Wybory, droga ropa i strach o euro
Miniony tydzień na światowych rynkach walutowych upłynął pod znakiem niepewności gospodarczej, rosnących kosztów zadłużenia oraz wydarzeń politycznych. Szczególnie dużo emocji wzbudzała sytuacja finansowa Francji, wybory prezydenckie w Brazylii oraz kolejne sygnały dotyczące przyszłości stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.
Nie zabrakło również niespodzianek. Brazylijski real wyraźnie zyskał na wartości, indyjska rupia znalazła się pod presją pomimo podwyżki stóp procentowych, a kanadyjski rynek pracy przyniósł wyjątkowo niepokojące dane.
W centrum uwagi ponownie znalazły się ceny ropy naftowej, które utrzymywały się powyżej 100 dolarów za baryłkę. Dla części gospodarek oznacza to większe przychody z eksportu, dla innych rosnące koszty produkcji, transportu i codziennego życia.
Jak na tym tle poradził sobie polski złoty? Które waluty zyskały najwięcej, a które rozczarowały inwestorów? Przyjrzyjmy się 15 walutom, wokół których w ostatnich dniach działo się szczególnie dużo.

Dolar amerykański (USD) – wysokie stopy procentowe nadal wspierają amerykańską walutę
Dolar amerykański pozostawał jedną z najważniejszych walut mijającego tygodnia. Chociaż jego średni kurs NBP spadł z 3,9116 zł w poniedziałek do 3,9022 zł w piątek, czyli o około 0,24%, na światowych rynkach amerykańska waluta utrzymywała mocną pozycję.
Jednym z powodów były rosnące rentowności amerykańskich obligacji. Rentowność określa, ile inwestor może zarobić na obligacji w stosunku do jej ceny. Gdy obligacje amerykańskie oferują atrakcyjne oprocentowanie, rośnie zainteresowanie dolarowymi inwestycjami.
W środę rentowność dziesięcioletnich obligacji USA osiągnęła poziom około 5,36%, najwyższy od ponad 24 lat. To pokazuje, jak mocno zmieniły się warunki finansowania amerykańskiej gospodarki.
Duże znaczenie miała także polityka Rezerwy Federalnej, czyli amerykańskiego banku centralnego. Opublikowany 7 października protokół z wrześniowego posiedzenia pokazał, że przedstawiciele Fed nadal obawiają się inflacji. W rezultacie inwestorzy zaczęli zakładać, że kolejna podwyżka stóp procentowych może nastąpić w grudniu.
Dodatkowym czynnikiem wspierającym dolara pozostawały problemy europejskiej gospodarki oraz napięcia na Bliskim Wschodzie. W czasach niepewności inwestorzy często przenoszą część kapitału do Stanów Zjednoczonych.
Co dalej z dolarem amerykańskim? Kluczowe będą najnowsze dane o amerykańskiej inflacji. Jeśli ceny nadal będą rosły zbyt szybko, dolar może pozostać mocny, ponieważ wysokie stopy procentowe zwiększają atrakcyjność amerykańskich aktywów.
Euro (EUR) – problemy Francji coraz większym obciążeniem dla wspólnej waluty
Euro znalazło się w wyjątkowo trudnej sytuacji. W poniedziałek kurs europejskiej waluty spadł na światowym rynku nawet do około 1,1161 dolara, osiągając najniższy poziom od 17 miesięcy.
W Polsce euro również nieznacznie potaniało. Według NBP jego kurs obniżył się z 4,3855 zł do 4,3775 zł, co oznacza spadek o około 0,18%.
Głównym źródłem niepokoju była sytuacja finansowa Francji. Inwestorzy coraz bardziej obawiają się wysokiego zadłużenia tego kraju oraz trudności z ograniczeniem deficytu budżetowego.
W mijającym tygodniu rentowność dziesięcioletnich francuskich obligacji zbliżyła się do 5%. Tak wysoki poziom oznacza, że Francja musi oferować inwestorom coraz wyższe oprocentowanie, aby pożyczać pieniądze.
