Droga ropa, nerwowe giełdy i waluty pod presją

 

Miniony tydzień na światowych rynkach walutowych pokazał, jak mocno kursy pieniądza zależą dziś od wydarzeń, które pozornie nie mają wiele wspólnego z bankami czy kantorami. Konflikt na Bliskim Wschodzie, gwałtownie drożejąca ropa naftowa, problemy finansowe Francji, obawy dotyczące wycen spółek technologicznych oraz kolejne decyzje banków centralnych sprawiły, że inwestorzy mieli wiele powodów do zmiany swoich planów.

Najważniejszym wspólnym mianownikiem była ropa naftowa. W piątek 23 października cena baryłki ropy Brent osiągnęła na zamknięciu 116,72 dolara, co oznaczało wzrost o około 6% w ciągu tygodnia. Przyczyną były przede wszystkim obawy o dostawy surowca z Bliskiego Wschodu, nasilone po atakach na infrastrukturę energetyczną w Arabii Saudyjskiej. Droga ropa to problem dla krajów, które muszą ją importować, ale potencjalna korzyść dla tych, które na jej sprzedaży zarabiają. Ta różnica była widoczna również na rynku walutowym.

Dodatkowo inwestorzy zaczęli bardziej nerwowo patrzeć na giełdy, zwłaszcza na firmy związane ze sztuczną inteligencją. Pojawiły się pytania, czy ogromne wydatki na rozwój tej technologii rzeczywiście przełożą się na równie wysokie zyski. Część kapitału zaczęła więc szukać bezpieczniejszego miejsca.

Polski złoty (PLN) – droga ropa i słabszy koniec tygodnia

Polski złoty zakończył tydzień wyraźnie słabszy wobec większości analizowanych walut. W poniedziałek za dolara płacono według średniego kursu NBP 3,8974 zł, a w piątek już 3,9247 zł. Euro podrożało z 4,3702 zł do 4,3917 zł. Oznacza to wzrost kursu dolara o około 0,70%, a euro o 0,49%. Jeszcze mocniej złoty stracił wobec jena, korony norweskiej czy dolara kanadyjskiego.

Jednym z głównych powodów były wysokie ceny ropy naftowej. Polska sprowadza z zagranicy zdecydowaną większość zużywanej ropy, dlatego jej drożenie oznacza większe koszty importu. Wyższe ceny paliw mogą następnie przełożyć się na transport, produkcję i ceny towarów w sklepach. Inwestorzy obawiają się wówczas, że polska gospodarka będzie musiała ponosić dodatkowe koszty.

W czwartek poznaliśmy również dane o sprzedaży detalicznej. We wrześniu wzrosła ona o 3,3% w porównaniu z poprzednim rokiem, podczas gdy w sierpniu wzrost wynosił 3,8%. To nie oznacza załamania zakupów, ale pokazuje pewne spowolnienie. Szczególnie mocno zmniejszyła się sprzedaż paliw, co może być reakcją kierowców na wysokie ceny.

Dla złotego był to zatem tydzień, w którym bardziej niż lokalne informacje liczyły się wydarzenia na świecie. W okresach zwiększonego niepokoju inwestorzy często ograniczają zaangażowanie w waluty naszego regionu, nawet jeżeli sytuacja gospodarcza danego kraju nie ulega nagłemu pogorszeniu.

Dolar amerykański (USD) – mocniejszy wobec złotego, ale bez zdecydowanej przewagi na świecie

Dolar amerykański podrożał w analizowanym okresie z 3,8974 zł do 3,9247 zł, czyli o około 0,70%. Z perspektywy polskiego klienta kantoru oznaczało to droższą amerykańską walutę. Jednak na światowym rynku obraz był bardziej skomplikowany. Indeks mierzący wartość dolara wobec kilku najważniejszych walut zakończył tydzień bez większych zmian.

Przyczyną były sprzeczne sygnały płynące z amerykańskiej gospodarki i rynków finansowych. Z jednej strony wysoka cena ropy zwiększa obawy o ponowny wzrost inflacji. Z drugiej strony gwałtowne spadki akcji niektórych spółek technologicznych skłoniły inwestorów do ostrożniejszej oceny perspektyw gospodarki.

