Ropa po 100 dolarów, jen na dnie, a dolar znów rozdaje karty

Upływające dni przyniosły przede wszystkim powrót obaw o ceny energii, inflację i dalsze podwyżki stóp procentowych. Cena ropy Brent ponownie dotarła w okolice 100 dolarów za baryłkę, ponieważ eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i ataki na tankowce zwiększyły ryzyko ograniczenia dostaw. Dla rynku walutowego miało to ogromne znaczenie. Umacniały się waluty państw lepiej radzących sobie z drogą energią, natomiast traciły waluty krajów silnie zależnych od importu ropy i gazu. Jednocześnie inwestorzy zaczęli ponownie zakładać, że największe banki centralne będą musiały utrzymywać wysokie stopy procentowe, a niektóre z nich mogą je jeszcze podnieść. Największym wygranym okazał się dolar, a najbardziej widoczną ofiarą słaby jen.

Dolar amerykański – USD

Dolar należał do zdecydowanie najmocniejszych walut upływających dni. Pomogło mu kilka czynników działających jednocześnie. Po pierwsze, wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie zwiększył zapotrzebowanie na waluty uważane za bezpieczne. Tym razem inwestorzy wybierali głównie dolara, a nie jena czy franka. Po drugie, droga ropa podniosła ryzyko ponownego przyspieszenia inflacji w USA. To z kolei zwiększyło prawdopodobieństwo, że Rezerwa Federalna będzie musiała podnieść stopy procentowe lub przynajmniej utrzymać je wysoko przez dłuższy czas. Wyższe oprocentowanie amerykańskich obligacji zachęca kapitał do pozostawania w dolarze.

Dodatkowym wsparciem były lepsze od oczekiwań dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Rynek uznał, że gospodarka USA nadal jest wystarczająco odporna, aby poradzić sobie zarówno z wyższymi stopami, jak i droższą energią. Dolar osiągnął najwyższy od około trzech tygodni poziom wobec wielu walut, natomiast w stosunku do jena wspiął się najwyżej od 1986 roku. Jest to jednak także źródło ryzyka: jeżeli sytuacja na Bliskim Wschodzie się uspokoi lub dane z USA osłabną, część inwestorów może szybko zrealizować zyski.

Euro – EUR

Euro znalazło się pod presją pomimo tego, że Europejski Bank Centralny pozostawił otwartą możliwość kolejnych podwyżek stóp. ECB utrzymał stopę depozytową na poziomie 2,25%, wybierając ostrożne podejście i obserwowanie dalszego wpływu cen energii na gospodarkę. Część członków banku rozważała podwyżkę już teraz, ale ostateczna decyzja o pozostawieniu stóp bez zmian była jednomyślna. Rynek nadal zakłada, że pierwsza kolejna podwyżka może nastąpić we wrześniu.

Dla euro problemem jest to, że strefa euro jest dużym importerem energii. Ropa po 100 dolarów oznacza wyższe koszty transportu, produkcji, ogrzewania i nawozów. Może więc jednocześnie zwiększać inflację i osłabiać wzrost gospodarczy. Jest to znacznie mniej korzystna kombinacja niż w przypadku Stanów Zjednoczonych. Po decyzji ECB euro spadło wobec dolara do najniższego poziomu od początku lipca, mimo że rynki niemal w pełni wyceniają wrześniową podwyżkę stóp. Inwestorzy najwyraźniej uznali, że potencjalne podwyżki nie wystarczą, jeżeli europejska gospodarka będzie mocniej odczuwać energetyczny szok.

Jen japoński – JPY

Jen był jedną z najsłabszych walut ostatnich dni. Kurs USD/JPY zbliżył się do 164 jenów za dolara, a więc poziomu niewidzianego od około 40 lat. Głównym problemem pozostaje ogromna różnica między oprocentowaniem w Stanach Zjednoczonych i Japonii. Amerykańskie obligacje oferują znacznie wyższą rentowność, dlatego inwestorzy chętnie pożyczają tanią walutę japońską i kupują za nią lepiej oprocentowane aktywa dolarowe. Takie transakcje dodatkowo osłabiają jena.

