Tydzień, w którym waluty znów zatańczyły pod dyktando strachu
W tym tygodniu największy wpływ na rynek walut miały trzy tematy: Bliski Wschód, ropa i banki centralne. Gdy rosły obawy o Iran i dostawy energii, kapitał szukał bezpieczeństwa, a dolar miał wsparcie. Gdy pojawiały się informacje o możliwym porozumieniu i ropa spadała, lepiej radziły sobie waluty krajów importujących energię, jak rupia indyjska, oraz część walut rynków wschodzących.
Najmocniej wyróżniła się rupia indonezyjska, bo Bank Indonesia wykonał zdecydowany ruch w obronie waluty.
Słabo wyglądały waluty surowcowe i cykliczne, zwłaszcza korona norweska, dolar australijski i dolar kanadyjski.
Złoty pozostał spokojny, lekko słabszy wobec euro, ale bez sygnału paniki.
Euro dostało wsparcie po podwyżce stóp przez EBC, choć słaby wzrost w strefie euro nadal ogranicza jego potencjał.

Dolar amerykański – USD
Dolar miał bardzo nerwowy tydzień, ale nie był to prosty ruch w jedną stronę. W poniedziałek za euro płacono 1,1540 dolara, a w piątek 1,1567 dolara, więc w tym ujęciu dolar lekko osłabił się wobec euro, o około 0,2%. To mały ruch procentowo, ale ważny, bo dolar przez część tygodnia korzystał z obaw o Bliski Wschód i z oczekiwań, że Fed może pozostać twardszy wobec inflacji. Potem nastroje się odwróciły, gdy rynek zaczął grać pod możliwe porozumienie z Iranem i spadek cen ropy. Dolar nie był słaby dlatego, że gospodarka USA nagle wyglądała źle, lecz dlatego, że inwestorzy przez chwilę mniej potrzebowali „bezpiecznej przystani”. Piątkowe dane o wyższych cenach producentów znów przypomniały jednak, że temat inflacji w USA nie zniknął.
Euro – EUR
Euro było jedną z najważniejszych walut tygodnia, bo EBC podniósł stopy procentowe po raz pierwszy od 2023 r. To był ruch mający pokazać, że bank centralny nie chce dopuścić, aby droższa energia i napięcia wokół Iranu rozlały się na całą gospodarkę w postaci trwalszej inflacji. Dla euro to teoretycznie dobra wiadomość, bo wyższe stopy zwykle zwiększają atrakcyjność waluty. Problem polega na tym, że EBC jednocześnie musi uważać na słaby wzrost gospodarczy w strefie euro. W praktyce euro zyskało lekko wobec dolara od poniedziałku do piątku, ale cały obraz był mieszany: wobec części walut rynków wschodzących, takich jak rupia indonezyjska czy peso meksykańskie, euro traciło, bo tam ruchy były mocniejsze. Ten tydzień pokazał, że euro dostało wsparcie od stóp, ale nie jest to waluta bez problemów.
Złoty – PLN
Złoty zachowywał się spokojnie, ale z lekkim odchyleniem na słabszą stronę. Kurs EUR/PLN przesunął się z 4,2423 w poniedziałek do 4,2480 w piątek, co oznacza około 0,1% osłabienia złotego wobec euro. To nie jest duży ruch, raczej sygnał, że polska waluta pozostaje stabilna, ale nie jest całkowicie odporna na zagraniczne impulsy. Dla PLN ważne były trzy rzeczy: podwyżka stóp w strefie euro, ostrożna postawa NBP oraz globalne wahania apetytu na ryzyko. Inflacja w Polsce według dostępnych danych spadła w maju do 3,1% z 3,2% w kwietniu, więc presja na gwałtowne ruchy NBP była mniejsza. Jednocześnie wcześniejsze wypowiedzi prezesa NBP sugerowały ostrożność: bank centralny jest gotów reagować, ale nie chce działać pochopnie. To pomaga tłumaczyć, dlaczego złoty nie miał dramatycznego tygodnia.