Problem nie dotyczy wyłącznie Francji. Rosnące koszty energii, napięcia polityczne oraz obawy o finanse publiczne pojawiają się również w innych państwach strefy euro.
Europejski Bank Centralny stoi przed trudnym wyborem. Z jednej strony powinien ograniczać inflację poprzez utrzymywanie odpowiednio wysokich stóp procentowych. Z drugiej – zbyt drogi kredyt może dodatkowo osłabiać gospodarki, które już mają problemy ze wzrostem.
Pod koniec tygodnia euro zmierzało do piątego z rzędu tygodniowego spadku względem dolara, licząc według notowań na rynku międzynarodowym.
Dla Polaków sytuacja ma znaczenie nie tylko przy wymianie walut. Słabe euro może wpływać również na polskich eksporterów, ponieważ duża część naszego handlu odbywa się właśnie z państwami strefy euro.
Funt brytyjski (GBP) – Wielka Brytania korzysta na słabości euro
Brytyjski funt miał za sobą tydzień mieszanych wyników. Z jednej strony utrzymywał relatywnie mocną pozycję wobec euro, z drugiej nadal pozostawał pod presją silnego dolara amerykańskiego.
W Polsce za jednego funta płacono w piątek średnio 5,1655 zł, podczas gdy w poniedziałek było to 5,1759 zł. Oznacza to niewielki spadek wartości, wynoszący około 0,20%.
Na rynku europejskim sytuacja wyglądała jednak korzystniej dla brytyjskiej waluty. Problemy związane z francuskim zadłużeniem sprawiły, że część inwestorów zaczęła postrzegać funta jako atrakcyjniejszą alternatywę dla euro.
Dodatkowym wsparciem były zapowiedzi brytyjskiego rządu dotyczące większej dyscypliny budżetowej.
Inwestorzy oczekują teraz na projekt budżetu, którego przedstawienie zaplanowano na 28 października.
Warto jednak pamiętać, że Wielka Brytania również zmaga się z wysokimi kosztami energii, presją inflacyjną i drogim finansowaniem. Funt może więc zyskiwać względem euro nie dlatego, że brytyjska gospodarka jest w doskonałej kondycji, lecz dlatego, że sytuacja części państw strefy euro wygląda obecnie gorzej.
Dla osób zarabiających w funtach, robiących zakupy w Wielkiej Brytanii lub przesyłających pieniądze między Polską a Wyspami istotne jest przede wszystkim to, że kurs GBP/PLN pozostaje stosunkowo stabilny.
W kolejnych tygodniach dużo będzie zależało od wiarygodności brytyjskich planów budżetowych.
Frank szwajcarski (CHF) – bezpieczna przystań w czasach europejskich problemów
Frank szwajcarski ponownie znalazł się w centrum zainteresowania inwestorów szukających bezpieczniejszych miejsc do przechowywania kapitału.
W ostatnich latach szwajcarska waluta wielokrotnie zyskiwała w momentach, gdy na rynkach pojawiał się strach przed kryzysem gospodarczym lub politycznym.
Obecnie podobne obawy budzi sytuacja finansowa Francji. Rosnące zadłużenie i niepewność polityczna sprawiają, że część inwestorów ogranicza swoje zaangażowanie w europejskie aktywa i szuka alternatyw.
Frank jest jednym z naturalnych beneficjentów takiego zachowania.
Nie oznacza to jednak, że jego kurs rośnie każdego dnia. W Polsce średnia wycena franka spadła z 4,7166 zł w poniedziałek do 4,6946 zł w piątek, czyli o około 0,47%.
To dobry przykład pokazujący, że waluta może pełnić funkcję bezpiecznej przystani, a jednocześnie przejściowo tracić względem złotego.