Japonia jest również silnie zależna od importu paliw. Wzrost cen ropy pogarsza jej bilans handlowy i zwiększa koszty życia. Bank Japonii sygnalizuje wprawdzie gotowość do dalszych podwyżek stóp, ale rynek obawia się, że będzie działał bardzo powoli, ponieważ zbyt gwałtowne zaostrzenie polityki zaszkodziłoby zadłużonej gospodarce. Minister finansów ponownie ostrzegła, że władze są gotowe do zdecydowanych działań na rynku walutowym. Sama groźba interwencji chwilowo hamuje spadek jena, lecz nie usuwa podstawowego problemu, którym jest duża różnica stóp procentowych. Im bliżej poziomu 165 jenów za dolara, tym większe prawdopodobieństwo bezpośredniej interwencji Tokio.

Funt brytyjski – GBP

Funt zachowywał się stosunkowo spokojnie, ale znalazł się w centrum kilku ważnych wydarzeń. Brytyjska inflacja obniżyła się w czerwcu do 2,6%, czyli najniższego poziomu od marca 2025 roku. Spadek wynikał jednak częściowo z wcześniejszego, chwilowego uspokojenia cen paliw. Ponowny skok notowań ropy oznacza, że inflacja może w kolejnych miesiącach znów przyspieszyć. Rynek nadal bierze pod uwagę jedną, a nawet dwie podwyżki stóp Banku Anglii przed końcem roku.

Drugim tematem była zmiana brytyjskiego rządu i pierwsze decyzje premiera Andy’ego Burnhama oraz ministra finansów Johna Healeya. Inwestorzy próbują ocenić, czy zapowiadane wydatki, obniżki podatków od energii i programy wspierające gospodarstwa domowe nie doprowadzą do pogorszenia stanu finansów publicznych. Rentowności brytyjskich obligacji wzrosły, co z jednej strony pomaga funtowi dzięki atrakcyjniejszemu oprocentowaniu, ale z drugiej pokazuje rosnącą premię za ryzyko. W rezultacie funt pozostawał w okolicach 1,34 dolara i był mocniejszy wobec euro, lecz jego dalszy kierunek będzie zależał od wiarygodności polityki budżetowej.

Frank szwajcarski – CHF

Frank nie spełniał w ostatnich dniach swojej tradycyjnej funkcji bezpiecznej przystani. Pomimo napięcia geopolitycznego osłabił się wobec dolara, spadając do najniższego poziomu od około jedenastu miesięcy. W typowych warunkach wojna, spadki na giełdach i niepewność polityczna wywołują popyt na franka. Tym razem ważniejsze okazały się różnice w stopach procentowych oraz charakter obecnego kryzysu. Wzrost cen energii działa na korzyść dolara, ponieważ gospodarka USA jest mniej uzależniona od importu surowców niż wiele państw europejskich.

Szwajcaria ma niskie stopy procentowe, a jej bank centralny od dłuższego czasu sygnalizuje gotowość do ograniczania nadmiernego umocnienia waluty. Zbyt silny frank obniża ceny towarów importowanych, ale utrudnia życie szwajcarskim eksporterom i może prowadzić do zbyt niskiej inflacji. Inwestorzy wiedzą więc, że Narodowy Bank Szwajcarii może interweniować, jeżeli kapitał zacznie masowo napływać do franka. Obecne zachowanie waluty pokazuje, że „bezpieczna przystań” nie zawsze musi rosnąć podczas każdego kryzysu. W tym przypadku większą wagę mają stopy procentowe, energia oraz działania banku centralnego.