Piątkowe dane pokazały jednak, że amerykańskie przedsiębiorstwa nadal rozwijają działalność. Wstępny wskaźnik PMI, mierzący aktywność firm z przemysłu i usług, wyniósł 57,6 punktu. Wynik powyżej 50 oznacza wzrost aktywności gospodarczej. Jednocześnie firmy sygnalizowały silniejszą presję na ceny.

To stawia amerykański bank centralny w trudnej sytuacji. Wyższe stopy procentowe pomagają ograniczać inflację, ale mogą hamować gospodarkę. Inwestorzy czekali więc przede wszystkim na kolejne posiedzenie Rezerwy Federalnej i wskazówki dotyczące przyszłych decyzji.

Euro (EUR) – problemy Francji niepokoją całą strefę euro

Euro podrożało wobec złotego z 4,3702 zł do 4,3917 zł, co oznacza wzrost o około 0,49%. Jednocześnie wspólna europejska waluta osłabiła się wobec dolara. Powodem były przede wszystkim problemy finansowe i polityczne Francji, które ponownie znalazły się w centrum uwagi inwestorów.

Francja zmaga się z wysokim zadłużeniem, problemami z ograniczeniem deficytu budżetowego i napięciami społecznymi. W mijającym tygodniu inwestorzy żądali coraz wyższego oprocentowania za pożyczanie pieniędzy francuskiemu państwu. To ważny sygnał, ponieważ wzrost kosztów obsługi długu może jeszcze bardziej utrudniać uporządkowanie finansów publicznych.

W piątek pojawiły się też słabsze dane o aktywności gospodarczej w strefie euro. Wskaźnik PMI spadł z 53,1 punktu we wrześniu do 51,9 punktu w październiku. Oznacza to, że europejska gospodarka nadal rosła, ale wolniej. Szczególnie słabo wyglądała sytuacja we Francji, gdzie wskaźnik spadł poniżej granicy 50 punktów.

Pewną ulgę przyniosła późniejsza decyzja agencji Moody’s, która nie obniżyła francuskiego ratingu kredytowego. Zachowała jednak negatywną perspektywę jego oceny. Problem zadłużenia nie zniknął więc z dnia na dzień.

Dla euro był to tydzień przypominający, że nawet duża i powszechnie używana waluta jest wrażliwa na problemy jednego z najważniejszych państw swojej strefy.

Funt brytyjski (GBP) – wysoka inflacja wzmacnia oczekiwania na podwyżki stóp

Funt brytyjski należał do mocniejszych walut europejskich. Jego średni kurs NBP wzrósł z 5,1946 zł do 5,2498 zł, czyli o około 1,06%. To dość wyraźna zmiana jak na kilka dni handlu. Za umocnieniem funta stały przede wszystkim informacje sugerujące, że Bank Anglii może być zmuszony do dalszego podnoszenia stóp procentowych.

We wtorek opublikowano dane z rynku pracy. Stopa bezrobocia spadła do 4,7%, podczas gdy ekonomiści spodziewali się 4,9%. Dzień później poznaliśmy dane o inflacji, która we wrześniu wzrosła do 3,5% w skali roku z 3,1% miesiąc wcześniej. Duże znaczenie miały drożejące paliwa.

Dlaczego takie wiadomości pomagają funtowi? Wyższe stopy procentowe mogą sprawić, że lokowanie pieniędzy w danej walucie stanie się bardziej atrakcyjne dla inwestorów. Nie oznacza to jednak, że wysoka inflacja jest dobra dla zwykłych obywateli. Wręcz przeciwnie: oznacza większe wydatki i często droższe kredyty.

Piątkowe dane były mieszane. Sprzedaż detaliczna spadła we wrześniu o 0,4% wobec poprzedniego miesiąca, ale wskaźnik aktywności przedsiębiorstw PMI wzrósł do 53,1 punktu. Rynek uznał więc, że mimo słabszych zakupów brytyjska gospodarka pozostaje na tyle odporna, aby bank centralny mógł nadal walczyć z inflacją.

