Tydzień niepewności – silny USD, słaby jen, zaskoczenia w Warszawie i Wellington
W tym tygodniu dolar amerykański korzystał z globalnej niepewności (polityka we Francji, roszady w Japonii, dyskusja o shutdownie w USA), a większość walut wolała nie ryzykować.
W G10 najsłabszy był jen i funt, euro miało „francuski” problem, a frank był względnie stabilny.
Na rynkach wschodzących błyszczały tematy polityki pieniężnej (NZD po dużym cięciu, PLN po zaskoczeniu RPP) i geopolityki (ARS dzięki wsparciu USA).
Wniosek: zanim spojrzysz na sam wykres, sprawdź kalendarz (decyzje banków, dane) i nagłówki polityczne — w tym tygodniu to one „robiły” rynek.

Dolar amerykański (USD)
Dolar znów był „gwiazdą tygodnia”. Bo gdy na rynkach rośnie niepewność, inwestorzy szukają bezpiecznej przystani, więc często wybierają USD. W tym tygodniu niepokoje polityczne w Europie (Francja), słabość jena i dyskusja o amerykańskim „shutdownie” sprawiły, że wiele walut oddało pole dolarowi. W codziennych komentarzach pojawiało się nawet hasło „najlepszy tydzień dolara w tym roku”, co dobrze oddaje nastroje.
Mocny dolar zwykle oznacza, że za 1 USD trzeba zapłacić więcej w lokalnej walucie, więc import z USA bywa droższy, ale też tanieją surowce wyceniane w USD dla Amerykanów — co z kolei wpływa na ceny globalnie. W tle nie było kluczowych danych z USA, więc kurs w dużej mierze „robił” sentyment. Pod koniec tygodnia część rynku łapała oddech, ale generalny obraz pozostaje: dolar w formie, dopóki polityczne i gospodarcze szumy gdzie indziej się nie wyciszą.
Euro (EUR)
Euro miało trudny tydzień, ale powód jest bardziej polityczny niż czysto ekonomiczny. We Francji trwa gorączkowe poszukiwanie nowego premiera i sposobu na uchwalenie budżetu. Niepewność polityczna to dla walut paliwo do osłabienia: firmy i inwestorzy wolą przeczekać, aż kurz opadnie. Bank Francji przyznał, że ta niepewność może „zabrać” ok. 0,2 pkt proc. wzrostu gospodarczego.
Mniejszy wzrost gospodarczy to nie jest dramat, ale sygnał, że sytuacja naprawdę przeszkadza gospodarce. Z drugiej strony Europejski Bank Centralny w protokołach podkreślił, że może sobie pozwolić na cierpliwość – co rynek odczytał jako brak pośpiechu z decyzjami. W rezultacie euro traciło wobec dolara i zaliczyło jeden z gorszych tygodni w roku, choć względem funta bywało stabilniej. Jeśli polityka w dużej gospodarce strefy euro się chwieje, to „całe euro” łapie lekką zadyszkę. Gdy Paryż wyłoni rząd i budżet, ulga może być szybka.
Jen japoński (JPY)
Jen miał „rollercoaster”. Na początku tygodnia gwałtownie słabł po politycznych roszadach w Tokio i oczekiwaniach na większe wydatki fiskalne, co zwykle oznacza więcej obligacji i ryzyko wyższych rentowności. Do tego część rynku zaczęła wątpić w szybkie podwyżki stóp przez Bank Japonii. Później dane o inflacji producenckiej (utrzymującej się) oraz ostrzeżenia rządu o „zbyt gwałtownych” ruchach kursu nieco przyhamowały spadki, ale bilans tygodnia i tak jest słaby.
Jen stracił, bo inwestorzy uznali, że w krótkim terminie Japonia raczej nie podniesie stóp tak szybko, jak oczekiwano, a nowe wydatki fiskalne mogą osłabić walutę. Jednocześnie, jeśli kurs USD/JPY zbliża się do okolic, które władze uznają za „zbyt słabe dla jena”, na rynek wraca strach przed interwencją i wtedy ruchy potrafią się nagle odwrócić. To właśnie widzieliśmy pod koniec tygodnia, gdy jen odbił razem z chwilowym spadkiem giełd w Tokio.
Funt brytyjski (GBP)
Funt był pod presją i spadł do dwumiesięcznych minimów wobec dolara. Powody? Z jednej strony mocny USD, z drugiej — obawy o brytyjski budżet i spowolnienie na rynku pracy. Analitycy zwracali uwagę, że rośnie niepewność, co do ścieżki podatków w planie Minister Finansów oraz co do terminu ewentualnych zmian stóp Banku Anglii. Gdy rynek nie ma jasności, kapitał odpływa do walut „bezpieczniejszych”.
