Dolar wraca na tron, jen drży, a złoty zachowuje spokój
Podsumowanie tygodnia na rynkach walutowych: dolar wraca do gry, jen znów pod ścianą, a złoty pozostaje spokojny.
Miniony tydzień na rynku walutowym był wyjątkowo ciekawy, bo inwestorzy musieli jednocześnie patrzeć na kilka dużych tematów: mocniejsze dane z USA, napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, ceny ropy, oczekiwania wobec banków centralnych i kondycję gospodarek. W prostych słowach: rynek znowu zaczął pytać, które kraje poradzą sobie z wyższymi kosztami energii, a które będą musiały bronić swojej waluty wyższymi stopami procentowymi albo interwencjami. Najwięcej emocji było wokół dolara, jena, euro, funta, rupii indyjskiej i walut surowcowych. W zestawieniu nie mogło też zabraknąć złotego, który zachowywał się spokojniej niż wiele innych walut, ale był pod wpływem tych samych globalnych sił.

Dolar amerykański – USD
Dolar był jedną z najważniejszych walut tygodnia, bo po raz kolejny pokazał, że gdy rynek zaczyna się bać inflacji i napięć geopolitycznych, amerykańska waluta szybko odzyskuje siłę. Największym impulsem były mocne dane z rynku pracy w USA. Gdy zatrudnienie rośnie wyraźnie lepiej od oczekiwań, inwestorzy zaczynają zakładać, że amerykańska gospodarka nadal jest odporna, a Rezerwa Federalna nie będzie miała wielkiego komfortu, żeby łagodzić politykę pieniężną. Wręcz przeciwnie, pojawiły się spekulacje, że Fed może jeszcze podnieść stopy, jeśli inflacja znów zacznie przyspieszać. Dolar zyskiwał też dlatego, że napięcia na Bliskim Wschodzie zwiększały popyt na bezpieczne aktywa. Kiedy świat robi się mniej przewidywalny, pieniądz często płynie do USA. W tym tygodniu właśnie tak to wyglądało.
Jen japoński – JPY
Jen był jedną z najbardziej nerwowych walut tygodnia. Para USD/JPY znowu znalazła się w okolicach bardzo wrażliwego poziomu 160 jenów za dolara, a to jest granica, przy której rynek zaczyna poważnie mówić o możliwej interwencji Japonii. Problem Japonii jest dość prosty, choć trudny do rozwiązania: stopy procentowe w USA są dużo wyższe niż w Japonii, więc inwestorzy chętniej trzymają dolary niż jeny. Do tego dochodzą wysokie ceny energii, które są dla Japonii bolesne, bo kraj importuje dużo surowców. Słaby jen podnosi ceny importu i uderza w gospodarstwa domowe. Japońskie władze ostrzegały przed nadmiernymi ruchami kursu, ale samymi słowami trudno zatrzymać rynek. Dlatego jen znów stał się symbolem walki między bankiem centralnym, rządem i globalnym kapitałem.
Euro – EUR
Euro miało za sobą trudny tydzień, choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że powinno zyskiwać. Europejski Bank Centralny jest blisko podwyżki stóp procentowych, a wyższe stopy zwykle wspierają walutę. Problem polega na tym, że podwyżka ma wynikać nie z siły gospodarki, lecz z presji inflacyjnej, szczególnie tej związanej z energią. To zupełnie inna sytuacja. Jeśli ceny ropy i gazu rosną, a gospodarka strefy euro jest słaba, inwestorzy zaczynają się obawiać scenariusza, w którym ceny są wysokie, ale wzrost gospodarczy niski. Euro było więc rozdarte między argumentem „EBC podniesie stopy” a argumentem „Europa może zapłacić wysoką cenę za droższą energię”. W relacji do dolara euro traciło, bo USA wyglądały w tym tygodniu na gospodarkę bardziej odporną.
