Dolar najpierw straszył, potem odpuścił. Ropa i stopy znów rządzą walutami

Upływający tydzień na rynku walutowym miał dwa wyraźnie różne oblicza. Na jego początku inwestorzy reagowali przede wszystkim na wysokie ceny ropy, wzrost rentowności obligacji i obawy, że banki centralne będą musiały jeszcze mocniej walczyć z inflacją. W rezultacie dolar amerykański pozostawał bardzo silny. Sytuacja zaczęła się zmieniać po publikacji słabszych danych z amerykańskiego rynku pracy. We wrześniu w USA przybyło zaledwie 29 tys. miejsc pracy, a stopa bezrobocia wzrosła do 4,2%. To ograniczyło oczekiwania na podwyżkę stóp Fed już w październiku i pozwoliło części walut odrobić wcześniejsze straty.

Dolar amerykański – USD

Dolar był jedną z najważniejszych walut tygodnia. Jeszcze we wtorek osiągał około 16-miesięczne maksimum wobec euro i franka szwajcarskiego, ponieważ amerykańskie rentowności rosły, a inwestorzy coraz poważniej zastanawiali się nad kolejną podwyżką stóp przez Fed. Pomagała mu również droga ropa, która zwiększała obawy inflacyjne. Później sytuacja zaczęła się zmieniać. Inflacja w USA okazała się łagodniejsza od oczekiwań, a piątkowy raport z rynku pracy pokazał zaledwie 29 tys. nowych etatów. Rynek zaczął więc zakładać, że Fed może w październiku pozostawić stopy bez zmian. Dolar oddał część wcześniejszych wzrostów, ale wobec euro zmierzał mimo wszystko do czwartego tygodniowego umocnienia z rzędu.

Euro – EUR

Euro znalazło się pod sporą presją. Problem Europy polega obecnie na tym, że wysoka cena energii zwiększa inflację, ale jednocześnie szkodzi gospodarce. To wyjątkowo niewygodna kombinacja dla Europejskiego Banku Centralnego. Dane z największych gospodarek strefy euro pokazały wyraźne przyspieszenie inflacji, głównie w związku ze wzrostem kosztów energii. EBC podniósł już we wrześniu stopy, a Christine Lagarde podkreślała, że dalsze działania powinny być ostrożne i stopniowe. Jednocześnie inwestorzy martwili się sytuacją fiskalną części państw Europy i wzrostem rentowności obligacji, szczególnie francuskich oraz włoskich. W efekcie euro pozostawało słabe wobec dolara i było na drodze do najdłuższej serii tygodniowych spadków wobec USD od maja 2025 roku.

Jen japoński – JPY

Jen ponownie znalazł się w centrum zainteresowania. Dwa tygodnie wcześniej Bank Japonii podniósł stopę procentową do 1,25%, czyli najwyższego poziomu od 31 lat. Mimo tego waluta pozostawała podatna na osłabienie z powodu ogromnej różnicy między rentownościami obligacji amerykańskich i japońskich. Gdy dolar i amerykańskie rentowności rosły, jen ponownie znalazł się pod presją. Japońskie władze zaczęły jednak coraz wyraźniej ostrzegać spekulantów przed nadmiernym osłabianiem waluty. Najważniejszy urzędnik odpowiedzialny za politykę walutową, Atsushi Mimura, powiedział, że rynek powinien poważnie traktować komunikaty Tokio i Waszyngtonu. To przypomniało inwestorom o możliwości kolejnej interwencji na rynku walutowym i częściowo ograniczało spadki jena.

Funt brytyjski – GBP

Funt zaczął tydzień od odbicia wobec dolara i euro. Najważniejszym powodem były rosnące oczekiwania, że Bank Anglii może ponownie podwyższyć stopy procentowe. Drożejąca ropa i gaz podbijają bowiem inflację w Wielkiej Brytanii, a przedstawiciele banku centralnego coraz wyraźniej sygnalizują, że dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej może być konieczne. Rynek wyceniał już wysokie prawdopodobieństwo podwyżki stopy do 4% w listopadzie. Dla funta wyższe stopy są teoretycznie korzystne, ponieważ zwiększają atrakcyjność brytyjskich aktywów. Problemem pozostaje jednak słaby rynek pracy oraz szybko rosnące koszty kredytów hipotecznych. Wielka Brytania jest więc kolejnym przykładem gospodarki, w której bank centralny walczy z inflacją mimo niezbyt mocnego wzrostu gospodarczego.