Frank szwajcarski (CHF) – inwestorzy ponownie szukają bezpieczeństwa

Frank szwajcarski wzrósł z 4,7274 zł do 4,7681 zł, czyli o około 0,86%. Choć zmiana nie była największa w zestawieniu, miała duże znaczenie dla osób obserwujących kurs franka ze względu na oszczędności, rozliczenia lub zobowiązania walutowe.

Szwajcarska waluta tradycyjnie zyskuje na zainteresowaniu wtedy, gdy na świecie robi się nerwowo. W minionym tygodniu powodów do niepokoju nie brakowało. Drożejąca ropa, napięcia na Bliskim Wschodzie, problemy z francuskim zadłużeniem oraz przecena spółek technologicznych zwiększyły zainteresowanie aktywami uznawanymi za stosunkowo bezpieczne.

Co ciekawe, dane z samej Szwajcarii wcale nie były jednoznacznie korzystne. We wrześniu nadwyżka w handlu zagranicznym zmniejszyła się do około 1,35 mld franków, podczas gdy miesiąc wcześniej przekraczała 5,3 mld franków. Oznacza to, że wartość importu zbliżyła się do wartości eksportu znacznie bardziej niż wcześniej.

Ten przykład pokazuje, że kurs waluty nie zawsze odzwierciedla wyłącznie bieżące wyniki gospodarcze kraju. Frank bywa kupowany również dlatego, że inwestorzy chcą ograniczyć ryzyko. Silny frank ma jednak swoją cenę: szwajcarskim producentom zegarków, leków czy maszyn trudniej sprzedawać towary za granicą, gdy są one droższe dla zagranicznych klientów.

Jen japoński (JPY) – jeden z największych wygranych tygodnia

Jen japoński zanotował jedną z największych zmian spośród analizowanych walut. W poniedziałek 100 jenów kosztowało według NBP 2,4640 zł, a w piątek już 2,5026 zł. Oznacza to wzrost o około 1,57%. Jen umocnił się także wobec dolara amerykańskiego, co pokazuje, że jego dobra kondycja nie wynikała wyłącznie ze słabości złotego.

Japońska waluta skorzystała przede wszystkim z większej ostrożności inwestorów. Gdy na światowych giełdach zaczęły spadać ceny akcji firm związanych ze sztuczną inteligencją, część uczestników rynku ograniczała bardziej ryzykowne inwestycje. W takich warunkach jen często odzyskuje zainteresowanie.

Drugim ważnym wydarzeniem były piątkowe dane o inflacji w Japonii. We wrześniu ceny konsumpcyjne wzrosły o 2,1% w porównaniu z poprzednim rokiem. To wynik istotny dla Banku Japonii, który po latach bardzo niskich stóp procentowych stopniowo zaostrza swoją politykę.

Inwestorzy zaczęli rozważać możliwość kolejnej podwyżki stóp w grudniu. Jednocześnie Japonia pozostaje dużym importerem surowców energetycznych, więc droga ropa jest dla jej gospodarki poważnym problemem.

W efekcie na jena działały dwie przeciwstawne siły. Obawy o koszty energii pogarszały perspektywy gospodarcze, ale zainteresowanie bezpieczniejszymi inwestycjami i możliwość wyższych stóp procentowych wspierały walutę. W tym tygodniu przeważył drugi z tych czynników.

Dolar australijski (AUD) – obawy o inflację i nadzieje związane z Chinami

Dolar australijski podrożał z 2,7194 zł do 2,7526 zł, co oznacza wzrost o około 1,22%. Na pierwszy rzut oka może to zaskakiwać, ponieważ część najnowszych danych z Australii pokazywała pogorszenie sytuacji gospodarczej. Inwestorzy zwracali jednak uwagę na możliwość kolejnej podwyżki stóp procentowych.

W środę Andrew Hauser, zastępca prezesa australijskiego banku centralnego, ostrzegł, że perspektywy inflacji są wyraźnie gorsze niż kilka miesięcy wcześniej zakładano. Głównym problemem pozostaje droga ropa, ale znaczenie mają również koszty nowych technologii i ograniczenia możliwości produkcyjnych australijskich firm.