Na jej kurs wpływają bowiem nie tylko obawy dotyczące Europy, ale również sytuacja na światowym rynku dolara, polityka banków centralnych i przepływy międzynarodowego kapitału.
Dla polskich gospodarstw domowych frank pozostaje szczególnie ważny ze względu na kredyty powiązane z CHF. Nawet niewielka zmiana kursu może wpływać na wartość zadłużenia wyrażoną w złotych.
Jeżeli problemy finansowe państw europejskich będą się pogłębiać, zainteresowanie frankiem jako bezpieczną walutą może ponownie wzrosnąć.
Jen japoński (JPY) – Japonia coraz bardziej zaniepokojona słabością swojej waluty
Japoński jen pozostawał pod presją dolara. W piątek za jednego dolara płacono na rynku międzynarodowym około 158,35 jena, a japońska waluta zmierzała do czwartego z rzędu tygodniowego spadku względem amerykańskiej.
W Polsce kurs 100 jenów obniżył się z 2,4780 zł do 2,4681 zł, co oznacza spadek o około 0,40%.
Dlaczego jen jest tak słaby?
Jednym z najważniejszych powodów pozostaje różnica w oprocentowaniu między Japonią a Stanami Zjednoczonymi. Inwestorzy mogą uzyskiwać wyższe dochody z wielu amerykańskich instrumentów finansowych, dlatego część kapitału odpływa z jena w kierunku dolara.
Słabość japońskiej waluty ma jednak swoje konsekwencje. Japonia importuje duże ilości surowców energetycznych. Kiedy jen traci na wartości, zakup ropy naftowej czy gazu rozliczanych w dolarach staje się droższy. W efekcie rosną koszty produkcji oraz ceny towarów i usług.
W piątek premier Japonii Sanae Takaichi zapowiedziała dalszą uważną obserwację kursu walutowego i inflacji oraz odpowiednią reakcję władz na rozwój sytuacji.
Takie wypowiedzi są istotne, ponieważ rynek pamięta wcześniejsze interwencje podejmowane w celu powstrzymania nadmiernego osłabienia jena.
Dla turystów słaby jen oznacza natomiast, że podróż do Japonii może być relatywnie tańsza. Trzeba jednak pamiętać, że kurs walutowy to tylko jeden z elementów kosztów takiego wyjazdu.
Polski złoty (PLN) – RPP nie zmienia stóp, ale inflacja komplikuje sytuację
Polska waluta zakończyła analizowany okres z niewielkim umocnieniem względem dolara i euro.
Między poniedziałkiem a piątkiem dolar potaniał z 3,9116 zł do 3,9022 zł, a euro z 4,3855 zł do 4,3775 zł. Oznacza to umocnienie złotego o około 0,24% względem dolara i 0,18% względem euro.
Najważniejszym krajowym wydarzeniem tygodnia było posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.
7 października RPP zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian. Główna stopa referencyjna NBP nadal wynosi 3,75%.
Decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku, jednak inwestorzy coraz uważniej przyglądają się sytuacji inflacyjnej.
Według wstępnych danych GUS inflacja we wrześniu wyniosła 4% w skali roku, podczas gdy miesiąc wcześniej było to 3,4%.
Szczególnie mocno podrożały paliwa. W porównaniu z sierpniem ich ceny zwiększyły się o 9,2%. Ma to bezpośredni związek z wysokimi cenami ropy i napięciami na Bliskim Wschodzie.
Dla złotego oznacza to dość skomplikowaną sytuację. Utrzymywanie wysokich stóp procentowych może zwiększać atrakcyjność polskiej waluty dla inwestorów, ale jednocześnie oznacza wyższy koszt kredytów dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
Duże znaczenie ma również sytuacja w Europie. Jeśli problemy gospodarcze strefy euro będą się nasilały, mogą odbić się na polskim eksporcie, inwestycjach i wzroście gospodarczym.