Funt brytyjski – GBP
Funt zachowywał się lepiej niż wiele innych walut europejskich, choć nie był wolny od presji ze strony mocniejszego dolara. Pomagało mu to, że rynek odebrał część informacji z Wielkiej Brytanii jako względnie uspokajającą. Oczekiwania inflacyjne firm nie wyglądały tak groźnie, jak można było się obawiać po wcześniejszym szoku energetycznym. To ważne, bo Bank Anglii bardzo uważnie patrzy na to, czy firmy planują mocno podnosić ceny. Jeśli oczekiwania cenowe słabną, bank centralny może być mniej nerwowy. Z drugiej strony, Wielka Brytania nadal ma problem ze wzrostem gospodarczym, kosztami życia i wrażliwością konsumentów na drogie kredyty. Funt korzystał więc z lepszego nastroju wokół ryzyka, ale nie był to ruch bezwarunkowy. To była raczej waluta, która zyskała trochę oddechu, niż waluta z bardzo mocnym trendem.
Złoty polski – PLN
Złoty był w tym tygodniu spokojniejszy niż jen, rupia czy waluty surowcowe, ale to wcale nie znaczy, że nic się wokół niego nie działo. Najważniejsze było utrzymanie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Główna stopa NBP pozostała na poziomie 3,75%, co rynek odebrał jako sygnał stabilizacji. Polska inflacja jest niższa niż w najgorętszych momentach poprzednich lat, ale nadal pozostaje tematem, którego nie można ignorować, zwłaszcza przy wyższych cenach paliw. Złoty poruszał się blisko poziomu około 4,23–4,24 za euro, czyli bez dużej paniki. Dla nas, obywateli Polski, najważniejsze jest to, że PLN pozostaje pod wpływem dwóch sił: krajowej polityki pieniężnej oraz globalnego sentymentu. Jeśli dolar dalej będzie mocny, złoty może mieć trudniej wobec USD, nawet jeśli wobec euro pozostanie względnie stabilny.
Frank szwajcarski – CHF
Frank szwajcarski znów był ciekawy, bo jest walutą, którą inwestorzy często kupują w czasach niepewności. Szwajcaria ma opinię kraju bezpiecznego, stabilnego i bardzo ostrożnego finansowo, więc frank często działa jak schronienie. W tym tygodniu sytuacja była jednak mniej jednoznaczna. Z jednej strony napięcia geopolityczne i spadek apetytu na ryzyko powinny pomagać frankowi. Z drugiej strony Szwajcarski Bank Narodowy nie chce zbyt silnej waluty, bo mocny frank szkodzi eksporterom i może obniżać inflację zbyt mocno. To ważne: dla turysty mocny frank oznacza drogą Szwajcarię, ale dla szwajcarskich firm oznacza trudniejszą sprzedaż za granicą. W efekcie frank był walutą obserwowaną nie tylko przez traderów, lecz także przez ekonomistów, którzy zastanawiają się, jak daleko SNB może tolerować jego siłę.
Dolar kanadyjski – CAD
Dolar kanadyjski był pod wpływem dwóch dużych tematów: danych z rynku pracy i cen ropy. Kanada jest dużym eksporterem surowców, więc ropa często pomaga CAD, ale ten tydzień pokazał, że sama ropa nie wystarcza, jeśli globalny dolar jest silny. Kanadyjskie dane o zatrudnieniu były lepsze od oczekiwań, co ograniczyło słabość loonie, jak potocznie nazywa się dolara kanadyjskiego. Lepszy rynek pracy oznacza, że Bank Kanady może mieć mniej powodów do łagodzenia polityki, a nawet może dłużej utrzymywać twarde nastawienie. Mimo to CAD osłabiał się wobec USD, bo amerykańska waluta była w tym tygodniu bardzo mocna. To dobry przykład, że waluta może mieć niezłe lokalne argumenty, ale i tak przegrywać, gdy globalny kapitał ucieka do dolara.
Dolar australijski – AUD
Dolar australijski należał do walut, które mocno reagowały na zmianę nastrojów inwestorów. AUD jest często traktowany jako waluta „ryzyka”, czyli taka, która zyskuje, gdy inwestorzy są spokojniejsi, ale traci, gdy rośnie strach. Australia jest powiązana z handlem surowcami, Chinami i globalnym cyklem gospodarczym, dlatego jej waluta lubi dobre informacje o wzroście, popycie i stabilizacji. W tym tygodniu pomagały jej momenty poprawy apetytu na ryzyko, ale mocny dolar i napięcia wokół energii ograniczały potencjał wzrostu. Dodatkowo rynek obserwował relację AUD do dolara nowozelandzkiego, bo australijska waluta przez dłuższy czas była mocniejsza od kiwi. To nie była waluta centrum wydarzeń tak jak jen czy dolar, ale była dobrym barometrem nastrojów wobec globalnego ryzyka.
