Dolar wraca do gry, rynki wschodzące pod presją – tydzień emocji na Forexie
W tym tygodniu dolar amerykański odzyskał trochę wigoru dzięki mniejszej wierze rynku w szybkie cięcia stóp przez Fed.
Waluty pro-ryzykowne (NZD, MXN, częściowo AUD, ZAR, BRL) znalazły się pod presją – niektóre z powodów lokalnych (skandale, dane, banki centralne), inne przez globalny „risk-off”.
Jen i frank pokazują, że „bezpieczne przystanie” nie są już jednostronne – jen cierpi przez ogromny dług i luźną politykę, frank z kolei jest na tyle drogi, że inwestorzy nie zawsze chcą za niego przepłacać.
Rupia indyjska stała się podręcznikowym przykładem tego, jak kombinacja ceł, odpływu kapitału i decyzji banku centralnego może doprowadzić walutę na historyczne minima.
Złoty pozostaje względnie stabilny – trochę oddaje pola dolarowi, ale w porównaniu z walutami EM ma się wciąż bardzo przyzwoicie.
Jeśli patrzysz na ten tydzień z perspektywy handlowania walutami, to największą „mięso-zmienność” miały: JPY, INR, NZD, częściowo CAD i EM-y (BRL, MXN, ZAR). PLN był w tym układzie raczej spokojnym, lekko kołyszącym się wagonikiem, a nie lokomotywą.

Dolar amerykański (USD)
Dolar w tym tygodniu był znów w centrum uwagi, choć nie mieliśmy jakiegoś spektakularnego wybicia. Indeks dolara (DXY), który mierzy jego siłę wobec koszyka głównych walut, wspiął się w okolice 100 punktów i lekko się umocnił w ciągu tygodnia. To ważne tło dla wszystkich pozostałych walut, bo USD jest punktem odniesienia dla większości par.
Kluczowe było to, że rynek zaczął mniej wierzyć w szybkie obniżki stóp procentowych przez Fed. Jeszcze niedawno inwestorzy zakładali sporą szansę na cięcie stóp w grudniu, teraz te oczekiwania wyraźnie ostygły. Dla dolara to dobra wiadomość: im wyższe stopy w USA w porównaniu z innymi krajami, tym atrakcyjniej wygląda trzymanie aktywów w USD, a więc rośnie popyt na tę walutę.
W tle wciąż wisi temat ceł i polityki handlowej USA – wcześniejsza fala ceł na import uderzyła w dolara w pierwszej połowie roku, ale teraz widzimy raczej etap „odrabiania strat”. Dla przeciętnego tradera oznacza to, że USD pozostaje walutą „siły domyślnej”, bo kiedy na rynku rośnie niepewność i inwestorzy mniej wierzą w szybkie łagodzenie polityki Fed, kapitał płynie właśnie do dolara.
Na parach z walutami rynków wschodzących (np. INR, ZAR, MXN, TRY) dolar zyskiwał nie tylko z powodu własnej siły, ale też z powodu problemów tych gospodarek: ceł, gorszych danych, odpływu kapitału. USD znów pełni typową rolę „bezpiecznego portu” – nawet jeśli nie mamy panicznej ucieczki do bezpieczeństwa, to inwestorzy wyraźnie przestali grać na dalsze osłabianie dolara. To ustawia scenę dla całego rynku walutowego na kolejne tygodnie.
Euro (EUR)
Euro miało tydzień raczej spokojny, ale pod powierzchnią sporo się działo w danych makro. W strefie euro najnowsze odczyty PMI pokazały, że gospodarka jako całość wciąż rośnie, głównie dzięki sektorowi usług. Problemem pozostaje słabe przetwórstwo przemysłowe oraz rosnące koszty – m.in. energia i efekty wojen ceł.
Z punktu widzenia rynku walutowego euro znalazło się trochę „pomiędzy światami”. Z jednej strony dane o PKB pokazują, że strefa euro nie jest w recesji – trzeci kwartał przyniósł wzrost gospodarczy o około 0,2% kwartał do kwartału. Z drugiej strony biznes boryka się z wyższymi kosztami, a inflacja już wyraźnie spowolniła, co daje Europejskiemu Bankowi Centralnemu komfort, by raczej nie podnosić stóp, a w perspektywie przyszłego roku myśleć o ich obniżkach.