Najważniejszy wniosek: złoty wykazał względną stabilność, ale jego dalsze losy będą zależeć zarówno od decyzji RPP, jak i wydarzeń na światowych rynkach.
Real brazylijski (BRL) – wyborcza niespodzianka wywołuje gwałtowne umocnienie
Brazylijski real był jednym z najbardziej interesujących bohaterów mijającego tygodnia.
Jego wartość względem złotego wzrosła z 0,7489 zł w poniedziałek do 0,7776 zł w piątek. Oznacza to imponujące umocnienie o około 3,83%.
Za tym ruchem stało przede wszystkim wydarzenie polityczne.
4 października w Brazylii odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Niespodziewanie dobry wynik uzyskał prawicowy senator Flávio Bolsonaro, który zdobył około 47% głosów. Urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva otrzymał około 45%.
Wynik wywołał prawdziwą euforię na brazylijskich rynkach finansowych.
Już podczas poniedziałkowej sesji real umocnił się względem dolara o około 4%, a brazylijska giełda odnotowała gwałtowny wzrost.
Dlaczego inwestorzy tak pozytywnie zareagowali? Część uczestników rynku uważa, że ewentualna zmiana władzy mogłaby przynieść bardziej zdecydowane działania zmierzające do ograniczenia wydatków publicznych, zmniejszenia deficytu i poprawy warunków prowadzenia działalności gospodarczej.
To jednak na razie oczekiwania, a nie gwarancja rzeczywistych zmian. Brazylia nadal zmaga się z wysokim zadłużeniem, drogim kredytem i problemami inflacyjnymi. We wrześniu inflacja przyspieszyła do 4,58% rok do roku.
Druga tura wyborów odbędzie się 25 października. Do tego czasu brazylijska waluta może pozostawać szczególnie wrażliwa na sondaże i wypowiedzi kandydatów.
Ten tydzień pokazał, że polityka potrafi w ciągu kilku godzin wywołać na rynku walutowym zmiany, na które w spokojniejszych okresach trzeba czekać wiele tygodni.
Juan chiński (CNY) – mocniejsza waluta, ale konsumenci nadal ostrożni
Chiński juan, nazywany również renminbi, wyraźnie umocnił się względem złotego.
Według kursów NBP jego wartość zwiększyła się z 0,5758 zł do 0,5831 zł, czyli o około 1,27%.
Warto jednak zwrócić uwagę na specyfikę mijającego tygodnia. Chińskie rynki finansowe były zamknięte od 1 do 7 października z okazji obchodów święta narodowego. Handel na kontynencie wznowiono dopiero 8 października.
W tym czasie juan był nadal notowany poza Chinami, między innymi w Hongkongu. Dlatego porównywanie kursów z początku i końca tygodnia wymaga uwzględnienia przerwy w handlu na rynku krajowym.
Powrót chińskich inwestorów nastąpił w okresie dużej niepewności dotyczącej światowej gospodarki.
Piątkowe informacje dotyczące wydatków chińskich konsumentów nie były szczególnie optymistyczne.
Podczas tegorocznego tygodnia świątecznego średnie wydatki przypadające na jedną podróż krajową spadły do około 894 juanów, osiągając najniższy poziom od czterech lat.
Choć Chińczycy nadal chętnie podróżują, wydają ostrożniej niż wcześniej. To może oznaczać, że gospodarstwa domowe obawiają się przyszłości, sytuacji na rynku pracy i problemów sektora nieruchomości.
Z drugiej strony chińską gospodarkę wciąż wspiera silny eksport, w tym popyt zagraniczny związany z rozwojem technologii sztucznej inteligencji.
W kolejnych tygodniach istotne będą dane dotyczące handlu zagranicznego, inflacji i krajowego popytu. To one pokażą, czy umocnienie juana znajduje poparcie w poprawiającej się kondycji gospodarki.
Rupia indyjska (INR) – podwyżka stóp procentowych nie wystarczyła
Indyjska rupia znalazła się w gronie walut, które wyraźnie straciły względem złotego.