Takie wypowiedzi zwiększyły przekonanie części inwestorów, że bank centralny może ponownie podnieść stopy procentowe już w listopadzie. Nie była to jednak zapowiedź przesądzonej decyzji.

Jednocześnie napłynęły słabsze dane o aktywności przedsiębiorstw. Październikowy wskaźnik PMI spadł do 47,7 punktu z 51,3 punktu miesiąc wcześniej. Wynik poniżej 50 oznacza spadek aktywności gospodarczej.

Dodatkowym czynnikiem były wiadomości z Chin, które są jednym z najważniejszych odbiorców australijskich surowców. Chińska gospodarka wzrosła w trzecim kwartale o 4,5% w porównaniu z poprzednim rokiem. Dla australijskich producentów rud metali i innych surowców była to istotna informacja o kondycji jednego z kluczowych klientów.

Dolar kanadyjski (CAD) – droga ropa pomaga walucie eksportera

Dolar kanadyjski był kolejną walutą, która wyraźnie zyskała wobec złotego. Jego kurs wzrósł z 2,7658 zł do 2,8002 zł, czyli o około 1,24%. Jedną z przyczyn była sytuacja na rynku ropy naftowej, ponieważ Kanada należy do dużych producentów i eksporterów tego surowca.

Gdy ropa drożeje, kanadyjskie przedsiębiorstwa energetyczne mogą uzyskiwać większe przychody ze sprzedaży za granicę. To potencjalnie zwiększa wpływ pieniędzy do kraju i może sprzyjać jego walucie. Nie jest to jednak zależność działająca automatycznie każdego dnia, ponieważ o kursie dolara kanadyjskiego decydują także stopy procentowe i ogólne nastroje inwestorów.

W poniedziałek poznaliśmy dane o kanadyjskiej inflacji. We wrześniu wyniosła ona 3,1% w skali roku, wobec 3,0% w sierpniu. Szczególnie mocno wzrosły ceny benzyny. Kilka dni później opublikowano również informacje o cenach produkcji przemysłowej. We wrześniu były one aż o 14,5% wyższe niż przed rokiem.

Wysokie ceny energii są więc dla Kanady zjawiskiem o dwóch obliczach. Pomagają eksporterom ropy, ale podnoszą koszty życia i produkcji w pozostałej części gospodarki. W mijającym tygodniu rynek walutowy silniej dostrzegał korzyści związane z eksportem surowców.

Dolar nowozelandzki (NZD) – inflacja hamuje, lecz gospodarka nadal odczuwa presję

Dolar nowozelandzki wzrósł z 2,2063 zł do 2,2308 zł, czyli o około 1,11%. Podobnie jak w przypadku dolara australijskiego, wzrost kursu względem złotego nie oznaczał jednak, że wszystkie wiadomości gospodarcze były korzystne.

Najważniejszą publikacją były czwartkowe dane o inflacji. W trzecim kwartale ceny w Nowej Zelandii były o 3,7% wyższe niż rok wcześniej. To mniej niż 4,1% odnotowane w poprzednim kwartale, a więc tempo wzrostu cen zaczęło hamować. Mimo poprawy inflacja nadal przekracza przedział od 1% do 3%, do którego dąży nowozelandzki bank centralny.

Dla mieszkańców oznacza to, że ceny wciąż rosną, choć nieco wolniej niż wcześniej. Dla inwestorów ważniejsze jest pytanie, jak bank centralny zareaguje na taką sytuację. Jeśli uzna, że inflacja nadal jest zbyt wysoka, może dłużej utrzymywać podwyższone stopy procentowe.

Niepokojąco wyglądał natomiast handel zagraniczny. We wrześniu Nowa Zelandia odnotowała deficyt handlowy wynoszący około 2 mld dolarów nowozelandzkich. Import przewyższył więc eksport, a dużą rolę w zwiększeniu wartości sprowadzanych towarów odegrały paliwa.

W rezultacie nowozelandzka waluta znalazła się między oznakami poprawy inflacji a wysokimi kosztami importu. Jej wzrost wobec PLN był również konsekwencją osłabienia samego złotego.