Dolar australijski – AUD

Dolar australijski otrzymał mocne wsparcie ze strony danych z rynku pracy. W czerwcu w Australii przybyło około 76 tysięcy miejsc pracy, podczas gdy ekonomiści oczekiwali wzrostu jedynie o około 15 tysięcy. Bezrobocie pozostało na poziomie 4,4%, ponieważ zwiększyła się również liczba osób aktywnie poszukujących zatrudnienia. Dane pokazały jednak, że australijska gospodarka nadal jest stosunkowo odporna, mimo wysokich stóp procentowych i drogiej energii.

Po publikacji wzrosły oczekiwania, że Bank Rezerwy Australii może ponownie podnieść stopy. Główna stopa wynosi obecnie 4,35%, a inflacja pozostaje powyżej celu banku. Dla waluty jest to korzystne, ponieważ wyższe stopy zwiększają atrakcyjność australijskich obligacji i lokat. AUD wspiął się powyżej 0,70 dolara amerykańskiego, wyróżniając się na tle wielu walut wrażliwych na ryzyko. Trzeba jednak pamiętać, że duża część nowych etatów była zatrudnieniem w niepełnym wymiarze, a niewykorzystanie zasobów pracy wzrosło. Oznacza to, że dane były bardzo dobre, ale nie całkowicie jednoznaczne.

Dolar nowozelandzki – NZD

Dolar nowozelandzki pozostawał jedną z ciekawszych walut ze względu na połączenie wysokiej inflacji i niedawnej podwyżki stóp. Inflacja w drugim kwartale wyniosła 4,1% rok do roku, czyli więcej, niż wcześniej zakładał bank centralny. Sam wynik nie był jednak całkowicie alarmujący, ponieważ część miar inflacji bazowej wykazała pewne uspokojenie. Dla zwykłego konsumenta najważniejsze jest jednak to, że ceny nadal rosną zdecydowanie szybciej od 2-procentowego celu.

Bank Rezerwy Nowej Zelandii już 8 lipca podniósł główną stopę procentową o 0,25 punktu procentowego, do 2,50%. Była to pierwsza podwyżka od trzech lat. Po najnowszych danych część ekonomistów zaczęła oczekiwać kolejnych ruchów we wrześniu i grudniu. Wysokie stopy zwykle wspierają walutę, dlatego NZD zyskał po publikacji inflacji. Problem polega na tym, że gospodarka Nowej Zelandii i jej rynek pracy pozostają słabe. Bank centralny musi więc zwalczać inflację bez wywoływania kolejnego mocnego hamowania gospodarki. Ten trudny wybór może powodować duże wahania dolara nowozelandzkiego przy każdej nowej publikacji danych.

Dolar kanadyjski – CAD

Dolar kanadyjski początkowo tracił, a następnie częściowo odrobił straty dzięki rosnącym cenom ropy. Kanada jest znaczącym eksporterem surowców energetycznych, dlatego droga ropa zazwyczaj poprawia dochody krajowych producentów i wspiera kanadyjską walutę. CAD umocnił się w środę o około 0,2%, odbijając od tygodniowego minimum. Poprawa była jednak ograniczona, ponieważ rynek znacznie bardziej obawia się relacji handlowych ze Stanami Zjednoczonymi.

Zapowiedź nowych, wysokich ceł na część kanadyjskich towarów doprowadziła do wzrostu krótkich pozycji spekulacyjnych na dolarze kanadyjskim. Stał się on jedną z najczęściej sprzedawanych walut głównych gospodarek. Bank Kanady utrzymuje stopę procentową na poziomie 2,25%, a wzrost gospodarczy pozostaje słaby. Szeroka różnica między oprocentowaniem amerykańskich i kanadyjskich obligacji dodatkowo sprzyja dolarowi USA. CAD znalazł się więc między dwoma przeciwstawnymi czynnikami: wysoka ropa mu pomaga, ale spory handlowe, słaba gospodarka i niższe stopy procentowe wyraźnie ograniczają możliwość trwalszego umocnienia.