Dolar australijski – AUD

Australijski dolar należał do walut, wokół których wydarzyło się wyjątkowo dużo. Reserve Bank of Australia podniósł we wtorek stopę procentową o 25 punktów bazowych do 4,60%, czyli najwyższego poziomu od około 15 lat. Była to już czwarta podwyżka w 2026 roku. Bank uzasadnił decyzję utrzymującymi się ryzykami inflacyjnymi. Dla AUD jest to ważne, ponieważ wyższe stopy zwiększają atrakcyjność australijskich obligacji i lokat. Jednocześnie Australia jest mocno związana gospodarczo z Chinami oraz rynkiem surowców, dlatego globalna awersja do ryzyka ograniczała skalę umocnienia waluty. AUD dostał więc silne wsparcie ze strony własnego banku centralnego, ale jednocześnie musiał zmagać się z bardzo mocnym dolarem amerykańskim i nerwowością na światowych rynkach.

Dolar kanadyjski – CAD

Kanadyjski dolar przeżył trudny początek tygodnia i spadł do najniższego poziomu wobec dolara amerykańskiego od około dwóch i pół miesiąca. Teoretycznie Kanada powinna korzystać na wysokiej cenie ropy, ponieważ jest dużym eksporterem tego surowca. Tym razem jednak wzrost ceny ropy był związany głównie z napięciami geopolitycznymi i wzrostem globalnej awersji do ryzyka. Inwestorzy uciekali więc w stronę dolara amerykańskiego, zamiast kupować CAD. Dodatkowo Bank Kanady utrzymuje stopę na 2,25%, znacznie niższą od poziomu amerykańskich stóp. Wysoka różnica oprocentowania sprawia, że trzymanie środków w USD jest dla wielu inwestorów atrakcyjniejsze. Pod koniec tygodnia słabsze dane z USA częściowo zmniejszyły tę przewagę.

Frank szwajcarski – CHF

Frank szwajcarski zaskakująco nie korzystał mocno z roli tradycyjnej „bezpiecznej przystani”. We wtorek dolar osiągnął wobec niego najwyższy poziom od około 16 miesięcy. Przyczyną była przede wszystkim ogromna przewaga amerykańskich rentowności. W warunkach, gdy inwestor może uzyskać znacznie wyższe oprocentowanie na aktywach dolarowych, samo bezpieczeństwo franka staje się mniej atrakcyjne. Dodatkowym problemem jest podejście Szwajcarskiego Banku Narodowego, który od dawna nie chce nadmiernego umocnienia CHF, ponieważ uderza ono w szwajcarskich eksporterów i obniża importowaną inflację. Frank nadal pozostaje walutą defensywną, ale ten tydzień pokazał, że przy bardzo silnym dolarze nawet waluty uznawane za bezpieczne mogą wyraźnie tracić.

Złoty – PLN

Dla złotego najważniejszym wydarzeniem była publikacja wrześniowej inflacji. CPI wzrósł do 4,0% rok do roku, z 3,4% miesiąc wcześniej, a w ujęciu miesięcznym ceny zwiększyły się aż o 0,7%. Głównym problemem okazały się paliwa, których ceny były o ponad 36% wyższe niż rok wcześniej. To teoretycznie zwiększa presję na Narodowy Bank Polski, ponieważ inflacja ponownie przekroczyła górną granicę celu NBP. Rząd wprowadził jednak ograniczenie cen paliw, które może złagodzić wzrost cen w kolejnych miesiącach. Według ekonomistów może to pozwolić NBP uniknąć szybkiej podwyżki stóp. Złoty znajdował się więc pomiędzy dwoma siłami: wysoką krajową inflacją, która sprzyja wyższym stopom, i mocnym dolarem oraz globalnym wzrostem rentowności, które zwykle szkodzą walutom naszego regionu.

