USD z paliwem, EUR na ręcznym, PLN na autopilocie

Tradycyjnie już na koniec tygodnia podsumowanie rynku walut. Najważniejsze wnioski z tego tygodnia:

  • Dolar amerykański zyskał dzięki ostrożnym oczekiwaniom wobec Fed i niezłym szybkim PMI z USA.
  • Euro miało lepsze PMI, ale „kwaśna” rewizja niemieckiego PKB przyhamowała rajd.
  • PLN stabilny: inflacja w paśmie, rynek liczy na ostrożne cięcia NBP jesienią.
  • Rynki surowcowe/EM: BRL i MXN balansują między wysokim carry a ryzykiem taryf i dalszych cięć lokalnych stóp.

USD – dolar amerykański

Dolar wszedł w ten tydzień z przewagą, bo wszyscy czekali na piątkowe wystąpienie szefa Fed Jerome’a Powella w Jackson Hole. Rynek próbował odczytać, czy we wrześniu dojdzie do obniżki stóp—oczekiwania były wysokie, ale komentarze analityków sugerowały, że Powell może „schłodzić” optymizm i zostawić sobie furtkę, zamiast składać twarde deklaracje. To naturalnie podbijało popyt na USD, zwłaszcza pod koniec tygodnia.
Jednocześnie szybkie wskaźniki aktywności (PMI) z USA nie wyglądały źle—przemysł pomagał utrzymać całemu sektorowi prywatnemu przyzwoite tempo, co raczej nie zachęca do natychmiastowych, głębokich cięć stóp.

W skrócie: dolar zyskał, bo na moment wróciła narracja „poczekajmy na więcej danych”, a inwestorzy przycieli zbyt śmiałe zakłady na łagodną politykę Fed. Im mniejsza wiara w szybkie cięcie stóp w USA, tym łatwiej dolarowi rosnąć, bo nadal daje względnie atrakcyjny „bezpieczny” zwrot.

EUR – euro

Euro miało mieszane nastroje. Z jednej strony, sierpniowe badania koniunktury pokazały przyspieszenie aktywności w strefie euro: pierwszy od ponad trzech lat wzrost w przemyśle i najwyższy od maja 2024 poziom łącznego PMI—brzmi dobrze. Z drugiej, w czwartek pojawiła się rewizja: niemiecka gospodarka w II kwartale skurczyła się o 0,3%, więc część euforii zgasła, a kurs EUR lekko cofnął się wobec USD.

Firmy sygnalizują poprawę, ale twarde dane z największej gospodarki Europy wciąż przypominają, że wychodzenie z dołka to proces, nie sprint. Dlatego euro na koniec tygodnia nie zdołało utrzymać wszystkich wcześniejszych zysków. Dla inwestora: jeśli PMI dalej się poprawią, euro dostanie paliwo; jeśli jednak dane „twarde” będą marudzić (jak niemieckie PKB), popyt na EUR będzie hamował.

PLN – polski złoty

Złoty spędził tydzień w relatywnie wąskim przedziale wobec euro—okolice 4,26 EUR/PLN—bo globalna uwaga była skupiona na dolarze. Krajowe tło jest dla PLN nadal „umiarkowanie przyjazne”: inflacja według szybkiego szacunku GUS w lipcu to 3,1% r/r (w paśmie tolerancji NBP), a rynek żyje scenariuszem dalszego, stopniowego luzowania polityki pieniężnej jesienią (po cięciach w maju i lipcu).
Jednocześnie media odnotowały ciekawostkę: tak mocny złoty może „księgowo” pogarszać wynik NBP (osłabia wycenę rezerw), co nie wpływa bezpośrednio na gospodarkę, ale pokazuje, jak silna waluta ma plusy i minusy.

Na zewnątrz wciąż wisi temat amerykańskich taryf na towary z UE, które według rządu mogłyby kosztować polską gospodarkę miliardy złotych—to czynnik ryzyka dla eksporterów i pośrednio dla złotego. PLN trzyma się solidnie dzięki inflacji w ryzach i perspektywie ostrożnych cięć, ale globalne szoki (USD, taryfy) mogą chwilowo go popychać w górę/dół.

GBP – funt szterling

Funt był delikatny wobec dolara—głównie przez „efekt Jackson Hole”—ale lokalnie wsparciem okazały się dane o inflacji. Lipcowa CPI w Wielkiej Brytanii przyspieszyła do 3,8% r/r, a raport Banku Anglii z początku miesiąca nadal rysuje obraz uporczywej presji cenowej w części gospodarki (płace, ceny regulowane).

