Fed odpuszcza, ropa straszy, a złoty nerwowy

Tydzień został zdominowany przez dwie przeciwstawne siły. Pierwszą były zaskakująco łagodne dane inflacyjne z USA, które ograniczyły oczekiwania na szybką podwyżkę stóp procentowych przez Rezerwę Federalną i osłabiły dolara. Drugą było ponowne zaostrzenie konfliktu amerykańsko-irańskiego oraz obawy o transport ropy przez cieśninę Ormuz i Morze Czerwone. Cena ropy Brent wzrosła w ciągu tygodnia o około 13%, zbliżając się do 86 dolarów za baryłkę. Pomogło to walutom eksporterów surowców, ale zaszkodziło krajom silnie zależnym od importowanej energii.

Dolar amerykański – USD

Dolar zakończył tydzień lekkim spadkiem na światowym rynku. Indeks dolara zmniejszył się o około 0,2%, ponieważ dane o inflacji konsumenckiej i producenckiej w USA okazały się łagodniejsze od prognoz. Szczególnie ważny był spadek cen producentów o 0,3% w czerwcu. Inwestorzy uznali, że Rezerwa Federalna nie musi podnosić stóp procentowych już na lipcowym posiedzeniu. Prawdopodobieństwo takiego ruchu spadło z około 25% tydzień wcześniej do zaledwie 11%.

Dolar nie osłabił się jednak mocno. Pomagały mu niezłe dane o sprzedaży detalicznej i niskiej liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, pokazujące, że amerykańska gospodarka nadal jest odporna. Dodatkowo konflikt z Iranem zwiększał popyt na dolara jako walutę uznawaną za bezpieczną. Jeden z przedstawicieli Fed, Lorie Logan, nadal otwarcie opowiadał się za nieco wyższymi stopami. Wobec złotego dolar podrożał według tabel NBP o około 0,28%, do 3,7951 zł. To dobrze pokazuje, że słabszy dolar na świecie nie musi automatycznie oznaczać tańszego dolara w Polsce, jeżeli sam złoty również znajduje się pod presją.

Euro – EUR

Euro zyskało w tym tygodniu około 0,2% wobec dolara, kończąc piątkowy poranek w pobliżu 1,143 dolara. Głównym źródłem tego ruchu nie była jednak wyjątkowa siła europejskiej gospodarki, lecz osłabienie oczekiwań dotyczących podwyżek stóp w USA. Wobec złotego euro podrożało z 4,3281 zł do 4,3420 zł, czyli o około 0,32%.

Sytuacja w strefie euro pozostaje skomplikowana. Inflacja spadła w czerwcu do 2,8%, ale nadal przekracza cel Europejskiego Banku Centralnego. ECB podniósł wcześniej stopę depozytową do 2,25%, jednak na posiedzeniu 23 lipca najprawdopodobniej zrobi przerwę. Ponowny wzrost cen ropy może zmienić sytuację jesienią, ponieważ droższa energia podnosi koszty transportu, produkcji i żywności. Większość ekonomistów ankietowanych przez Reuters spodziewa się jeszcze jednej podwyżki stóp do końca roku, prawdopodobnie we wrześniu. Pozytywnym sygnałem było zwiększenie nadwyżki na rachunku obrotów bieżących strefy euro do 25,1 miliarda euro w maju. Nie zmienia to jednak faktu, że wzrost gospodarczy pozostaje bardzo słaby i w ostatnim kwartale wynosił jedynie około 0,2%.

Funt brytyjski – GBP

Funt był jedną z najlepiej zachowujących się głównych walut. Zyskał w ciągu tygodnia około 0,4% wobec dolara, zaliczając trzeci kolejny wzrostowy tydzień. Wobec euro zmierzał natomiast do czwartego tygodnia zwyżek z rzędu. Według danych NBP funt podrożał od poniedziałku do piątku z 5,0692 zł do 5,1019 zł, a więc o około 0,65%.