W poniedziałek 100 rupii kosztowało 4,0617 zł, natomiast w piątek już tylko 4,0326 zł. Oznacza to spadek wartości o około 0,72%.
Co ciekawe, osłabienie nastąpiło mimo ważnej decyzji indyjskiego banku centralnego.
7 października Reserve Bank of India podniósł główną stopę procentową o 0,25 punktu procentowego, do poziomu 5,5%. Była to pierwsza podwyżka od niemal czterech lat.
Zazwyczaj wyższe stopy procentowe zwiększają zainteresowanie daną walutą, ponieważ mogą oznaczać większe zyski z lokowania kapitału w danym kraju.
Dlaczego więc rupia nie zyskała? Przyczyn należy szukać przede wszystkim w rosnących kosztach importu energii oraz odpływie części zagranicznego kapitału.
Indie importują ogromne ilości ropy naftowej. Kiedy jej cena przekracza 100 dolarów za baryłkę, kraj musi przeznaczać więcej pieniędzy na zakup paliw.
Dodatkowo przedsiębiorstwa kupujące towary za granicą zwiększają zapotrzebowanie na dolary, co może osłabiać lokalną walutę.
W piątek kurs dolara wynosił około 96,73 rupii, pozostając blisko historycznych rekordów słabości indyjskiej waluty.
Sytuację stara się stabilizować indyjski bank centralny, wykorzystując między innymi rezerwy walutowe. Jednak nawet znaczne zasoby walut obcych nie gwarantują trwałego odwrócenia trendu.
To przykład pokazujący, że sama podwyżka stóp procentowych nie zawsze wystarcza do wzmocnienia waluty.
Dolar kanadyjski (CAD) – fatalne dane z rynku pracy zaskoczyły inwestorów
Kanadyjski dolar znalazł się pod presją po opublikowaniu wyjątkowo słabych danych dotyczących zatrudnienia.
We wrześniu kanadyjska gospodarka straciła aż 68,3 tysiąca miejsc pracy. Tymczasem ekonomiści spodziewali się wzrostu zatrudnienia o około 9 tysięcy.
Stopa bezrobocia zwiększyła się z 6,4% do 6,5%. To niepokojący sygnał, ponieważ był to już drugi miesiąc spadku zatrudnienia. W sierpniu liczba miejsc pracy zmniejszyła się o 41,7 tysiąca.
Szczególnie trudna sytuacja dotyczyła młodych pracowników oraz części sektora publicznego.
Dane zwiększyły obawy dotyczące dalszego tempa rozwoju kanadyjskiej gospodarki.
Według średnich kursów NBP dolar kanadyjski potaniał między poniedziałkiem a piątkiem z 2,7465 zł do 2,7426 zł, czyli o około 0,14%.
Warto jednak podkreślić, że piątkowy raport o zatrudnieniu ukazał się już po publikacji kursów NBP. Oznacza to, że wskazana zmiana nie obejmuje pełnej reakcji rynku na niepokojące dane.
W późniejszych notowaniach dolar kanadyjski osłabił się względem amerykańskiego o około 0,44%, a kurs USD/CAD wzrósł do 1,4287.
Słabnący rynek pracy zmniejsza prawdopodobieństwo szybkich podwyżek stóp procentowych przez Bank Kanady. Dla waluty oznacza to mniejsze wsparcie ze strony krajowej polityki pieniężnej.
Kanada jest również silnie uzależniona od wymiany handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Dlatego niepewność dotycząca ceł i przyszłości relacji handlowych dodatkowo komplikuje sytuację.
Dolar australijski (AUD) – wysoka inflacja wymusza kolejne trudne decyzje
Australijski dolar nie zanotował dużych zmian względem złotego. Jego średni kurs NBP obniżył się z 2,7237 zł do 2,7227 zł, czyli zaledwie o około 0,04%.