Korona norweska (NOK) – wysoka cena ropy wspiera Norwegię

Korona norweska należała do największych wygranych tygodnia w relacji do złotego. Jej kurs wzrósł z 0,4137 zł do 0,4194 zł, czyli o około 1,38%. Umocnienie było widoczne również wobec euro, co dodatkowo potwierdzało dobrą kondycję norweskiej waluty.

Przyczyna jest dość prosta. Norwegia należy do najważniejszych europejskich eksporterów ropy naftowej i gazu ziemnego. W przeciwieństwie do Polski czy Japonii nie musi martwić się wyłącznie o rosnący rachunek za import energii. Wyższe ceny surowców mogą oznaczać większe przychody dla przedsiębiorstw energetycznych i państwa.

Tydzień zakończył się gwałtownym wzrostem ceny ropy Brent do 116,72 dolara za baryłkę. Obawy o bezpieczeństwo dostaw z Bliskiego Wschodu sprawiły, że inwestorzy zaczęli zwracać większą uwagę na producentów znajdujących się poza bezpośrednim obszarem konfliktu.

Silniejsza korona może jednak stanowić utrudnienie dla norweskich przedsiębiorstw eksportujących produkty niezwiązane z energetyką. Ich towary stają się droższe dla zagranicznych klientów.

Warto również pamiętać, że wysokie ceny surowców nie gwarantują automatycznego wzrostu kursu korony. Tym razem jednak zależność między sytuacją na rynku ropy a notowaniami norweskiej waluty była wyraźna. Według kursów Europejskiego Banku Centralnego euro potaniało w ciągu tygodnia z 10,5555 do 10,4665 korony.

Forint węgierski (HUF) – decyzja banku centralnego nie pomogła walucie

Forint węgierski wyróżnił się na tle większości pozostałych walut, ponieważ w analizowanym okresie osłabił się wobec złotego. W poniedziałek 100 forintów kosztowało 1,2034 zł, a w piątek 1,1972 zł. Oznacza to spadek o około 0,52%.

Najważniejszym wydarzeniem na Węgrzech było wtorkowe posiedzenie banku centralnego. Magyar Nemzeti Bank zdecydował o pozostawieniu głównej stopy procentowej na poziomie 5,50%. Była to decyzja zgodna z oczekiwaniami rynku, dlatego sama w sobie nie stanowiła mocnego impulsu do wzrostu wartości forinta.

W komunikacie bank centralny zwrócił uwagę na wysokie ceny ropy i gazu, niepewność na świecie oraz rosnące koszty finansowania zadłużenia państw. Dla Węgier istotne pozostają również perspektywy finansów publicznych i kierunek krajowej polityki gospodarczej.

Forint osłabiał się także wobec euro. Oznacza to, że jego słabsza kondycja nie była jedynie wynikiem przeliczenia kursu na złote.

Węgierski przykład dobrze pokazuje, że stosunkowo wysokie oprocentowanie nie zawsze wystarcza do przyciągnięcia inwestorów. Jeżeli obawiają się oni o przyszłość gospodarki lub stabilność finansów publicznych, mogą oczekiwać większej rekompensaty za podejmowane ryzyko.

Lira turecka (TRY) – obniżka stóp procentowych mimo wysokiej inflacji

Lira turecka podrożała wobec złotego z 0,0786 zł do 0,0789 zł, co oznacza wzrost o około 0,38%. To niewielka zmiana, ale za turecką walutą kryły się w tym tygodniu bardzo ważne wydarzenia. W czwartek 22 października bank centralny Turcji zdecydował się obniżyć główną stopę procentową z 37% do 36%.

Dla polskiego czytelnika takie oprocentowanie może wydawać się niezwykle wysokie. Trzeba jednak pamiętać, że Turcja od lat zmaga się z bardzo silnym wzrostem cen. Tamtejszy bank centralny musi więc równoważyć dwa problemy: ograniczanie inflacji oraz wspieranie gospodarki, która odczuwa ciężar drogiego kredytu.

Decyzja o obniżce stóp sugeruje, że władze monetarne dostrzegają pewne oznaki zmniejszania się presji inflacyjnej. Jednocześnie w komunikacie wyraźnie zaznaczono, że drożejąca energia nadal stanowi zagrożenie.