Dolar nowozelandzki – NZD
Dolar nowozelandzki, czyli kiwi, zachowywał się podobnie do dolara australijskiego, ale zwykle jest jeszcze bardziej wrażliwy na nastroje rynkowe. Nowa Zelandia jest mniejszą gospodarką, a jej waluta potrafi mocniej reagować, gdy inwestorzy zmieniają podejście do ryzyka. W tygodniu, w którym dolar amerykański dostawał wsparcie z danych i geopolityki, NZD miał ograniczone pole do mocnego odbicia. Jednocześnie poprawa nastrojów w wybranych momentach pomagała walutom antypodów. Kiwi zwykle nie jest pierwszą walutą, którą inwestorzy wybierają w czasie nerwowości. Jest raczej walutą, która potrzebuje spokojniejszego świata, lepszych perspektyw handlu i wiary w globalny wzrost. Tych elementów w tym tygodniu było za mało, żeby NZD wyraźnie błyszczał.
Rupia indyjska – INR
Rupia indyjska była jedną z najciekawszych walut tygodnia, bo z jednej strony wcześniej była pod dużą presją, a z drugiej dostała mocne wsparcie ze strony banku centralnego. Indie są bardzo wrażliwe na ceny ropy, ponieważ importują dużo energii. Gdy ropa drożeje, kraj musi płacić więcej za import, a to pogarsza sytuację waluty. Do tego dochodzi odpływ kapitału z rynków wschodzących, który w trudniejszych chwilach często uderza właśnie w takie waluty jak INR. Rezerwa Banku Indii ogłosiła jednak działania mające przyciągnąć napływ dolarów i wesprzeć rynek walutowy. Efekt był szybki: rupia mocno odbiła. To pokazuje, że bank centralny może chwilowo zmienić kierunek rynku, ale długoterminowo inwestorzy nadal będą patrzeć na ropę, inflację, bilans płatniczy i napływ kapitału.
Juan chiński – CNY
Juan chiński wyróżniał się tym, że Chiny próbowały zarządzać nie tylko słabością, ale także nadmierną siłą waluty. To może brzmieć dziwnie, bo wiele krajów martwi się spadkiem kursu, ale w Chinach zbyt mocny juan też jest problemem. Silniejsza waluta może szkodzić eksporterom, bo chińskie towary stają się droższe za granicą. W tym tygodniu uwagę zwróciły działania chińskich banków podnoszących oprocentowanie depozytów dolarowych. Taki ruch może zachęcać firmy i gospodarstwa domowe do trzymania dolarów w kraju, a tym samym zmniejszać presję na dalsze umocnienie juana. W tle jest też słabszy popyt wewnętrzny, polityka cen paliw i chęć utrzymania konkurencyjności eksportu. Juan nie porusza się tak swobodnie jak euro czy funt, dlatego każda zmiana w działaniach banków i władz jest dla rynku bardzo ważnym sygnałem.
Korona norweska – NOK
Korona norweska była ciekawa przede wszystkim przez powiązanie z ropą i gazem. Norwegia jest dużym eksporterem energii, więc wyższe ceny surowców teoretycznie powinny wspierać NOK. Ale rynek walutowy rzadko działa tak prosto. Jeśli ropa rośnie dlatego, że świat boi się wojny, zakłóceń dostaw i inflacji, inwestorzy mogą jednocześnie kupować dolara i unikać mniejszych walut. To ogranicza korzyści dla korony. W tym tygodniu pojawił się też temat potencjalnych napięć w norweskim sektorze naftowym, co mogło zwiększać ostrożność wobec waluty. W relacji do euro NOK nie wykazywał tak dramatycznych ruchów jak jen do dolara, ale był ważny jako wskaźnik tego, jak rynek ocenia połączenie: ropa, ryzyko i Europa. Dla inwestorów to waluta surowcowa, ale europejska i stosunkowo płytka.