Spokojniejszy kurs nie oznacza jednak spokojnej sytuacji gospodarczej.
Australia zmaga się z uporczywą inflacją. Według ostatnich danych roczny wzrost cen konsumpcyjnych wynosi około 4%, a jednym z głównych powodów są drożejące paliwa i energia elektryczna.
Bank centralny Australii podnosił już stopy procentowe czterokrotnie w 2026 roku. Główna stopa wynosi obecnie 4,6%, osiągając najwyższy poziom od 15 lat.
Tak wysokie oprocentowanie może wspierać australijską walutę, ale jednocześnie stanowi duże obciążenie dla kredytobiorców.
W mijającym tygodniu pojawił się również interesujący wątek dotyczący inwestycji w sztuczną inteligencję.
Według opinii byłego przedstawiciela australijskiego banku centralnego dynamiczny rozwój infrastruktury AI może w najbliższym czasie zwiększać presję inflacyjną.
Budowa centrów danych wymaga ogromnych nakładów na energię, infrastrukturę i specjalistyczne usługi. Zwiększony popyt w tych obszarach może podnosić ceny, zanim nowe technologie zaczną przynosić gospodarce korzyści w postaci większej wydajności.
To dodatkowy problem dla władz monetarnych. Australijski dolar pozostaje także wrażliwy na sytuację w Chinach, które są ważnym odbiorcą australijskich surowców.
Jeśli chińska gospodarka będzie rozwijała się wolniej, może to ograniczyć popyt na australijski eksport i osłabić tamtejszą walutę.
Forint węgierski (HUF) – nadzieje związane z euro wspierają walutę
Węgierski forint należał do silniejszych walut naszego regionu.
Według kursów NBP za 100 forintów płacono w poniedziałek 1,1927 zł, natomiast w piątek 1,1999 zł. Oznacza to wzrost wartości o około 0,60%.
Za relatywnie dobrą kondycją węgierskiej waluty stoją między innymi oczekiwania związane z polityką gospodarczą nowego rządu.
Premier Péter Magyar zapowiedział działania mające przybliżyć Węgry do przyjęcia euro. Jednym z warunków jest ograniczenie deficytu budżetowego i uporządkowanie finansów publicznych.
Inwestorzy liczą, że większa dyscyplina finansowa poprawi wiarygodność gospodarki i przyciągnie zagraniczny kapitał.
W mijającym tygodniu poznaliśmy również nowe dane inflacyjne.
We wrześniu ceny na Węgrzech były średnio o 1,6% wyższe niż rok wcześniej. W sierpniu inflacja wynosiła 1,3%.
To stosunkowo niski poziom, szczególnie na tle wielu innych europejskich gospodarek.
Węgierski bank centralny utrzymuje główną stopę procentową na poziomie 5,5%. Relatywnie wysokie oprocentowanie może zachęcać inwestorów do kupowania forintów.
Nie oznacza to jednak, że wprowadzenie euro nastąpi szybko. Węgry wciąż muszą poradzić sobie z wysokim deficytem, a realizacja ambitnych planów fiskalnych będzie wymagała czasu.
Na razie forint korzysta przede wszystkim z poprawiających się oczekiwań dotyczących przyszłości gospodarki.
Korona szwedzka (SEK) – inflacja znów przyspiesza, ale pozostaje umiarkowana
Szwedzka korona umocniła się względem złotego o około 0,51%.
Jej średni kurs zwiększył się z 0,3897 zł w poniedziałek do 0,3917 zł w piątek.
Najważniejszym wydarzeniem gospodarczym w Szwecji była publikacja wstępnych danych dotyczących wrześniowej inflacji.
7 października szwedzki urząd statystyczny poinformował, że wskaźnik CPIF, wykorzystywany przez bank centralny do oceny inflacji, wzrósł do 1,5% w skali roku. Miesiąc wcześniej wynosił zaledwie 0,7%.
