swoich walut. Euro i funt korzystały z perspektywy utrzymania stosunkowo wysokich stóp, ale pozostają narażone na gospodarcze skutki drogich surowców. Waluty eksporterów ropy, przede wszystkim dolar kanadyjski, reagowały na każdy zwrot cen surowca. Waluty importerów energii, takie jak rupia, złoty czy dolar nowozelandzki, musiały mierzyć się z ryzykiem ponownego wzrostu inflacji.
Na rynkach wschodzących sytuacja była jeszcze bardziej złożona. Wysokie oprocentowanie pomagało realowi, peso i forintowi, ale problemy budżetowe lub słabnący wzrost ograniczały optymizm. Złoty zachował relatywną stabilność dzięki oczekiwaniu na utrzymanie stóp NBP, lecz pozostaje podatny na umocnienie dolara, wzrost cen paliw i pogorszenie nastrojów w regionie. Najbliższe dni prawdopodobnie nadal będą podporządkowane cenom ropy, danym z amerykańskiego rynku pracy oraz oczekiwaniom dotyczącym wrześniowych decyzji największych banków centralnych.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 1 sierpnia 2026






