Korona szwedzka – SEK
Korona szwedzka poruszała się w cieniu większych walut europejskich, ale była istotna, bo pokazuje nastroje wobec mniejszych gospodarek Europy. Szwecja jest mocno związana z przemysłem, eksportem, technologią i sytuacją gospodarczą w Europie. Gdy inwestorzy obawiają się słabszego wzrostu w strefie euro, korona szwedzka zwykle nie ma łatwego życia. W tym tygodniu SEK wahała się wobec euro, a rynek patrzył również na relacje między koroną szwedzką, norweską i frankiem. Dla zwykłego czytelnika najważniejsze jest to, że szwedzka waluta bywa bardziej zmienna niż euro, bo Szwecja jest mniejszym rynkiem. Gdy globalny kapitał szuka bezpieczeństwa, częściej wybiera dolara, franka albo obligacje USA niż koronę szwedzką. Dlatego SEK była walutą wrażliwą na nastroje, a nie głównym beneficjentem tygodnia.
Rand południowoafrykański – ZAR
Rand południowoafrykański osłabiał się pod wpływem lokalnych i globalnych czynników. RPA jest rynkiem wschodzącym, a takie waluty zwykle cierpią, gdy inwestorzy robią się ostrożniejsi. W tym tygodniu szkodziły mu informacje o spadku rezerw walutowych oraz napięcie wokół rozmów USA–Iran. Dla randu ważne są też ceny surowców, sytuacja polityczna i ogólna gotowość inwestorów do podejmowania ryzyka. Kiedy dolar zyskuje, a rentowności w USA rosną, część kapitału odpływa z bardziej ryzykownych walut do aktywów uznawanych za bezpieczniejsze. Rand często porusza się mocniej niż waluty krajów rozwiniętych, więc nawet niewielka zmiana globalnych nastrojów może dać wyraźny ruch. Ten tydzień pokazał, że ZAR nadal pozostaje walutą bardzo czułą na połączenie: dolar, surowce, polityka i zaufanie inwestorów.
Real brazylijski – BRL
Real brazylijski był ważny ze względu na temat inflacji i polityki banku centralnego. Brazylia ma wysokie stopy procentowe, co zwykle może wspierać walutę, bo inwestorzy lubią zarabiać na wyższym oprocentowaniu. Ale jest druga strona medalu: jeśli inflacja pozostaje uporczywa, a bank centralny musi utrzymywać wysokie stopy dłużej, gospodarka może hamować. W tym tygodniu uwagę zwracały komentarze brazylijskiego banku centralnego o presji inflacyjnej wynikającej nie tylko z szoków zewnętrznych, ale też z popytu wewnętrznego. To ważne, bo oznacza, że problem nie sprowadza się wyłącznie do droższej ropy. Real pozostawał więc walutą z atrakcyjnym oprocentowaniem, ale też z ryzykiem, że walka z inflacją będzie dłuższa i trudniejsza. Dla rynku to klasyczny dylemat: wysoki procent przyciąga kapitał, ale wysoka inflacja go odstrasza.
Podsumowanie
Najważniejszym zwycięzcą tygodnia był dolar amerykański, który dostał wsparcie z mocnych danych z rynku pracy, wzrostu oczekiwań na bardziej jastrzębi Fed i geopolitycznej niepewności. Najbardziej nerwowo wyglądał jen, bo okolice 160 za dolara znów uruchomiły rozmowy o możliwej interwencji Japonii. Euro miało argument w postaci oczekiwanej podwyżki stóp EBC, ale jednocześnie ciążyły mu słabsze perspektywy gospodarcze i presja energetyczna. Funt prezentował się relatywnie dobrze, choć też nie uciekł przed siłą dolara.
Na rynkach wschodzących mocno wyróżniła się rupia indyjska, której pomógł pakiet działań banku centralnego. Złoty pozostawał stabilny, wspierany przez spokojną decyzję NBP i brak gwałtownych ruchów wobec euro. Waluty surowcowe, takie jak CAD, AUD, NOK czy BRL, żyły tematem ropy, ale ich reakcje były różne, bo sama ropa nie wystarcza, gdy globalny dolar jest mocny. Ogólnie był to tydzień, w którym rynek przypomniał sobie starą zasadę: w spokojnych czasach inwestorzy szukają zysku, ale w nerwowych czasach najpierw szukają bezpieczeństwa.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 5 czerwca 2026




