Głównym powodem przyspieszenia wzrostu cen były drożejące nośniki energii. Mimo tego inflacja nadal pozostaje poniżej 2-procentowego celu szwedzkiego banku centralnego, czyli Riksbanku.
Dla korony oznacza to dość interesującą sytuację. Jeżeli inflacja będzie nadal rosła, Riksbank może stać się ostrożniejszy w kwestii ewentualnego obniżania stóp procentowych. Wyższe oprocentowanie zwykle zwiększa atrakcyjność danej waluty.
Z drugiej strony szwedzka gospodarka jest silnie związana z europejskim rynkiem, dlatego problemy największych partnerów handlowych mogą ograniczać jej rozwój.
Warto też pamiętać, że wzrost wartości korony o około pół procenta względem złotego nie oznacza automatycznie jej umocnienia wobec wszystkich walut.
Szwedzka waluta pozostaje podatna na globalne zmiany nastrojów, szczególnie te związane z rynkiem obligacji i cenami energii.
Najbliższe dane gospodarcze pokażą, czy wzrost inflacji okaże się przejściowy, czy będzie wymagał bardziej zdecydowanych działań Riksbanku.
Korona norweska (NOK) – droga ropa pomaga gospodarce, ale podnosi inflację
Norweska korona pozostawała stosunkowo stabilna względem złotego.
Jej średni kurs NBP wzrósł nieznacznie z 0,4074 zł do 0,4077 zł, czyli o około 0,07%.
Jednak wydarzenia gospodarcze w Norwegii były znacznie ciekawsze niż sama zmiana kursu.
Najważniejszym czynnikiem pozostawały wysokie ceny ropy naftowej, które w mijającym tygodniu utrzymywały się powyżej 100 dolarów za baryłkę.
Norwegia jest jednym z najważniejszych europejskich producentów ropy i gazu. Wysokie ceny tych surowców zwiększają przychody z eksportu, co zwykle stanowi wsparcie dla gospodarki.
Jednocześnie droga energia może podnosić koszty działalności przedsiębiorstw i ceny dla konsumentów.
W piątek opublikowano również nowe dane o norweskiej inflacji. We wrześniu ceny konsumpcyjne były o 3,4% wyższe niż rok wcześniej. Inflacja bazowa, nieuwzględniająca między innymi energii, wyniosła 3%.
Oznacza to, że presja na wzrost cen nie wynika wyłącznie z sytuacji na rynku paliw.
Dla Norges Bank, czyli norweskiego banku centralnego, jest to ważny sygnał przy podejmowaniu decyzji o przyszłym poziomie stóp procentowych.
Zbyt szybkie obniżenie oprocentowania mogłoby utrudnić walkę z inflacją. Z drugiej strony utrzymywanie wysokich stóp przez długi czas obciąża gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.
Przyszłość korony norweskiej będzie więc w dużym stopniu zależała od cen surowców energetycznych oraz polityki banku centralnego.
Rand południowoafrykański (ZAR) – złoto i tańsza ropa przynoszą ulgę
Południowoafrykański rand miał szansę zakończyć mijający tydzień pierwszym umocnieniem po czterech kolejnych tygodniach spadków względem dolara.
W Polsce jego średni kurs zwiększył się z 0,2347 zł w poniedziałek do 0,2359 zł w piątek, co oznacza wzrost o około 0,51%.
Za poprawą nastrojów stały przede wszystkim wydarzenia na światowym rynku surowców.
Republika Południowej Afryki jest ważnym producentem złota i innych metali szlachetnych. Gdy ich ceny rosną, zwiększa się wartość krajowego eksportu, a wraz z nią zainteresowanie lokalną walutą.
W piątek złoto podrożało do około 4190 dolarów za uncję i zmierzało do zakończenia tygodnia na plusie.
Drugim pozytywnym czynnikiem było częściowe obniżenie cen ropy naftowej pod koniec tygodnia.
