Rynek walutowy: ropa, obligacje i banki centralne znów rozdają karty

Upływający tydzień na rynku walutowym pokazał, że o kursach pieniądza coraz częściej decyduje nie jedna publikacja gospodarcza, lecz cały zestaw powiązanych ze sobą czynników. Wysokie ceny ropy i paliw zwiększały obawy o inflację, a to z kolei powodowało wzrost rentowności obligacji i oczekiwań dotyczących kolejnych podwyżek stóp procentowych. W takich warunkach szczególnie dobrze radził sobie dolar amerykański. Jednocześnie część banków centralnych rzeczywiście podnosiła stopy, inne dopiero sygnalizowały taki ruch, a Szwajcaria wyraźnie odstawała od tego obrazu.

To ważne także dla osób, które na co dzień nie śledzą rynku obligacji. Jeżeli inwestorzy uznają, że stopy procentowe w danym kraju będą wyższe przez dłuższy czas, tamtejsza waluta zazwyczaj staje się bardziej atrakcyjna. Nie zawsze jednak działa to automatycznie. Jeśli wyższe stopy są reakcją na gwałtowny wzrost cen paliw i jednocześnie pogarszające się perspektywy gospodarcze, waluta może pozostać słaba. I właśnie takich pozornych sprzeczności było w ostatnich dniach sporo.

Dolar amerykański – USD

Dolar był jedną z najważniejszych walut mijającego tygodnia i zmierzał do drugiego z rzędu tygodniowego umocnienia. Jeszcze w czwartek indeks dolara osiągał najwyższy poziom od około dwóch miesięcy. Głównym powodem nie była jedna wyjątkowo dobra publikacja z USA, lecz przede wszystkim gwałtowny wzrost rentowności amerykańskich obligacji oraz przekonanie inwestorów, że Rezerwa Federalna może ponownie podnieść stopy procentowe. Po wcześniejszej podwyżce Fed przedział stopy funduszy federalnych wynosi 3,75-4,00%, a pod koniec tygodnia rynek oceniał prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki w październiku na około 66%, wobec około 58% tydzień wcześniej. Dodatkowo dane o zamówieniach na dobra kapitałowe wypadły lepiej od oczekiwań. W piątek dolar nieco oddał wcześniejsze zyski, gdy spadła cena ropy, ale ogólny obraz tygodnia pozostał dla niego korzystny.

Euro – EUR

Euro znalazło się pod presją dolara i zmierzało do trzeciego kolejnego tygodniowego spadku wobec amerykańskiej waluty. W czwartek kurs EUR/USD schodził w okolice 1,136 dolara, czyli do najniższych poziomów od końca lipca. Problemem wspólnej waluty jest obecnie to, że Europa również mierzy się z droższą energią i ryzykiem wyższej inflacji, ale jednocześnie perspektywy wzrostu gospodarczego nie są na tyle mocne, aby inwestorzy bez obaw zakładali długą serię podwyżek stóp. Główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego Philip Lane zwracał uwagę, że obecny szok energetyczny może okazać się bardziej trwały, a powrót inflacji do celu może potrwać do około połowy 2027 r. Jednocześnie niemieckie instytuty gospodarcze podniosły prognozę wzrostu Niemiec na 2026 r. do 1,3%, więc obraz europejskiej gospodarki nie jest jednoznacznie negatywny.

Funt brytyjski – GBP

Funt miał trudny tydzień i w jego trakcie znalazł się w pobliżu trzymiesięcznego minimum wobec dolara. Jeszcze w czwartek GBP/USD kosztował około 1,322 dolara i od początku tygodnia tracił mniej więcej 1,25%. W piątek pojawiło się niewielkie odbicie. Ciekawy jest jednak powód słabości funta: inwestorzy coraz mocniej spodziewają się podwyżek stóp w Wielkiej Brytanii, co normalnie powinno walucie pomagać. Rynek wyceniał około 100 punktów bazowych podwyżek w ciągu kolejnych 12 miesięcy, a szef Banku Anglii Andrew Bailey przyznał, że utrzymywanie się wysokich cen energii utrudnia pozostawienie stóp bez zmian. Problem polega na tym, że wyższe ceny energii mogą jednocześnie osłabić konsumentów i gospodarkę. Dla funta oznacza to więc niekomfortową mieszankę: wyższa inflacja może wymagać droższego pieniądza, ale sama przyczyna tych podwyżek nie jest dobra dla wzrostu gospodarczego.