Co ciekawe, choć lira nieznacznie zyskała wobec złotego, osłabiła się wobec dolara amerykańskiego. Za dolara trzeba było pod koniec tygodnia zapłacić więcej lir niż na jego początku.

To dobry przykład pokazujący, dlaczego przy ocenianiu waluty warto sprawdzać więcej niż jeden kurs. Niewielki wzrost TRY/PLN nie oznacza jeszcze, że lira stała się silną walutą na świecie.

Won południowokoreański (KRW) – mocny eksport i niepewność wokół sztucznej inteligencji

Won południowokoreański podrożał wobec złotego o około 0,99%. W poniedziałek 100 wonów kosztowało 0,2932 zł, natomiast w piątek 0,2961 zł. Na wartość koreańskiej waluty wpływały w tym tygodniu zarówno decyzje banku centralnego, jak i sytuacja światowego przemysłu technologicznego.

W czwartek Bank Korei zdecydował o utrzymaniu stopy procentowej na poziomie 3,00%. Była to przerwa po dwóch kolejnych podwyżkach przeprowadzonych w lipcu i sierpniu. Bank uznał, że musi ocenić skutki wcześniejszych decyzji oraz wpływ napięć międzynarodowych na gospodarkę.

Korea Południowa jest jednym z najważniejszych producentów półprzewodników, czyli elementów wykorzystywanych między innymi w komputerach, smartfonach i urządzeniach obsługujących sztuczną inteligencję. Rosnące światowe zapotrzebowanie na takie produkty wspiera koreański eksport i pomaga gospodarce.

Jednocześnie przecena akcji spółek związanych ze sztuczną inteligencją przypomniała, że zbyt wysokie oczekiwania inwestorów mogą stać się źródłem niestabilności. Korea korzysta z rozwoju nowych technologii, ale jest również narażona na nagłe zmiany nastrojów w tym sektorze.

Bank centralny wskazywał ponadto na wciąż podwyższoną inflację, zadłużenie gospodarstw domowych oraz sytuację na rynku nieruchomości. Won pozostaje więc walutą gospodarki o silnym eksporcie, ale zmagającej się z kilkoma poważnymi wyzwaniami.

Juan chiński (CNY) – gospodarka rośnie, ale problemy nie znikają

Juan chiński wzrósł z 0,5833 zł do 0,5883 zł, czyli o około 0,86%. Najważniejszym wydarzeniem były dane dotyczące wzrostu gospodarczego Chin w trzecim kwartale. Według oficjalnych statystyk gospodarka Państwa Środka była o 4,5% większa niż rok wcześniej.

To nadal tempo wzrostu znacznie wyższe niż w wielu krajach europejskich. Jednak sama liczba nie opowiada całej historii. Chiny zmagają się z problemami rynku nieruchomości, słabszym popytem części gospodarstw domowych oraz nierównomiernym rozwojem poszczególnych branż.

Znacznie lepiej radzą sobie sektory związane z technologią, produkcją przemysłową i eksportem. Z kolei budownictwo pozostaje słabszym punktem gospodarki. W danych za trzeci kwartał wartość dodana w budownictwie była o 4,4% niższa niż rok wcześniej.

Dla juana ważne jest również to, że jego kurs funkcjonuje w systemie bardziej kontrolowanym przez państwo niż kurs euro, funta czy dolara australijskiego. Chińskie władze starają się ograniczać nadmierne wahania waluty, ponieważ gwałtowne zmiany mogłyby utrudniać działalność firmom handlującym z zagranicą.

Wzrost wartości juana wobec złotego był więc połączeniem sytuacji na globalnym rynku walutowym i osłabienia PLN, a nie dowodem nagłego przyspieszenia chińskiej gospodarki.

Real brazylijski (BRL) – inflacja i wybory prezydenckie w centrum uwagi

Real brazylijski podrożał wobec złotego z 0,7695 zł do 0,7767 zł, co oznacza wzrost o około 0,94%. Najważniejszymi tematami tygodnia były dane o inflacji oraz zbliżająca się druga tura wyborów prezydenckich.