Jen japoński – JPY
Jen znów był pod dużą presją, mimo że w samym porównaniu do euro ruch nie wygląda ogromnie. Kurs EUR/JPY wzrósł z 184,60 do 185,30, czyli jen osłabił się wobec euro o około 0,4%. Ważniejsze było jednak to, że USD/JPY kręcił się blisko poziomów, przy których rynek zaczyna nerwowo mówić o możliwej interwencji władz Japonii. Słaby jen to dla Japonii problem, bo kraj importuje dużo energii, a droższa ropa i gaz szybko podbijają koszty życia. Z drugiej strony Bank Japonii jest coraz mocniej wypychany w stronę wyższych stóp, bo inflacja nie wygląda już jak przejściowy kłopot. Dla laika najprościej: jen jest rozdarty między rolą bezpiecznej waluty a faktem, że Japonia ma bardzo trudną sytuację energetyczno-inflacyjną.
Funt brytyjski – GBP
Funt miał tydzień pełen sprzecznych sygnałów. Wobec euro lekko zyskał: EUR/GBP spadł z 0,8636 do 0,86305, co oznacza minimalne umocnienie funta. Reuters wskazywał też, że funt zmierzał do najsilniejszego tygodniowego wzrostu wobec dolara od prawie miesiąca, choć dane z brytyjskiej gospodarki nie były zachwycające. PKB Wielkiej Brytanii skurczył się w kwietniu o 0,1%, głównie przez słabsze usługi i skutki napięć wokół Iranu, które uderzyły między innymi w wydarzenia sportowe i rozrywkowe powiązane z regionem Zatoki. Normalnie takie dane mogłyby osłabić funta mocniej, ale rynek patrzył bardziej na ceny energii i szanse na uspokojenie sytuacji geopolitycznej. To dobry przykład, że waluta nie zawsze reaguje tylko na krajowe dane – czasem ważniejszy jest globalny klimat inwestycyjny.
Frank szwajcarski – CHF
Frank szwajcarski lekko stracił wobec euro: EUR/CHF przesunął się z 0,9187 do 0,9217, czyli frank osłabił się o około 0,3%. To może dziwić, bo frank zwykle zyskuje, gdy na świecie robi się nerwowo. W tym tygodniu rynek jednak kilka razy przełączał się między strachem a nadzieją na porozumienie z Iranem. Gdy pojawia się nadzieja na spadek napięcia i tańszą ropę, inwestorzy często wychodzą z najbardziej defensywnych walut, takich jak frank, i szukają większego zysku gdzie indziej. Dodatkowo Szwajcaria nie wyglądała jak kraj, który musi szybko podnosić stopy procentowe, w przeciwieństwie do części innych banków centralnych. Dlatego frank był bezpieczny, ale nie był najatrakcyjniejszy. Dla osób patrzących na rynek szerzej to sygnał, że sam status „bezpiecznej przystani” nie wystarcza, jeśli globalny strach zaczyna słabnąć.
Korona norweska – NOK
Korona norweska była jedną z bardziej dynamicznych walut tygodnia, ale jej bilans wypadł słabo. EUR/NOK wzrósł z 10,9165 do 11,0255, czyli korona osłabiła się wobec euro o około 1,0%. To spory ruch jak na walutę rozwiniętej gospodarki. W połowie tygodnia NOK dostał wsparcie po danych o wyższej od oczekiwań inflacji bazowej w Norwegii, bo taki odczyt zwiększa presję na bank centralny, aby utrzymywał ostrzejszą politykę. Ale korona norweska jest mocno powiązana z ropą i gazem. Gdy pojawiły się nadzieje na porozumienie z Iranem, ceny ropy spadły, a to pogorszyło klimat wokół walut eksporterów energii. Norwegia zarabia na surowcach dużo, więc jej waluta reaguje na ropę szybciej niż waluty wielu innych krajów.