Rupia indyjska – INR

Rupia indyjska znalazła się pod bardzo silną presją ze strony drogiej ropy. Indie są jednym z największych importerów tego surowca na świecie, dlatego wzrost jego ceny oznacza większe zapotrzebowanie na dolary potrzebne do opłacania importu. W efekcie rupia przekroczyła poziom 96 za dolara i osiągnęła około dwumiesięczne minimum. Reserve Bank of India aktywnie próbował ograniczać tempo osłabienia waluty, wykorzystując rezerwy walutowe. W ostatnim czasie rezerwy zmniejszyły się o prawie 15 mld dolarów. Jednocześnie coraz częściej mówi się o możliwości podwyżki stóp przez RBI ze względu na inflację i wysokie ceny energii. Dla Indii obecna sytuacja jest szczególnie trudna, ponieważ droższa ropa jednocześnie pogarsza bilans handlowy i zwiększa inflację.

Rand południowoafrykański – ZAR

Rand był jedną z najsłabszych ważniejszych walut tygodnia. Do piątku tracił prawie 2% i zmierzał do czwartego tygodniowego spadku z rzędu. Powód był przede wszystkim globalny: silny dolar i wysokie rentowności obligacji amerykańskich powodują, że inwestorzy ograniczają zaangażowanie w bardziej ryzykowne rynki wschodzące. Południowa Afryka jest dodatkowo importerem ropy, więc wysokie ceny surowca zwiększają koszty gospodarki. W kraju pojawiały się również mieszane dane gospodarcze, a wcześniejsza podwyżka stóp przez bank centralny nie wystarczyła, aby trwale wesprzeć walutę. Rand pozostaje bardzo wrażliwy na globalny apetyt na ryzyko, dlatego jego zachowanie dobrze pokazuje, czy kapitał napływa na rynki wschodzące, czy z nich ucieka.

Dolar nowozelandzki – NZD

Dolar nowozelandzki znajdował się pod wpływem zarówno globalnych stóp procentowych, jak i wydarzeń krajowych. Gospodarka Nowej Zelandii w drugim kwartale wzrosła o 0,2%, czyli nieco lepiej od oczekiwań, ale nadal bardzo wolno. Jednocześnie kraj zbliża się do listopadowych wyborów, a inwestorzy zastanawiają się, czy ich wynik może doprowadzić do zmian w mandacie Reserve Bank of New Zealand oraz polityce gospodarczej. Taka niepewność zwykle nie pomaga walucie. RBNZ prowadzi obecnie politykę mniej agresywną niż Australia, przez co AUD ma przewagę nad NZD wynikającą z wyższego oprocentowania. Kiwi pozostaje też walutą mocno zależną od kondycji Chin i globalnego handlu, dlatego silny dolar i słabszy apetyt na ryzyko stanowiły dodatkowe obciążenie.

Korona norweska – NOK

Korona norweska miała z jednej strony silne wsparcie ze strony drogiej ropy, a z drugiej musiała mierzyć się z globalną siłą dolara. Dla Norwegii wysokie ceny energii są zdecydowanie korzystniejsze niż dla większości państw Europy, ponieważ kraj jest dużym eksporterem ropy i gazu. Dodatkowo Norges Bank podniósł niedawno stopę procentową o 25 punktów bazowych i zasygnalizował możliwość kolejnego ruchu. Te dwa czynniki – droga ropa oraz wyższe oprocentowanie – powinny sprzyjać NOK. Problemem pozostawał jednak szeroki odpływ inwestorów od mniejszych i bardziej ryzykownych walut w kierunku dolara. Korona była więc relatywnie dobrze chroniona fundamentalnie, ale nie była całkowicie odporna na globalną wyprzedaż obligacji i umocnienie USD.