Dla kursu EUR/USD oznacza to, że euro nie ma obecnie mocnych argumentów, by agresywnie zyskiwać na tle dolara. Fed wciąż jest ostrożny z cięciami, a EBC raczej czeka i obserwuje – więc różnica w stopach procentowych nie przesuwa się wyraźnie na korzyść euro. Rynek wycenia raczej scenariusz powolnego, bardzo umiarkowanego ożywienia w strefie euro, bez fajerwerków.
W relacji do walut regionu (PLN, CZK, HUF) euro zachowuje się jak „kotwica”. Złoty w ostatnich tygodniach nieco się osłabił, więc EUR/PLN jest wyżej niż latem, ale ruchy nie są gwałtowne, to bardziej powolna korekta po okresie silnego umocnienia złotego. Dla tradera praktyczny wniosek jest taki: na euro w tym tygodniu działo się mniej spektakularnie niż np. na jenie czy rupii, ale to dobra baza do gry na crossach (np. EUR/JPY, EUR/GBP), gdzie różnice w polityce pieniężnej i nastrojach są bardziej widoczne.
Jen japoński (JPY)
Jen był jedną z najbardziej „gorących” walut tygodnia. Powody są dwa: duży pakiet stymulacyjny rządu oraz coraz ostrzejsze komentarze władz w sprawie słabości jena. Rząd nowej premier Sanae Takaichi ogłosił pakiet fiskalny o wartości ponad 21 bilionów jenów – to około 135 mld dolarów i największy program wsparcia od czasów pandemii.
Rynki zareagowały nerwowo. Z jednej strony taki pakiet może pomóc gospodarce, która ostatnio kurczyła się w ujęciu rocznym. Z drugiej – to kolejne zadłużenie państwa i sygnał, że Japonia wciąż jedzie na mieszance luźnej polityki fiskalnej i bardzo miękkiej polityki monetarnej. Inwestorzy obawiają się, że tak duży zastrzyk pieniędzy może w dłuższym terminie podkopać zaufanie do finansów publicznych Japonii, co zwykle osłabia walutę.
Efekt? Jen spadł do najniższych poziomów od około 10 miesięcy, a USD/JPY był bardzo wysoko. W odpowiedzi władze zaczęły coraz głośniej mówić o możliwości interwencji na rynku walutowym, żeby zatrzymać spadek jena. Szef banku centralnego zasygnalizował nawet, że w grę wchodzi podwyżka stóp, jeśli osłabienie jena zacznie zbyt mocno podnosić koszty życia.
Dla tradera obraz jest dość jasny: jen jest rozdarty między dwa światy. Z jednej strony – to klasyczna „bezpieczna przystań”, która zyskuje, gdy na rynku rośnie strach. Z drugiej – ekstremalnie niskie stopy procentowe sprawiają, że inwestorzy chętnie pożyczają jena i sprzedają go, żeby kupować waluty z wyższym oprocentowaniem (tzw. carry trade). Każda sugestia podwyżek stóp lub interwencji może więc wywołać gwałtowne, kilkuprocentowe ruchy w górę, co czyni z jena jedną z najciekawszych walut do obserwacji w nadchodzących tygodniach.
Funt brytyjski (GBP)
Funt w tym tygodniu żył głównie danymi z Banku Anglii i statystykami z realnej gospodarki. Na początku miesiąca bank centralny zdecydował się utrzymać stopę procentową na poziomie 4%, ale aż czterech członków komitetu głosowało za obniżką o 0,25 punktu procentowego. To jasny sygnał, że wśród decydentów rośnie grupa, która chciałaby łagodniejszej polityki pieniężnej.
Inflacja w Wielkiej Brytanii stopniowo spada – według ostatnich danych CPIH wynosi około 3,8% rok do roku, mniej niż miesiąc wcześniej. To wciąż powyżej celu, ale trend jest wyraźnie w dół. Jednocześnie wskaźniki aktywności gospodarczej, jak PMI dla całej gospodarki, zaczynają się schładzać. Listopadowy odczyt Composite PMI spadł do okolic 50,5, czyli bardzo blisko granicy między wzrostem a spadkiem.