Jeśli inflacja nie spada tak szybko, to bank centralny niechętnie tnie stopy. To zwykle wspiera walutę, o ile globalnie nie dzieje się coś „większego” (jak mocny USD). Dlatego GBP zachowywał się lepiej wobec euro niż wobec dolara. Krzyżowo: ważne będą kolejne dane o aktywności i płacach—jeśli ochłoną, Bank of England dostanie argument, by poluzować, a funt może mieć trudniejszy czas.

JPY – jen

Jen słabł w tym tygodniu, bo rynek znów zaczął wątpić, czy Bank of Japan podniesie stopy już w najbliższych miesiącach. Z jednej strony inflacja bazowa w Japonii w lipcu zwolniła drugi miesiąc z rzędu, choć wciąż jest powyżej celu—czyli Bank Japonii ma powód do cierpliwości. Z drugiej strony globalne „dolarowe” napięcie przed Jackson Hole sprzyjało odpływowi z jena.

Im bardziej rynek liczy na mocnego dolara i ostrożny BoJ, tym łatwiej USD/JPY iść w górę. Uwaga na jesień—jeśli pojawią się twardsze sygnały o podwyżce BoJ (np. w okolicach października), jen może nagle odżyć. 

CHF – frank szwajcarski

Frank w tym roku był „twardy”, ale po czerwcowej decyzji SNB o ścięciu stopy do 0% (walka z nadmierną siłą waluty i bardzo niską inflacją) jego trajektoria stała się bardziej płaska. W tym tygodniu CHF poruszał się przede wszystkim według nastroju na dolarze—lekko osłabł, gdy rosło prawdopodobieństwo, że Powell nie obieca szybkich i dużych cięć.

Skoro Szwajcaria ma bardzo niską inflację, jej bank centralny może być aktywny i nie przeszkadza mu nieco słabszy frank—firmom eksportowym to pomaga. Patrzymy jednak na wrześniowe posiedzenie SNB i ryzyko, że przy globalnych napięciach CHF znów zacznie pełnić rolę „bezpiecznej przystani”.

CAD – dolar kanadyjski

Kanadyjczyk oddał pole, gdy opublikowano niższą inflację za lipiec: 1,7% r/r (z 1,9%) i osłabienie miar bazowych śledzonych przez BoC. Rynek szybko dopisał do scenariusza większą szansę na dalsze cięcia stóp w Kanadzie, co przełożyło się na słabszego CAD wobec USD.

Jeśli Bank Kanady będzie łagodził szybciej niż Fed, to różnica w oprocentowaniu przemawia na korzyść dolara amerykańskiego—i tak to właśnie zagrało w tym tygodniu. W kolejnych dniach inwestorzy będą wpatrywać się w dane o rynku pracy i PKB: jeśli potwierdzą chłodzenie gospodarki, CAD może mieć problem, żeby sam z siebie odbijać, o ile jednocześnie nie zacznie słabnąć USD.

AUD – dolar australijski

Aussie był pod presją, bo kilka dni wcześniej (12 sierpnia) RBA ścięła stopę kasową o 25 pb do 3,60%. W tym tygodniu rynek dopracowywał wnioski: jeśli Australia zaczęła łagodzenie, a Fed jeszcze się waha, to różnica w stopach nie sprzyja AUD.

Kurs dodatkowo ciążyła niepewność o koniunkturę w Chinach (ważny partner handlowy Australii). W efekcie AUD/USD cofał się do kilkutygodniowych minimów. Niższe stopy w Australii i niepewność w Chinach = słabszy Aussie, chyba że dolar zacznie tracić po Jackson Hole.

NZD – dolar nowozelandzki (kiwi)

Tu temat tygodnia był jeden: RBNZ obciął stopy i zasugerował, że to nie koniec. Dla rynku to sygnał wprost—jeśli Nowa Zelandia łagodzi politykę, kiwi traci przewagę odsetkową i spada. Tak też się stało: NZD osuwał się do kilkumiesięcznych dołków.

Im tańszy kredyt w NZ, tym mniej chętnie inwestorzy „parkują” tam pieniądze dla odsetek—płynie ich trochę gdzie indziej, kurs maleje. Przyszłość NZD zależy teraz od tego, jak szybko RBNZ pójdzie dalej i co zrobi Fed (bo USD to druga strona większości transakcji).