W piątek opublikowano wstępny odczyt inflacji za październik, obejmujący pierwszą część miesiąca. Ceny wzrosły o 0,32% wobec poprzedniego pomiaru, podczas gdy ekonomiści spodziewali się wzrostu o 0,43%. W ujęciu rocznym inflacja wyniosła 4,62%. Choć nadal jest stosunkowo wysoka, okazała się niższa od oczekiwań.

To ważna wiadomość dla brazylijskiego banku centralnego, który w ostatnich miesiącach obniżał stopy procentowe. Główna stopa wynosi obecnie 13,75%. Jeżeli presja inflacyjna będzie słabła, pojawi się więcej przestrzeni do dalszego obniżania kosztów kredytu.

Równocześnie inwestorzy przygotowywali się do drugiej tury wyborów prezydenckich zaplanowanej na niedzielę 25 października. O urząd ubiegają się urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva i senator Flávio Bolsonaro. Dla rynków finansowych istotne są przede wszystkim przyszła polityka budżetowa, podejście do zadłużenia państwa oraz perspektywy reform.

Brazylia jest także ważnym eksporterem surowców i produktów rolnych. Dlatego kurs reala zależy nie tylko od wydarzeń politycznych, ale również od światowego zapotrzebowania na ropę, metale, soję czy kawę. W mijającym tygodniu nieco lepsze dane o inflacji pomagały równoważyć niepewność przed wyborami.

Podsumowanie tygodnia – ropa i niepewność znów rozdają karty

Tydzień od 19 do 23 października 2026 roku potwierdził, że na rynku walutowym coraz większe znaczenie mają wydarzenia wykraczające daleko poza tradycyjne decyzje o stopach procentowych.

Najsilniejszym wspólnym czynnikiem była gwałtownie drożejąca ropa naftowa. Jej cena na zamknięciu piątkowej sesji sięgnęła niemal 117 dolarów za baryłkę. Dla krajów takich jak Polska, Japonia czy wiele państw strefy euro oznacza to ryzyko wyższej inflacji i większych kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Z kolei Norwegia i Kanada mogą korzystać z większych przychodów z eksportu surowców.

Polski złoty zakończył tydzień słabszy wobec niemal wszystkich analizowanych walut. Wyjątkiem był forint węgierski, który stracił wobec PLN około 0,52%.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie pozostałe waluty były równie mocne na świecie. Dobrym przykładem jest euro, które podrożało względem złotego, ale jednocześnie osłabło wobec dolara i jena. Podobnie lira turecka nieznacznie zyskała względem PLN, mimo że nadal traciła wobec amerykańskiej waluty.

Ten tydzień przyniósł również ważną zmianę w sposobie postrzegania ryzyka. Dolar nie był już oczywistym beneficjentem niepewności na giełdach. Inwestorzy chętniej zwracali uwagę na jena, a problemy francuskich finansów publicznych ciążyły europejskiej walucie.

Co będzie ważne w kolejnych dniach?

Przede wszystkim dalszy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie i ceny ropy. Jeżeli surowiec będzie nadal drożał, presja na inflację może utrzymywać się w wielu krajach.

Drugim kluczowym tematem będą banki centralne. Inwestorzy czekają na posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego i Banku Japonii. Nawet bez zmiany stóp procentowych ich wypowiedzi mogą mocno wpłynąć na notowania walut.

Trzecim elementem będzie sytuacja na światowych giełdach, szczególnie w sektorze technologicznym. Jeżeli obawy o wyceny spółek związanych ze sztuczną inteligencją będą się nasilać, inwestorzy mogą ponownie szukać bezpieczniejszych miejsc dla swojego kapitału.

Dla osób planujących zakup walut najważniejszy wniosek jest prosty: kursy nie zmieniają się przypadkowo, ale też rzadko mają tylko jedną przyczynę. W ostatnich dniach widzieliśmy jednocześnie wpływ cen surowców, inflacji, decyzji banków centralnych, problemów zadłużeniowych i nastrojów giełdowych. Dopiero spojrzenie na wszystkie te czynniki pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego za tę samą walutę jednego dnia płacimy mniej, a kilka dni później więcej.

—

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 25 października 2026