Dla funta to mieszanka mieszanych sygnałów. Z jednej strony – mniejsza inflacja i słabsze dane sugerowałyby, że BoE będzie musiał w końcu ciąć stopy, co teoretycznie osłabia walutę. Z drugiej – inwestorzy porównują sytuację Wielkiej Brytanii z innymi krajami. A tu wcale nie wygląda to dramatycznie: stopy są wciąż relatywnie wysokie, a gospodarka – choć spowalnia – nie wpada w recesję.
W relacji do dolara funt w tym tygodniu lekko tracił, bo rynek ograniczył oczekiwania na szybkie cięcia Fed, co wzmocniło USD. Na parach typu EUR/GBP ruchy były mniejsze – tu gracze ważą, kto pierwszy „mrugnie” w wyścigu do obniżek stóp: EBC czy BoE. Dla osób handlujących GBP kluczowe będzie teraz śledzenie kolejnych danych o inflacji i PKB – każda niespodzianka w dół może mocno „przycisnąć” funta.
Frank szwajcarski (CHF)
Frank od dłuższego czasu pełni rolę super-bezpiecznego aktywa w Europie – trochę jak wersja „premium” jena. W ostatnich tygodniach frank był bardzo mocny wobec euro: kurs EUR/CHF spadał w okolice poziomów niewidzianych od 2015 roku, kiedy Szwajcarski Bank Narodowy porzucił słynny peg 1,20.
W relacji do dolara frank w listopadzie przestał się jednak umacniać i w okolicach początku miesiąca osłabił się aż do poziomów nienotowanych od ponad trzech tygodni. To pokazuje, że rola „bezpiecznej przystani” frank dzieli obecnie z dolarem – gdy rosną amerykańskie rentowności i rynek przestaje wierzyć w szybkie cięcia Fed, część kapitału ucieka właśnie w kierunku USD, a nie CHF.
Fundamentalnie Szwajcaria wygląda stabilnie: inflacja jest niska (blisko celu), gospodarka rośnie wolniej, ale bez dramatów, a bank centralny ma komfort, by prowadzić dość spokojną politykę. Z punktu widzenia FX oznacza to, że frank nie potrzebuje już dodatkowej „premii” za bezpieczeństwo – szczególnie, gdy globalny strach jest umiarkowany, a nie ekstremalny (to nie są czasy typu marzec 2020).
Na parach z walutami regionu, takimi jak PLN czy CZK, frank wciąż jest wysoko, bo w ostatnich latach systematycznie się wzmacniał. Dla polskiego inwestora oznacza to, że kredyty frankowe pozostają dużym obciążeniem, a wymiana PLN na CHF do celów inwestycyjnych czy mieszkaniowych jest kosztowna. Jednak w krótszym terminie, przy spokojniejszym sentymencie globalnym, frank może bardziej konsolidować niż dalej się umacniać. Dla tradera to raczej waluta do grania „pod risk-off” niż do codziennego scalpowania na dużej zmienności.
Dolar kanadyjski (CAD)
Dolar kanadyjski miał wyraźnie słabszy tydzień. Kurs USD/CAD wzrósł w okolice 1,40–1,41, co oznacza, że za jednego dolara amerykańskiego trzeba zapłacić coraz więcej kanadyjskich. Na rynku mówi się wręcz o „rozlaniu się” słabości CAD po kilku dniach nerwowego handlu.
Powodów jest kilka. Po pierwsze, inflacja w Kanadzie dalej spada – w październiku dynamika CPI obniżyła się do około 2,2% rok do roku, głównie dzięki tańszemu paliwu i wolniej rosnącym cenom żywności. To zbliża inflację do celu Banku Kanady, co zmniejsza presję na dalsze podwyżki stóp, a w dłuższym terminie zwiększa szanse na ich obniżki. Dla waluty to raczej minus.
Po drugie, mocno zaciążyły spadające ceny ropy. Kanada jest eksporterem surowców energetycznych, więc kiedy ropa tanieje, dochody kraju spadają, a inwestorzy mniej chętnie kupują CAD. W tym tygodniu ceny ropy były pod presją m.in. przez doniesienia o postępach w rozmowach pokojowych dotyczących Ukrainy i niepewność co do dalszego popytu globalnego.