CNY/CNH – juan chiński

W Chinach PBoC utrzymał w tym tygodniu stawki LPR bez zmian. To pokazało, że władze nie chcą dodatkowo osłabiać juana zbyt agresywną stymulacją kredytową. Równolegle głośny był temat potencjalnego „stablecoina” opartego na juanie—część planu umiędzynarodowienia waluty.

Brak cięcia stóp to sygnał „stabilizacji” kursu, ale ważniejsze jest to, co dzieje się w gospodarce i w relacjach handlowych. W tym tygodniu CNH pozostawał pod wpływem globalnego dolara i informacji z USA—jeśli USD rośnie, juan zwykle lekko się osuwa. Warto pamiętać, że kurs jest też „zarządzany” przez codzienne fixingi PBoC, więc jego zmienność jest mniejsza niż np. w przypadku AUD czy MXN.

INR – rupia indyjska

Rupia miała nerwowy tydzień i zakończyła go słabsza, bo inwestorzy liczą dni do wejścia w życie amerykańskich taryf na indyjskie towary (27 sierpnia). Do tego doszły „powellowskie” emocje—silniejszy dolar automatycznie podbija USD/INR. Pomagała jedynie poprawa rezerw walutowych Indii (RBI ma nieco większą poduszkę).

Gdy rośnie niepewność o eksport i przepływy dolarów, importerzy szybciej „kupują” USD, a kurs rupii osuwa się. Jeśli Fed nie będzie zbyt gołębi, presja na INR może się przeciągnąć w kolejne tygodnie.

BRL – real brazylijski

Real był względnie stabilny—na szerokim tle wciąż korzysta z wysokiego „carry” (wysokie stopy lokalne), ale rynkowi nie podoba się widmo amerykańskich taryf uderzających w brazylijski eksport. Rząd ogłosił pakiet wsparcia dla firm (kredyty, zakupy rządowe), żeby złagodzić skutki ceł. To pomaga nastrojom, ale nie rozwiązuje problemu.

BRL jest wypadkową dwóch sił—wysokich lokalnych stóp (plus dla waluty) i ryzyka handlowego/fiskalnego (minus). W tym tygodniu równowaga wychodziła blisko remisu; kurs USD/BRL wahał się wokół 5,46–5,50. Jeśli Fed ostudzi oczekiwania na szybkie cięcia, dolar może chwilowo wypchnąć BRL w dół; jeśli z kolei retoryka z USA złagodnieje, carry znów „przyciągnie” kapitał.

MXN – peso meksykańskie

W Meksyku poznaliśmy minutes po sierpniowym posiedzeniu Banxico: przekaz był taki, że cięcia stóp będą kontynuowane, ale ostrożniej. Rynek natychmiast to przeliczył—mniej atrakcyjny „carry”, więc peso lekko osłabło, zwłaszcza przy silniejszym dolarze.

Jeśli stopy w Meksyku spadają, a w USA jeszcze nie, to różnica procentowa się kurczy i popyt na peso maleje. Jednocześnie warto pamiętać, że peso zwykle jest wrażliwe na narrację o taryfach USA i globalny sentyment—w tym tygodniu oba czynniki raczej mu nie pomagały.

ZAR – rand południowoafrykański

Rand przeszedł tydzień w dość wąskim zakresie—rynek czekał na Powella i „sprawdzał” lipcowy odczyt inflacji (3,5% r/r—wciąż w przedziale celu SARB). Lokalnie inwestorzy zwracali też uwagę na stały napływ kapitału do obligacji skarbowych (jeden z lepszych wyników EM w ostatnich kwartałach), co stabilizuje ZAR w momentach globalnych zawirowań.

Im bardziej przewidywalna inflacja i napływy do obligacji, tym rand mniej „skacze”. Ale gdy globalnie dolar zyskuje, ZAR zwykle nie pozostaje całkiem obojętny.

TRY – lira turecka

Lira żyła echem lipcowej decyzji banku centralnego o dużym cięciu stóp do 43%—to wciąż wysoki poziom nominalnie, ale kierunek jest łagodny. W tym tygodniu rynek czytał materiały analityczne i prezentacje banku (m.in. o „turcyzacji” oszczędności i rosnącej preferencji lokowania w TRY), a kurs pozostawał pod wpływem dolara i nastroju EM.

Przy wysokiej, ale spadającej inflacji i ciętych stopach lira potrzebuje dobrego globalnego klimatu, by nie tracić. Każde umocnienie USD odbiera jej tlen. Krótkoterminowo—stabilizacja, długoterminowo—decydują ceny i zaufanie do polityki.

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 22 sierpnia 2025