RPA jest importerem netto surowców energetycznych, dlatego drożejąca ropa stanowi obciążenie dla gospodarki. Przekłada się między innymi na wyższe koszty transportu, energii i produkcji.
Spadek cen surowca, nawet niewielki, może zatem poprawiać perspektywy inflacyjne.
Rand pozostaje jednak walutą stosunkowo wrażliwą na zmiany nastrojów inwestorów. Gdy na świecie rośnie niepewność, kapitał często odpływa z rynków rozwijających się w kierunku dolara amerykańskiego.
Dlatego dalsze umocnienie południowoafrykańskiej waluty będzie zależało nie tylko od cen złota, ale również od sytuacji w Stanach Zjednoczonych i ogólnej skłonności inwestorów do podejmowania ryzyka.
Podsumowanie tygodnia – co było najważniejsze na rynku walut?
Tydzień od 5 do 9 października 2026 roku pokazał, że na kursy walut coraz silniej wpływają trzy czynniki: polityka, inflacja oraz sytuacja na rynku surowców.
Największym pozytywnym zaskoczeniem był brazylijski real. Jego wzrost o około 3,83% względem złotego pokazuje, jak silnie inwestorzy potrafią reagować na niespodziewane wyniki wyborów.
Na uwagę zasługuje również chiński juan, który zyskał około 1,27% względem polskiej waluty. Jednocześnie najnowsze dane dotyczące konsumpcji pokazują, że chińska gospodarka nadal zmaga się z problemem ostrożnych wydatków gospodarstw domowych.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja indyjskiej rupii. Pomimo pierwszej od niemal czterech lat podwyżki stóp procentowych waluta ta pozostawała pod presją. To przypomnienie, że nawet zdecydowane działania banku centralnego nie zawsze wystarczą do zatrzymania odpływu kapitału.
W Europie największym źródłem niepewności pozostawała sytuacja finansowa Francji. Wysokie zadłużenie i rosnące koszty jego obsługi osłabiały zaufanie do euro, jednocześnie zwiększając zainteresowanie bezpieczniejszymi aktywami.
Dolar amerykański nadal korzystał z oczekiwań dotyczących wysokich stóp procentowych w USA. Mimo niewielkiego spadku jego kursu względem złotego pozostawał ważnym punktem odniesienia dla całego światowego rynku walutowego.
Polski złoty zaprezentował względną stabilność. Decyzja RPP o utrzymaniu stóp procentowych na poziomie 3,75% nie przyniosła gwałtownych zmian kursowych, ale wzrost inflacji do 4% pokazuje, że sytuacja gospodarcza nadal wymaga ostrożności.
Nie można również zapominać o rynku ropy naftowej. Utrzymujące się wysokie ceny energii zwiększają presję inflacyjną, a tym samym wpływają na decyzje banków centralnych niemal na całym świecie.
Co może wydarzyć się w kolejnym tygodniu?
W najbliższych dniach inwestorzy będą szczególnie uważnie obserwować amerykańskie dane inflacyjne, zaplanowane na 14 października. Istotne będą również informacje gospodarcze z Chin, Wielkiej Brytanii oraz kolejne sygnały dotyczące sytuacji finansowej europejskich państw.
Jeśli inflacja w USA okaże się wyższa od oczekiwań, ponownie mogą wzrosnąć przewidywania dotyczące kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Fed. To z kolei mogłoby wesprzeć dolara i zwiększyć presję na inne waluty.
Najważniejszy wniosek z mijającego tygodnia jest prosty: dzisiaj o wartości waluty mogą decydować zarówno wyniki wyborów, jak i ceny paliw czy pojedynczy raport dotyczący zatrudnienia. Dlatego obserwując kurs dolara, euro lub złotego, warto patrzeć nie tylko na wykresy, ale przede wszystkim na wydarzenia gospodarcze, które stoją za zmianami cen.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 9 października 2026






