Najważniejszym czynnikiem była polityka. Rynki pozytywnie przyjęły uporządkowane przekazanie władzy Andy’emu Burnhamowi oraz doniesienia, że stanowisko ministra finansów ma objąć centrowa Shabana Mahmood. Inwestorzy obawiali się wcześniej, że nowy rząd może gwałtownie zwiększyć wydatki, co doprowadziłoby do wzrostu zadłużenia i rentowności obligacji. Oczekiwanie bardziej ostrożnej polityki budżetowej wsparło zarówno funta, jak i brytyjskie obligacje. Dane gospodarcze były umiarkowanie pozytywne: PKB wzrósł w maju o 0,1%, a w ciągu trzech miesięcy do maja gospodarka urosła o 0,7%. Usługi rozwijały się, lecz przemysł i budownictwo pozostały słabe. Funt jest więc wspierany przez polityczne uspokojenie, ale część analityków ostrzega, że jego kurs może być już zbyt wysoki w stosunku do kondycji realnej gospodarki.

Jen japoński – JPY

Jen pozostaje jedną z najsłabszych walut świata. W piątek za jednego dolara płacono około 162,3 jena, bardzo blisko czterdziestoletniego minimum wynoszącego 162,84. Wobec złotego jen praktycznie stał w miejscu: kurs 100 jenów wzrósł z 2,3350 zł do 2,3369 zł. Niewielka zmiana nie oznacza jednak spokojnego tygodnia. Rynek cały czas obawia się interwencji władz Japonii.

Podstawową przyczyną słabości jena pozostaje różnica pomiędzy stopami procentowymi w Japonii i USA. Stopa Banku Japonii wynosi około 1%, podczas gdy przedział stóp Fed to 3,50–3,75%. Inwestorzy mogą więc tanio pożyczać jeny i lokować środki w wyżej oprocentowanych aktywach zagranicznych. Władze próbują ograniczyć ten proceder. Premier Sanae Takaichi zapowiedziała zachęcanie państwowego funduszu emerytalnego GPIF do większych inwestycji w japońskie aktywa. Sama sugestia, że fundusz mógłby sprzedawać część zagranicznych aktywów i kupować krajowe, chwilowo pomogła jenowi. Japonia wydała już wcześniej rekordowe 11,7 biliona jenów na obronę waluty, ale efekty interwencji okazały się krótkotrwałe.

Złoty – PLN

Złoty zakończył tydzień słabiej wobec większości głównych walut. Euro podrożało o około 0,32%, dolar o 0,28%, funt o 0,65%, dolar kanadyjski o 1,02%, a korona norweska aż o 1,37%. Złoty umocnił się natomiast wobec słabego forinta, randa i rupii indyjskiej. Nie była to więc gwałtowna wyprzedaż polskiej waluty, lecz raczej umiarkowane pogorszenie jej pozycji wobec walut rozwiniętych i surowcowych.

Polskiej gospodarce pomaga wyraźny spadek inflacji. Roczna dynamika cen obniżyła się w czerwcu z 3,1% do 2,5%, czyli do środka przedziału celu NBP. Jednocześnie Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła wcześniej stopę referencyjną na poziomie 3,75%, ponieważ nowa projekcja wskazuje na możliwość ponownego wzrostu cen w drugiej części roku. Największym zagrożeniem jest energia. Polska importuje ropę i gaz, dlatego przedłużenie kryzysu na Bliskim Wschodzie oznaczałoby wyższe rachunki, droższe paliwo i gorszy bilans handlowy. Złotego wspiera natomiast dość szybki wzrost gospodarczy: Komisja Europejska przewiduje na 2026 r. wzrost PKB o około 3,5%, napędzany konsumpcją i inwestycjami finansowanymi ze środków unijnych. Problemem pozostaje wysoki deficyt budżetowy.

Forint węgierski – HUF

Forint był najsłabszą z analizowanych walut w relacji do złotego. Wartość 100 forintów spadła według NBP z 1,2151 zł do 1,1972 zł, czyli o około 1,47%. Oznacza to, że nawet lekko słabszy złoty zdecydowanie wygrywał z węgierską walutą. Forintowi nie pomagała informacja, że węgierski bank centralny nadal widzi przestrzeń do dalszego obniżania stóp procentowych w okresie letnim.