Jeśli w newsach przewija się dużo znaków zapytania wokół finansów państwa, to funt często przegrywa pojedynek z dolarem. Jednocześnie wobec euro ruch był bardziej mieszany, bo i euro miało swój „kłopot” (Francja). W krótkim terminie kurs funta będzie pewnie podążał za twardymi danymi (płace, rynek pracy) i tym, co zadeklaruje rząd w kwestii fiskalnej.
Frank szwajcarski (CHF)
Frank był dość stabilny względem euro, a wobec dolara lekko słabszy – co pasuje do globalnego umocnienia USD. W tle mamy ciekawy obraz polityki SNB: bank centralny po serii cięć stóp w tym roku sygnalizuje, że priorytetem jest spokojny kurs i stabilna inflacja. Dane z ostatnich dni i komentarze wskazują, że SNB nadal nie wyklucza interwencji na rynku walutowym, ale oficjalnie podtrzymuje porozumienie z USA, że nie „ustawia” kursu dla przewagi konkurencyjnej. W praktyce rynek czyta to tak: jeśli frank za bardzo się umocni, bank może „wygładzić” ruchy.
Frank bywa „bezpieczną przystanią”, więc gdy świat się boi, frank rośnie. W tym tygodniu dominował jednak mocny dolar, więc USD/CHF podchodził wyżej, a EUR/CHF krążył w wąskim przedziale.
Złoty polski (PLN)
Złoty osłabł po decyzji RPP o nieoczekiwanej, małej obniżce stóp, która zaskoczyła część rynku. Gdy bank centralny tnie stopy, waluta bywa słabsza, bo spada „atrakcyjność odsetkowa”. Jednocześnie rząd sygnalizował wcześniej zamrożenie cen energii na IV kwartał, co wygasiło jeden z czynników inflacyjnych. To tłumaczy, czemu rada mogła uznać, że ma „przestrzeń” do ruchu. Na rynku PLN działało jednak kilka wektorów naraz: mocny dolar, niepewność w Europie oraz lokalne sygnały fiskalne (większe potrzeby pożyczkowe i rekordowe plany emisji obligacji w złotych w tym kwartale). Efekt? USD/PLN lekko w górę, EUR/PLN płycej, ale też wyżej.
Nic dramatycznego, ale złoty „oddał” część umocnienia z wcześniejszych miesięcy. Najbliższe tygodnie zależą od tego, czy inflacja pozostanie blisko celu NBP oraz jak rynek odbierze komunikację po cięciu.
Dolar kanadyjski (CAD)
„Loonie” wpadł w dołek i przebił 1,40 na parze z USD — technicznie ważny poziom. Główny powód to miks: silny dolar amerykański i tańsza ropa. Dla gospodarki Kanady, gdzie sektor energii jest ważny, spadek cen ropy to zwykle minus dla waluty. Rynek też czeka na dane o zatrudnieniu i kalkuluje, czy Bank Kanady będzie ciął stopy szybciej (co osłabia CAD). W tle toczy się duży spór o przyszłość kanadyjskiej ropy (przejęcia w sektorze), co wpływa na nastroje inwestorów.
Kiedy ropa zniżkuje, CAD często też, a jeśli równocześnie USD jest modny, para USD/CAD rośnie szybciej. Żeby CAD odbił, potrzebne są lepsze dane z gospodarki lub podbicie cen surowców.
Dolar australijski (AUD)
Aussie lekko zjechał wobec USD. Główne „hamulce” to mocny dolar amerykański i słabsze nastroje konsumentów w Australii. Rynek dyskutuje, czy RBA faktycznie szybko będzie luzował politykę, czy jednak poczeka — bo rynek pracy nadal bywa „ciasny”. Dla osób mniej biegłych: AUD to waluta wrażliwa na globalny apetyt na ryzyko (gdy giełdy i surowce rosną, często rośnie też „Aussie”).
W tym tygodniu przewagę miał USD i w dodatku Chiny wysyłały mieszane sygnały (po świętach „Golden Week” i przy słabych danych przemysłowych w poprzednich tygodniach). To wystarczyło, by AUD/USD trzymał się niżej. Jeśli w kolejnych dniach Ameryka pokaże słabsze dane, a rynki „oddychną”, AUD może odbić — ale na razie przewagę ma dolar.
Dolar nowozelandzki (NZD)
Kiwi dostał mocny cios po zaskakującej, 50-punktowej obniżce stóp przez RBNZ. To większy ruch niż myślał rynek, więc inwestorzy od razu „wycenili” słabszy NZD. Bank zasugerował, że jeśli gospodarka będzie dalej krucha, może ciąć ponownie.