Jen japoński – JPY

Jen dostarczył w tym tygodniu jednego z ciekawszych przykładów tego, że sama podwyżka stóp nie musi natychmiast wzmacniać waluty. Bank Japonii wcześniej podniósł stopę procentową do 1,25%, najwyższego poziomu od 31 lat, lecz inwestorzy uznali komunikację banku za zbyt ostrożną. W rezultacie przez dużą część tygodnia jen pozostawał słaby i zmierzał do drugiego tygodniowego spadku z rzędu. Sytuacja zmieniła się w piątek, kiedy japońska waluta gwałtownie umocniła się o około 1% do 157 jenów za dolara. Powodem były przede wszystkim rosnące obawy przed możliwą interwencją władz na rynku walutowym. Temat słabego jena pojawił się również w rozmowach przedstawicieli USA i Japonii. Dla rynku był to sygnał, że dalsze szybkie osłabienie jena może spotkać się z bardziej zdecydowaną reakcją władz.

Frank szwajcarski – CHF

Szwajcarski Bank Narodowy zachował się w tym tygodniu inaczej niż wiele innych banków centralnych. SNB pozostawił główną stopę procentową na poziomie 0%, mimo że w innych krajach coraz częściej mówi się o podwyżkach. Szwajcarska inflacja pozostaje po prostu znacznie niższa: w sierpniu wynosiła 0,8%, a bank prognozuje średnią inflację na poziomie około 0,7% w 2026 r. i 0,8% w kolejnych dwóch latach. Dlatego wzrost cen energii nie jest dla Szwajcarii takim samym problemem jak dla wielu innych gospodarek. Frank chwilami tracił wobec dolara, a USD/CHF osiągał najwyższe poziomy od maja 2025 r. Nie oznacza to utraty zaufania do szwajcarskiej waluty. Po prostu różnica między polityką Fed a SNB wyraźnie się zwiększyła: w USA rynek liczy na kolejne podwyżki, podczas gdy w Szwajcarii obecny poziom stóp na razie uznawany jest za wystarczający.

Korona norweska – NOK

Norwegia należała do państw, które nie ograniczyły się w tym tygodniu do zapowiedzi. Norges Bank podniósł stopę procentową o 25 punktów bazowych do 4,50%, wskazując, że inflacja nadal jest zbyt wysoka i nie można wykluczyć kolejnej podwyżki. To powinno sprzyjać koronie norweskiej, podobnie jak wysokie ceny ropy, ponieważ Norwegia jest jednym z najważniejszych eksporterów surowców energetycznych w Europie. Mimo tego NOK nie zdołała jednoznacznie wygrać z mocnym dolarem. Pokazuje to siłę globalnego ruchu w kierunku amerykańskiej waluty i amerykańskich obligacji. Dla korony sytuacja pozostaje jednak interesująca: z jednej strony Norwegia korzysta finansowo na wysokich cenach energii, z drugiej Norges Bank musi pilnować, aby wzrost cen nie utrwalił się w gospodarce. Bank zakłada, że przy obecnej ścieżce stóp inflacja będzie stopniowo zmierzać do celu 2% dopiero w kolejnych latach.

Korona szwedzka – SEK

Riksbank pozostawił stopę procentową na poziomie 1,75%, ale ważniejsza od samej decyzji była zmiana tonu banku centralnego. Szwedzka gospodarka rośnie szybciej, niż wcześniej zakładano, a Riksbank ocenia, że stopniowo wraca ona do bardziej normalnego poziomu aktywności. Jednocześnie słabsza korona, droższa energia i poprawiający się popyt mogą podnosić inflację. Prezes banku Erik Thedéen sugerował, że jeśli obecny obraz gospodarki się utrzyma, podwyżka stóp może nastąpić jeszcze przed końcem roku. Rynek poszedł nawet dalej i zaczął wyceniać kilka podwyżek w kolejnych miesiącach. Dla zwykłego obserwatora najważniejszy jest tu mechanizm błędnego koła: słabsza korona podnosi koszt importu, a droższy import zwiększa inflację, która może zmusić bank do wyższych stóp. Samo oczekiwanie na podwyżki zaczyna jednak z czasem wspierać walutę.

Dolar kanadyjski – CAD

Kanadyjski dolar znalazł się w ostatnich dniach pod presją i chwilami był najsłabszy wobec dolara amerykańskiego od około siedmiu tygodni. USD/CAD dochodził w okolice 1,408. Na pierwszy rzut oka może to dziwić, bo Kanada jest dużym producentem i eksporterem ropy, a wysokie ceny tego surowca zwykle wspierają CAD. Tym razem ważniejsza okazała się jednak różnica między rentownościami obligacji amerykańskich i kanadyjskich. Rentowność kanadyjskich obligacji dwuletnich była około 148 punktów bazowych niższa od porównywalnych papierów USA – była to największa różnica od marca 2025 r. Szef Banku Kanady Tiff Macklem zwracał jednocześnie uwagę, że napięcia handlowe mogą osłabiać wzrost gospodarczy, podczas gdy droższa energia może podbijać inflację. Dla banku centralnego jest to trudne połączenie i jeden z powodów, dla których CAD nie wykorzystał w pełni wysokich cen ropy.