Pod koniec czerwca główna stopa została obniżona o 25 punktów bazowych, do 6%. To nadal poziom wysoki, ale kierunek zmian jest dla kursu ważniejszy niż sama wysokość oprocentowania. Jeżeli inwestorzy spodziewają się dalszych cięć, atrakcyjność forinta jako waluty oferującej wysokie odsetki maleje. Dodatkowym problemem są finanse publiczne. Nowy rząd Pétera Magyara ma do końca sierpnia przedstawić przebudowany budżet, próbując jednocześnie ograniczyć deficyt i zrealizować kosztowne obietnice wyborcze. Węgry liczą na napływ 16,4 miliarda euro odblokowanych funduszy unijnych, co w dłuższym okresie może wspierać inwestycje i forinta. W krótkim terminie rynek chce jednak zobaczyć realne oszczędności i wiarygodny plan finansowy.

Korona norweska – NOK

Korona norweska należała do największych zwycięzców tygodnia. Jej kurs w NBP wzrósł z 0,3874 zł do 0,3927 zł, czyli o około 1,37%. Za umocnieniem stał przede wszystkim skok cen ropy. Brent podrożała w ciągu tygodnia o około 13%, osiągając okolice 86 dolarów za baryłkę. Norwegia jest jednym z największych europejskich eksporterów ropy i gazu, więc wyższe ceny surowców zwiększają jej przychody eksportowe i zapotrzebowanie na koronę.

Mechanizm jest stosunkowo prosty: importerzy norweskiej ropy muszą ostatecznie dokonywać rozliczeń powiązanych z norweską gospodarką, a większe wpływy poprawiają bilans handlowy i stan finansów publicznych. Norges Bank sam przyznaje, że zachowanie korony po wybuchu konfliktu jest częściowo związane z cenami ropy. Dalsze ograniczenia podaży mogą wspierać walutę, natomiast szybkie zakończenie kryzysu i spadek cen surowców mógłby ten ruch odwrócić. Droga ropa nie jest jednak wyłącznie korzystna. Podnosi ona globalną inflację, osłabia popyt u partnerów handlowych Norwegii i może zmniejszyć zapotrzebowanie na inne norweskie towary. Obecna siła korony jest więc mocno uzależniona od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Dolar kanadyjski – CAD

Dolar kanadyjski utrzymywał się w pobliżu najwyższego poziomu od czterech tygodni. W relacji do złotego podrożał z 2,6775 zł do 2,7049 zł, czyli o około 1,02%. Pomagały mu zarówno słabsze dane inflacyjne z USA, jak i wzrost cen ropy. Kanada jest dużym producentem surowców energetycznych, dlatego droższa ropa zwykle zwiększa wpływy kanadyjskich eksporterów i poprawia ocenę tamtejszej gospodarki.

W tym tygodniu Bank Kanady pozostawił stopę procentową na poziomie 2,25% już szóste posiedzenie z rzędu. Bank oczekuje poprawy wzrostu gospodarczego w drugiej połowie roku, ale jednocześnie złagodził wcześniejsze sugestie, że może być potrzebna seria podwyżek stóp. Dla dolara kanadyjskiego była to wiadomość mieszana. Brak obniżki pomaga walucie, lecz rezygnacja z bardziej zdecydowanie jastrzębiego tonu ogranicza jej potencjał do dalszego umocnienia. Istotne było również zmniejszenie różnicy pomiędzy rentownościami obligacji amerykańskich i kanadyjskich po łagodniejszych danych inflacyjnych z USA. Im mniejsza przewaga oprocentowania w Stanach Zjednoczonych, tym mniejsza zachęta do sprzedawania dolara kanadyjskiego i kupowania amerykańskiego.