Po trzecie, rynek dostał nietypowy cios z USA: odwołanie publikacji kluczowego raportu z rynku pracy. To paradoksalnie umocniło dolara amerykańskiego, bo zmniejszyło szanse na szybkie cięcie stóp przez Fed – skoro brak danych, bank centralny tym bardziej nie będzie chciał podejmować ryzykownych decyzji.
W efekcie CAD słabł praktycznie na całej linii. Dla osób grających na CAD ważne jest teraz, czy ropa znajdzie stabilizację i czy dane z Kanady (głównie rynek pracy i sprzedaż detaliczna) nie pokażą zbyt mocnego wyhamowania. Na razie jednak przewagę mają sprzedający CAD, a para USD/CAD pozostaje w trendzie wzrostowym.
Dolar australijski (AUD)
Waluta Australii miała w ostatnich dniach trochę huśtawkę nastrojów, ale ogólny obraz jest taki: AUD broni się całkiem dzielnie. Kluczowe były dane z rynku pracy – raport pokazał solidny wzrost zatrudnienia, co zmniejszyło oczekiwania na szybkie cięcia stóp przez Bank Rezerw Australii.Forex+1 Silny rynek pracy to zwykle dobra wiadomość dla waluty, bo sugeruje odporną gospodarkę i brak potrzeby agresywnego luzowania.
Jednocześnie minutes (oficjalne protokoły) z posiedzenia RBA i komentarze analityków pokazują, że bank jest w trudnej sytuacji: inflacja jest już niżej, ale wciąż powyżej celu, a zacieśnianie polityki mogłoby bardziej uderzyć w kredytobiorców.vtmarkets.com To powoduje, że rynek raz gra na „jeszcze jeden hike”, raz na „pierwsze cięcie w 2026”. Na kursie AUD/USD widać to jako szarpane ruchy, ale bez wyraźnego wybicia w jedną stronę.
Dodatkowym czynnikiem jest sytuacja w Chinach, największym partnerze handlowym Australii. Każda informacja o spowolnieniu chińskiej gospodarki, mniejszym popycie na surowce czy odpływie kapitału z rynków wschodzących, zwykle uderza w AUD, bo inwestorzy traktują tę walutę jako „proxy” na ryzyko w regionie Azji i Pacyfiku.
Podsumowując: w tym tygodniu AUD raczej się „bronił” niż świecił pełnym blaskiem. Mocne dane z rynku pracy trochę podbiły kurs, ale ogólnie dolar australijski balansuje między pozytywem w postaci solidnej gospodarki a ryzykiem globalnego spowolnienia i niepewnej polityki RBA. Dla tradera ciekawie wyglądają pary krzyżowe typu AUD/JPY (zderzenie waluty pro-ryzykownej z bardzo tanim jenem) oraz AUD/NZD, gdzie różnice w polityce RBA i RBNZ w tym momencie są bardzo wyraźne.
Juan chiński (CNY / CNH)
Chiński juan w tym tygodniu nie był w centrum spektakularnych nagłówków, ale w tle wciąż trwa powolna walka o stabilizację kursu. Według danych rynkowych kurs USD/CNY spadł nieznacznie w okolice 7,11 – to oznacza lekkie umocnienie juana wobec dolara w skali miesiąca. To nie są duże ruchy, ale ważny sygnał, że władze nie chcą dopuścić do gwałtownego osłabienia waluty.
Z punktu widzenia fundamentów sytuacja jest trudna. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne (FDI) w Chinach wciąż są na minusie – ostatni odczyt pokazał spadek o ponad 10% rok do roku.Investing.com Dla waluty to sygnał, że do kraju napływa mniej długoterminowego kapitału, co w zwykłych warunkach powinno osłabiać juana. Z drugiej strony Pekin bardzo aktywnie wykorzystuje banki państwowe i regulacje, by kurs utrzymywać w pożądanym przedziale.