Kiedy bank centralny agresywnie tnie stopy, lokowanie pieniędzy w tej walucie staje się mniej opłacalne — stąd spadek. W krótkim terminie rynek będzie patrzył na dane o wzroście i inflacji. Jeśli okaże się, że gospodarka szybko łapie rytm, Kiwi może odrobić część strat. Na razie jednak dominuje narracja: „RBNZ jest bardziej gołębi, więc NZD tańszy”.
Juan chiński (CNY)
Po długim świątecznym „Golden Week” juan wrócił do handlu i lekko osłabł wobec mocnego dolara, ale PBoC ustawia kurs odniesienia (tzw. fix) tak, by ograniczać wahania — rynek odczytuje to jako chęć stabilizacji. Jednocześnie z Chin napływa sygnał, że eksport we wrześniu mógł przyspieszyć, a wydatki świąteczne były duże — to pomaga sentymentowi, choć produkcja przemysłowa wcześniej ciągle kulała.
Pekin pilnuje, by kurs nie „rozjechał się” za bardzo, a rynek waży dwie siły — słabość popytu w kraju vs. niezłe wyniki eksportu do „nowych” rynków. Jeśli globalny dolar osłabnie, juan od razu poczuje ulgę; jeśli nie, to PBoC prawdopodobnie będzie dalej „kotwiczył” kurs.
Korona szwedzka (SEK)
SEK miał tydzień mieszany, ale w narracji pojawił się ciekawy wątek: po wrześniowym cięciu stóp Riksbank sugeruje, że to mógł być „finał” luzowania, a nie początek długiej serii, bo inflacja zbiega do celu. Część banków uważa, że korona ma przestrzeń do stopniowego umocnienia, zwłaszcza jeśli szwedzka gospodarka odbije szybciej niż strefa euro.
Szwedzka korona bywa wrażliwa na globalny nastrój, ale jeśli lokalne stopy nie będą już spadać, a Europa (poza Szwecją) będzie słabsza, SEK może być pozytywną „odmianą” w regionie. Na razie jednak mocny dolar trzymał w ryzach wszystkie waluty G10, więc o wyraźnym rajdzie SEK w tym tygodniu trudno mówić.
Korona norweska (NOK)
NOK to „waluta ropy”. A ropa w tym tygodniu zjeżdżała. co uderzyło w koronę. Dodatkowo Norges Bank przypomniał, że w październiku sprzedaje FX w imieniu rządu (techniczny dopływ podaży waluty), co bywa lekkim balastem.
Gdy ropa tanieje, eksporter ropy (Norwegia) dostaje mniej dolarów za baryłkę, więc jego waluta ma tendencję do słabnięcia. Jeśli ropa odbije, NOK zwykle szybciej łapie wiatr w żagle. Póki co jednak narracja o słabszym popycie na ropę i globalnej niepewności utrzymywała koronę w defensywie.
Peso meksykańskie (MXN)
Peso przeżywało huśtawkę. Z jednej strony Bank Meksyku zasygnalizował gotowość do dalszych cięć stóp (po wrześniowym ruchu), a to zwykle dla waluty minus. Z drugiej – inflacja wciąż mieści się w paśmie celu, więc bank ma argument, by wspierać gospodarkę. Dodatkowo w polityce handlowej trwa dyskusja o możliwych podwyżkach ceł na import z Azji – rząd gra ostrożnie i rozmawia z partnerami, bo takie ruchy mogłyby podbić ceny dla konsumentów.
Peso jest wrażliwe na stopy procentowe i na relacje handlowe z USA i Chinami. Jeśli Banxico potwierdzi łagodniejszą politykę, MXN może być bardziej zmienne, ale z drugiej strony bliskość USA oraz napływ inwestycji „nearshoringowych” w średnim terminie to wciąż atut tej waluty.
Lira turecka (TRY)
Lira pozostaje słaba. Inflacja we wrześniu znów zaskoczyła w górę, mimo wcześniejszych dużych cięć stóp. To trudny układ: jeśli bank centralny luzuje za mocno przy wciąż wysokiej inflacji, inwestorzy tracą wiarę w siłę waluty.
Żeby waluta się wzmocniła, trzeba albo wyższych stóp (atrakcyjność odsetkowa), albo zaufania, że inflacja szybko spadnie – a tu sygnały są niejednoznaczne. Dopóki polityka pieniężna i inflacja „ciągną w różne strony”, lira ma pod górkę. W tym tygodniu USD/TRY przesunął się jeszcze wyżej, a rynek rozważa, czy bank nie będzie musiał spowolnić tempa cięć, by nie dolewać oliwy do ognia.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 10 października 2025


