Juan chiński – CNY

Juan pozostawał stosunkowo stabilny, choć sytuacja chińskiej gospodarki dostarczała wielu powodów do dyskusji. Dochody budżetowe Chin zwiększyły się w pierwszej połowie roku o 4,7%, ale wzrost gospodarczy w drugim kwartale był najwolniejszy od ponad trzech lat. Produkcja przemysłowa i eksport nadal radzą sobie stosunkowo dobrze, natomiast konsumpcja wewnętrzna i rynek nieruchomości pozostają słabe. Szczególnie niepokojący jest ponad 30-procentowy spadek dochodów samorządów ze sprzedaży gruntów, ponieważ przez wiele lat był to dla nich jeden z głównych sposobów finansowania inwestycji.

Ludowy Bank Chin pozostawił najważniejsze stopy kredytowe bez zmian, przedłużając trwający od wielu miesięcy okres stabilnej polityki. Władze nie chcą doprowadzić do gwałtownego osłabienia juana, które mogłoby wywołać odpływ kapitału i spory z partnerami handlowymi. Jednocześnie zbyt mocny juan zaszkodziłby eksporterom. Dlatego bank centralny nadal stara się utrzymywać kurs w stosunkowo wąskim zakresie. W ostatnich dniach waluta zachowywała się spokojniej niż jen czy euro, lecz dane gospodarcze pokazują, że stabilność kursu jest w dużej mierze efektem kontroli i ostrożnego zarządzania, a nie wyjątkowej siły chińskiej gospodarki.

Korona norweska – NOK

Korona norweska korzystała przede wszystkim z ponownego wzrostu cen ropy i gazu. Norwegia jest dużym eksporterem energii, dlatego droższe surowce poprawiają wartość jej eksportu, zwiększają wpływy podatkowe i zasilają państwowy fundusz majątkowy. Jest to zupełnie inna sytuacja niż w strefie euro, Polsce, Japonii czy Wielkiej Brytanii, które w różnym stopniu muszą kupować energię za granicą. Wzrost ropy w okolice 100 dolarów działa więc na korzyść norweskiej gospodarki i jej waluty.

Potwierdzeniem skali korzyści były wyniki koncernu Equinor, którego zyski wyraźnie wzrosły dzięki wojennym cenom ropy i gazu. Spółka podtrzymała również plan wzrostu produkcji w całym 2026 roku. Koronie pomaga też stosunkowo ostrożna polityka Norges Banku, który wolniej niż część innych banków europejskich rozważa obniżanie oprocentowania. NOK pozostaje jednak walutą o niezbyt dużym rynku, dlatego jej reakcje potrafią być gwałtowne. Każda informacja o negocjacjach pokojowych może szybko obniżyć ceny ropy i wywołać osłabienie korony. Obecnie jednak bilans wydarzeń z ostatnich dni był dla NOK zdecydowanie korzystny.

Złoty – PLN

Złoty znalazł się pod umiarkowaną presją, ponieważ inwestorzy ograniczali zainteresowanie walutami Europy Środkowej. Polska jest importerem ropy i gazu, dlatego wzrost cen energii oznacza wyższe koszty dla przedsiębiorstw, transportu i gospodarstw domowych. Jednocześnie mocniejszy dolar zwykle szkodzi walutom rynków wschodzących, ponieważ część globalnego kapitału wraca wtedy do amerykańskich obligacji. Złoty nie doświadczył jednak tak gwałtownego załamania jak jen czy rand.

Narodowy Bank Polski pozostawił w lipcu stopę referencyjną na poziomie 3,75%. Nowa projekcja NBP zakłada średnią inflację w 2026 roku w okolicach 2,9% oraz wzrost gospodarczy około 3,7%. Są to liczby stosunkowo korzystne, ale projekcja powstawała w warunkach dużej niepewności dotyczącej cen energii. Na początku lipca złoty spadł już do najniższego poziomu od około 19 miesięcy wobec euro, gdy konflikt na Bliskim Wschodzie ponownie się zaostrzył. Od tamtej pory część strat odrobił, lecz pozostaje wrażliwy na ropę, dolara i globalny apetyt na ryzyko. Dla dalszego kierunku najważniejsze będzie to, czy NBP utrzyma stopy bez zmian oraz czy droższe paliwa zaczną ponownie podnosić inflację.