Dolar australijski – AUD

Australia dostarczyła w tym tygodniu ciekawych danych z rynku pracy. Bezrobocie niespodziewanie wzrosło do 4,6%, najwyższego poziomu od około pięciu lat, chociaż liczba zatrudnionych zwiększyła się o niemal 40 tys. osób. Bezrobocie wzrosło dlatego, że jeszcze szybciej zwiększyła się liczba ludzi aktywnie poszukujących pracy. Normalnie takie dane zmniejszałyby presję na podwyżki stóp. Tym razem rynek nadal jednak niemal w pełni wyceniał podwyżkę stopy RBA z 4,35% do 4,60% na kolejnym posiedzeniu. Powód to uporczywa inflacja bazowa wynosząca około 3,6%, wyraźnie powyżej celu 2-3%, oraz dodatkowa presja ze strony energii. AUD mimo oczekiwań na wyższe stopy spadał i znalazł się w pobliżu siedmiotygodniowego minimum około 0,702 USD. Ponownie widać więc, że w tym tygodniu siła dolara amerykańskiego była ważniejsza niż same oczekiwania dotyczące lokalnych stóp procentowych.

Dolar nowozelandzki – NZD

Nowa Zelandia znalazła się pomiędzy potrzebą walki z inflacją a ochroną dopiero rozpędzającego się ożywienia gospodarczego. Prezes Reserve Bank of New Zealand Anna Breman zwracała uwagę, że długotrwałe utrzymywanie się wysokich cen ropy może jeszcze podnieść inflację, ale jednocześnie stanowi istotne zagrożenie dla poprawy koniunktury. RBNZ niedawno podniósł stopę procentową o 25 punktów bazowych do 2,75%, lecz zapowiedział bardziej stopniowe zacieśnianie polityki, niż wcześniej oczekiwała część rynku. Inwestorzy mimo to wyceniali około 75% prawdopodobieństwa kolejnej podwyżki na następnym posiedzeniu. Dla NZD oznacza to dwa przeciwstawne wpływy. Wyższe stopy mogą wspierać walutę, ale Nowa Zelandia jest importerem energii, więc droższa ropa oznacza także wyższe koszty dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Z tego powodu dolar nowozelandzki nie korzysta z obecnego otoczenia tak jednoznacznie jak waluty niektórych eksporterów surowców.

Juan chiński – CNY

Juan rozpoczął tydzień bardzo mocno. W poniedziałek osiągnął najwyższą wartość wobec dolara od ponad trzech i pół roku, schodząc chwilowo w okolice 6,695 juana za dolara. Ważne było zachowanie chińskiego banku centralnego, który ustalił dzienny kurs referencyjny na najmocniejszym poziomie od lutego 2023 r. W przypadku juana jest to szczególnie istotne, ponieważ jego kurs nie jest kształtowany tak swobodnie jak np. euro czy funta – Ludowy Bank Chin ma znacznie większy wpływ na tempo jego zmian. Umocnieniu towarzyszyły rozmowy gospodarcze USA i Chin, lecz po zakończeniu spotkań nie pojawił się przełom, który uzasadniałby dalszy szybki wzrost chińskiej waluty. Pod koniec tygodnia kurs dolara powrócił w okolice 6,72 CNY. Chiny pozostawiły również podstawowe stopy kredytowe bez zmian, mimo dużej różnicy między rentownościami chińskich i amerykańskich obligacji.

Forint węgierski – HUF

Forint miał tydzień pełen zwrotów. Narodowy Bank Węgier pozostawił podstawową stopę procentową na poziomie 5,50%, a jednocześnie zdecydował o obniżeniu celu inflacyjnego od początku 2028 r. do 2,5%. Rynek odebrał tę decyzję jako sygnał, że bank zamierza prowadzić stosunkowo ostrożną politykę pieniężną, co początkowo pomogło forintowi i węgierskim obligacjom. EUR/HUF spadł z około 362,6 w poniedziałek do 361,7 we wtorek, ale później sytuacja się odwróciła i w czwartek kurs wzrósł już w okolice 366,2. To dobry przykład waluty, która jest mocno podatna zarówno na lokalne decyzje banku centralnego, jak i na ogólny sentyment do rynków Europy Środkowej. Kiedy dolar i rentowności amerykańskich obligacji szybko rosną, inwestorzy często ograniczają pozycje w mniejszych walutach, nawet jeśli lokalny bank centralny wysyła dość mocny sygnał.