Na juana wciąż mocno wpływają relacje handlowe z USA oraz ogólny klimat geopolityczny. Tarcia w sprawie ceł, technologii i bezpieczeństwa powodują, że wielu inwestorów postrzega CNY jako walutę obarczoną dodatkowym ryzykiem politycznym. To ogranicza apetyt na duże, spekulacyjne pozycje, a część przepływów przenosi się na CNH (juana offshore), gdzie ograniczeń jest mniej.
Praktycznie rzecz biorąc, dla detalicznego tradera CNY/CNH to wciąż trudny instrument – kurs jest silnie sterowany przez władze, a zmienność jest mniejsza niż np. na walutach surowcowych czy EM. Ciekawsze są pary krzyżowe typu CNH/JPY czy CNH/AUD, ale to raczej temat dla bardziej zaawansowanych graczy, którzy rozumieją powiązania między polityką Pekinu, cenami surowców i globalnym sentymentem do ryzyka.
Lira turecka (TRY)
Lira od dawna jest synonimem wysokiej zmienności – i ten tydzień tego nie zmienił, choć ruchy wobec złotego czy dolara nie były aż tak gwałtowne jak w poprzednich miesiącach. Na parach takich jak TRY/PLN kurs utrzymuje się w okolicach 0,085–0,087 zł za lirę, z niewielkim, ale dodatnim zmianami tydzień do tygodnia.
Ciekawym sygnałem jest powrót japońskich inwestorów detalicznych do strategii carry trade na lirze. Według doniesień agencji, znowu rośnie popularność kupowania wysoko oprocentowanej liry za pożyczone jeny – mimo że ten pomysł już nieraz kończył się dla nich bardzo źle. To pokazuje, że wysokie stopy procentowe w Turcji nadal kuszą część rynku, nawet przy dużym ryzyku.
Z fundamentalnego punktu widzenia sytuacja liry pozostaje krucha. Inflacja jest wciąż bardzo wysoka (kilkadziesiąt procent rocznie), zaufanie do polityki gospodarczej rządu jest ograniczone, a bank centralny, mimo niedawnych prób „normalizacji”, jest postrzegany jako zbyt zależny od władz. Lira regularnie traci wartość w długim terminie, a krótkie okresy stabilizacji wynikają często z interwencji i kontroli przepływów kapitału.
Dla tradera TRY to waluta, na której można zarobić dużo… i równie dużo stracić. Ogromne oprocentowanie kusi do trzymania długich pozycji, ale każdy zwrot sentymentu czy nowa decyzja polityczna może spowodować gwałtowną deprecjację. W tym tygodniu lira nie była w centrum globalnych nagłówków, ale w tle cały czas tyka zegar wysokiej inflacji i niepewnej polityki – co oznacza, że potencjał dużych ruchów pozostaje.
Peso meksykańskie (MXN)
Peso w tym tygodniu wyraźnie osłabło wobec dolara. Kurs USD/MXN wzrósł do rejonu 18,4–18,5, co oznacza około procentowe umocnienie dolara w skali tygodnia.Wise+1 Według części analiz był to już drugi z rzędu dzień spadku wartości MXN, co pokazuje, że presja nie była jednorazowa.
Meksyk przez długi czas korzystał na trendzie „nearshoringu” – przenoszeniu produkcji z Chin bliżej USA – oraz na wysokich stopach procentowych, które czyniły z peso jedną z ulubionych walut carry trade. Teraz jednak inwestorzy zaczęli bardziej ważyć ryzyka: spowolnienie w USA, napięcia polityczne i pytania o tempo dalszych obniżek stóp w Meksyku.
Najnowsze dane wskazują, że peso w ujęciu miesięcznym osłabiło się tylko nieznacznie (ok. 0,3%), ale to właśnie ostatnie dni przyniosły większą nerwowość. Przyczyną jest m.in. mocniejszy dolar (mniejsze oczekiwania co do cięć Fed) oraz globalny „risk-off”, który uderza szczególnie w rynki wschodzące.
Z punktu widzenia tradera MXN pozostaje ciekawą walutą: kraj wciąż ma relatywnie zdrowe fundamenty, a wysokie realne stopy procentowe są kuszące. Ale obecny tydzień przypomina, że nawet „ulubione EM” mogą dostać zadyszki, gdy globalne warunki finansowe się zaostrzają. Dalszy kierunek będzie zależał od sygnałów z Fed, danych z USA oraz komunikacji banku centralnego Meksyku w sprawie ścieżki stóp.