Forint węgierski – HUF

Forint należał do bardziej aktywnych walut regionu. Węgierski bank centralny obniżył stopy procentowe i zasugerował możliwość dalszego łagodzenia polityki w sierpniu oraz w kolejnych miesiącach. Reakcją było osłabienie waluty. Z punktu widzenia inwestora mechanizm jest prosty: gdy oprocentowanie na Węgrzech spada, trzymanie forintów staje się mniej atrakcyjne, szczególnie gdy w Stanach Zjednoczonych, strefie euro czy Australii rośnie ryzyko kolejnych podwyżek.

Forint wcześniej korzystał z wysokich realnych stóp procentowych oraz spadającej inflacji. W ostatnich miesiącach był jedną z silniejszych walut Europy Środkowej. Teraz pojawiło się jednak pytanie, czy bank centralny nie zaczyna obniżać stóp zbyt szybko w momencie, gdy ropa ponownie drożeje. Kurs euro wzrósł w środę w okolice 364 forintów, co oznaczało widoczne osłabienie węgierskiej waluty. Forint pozostaje również bardziej podatny niż złoty na zmiany globalnego nastroju, ponieważ węgierska gospodarka jest mniejsza, a rynek walutowy płytszy. Dalsze cięcia stóp mogą więc powodować kolejne gwałtowne ruchy, zwłaszcza jeżeli dolar nadal będzie się umacniał.

Rand południowoafrykański – ZAR

Rand był jedną z najbardziej zmiennych walut upływających dni. Początkowo korzystał ze spadku cen ropy i nadziei na negocjacje między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Republika Południowej Afryki jest importerem energii, dlatego tańsza ropa zmniejsza presję na inflację i bilans handlowy. Gdy ceny surowca ponownie wzrosły, sytuacja zaczęła się pogarszać. Dodatkowo inflacja w czerwcu przyspieszyła do 5%, najwyższego poziomu od dwóch lat, podczas gdy inflacja bazowa wyniosła 4,1%.

Rynek spodziewał się, że bank centralny odpowie kolejną podwyżką stóp. Bank niespodziewanie pozostawił jednak główne oprocentowanie na poziomie 7%, uznając, że obecna polityka jest wystarczająco restrykcyjna. Decyzja była dużym zaskoczeniem i doprowadziła do spadku randa o ponad 2% wobec dolara. Inwestorzy odebrali ją jako sygnał, że bank może tolerować wyższą inflację dłużej, niż wcześniej zakładano. Rand ponownie pokazał, dlaczego jest uważany za jedną z najbardziej ryzykownych i dynamicznych walut rynków wschodzących: reaguje jednocześnie na ropę, dolara, ceny metali, globalny nastrój i lokalne stopy procentowe.

Peso meksykańskie – MXN

Peso zachowywało się lepiej, niż można byłoby oczekiwać po serii niekorzystnych informacji handlowych. Od początku roku waluta pozostaje mocniejsza wobec dolara, wspierana przez wysokie stopy procentowe w Meksyku oraz duże znaczenie gospodarczych powiązań ze Stanami Zjednoczonymi. Zagraniczni inwestorzy nadal chętnie korzystają z tak zwanej strategii carry trade, czyli pożyczają waluty o niskim oprocentowaniu i lokują środki w wysoko oprocentowanych aktywach meksykańskich.

Jednocześnie perspektywy gospodarcze wyraźnie się pogorszyły. Ankieta ekonomistów wskazuje, że Meksyk może wzrosnąć w 2026 roku jedynie o 1,1%. Firmy ograniczają inwestycje z powodu niepewności wokół zasad handlu ze Stanami Zjednoczonymi i przyszłości umowy USMCA. Szczególnie zagrożony jest sektor motoryzacyjny. Inflacja pozostaje w pobliżu górnej granicy celu banku centralnego, dlatego główna stopa prawdopodobnie długo pozostanie na poziomie 6,5%. To pomaga peso, ale jednocześnie obciąża gospodarkę. Waluta jest więc mocna bardziej dzięki wysokiemu oprocentowaniu niż dzięki szybkiemu wzrostowi gospodarczemu. Każda eskalacja sporu handlowego z USA może szybko zmienić tę sytuację.