Dolar australijski – AUD
Dolar australijski wyraźnie stracił wobec euro. EUR/AUD wzrósł z 1,6311 do 1,6442, co oznacza osłabienie AUD o około 0,8%. Australia jest walutowo mocno związana z globalnym apetytem na ryzyko, Chinami i surowcami. Gdy inwestorzy obawiają się wolniejszego wzrostu lub uciekają od bardziej cyklicznych aktywów, AUD często cierpi. W tym tygodniu doszedł jeszcze wątek polityki pieniężnej: sondaż Reutersa wskazywał, że RBA prawdopodobnie zatrzyma się na posiedzeniu 16 czerwca, mimo że inflacja pozostaje powyżej celu. Gospodarka pokazuje oznaki chłodzenia, a bezrobocie wzrosło, więc bank centralny ma trudne zadanie. Technicznie też obraz AUD nie był dobry, bo analitycy Reutersa zwracali uwagę na negatywny układ na wykresie. Dla zwykłego inwestora oznacza to walutę wrażliwą na każdy gorszy sygnał z globalnej gospodarki.
Dolar kanadyjski – CAD
Dolar kanadyjski też był pod presją. EUR/CAD wzrósł z 1,6083 do 1,6180, więc CAD stracił wobec euro około 0,6%. Reuters informował, że dolar kanadyjski spadł do najniższego poziomu od siedmiu miesięcy wobec dolara amerykańskiego, głównie przez szerszą różnicę między rentownościami obligacji Kanady i USA oraz zmienność cen ropy. Kanada jest eksporterem surowców, więc droższa ropa bywa dla CAD wsparciem, ale w tym tygodniu rynek nie grał prostego scenariusza „ropa w górę, CAD w górę”. Ważniejszy był układ stóp procentowych i oczekiwań wobec banków centralnych. Bank Kanady utrzymał stopy, sygnalizując, że nie widzi jeszcze bardzo szerokiego przełożenia droższej energii na całą inflację. To sprawiło, że CAD wyglądał mniej atrakcyjnie niż dolar amerykański czy waluty z bardziej jastrzębimi bankami centralnymi.
Juan chiński – CNY
Juan był spokojniejszy niż wiele innych walut, ale i tak warto go uwzględnić, bo wokół Chin działo się dużo. EUR/CNY spadł z 7,8263 do 7,8220, czyli juan minimalnie umocnił się wobec euro. Ruch procentowy był mały, ale tło gospodarcze jest ważne: chińskie banki według Reutersa podnosiły oprocentowanie depozytów dolarowych, co rynek odczytywał jako próbę spowolnienia nadmiernego umocnienia juana. Innymi słowy, Chiny nie chcą zbyt mocnej waluty, bo silny juan może przeszkadzać eksporterom. Jednocześnie dane o nowych kredytach w Chinach były słabsze od prognoz, co pokazało, że problemem nie jest tylko dostęp do pieniędzy, ale też słaby popyt, szczególnie przez długi kryzys na rynku nieruchomości. Juan był więc stabilny, ale pod powierzchnią widać napięcie między eksportem a słabszą gospodarką wewnętrzną.
Rupia indyjska – INR
Rupia indyjska zakończyła tydzień lepiej, niż można było oczekiwać po wcześniejszych nerwach. EUR/INR spadł ze 110,4475 do 110,0195, czyli rupia zyskała wobec euro około 0,4%. Najważniejszy impuls przyszedł z rynku ropy. Indie są dużym importerem energii, więc spadek cen ropy działa na rupię jak ulga dla domowego budżetu: mniejsze koszty importu oznaczają mniejszą presję na bilans handlowy i inflację. Reuters pisał, że rupia wyraźnie odbiła w piątek, gdy ropa spadła po doniesieniach o możliwym porozumieniu USA–Iran. Jednocześnie inflacja w Indiach wzrosła w maju do 3,93%, ale była blisko celu RBI i lekko poniżej oczekiwań. To dało rynkowi powód, aby nie zakładać natychmiastowej paniki po stronie banku centralnego. Dla rupii był to tydzień oddechu po wcześniejszej presji.