Dolar australijski – AUD

Dolar australijski zmierzał do trzeciego kolejnego wzrostowego tygodnia wobec dolara amerykańskiego, chociaż w piątek cofnął się do około 0,698 dolara z powodu pogorszenia nastrojów na światowych giełdach. Wobec złotego AUD podrożał o około 0,72%, z 2,6273 zł do 2,6462 zł. Australijska waluta korzystała przede wszystkim ze słabości dolara amerykańskiego oraz wcześniejszych oczekiwań, że polityka pieniężna w Australii pozostanie stosunkowo restrykcyjna.

AUD jest często traktowany jako pośredni sposób inwestowania w Chiny, ponieważ Chiny są kluczowym odbiorcą australijskich surowców. Dlatego mieszane dane z chińskiej gospodarki wywoływały znaczne wahania. Z jednej strony eksport i produkcja przemysłowa Chin były mocne, co oznacza potencjalnie większy popyt na australijską rudę żelaza, węgiel i inne surowce. Z drugiej strony wzrost chińskiego PKB zwolnił do 4,3%, inwestycje pozostały słabe, a sektor nieruchomości nadal się kurczył. Australijska gospodarka ma jednocześnie dość odporny rynek pracy: w maju powstało ponad 40 tysięcy miejsc pracy, a bezrobocie obniżyło się do 4,4%. AUD pozostaje jednak walutą wrażliwą na giełdowe spadki i wzrost globalnego strachu.

Dolar nowozelandzki – NZD

Dolar nowozelandzki podrożał wobec złotego o około 1,08%, z 2,1888 zł do 2,2125 zł. Nadal działał impuls po decyzji Banku Rezerw Nowej Zelandii z poprzedniego tygodnia, kiedy stopa została podniesiona o 25 punktów bazowych, do 2,5%. Bank zasugerował również, że mogą być potrzebne kolejne działania ograniczające presję cenową. Wyższe stopy zwiększają potencjalny dochód z aktywów denominowanych w NZD, dlatego zwykle wspierają walutę.

Problem polega na tym, że Nowa Zelandia podnosi stopy nie z powodu wyjątkowo szybkiego wzrostu gospodarczego, lecz głównie z powodu rosnących kosztów energii. Bank centralny ostrzegł w tym tygodniu, że firmy są bardziej skłonne szybko przerzucać podwyżki kosztów na klientów, ale znacznie wolniej obniżają ceny, kiedy koszty spadają. Zwiększa to ryzyko utrwalenia inflacji. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenia jednocześnie, że gospodarka mogła skurczyć się w drugim kwartale, a inflacja może przejściowo wzrosnąć do około 4%. NZD jest więc wspierany przez stopy procentowe, lecz fundamenty gospodarki pozostają kruche, zwłaszcza przy bezrobociu przekraczającym 5% i słabnącej konsumpcji.

Yuan chiński – CNY

Yuan zmierzał do trzeciego kolejnego tygodnia wzrostów wobec dolara, choć w piątek cofnął się z miesięcznego maksimum. Wobec złotego chińska waluta podrożała z 0,5581 zł do 0,5599 zł, czyli o około 0,32%. Zachowanie yuana było zaskakująco odporne, biorąc pod uwagę słabsze od oczekiwań dane o chińskim wzroście.

PKB Chin zwiększył się w drugim kwartale o 4,3% rok do roku, wobec oczekiwanych 4,5% i 5% w pierwszym kwartale. Było to najwolniejsze tempo wzrostu od końca 2022 r. Głównymi problemami są słaby popyt wewnętrzny, spadek inwestycji oraz trwający kryzys na rynku nieruchomości. Jednocześnie eksport, produkcja przemysłowa i sprzedaż chińskich samochodów oraz produktów związanych ze sztuczną inteligencją pozostają mocne. Pekin zapowiedział szybszą realizację projektów infrastrukturalnych finansowanych przez państwo. Planowane wydatki mają sięgnąć w tym roku około 7 bilionów yuanów, ale władze unikają szerokiego programu pobudzania gospodarki. Dla kursu oznacza to stabilizację, lecz bez mocnego impulsu do trwałego wzrostu. Bank centralny prawdopodobnie nadal będzie ograniczał zbyt szybkie osłabienie yuana, aby nie zwiększać kosztów importowanej ropy.