Real brazylijski – BRL

Real pozostawał jedną z mocniejszych walut rynków wschodzących w szerszej perspektywie. Od początku 2026 roku zyskał około 6% wobec dolara, korzystając z bardzo wysokich brazylijskich stóp procentowych i zainteresowania inwestorów strategiami carry trade. Brazylia jest także eksporterem ropy, rud żelaza, soi i innych surowców, dlatego wzrost ich cen może poprawiać jej bilans handlowy. Droga ropa jest jednak dla reala czynnikiem dwuznacznym.

Z jednej strony zwiększa dochody producentów oraz eksportowego giganta Petrobras. Z drugiej podnosi krajowe ceny paliw, koszty transportu i inflację. Brazylijski rząd wcześniej wprowadzał dopłaty oraz ulgi podatkowe, aby osłabić wpływ wysokich cen ropy na kierowców i przedsiębiorstwa. Ministerstwo Finansów podniosło prognozę inflacji na 2026 rok do 4,5%, a spodziewany cykl obniżek stóp stał się płytszy. Wysokie oprocentowanie nadal wspiera reala, ale hamuje kredyt, inwestycje i konsumpcję. Upływające dni przypomniały więc, że BRL może korzystać na surowcach, ale jednocześnie pozostaje podatny na politykę budżetową, interwencje na rynku paliw i zmieniające się oczekiwania wobec banku centralnego.

Podsumowanie

Upływające dni przyniosły wyraźny powrót dolara do roli najważniejszej bezpiecznej waluty świata. Wzrost cen ropy, napięcia na Bliskim Wschodzie i oczekiwania dalszych podwyżek stóp w USA sprawiły, że dolar umacniał się zarówno wobec euro, jak i walut rynków wschodzących. Najbardziej spektakularnym ruchem był jednak spadek jena do poziomów niewidzianych od czterech dekad. Japonia płaci jednocześnie cenę za niskie oprocentowanie oraz uzależnienie od importowanej energii.

W Europie sytuacja była bardziej złożona. Euro osłabło pomimo gotowości ECB do dalszego podnoszenia stóp, ponieważ droga energia stanowi zagrożenie dla wzrostu gospodarczego. Funt utrzymywał się stosunkowo mocno, lecz inwestorzy uważnie analizowali plany nowego brytyjskiego rządu. Korona norweska korzystała na ropie, natomiast złoty i forint znalazły się pod presją mocnego dolara, droższej energii i – w przypadku Węgier – obniżki stóp procentowych.

Na rynkach surowcowych i wschodzących różnice były jeszcze większe. Australijski dolar zyskał po bardzo dobrych danych z rynku pracy, a dolar nowozelandzki otrzymał wsparcie ze strony wysokiej inflacji i podwyżki stóp. Rand gwałtownie stracił po zaskakującej decyzji banku centralnego. Peso i real nadal korzystały z wysokiego oprocentowania, ale ich gospodarki pozostają wrażliwe odpowiednio na politykę handlową USA oraz ceny surowców i sytuację budżetową.

Najważniejszym wskaźnikiem na kolejne dni pozostanie cena ropy. Jeżeli utrzyma się w pobliżu 100 dolarów lub wzrośnie jeszcze bardziej, dolar, korona norweska i część walut eksporterów surowców mogą nadal radzić sobie lepiej. Najbardziej zagrożone pozostaną waluty importerów energii, zwłaszcza jen, euro oraz waluty Europy Środkowej. Szybkie uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie mogłoby jednak odwrócić wiele z tych ruchów.

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 23 lipca 2026