Won południowokoreański – KRW
Won południowokoreański był jednym z ciekawszych przypadków tygodnia. EUR/KRW spadł z 1763,26 do 1758,43, więc won zyskał wobec euro około 0,3%. To nie wygląda jak ogromna zmiana, ale za ruchem stały ważne wydarzenia. Reuters informował, że Korea Południowa poradziła sobie z dużym popytem na dolary, szacowanym na około 1,5 mld USD, związanym z alokacjami pod IPO SpaceX. Taki popyt wcześniej osłabiał wona, bo inwestorzy musieli kupować dolary. Gdy ten techniczny nacisk wygasł, waluta dostała oddech. Dodatkowo szef Banku Korei mówił o potrzebie podnoszenia stóp „we właściwym czasie”, bo inflacja utrzymuje się powyżej celu i była napędzana między innymi przez drogie paliwa. Won pozostaje jednak nerwowy, bo Korea ma płytki rynek walutowy w porównaniu z wielkością przepływów kapitałowych.
Rupia indonezyjska – IDR
Rupia indonezyjska była jedną z najmocniejszych walut w zestawieniu. EUR/IDR spadł z 20 945,62 do 20 574,74, czyli IDR zyskała wobec euro około 1,8%. Tak duży ruch nie wziął się znikąd. Bank Indonesia niespodziewanie podniósł stopy o 25 punktów bazowych do 5,50%, żeby ustabilizować walutę po wcześniejszych rekordowo słabych poziomach. Dla inwestorów był to jasny sygnał: bank centralny nie chce pozwolić, aby słaba rupia zaczęła podbijać inflację i niszczyć zaufanie do aktywów w Indonezji. Reuters podawał też, że po tej decyzji wzrosło zainteresowanie zagranicznych inwestorów instrumentami indonezyjskimi, w tym obligacjami banku centralnego. To klasyczny przykład, jak waluta rynku wschodzącego może gwałtownie odbić, gdy bank centralny pokaże determinację. Ryzyko nadal jest wysokie, ale reakcja rynku była wyraźnie pozytywna.
Peso meksykańskie – MXN
Peso meksykańskie zyskało wyraźnie wobec euro. EUR/MXN spadł z 20,0945 do 19,9234, czyli peso umocniło się o około 0,9%. Meksykańska waluta od lat bywa atrakcyjna dla inwestorów szukających wyższych stóp zwrotu, ale w tym tygodniu nie chodziło tylko o „carry trade”. Bank Meksyku podkreślał, że system finansowy kraju pozostaje solidny, choć ostrzegał przed ryzykami zewnętrznymi, geopolityką, słabszym wzrostem i możliwością pogorszenia oceny kredytowej. To ważne, bo peso potrafi dobrze wyglądać, dopóki inwestorzy wierzą, że kraj utrzyma stabilność finansową. Gdy globalny sentyment poprawiał się dzięki nadziejom na porozumienie z Iranem, waluty takie jak MXN zyskiwały, bo kapitał chętniej wracał do bardziej dochodowych rynków. To był dobry tydzień dla peso, ale nie wolny od ostrzeżeń.
Real brazylijski – BRL
Real brazylijski zyskał wobec euro: EUR/BRL spadł z 5,9353 do 5,9076, czyli BRL umocnił się o około 0,5%. Brazylia była ważna nie tylko przez sam kurs, ale przez inflację. Dane pokazały, że inflacja w maju przyspieszyła do 4,72% i przekroczyła górną granicę celu banku centralnego. To zmienia oczekiwania wobec stóp procentowych, bo jeśli inflacja znów przyspiesza, bank centralny może mieć mniej miejsca na dalsze obniżki. Dla waluty to może być paradoksalnie wsparcie: wyższe stopy albo wolniejsze obniżki zwiększają atrakcyjność reala dla inwestorów. Z drugiej strony zbyt wysoka inflacja jest zła dla gospodarki, bo uderza w konsumentów i firmy. Real dostał więc mieszankę: krótkoterminowe wsparcie od oczekiwań stóp, ale długoterminowe ostrzeżenie, że brazylijska gospodarka znów walczy z uporczywymi cenami.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 12 czerwca 2026






