Złoty – PLN

Złoty osłabił się w tym tygodniu przede wszystkim pod wpływem czynników zewnętrznych. Według tabel NBP średni kurs dolara wzrósł z 3,7931 zł w poniedziałek do 3,8404 zł w piątek, czyli o około 1,25%. EUR/PLN przesunął się w tym czasie z 4,3545 do 4,3750, co oznacza zmianę o około 0,47%. Złoty osłabiał się więc znacznie mocniej do dolara niż do euro, co potwierdza, że głównym problemem była globalna siła amerykańskiej waluty, a nie nagły kryzys zaufania do PLN. Dane z Polski były mieszane. Sprzedaż detaliczna w sierpniu wzrosła o 3,8% rok do roku, co pokazuje nadal niezłą kondycję konsumentów, ale zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 0,8% niższe niż rok wcześniej. Wrześniowe badania koniunktury GUS również pokazywały w wielu branżach stabilizację lub pogorszenie nastrojów. Na tle bardzo mocnych ruchów globalnych złoty zachowywał się więc stosunkowo spokojnie.

Rand południowoafrykański – ZAR

Republika Południowej Afryki znalazła się w wyjątkowo niewygodnej sytuacji gospodarczej. Bank centralny podniósł stopę procentową o 25 punktów bazowych do 7,25%, ponieważ inflacja wynosi 4,4%, ceny paliw rosną, a bank spodziewa się, że w kolejnych miesiącach dynamika cen może przekroczyć 5%. Jednocześnie gospodarka RPA skurczyła się w drugim kwartale o 0,2%, a prognoza wzrostu na cały 2026 r. została obniżona do 1,2%. Rand mimo podwyżki stóp nie zdołał się wyraźnie umocnić i pod koniec tygodnia koszt dolara ponownie znajdował się w pobliżu 16,4 ZAR. RPA jest importerem netto paliw, więc droższa ropa działa na tę gospodarkę znacznie gorzej niż na Norwegię czy Kanadę. Wyższe stopy mogą pomagać w ograniczaniu inflacji i wspierać walutę, ale równocześnie zwiększają koszt kredytów w gospodarce, która już rozwija się bardzo słabo.

Rupia indonezyjska – IDR

Rupia indonezyjska należała do najsłabszych walut rynków wschodzących w Azji. W ciągu tygodnia straciła około 1% wobec dolara, notując największy tygodniowy spadek od końca maja, a kurs dochodził do około 17 935 rupii za dolara. Bank Indonesia pozostawił stopę procentową na poziomie 5,75%, po wcześniejszych podwyżkach łącznie o 100 punktów bazowych w maju i czerwcu. Bank daje obecnie pierwszeństwo interwencjom i innym działaniom stabilizującym rynek zamiast kolejnych natychmiastowych zmian stóp. Problem Indonezji jest podobny do tego, który dotyka kilka innych azjatyckich gospodarek: mocny dolar, wysokie rentowności obligacji USA i droga ropa zachęcają kapitał do odpływu z lokalnego rynku. Dodatkowym obciążeniem są wysokie koszty subsydiowania paliw. Od początku roku rupia była według Reutersa najsłabszą spośród głównych walut rozwijających się państw Azji i traciła około 7%.

Podsumowanie

Najważniejszym bohaterem tygodnia ponownie okazał się dolar amerykański, ale jego siła wynikała przede wszystkim z tego, co działo się na rynku obligacji i z oczekiwaniami dotyczącymi Fed. Inwestorzy coraz mniej wierzą w szybki powrót do niskich stóp procentowych. Drogie paliwa zwiększają ryzyko, że inflacja będzie utrzymywała się dłużej, a banki centralne będą musiały reagować wyższymi stopami.

Jednocześnie poszczególne waluty znalazły się w bardzo różnych sytuacjach. Norwegia korzysta z wysokich cen energii i podniosła stopy. RPA również podniosła stopy, ale droga ropa jest dla niej problemem, ponieważ kraj importuje paliwa. Szwajcaria może spokojnie utrzymywać stopę na poziomie 0%, bo inflacja pozostaje tam niska. Japonia już podniosła koszt pieniądza do najwyższego poziomu od ponad trzech dekad, a mimo to musi mierzyć się ze słabym jenem.

Z perspektywy polskiego rynku szczególnie ważne jest to, że PLN osłabił się znacznie bardziej wobec dolara niż wobec euro. To sugeruje, że główną siłą napędową ruchu były wydarzenia globalne. W takich tygodniach nawet dobre lokalne dane nie muszą wystarczyć do umocnienia waluty, jeśli jednocześnie rosną rentowności obligacji USA, dolar staje się bardziej atrakcyjny, a inwestorzy ograniczają ryzyko.

Najbliższe dni będą więc w dużej mierze zależały od trzech elementów: cen ropy i paliw, dalszego zachowania amerykańskich obligacji oraz nowych sygnałów ze strony banków centralnych. To właśnie one mogą zdecydować, czy obecna siła dolara będzie kontynuowana, czy też po dwóch tygodniach wzrostów pojawi się większa korekta.

—

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 26 września 2026