Korona szwedzka – SEK

Szwedzka korona znajdowała się w podobnej sytuacji jak wiele mniejszych europejskich walut. Z jednej strony wysokie rentowności i rosnąca inflacja sugerują, że okres bardzo łagodnej polityki pieniężnej na świecie może się kończyć. Z drugiej strony Szwecja jest niewielką, otwartą gospodarką silnie zależną od europejskiego handlu. Gdy inwestorzy boją się spowolnienia w strefie euro i przenoszą kapitał do dolara, SEK zazwyczaj traci. Korona pozostaje też wrażliwa na sytuację europejskiego rynku obligacji. W tym tygodniu rentowności na świecie rosły do poziomów niewidzianych od wielu lat, co sprzyjało przede wszystkim dolarowi. SEK nie miała tak silnego dodatkowego wsparcia jak norweska korona w postaci wysokich cen eksportowanej ropy.

Real brazylijski – BRL

Real przeżywał wyjątkowo nerwowy tydzień, ponieważ w niedzielę 4 października odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich w Brazylii. Inwestorzy koncentrowali się przede wszystkim na przyszłej polityce fiskalnej i sposobie finansowania wydatków publicznych. Jednocześnie piątkowe słabe dane z amerykańskiego rynku pracy pomogły realowi, ponieważ zmniejszyły oczekiwania na szybką podwyżkę stóp Fed. Dolar zakończył piątkową sesję w okolicach 5,217 reala, o 0,13% niżej tego dnia, ale w całym tygodniu zyskał wobec BRL około 0,65%. Real jest wspierany przez wysokie brazylijskie stopy procentowe, lecz w okresach politycznej i fiskalnej niepewności część inwestorów ogranicza ekspozycję na tę walutę.

Peso meksykańskie – MXN

Peso meksykańskie zakończyło tydzień odbiciem, ale cały tydzień był dla niego bardzo słaby. Waluta zanotowała najgorszy tygodniowy wynik od marca. Głównym problemem były wcześniejsze oczekiwania, że Fed będzie jeszcze podnosił stopy procentowe. Wyższe oprocentowanie w USA zmniejsza atrakcyjność meksykańskich aktywów, zwłaszcza że przez wiele lat jedną z największych zalet peso były wysokie krajowe stopy i popularność tzw. carry trade. Dopiero słabszy piątkowy raport z rynku pracy USA pozwolił peso odrobić część strat. Kurs zakończył tydzień w pobliżu 18,16 peso za dolara. Dla MXN bardzo ważne pozostają dalsze decyzje Fed, ponieważ gospodarka Meksyku jest wyjątkowo silnie związana z amerykańską poprzez handel i przepływy kapitału.

Podsumowanie

Najważniejszym tematem tygodnia ponownie były stopy procentowe i droga energia. Początkowo wyglądało na to, że rosnąca cena ropy może zmusić najważniejsze banki centralne do kolejnych podwyżek. Amerykańskie rentowności mocno wzrosły, a dolar osiągał wielomiesięczne maksima wobec euro i franka. Sytuacja zmieniła się pod koniec tygodnia, gdy niższa od oczekiwań inflacja i bardzo słaby przyrost zatrudnienia w USA zmniejszyły prawdopodobieństwo podwyżki stóp Fed już w październiku.

Na rynku widać też coraz większe różnice między poszczególnymi gospodarkami. Australia podniosła stopy do 4,60%, Bank Japonii niedawno podniósł je do najwyższego poziomu od 31 lat, a Bank Anglii coraz mocniej sygnalizuje możliwość kolejnych podwyżek. Z kolei waluty państw uzależnionych od importu ropy, takich jak Indie czy RPA, mocno odczuwają wysokie ceny surowca.

Dla Polski szczególnie istotne było przyspieszenie inflacji do 4,0%. Z jednej strony zwiększa ono argumenty za bardziej restrykcyjną polityką NBP, z drugiej wprowadzony limit cen paliw może ograniczyć inflację już w najbliższych miesiącach.

Najbliższe dni nadal powinny więc obracać się wokół trzech tematów: ropy, rentowności obligacji i pytania, czy światowe banki centralne naprawdę będą musiały ponownie mocniej podnosić stopy procentowe.

—

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 3 października 2026