Real brazylijski (BRL)
Real w tym tygodniu znalazł się pod presją, choć trzeba przyznać, że wcześniej radził sobie całkiem dobrze. Według danych real w ostatnich tygodniach generalnie się umacniał wobec dolara, a para USD/BRL spadła o kilka procent w skali miesiąca. W ostatnich dniach jednak trend się odwrócił: kurs odbił w górę w okolice 5,30 i wyżej, a analitycy podkreślali „nerwowe” zachowanie rynku.
Na nastroje inwestorów negatywnie wpłynęła afera wokół Banco Master i jego właściciela – sprawa ta wywołała obawy o stabilność części systemu finansowego i spowodowała ucieczkę części kapitału z brazylijskich aktywów.riotimesonline.com Jednocześnie pojawiły się wstępne, niepokojące sygnały z danych o wzroście gospodarczym, sugerujące, że tempo ekspansji może hamować.
Z drugiej strony, Bank Centralny Brazylii prowadzi dość odpowiedzialną politykę – inflacja spadła z bardzo wysokich poziomów, a bank może pozwolić sobie na stopniowe obniżki stóp, nie tracąc całkowicie wiarygodności. W połączeniu ze sporym potencjałem gospodarczym kraju (surowce, duży rynek wewnętrzny) to sprawia, że real wciąż jest ciekawą walutą w dłuższym terminie.
Tydzień pokazał jednak, że BRL pozostaje bardzo wrażliwy na krajowe afery i nagłe zmiany sentymentu. Dla tradera oznacza to, że na realu można liczyć na atrakcyjną zmienność intraday, ale trzeba bardzo uważnie śledzić lokalne wiadomości – nie tylko z frontu makro, ale i z polityki oraz sektora bankowego.
Złoty polski (PLN)
Na deser nasz rodzimy złoty 😉 W tym tygodniu na parach z dolarem i euro nie działo się nic katastroficznego, ale widać, że PLN jest raczej po spokojnej, lekko słabszej stronie rynku. Kurs USD/PLN poruszał się w rejonie 3,67–3,69, co oznacza umiarkowane umocnienie dolara w skali tygodnia – ok. 1,4% według danych z rynku międzybankowego.
W szerszym ujęciu widać, że złoty oddaje część wcześniejszych zysków, jakie zbudował w pierwszych miesiącach roku. Banki inwestycyjne w swoich prognozach nadal zakładają, że w horyzoncie kilku kwartałów USD/PLN może być niżej niż dziś (np. 3,53 na koniec 2025), ale krótkoterminowo presja idzie raczej w stronę delikatnego osłabienia PLN.
Przyczyn jest kilka:
Mocniejszy dolar globalnie – ograniczenie oczekiwań na szybkie cięcia Fed automatycznie pcha w górę USD wobec całego koszyka, w tym PLN.
Brak nowych, pozytywnych zaskoczeń z polskiej gospodarki – dane są niezłe, ale nie na tyle, by przyciągać nową falę kapitału portfelowego.
Ryzyka zewnętrzne – spowolnienie w strefie euro, napięcia handlowe USA-Indie czy w Azji wpływają na ogólny apetyt na ryzyko, a złoty jest typową walutą pro-ryzykowną.
W relacji do euro ruchy były mniejsze – EUR/PLN krąży wokół poziomów lekko powyżej 4,20-4,30 w zależności od źródła i pory dnia, co wpisuje się w obraz umiarkowanej korekty po wcześniejszym umocnieniu złotego.
Praktyczna konkluzja jest taka: złoty jest wciąż relatywnie stabilny, ale globalne czynniki (dolar, sentyment do EM) zaczynają przeważać nad lokalnymi. Na razie nie widać powodów, by bać się gwałtownej przeceny PLN, ale scenariusz „złoty trochę słabszy, dolar trochę mocniejszy” jest na dziś bazowy.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 21 listopada 2025


