Rupia indyjska – INR

Rupia indyjska zanotowała najgorszy tydzień od około dziewięciu tygodni, tracąc mniej więcej 1% wobec dolara i kończąc handel w pobliżu 96,28 rupii za dolara. Wobec złotego wartość 100 rupii spadła z 3,9581 zł do 3,9390 zł, czyli o około 0,48%. Bezpośrednią przyczyną była ropa, której cena wzrosła w ciągu tygodnia o około 13%.

Indie importują zdecydowaną większość zużywanej ropy. Kiedy surowiec drożeje, indyjskie rafinerie i przedsiębiorstwa muszą kupować więcej dolarów, aby opłacić dostawy. Rosnący popyt na dolara oznacza jednocześnie większą podaż rupii i jej osłabienie. Bank Rezerw Indii próbował stabilizować rynek poprzez sprzedaż dolarów za pośrednictwem banków państwowych. Sytuację komplikuje inflacja, która w czerwcu wzrosła do 4,38%, przekraczając cel banku centralnego po raz pierwszy od 17 miesięcy. Ceny podnosiły zarówno paliwa, jak i żywność, na którą wpływał nierówny przebieg monsunu. RBI znalazł się w trudnym położeniu: wyższe stopy mogłyby pomóc rupii i ograniczyć inflację, ale jednocześnie zaszkodziłyby wzrostowi gospodarczemu i zwiększyły koszty kredytów.

Rupia indonezyjska – IDR

Rupia indonezyjska była jedną z najbardziej zmiennych walut tygodnia. W środę osłabiła się do około 18 130 rupii za dolara, ale w ujęciu NBP ostatecznie podrożała wobec złotego o około 1,48%. Wartość 10 tysięcy rupii wzrosła z 2,0904 zł do 2,1214 zł. Ten pozornie sprzeczny obraz wynika z różnych godzin pomiaru oraz dużej zmienności zarówno rupii, jak i złotego.

Gospodarka Indonezji jest pod presją drogiej ropy, rosnących dopłat do paliw i pogarszającego się bilansu handlowego. Kraj odnotował w maju deficyt handlowy w wysokości 1,61 miliarda dolarów – pierwszy od sześciu lat. Import wyraźnie wzrósł, podczas gdy eksport surowców spadł. Bank Indonesia już w czerwcu przeprowadził niespodziewaną podwyżkę stopy o 25 punktów bazowych, do 5,5%, aby bronić waluty, ograniczać odpływ kapitału i walczyć z inflacją. Rynek nie wyklucza kolejnego ruchu. Dodatkowo tegoroczny deficyt budżetowy może wzrosnąć do około 2,85% PKB, między innymi przez większe dopłaty do energii. Rupia może więc korzystać z podwyżek stóp, ale jej długoterminowa kondycja zależy od opanowania wydatków i kosztów importu paliw.

Won południowokoreański – KRW

Won znalazł się w centrum uwagi z powodu wyjątkowo gwałtownych wydarzeń na koreańskim rynku finansowym. Wartość 100 wonów wzrosła wobec złotego z 0,2536 zł do 0,2555 zł, czyli o około 0,75%. Jednocześnie koreańskie akcje technologiczne przeżywały potężną wyprzedaż. Spadki producentów półprzewodników, wysoka popularność lewarowanych funduszy ETF i przymusowe zamykanie pozycji drobnych inwestorów doprowadziły do zmienności niewidzianej od azjatyckiego kryzysu finansowego.

Najważniejszym wydarzeniem walutowym była pierwsza od ponad trzech lat podwyżka stóp procentowych przez Bank Korei. Stopa wzrosła 16 lipca z 2,5% do 2,75%, a bank zasygnalizował możliwość dalszego zaostrzania polityki. Inflacja osiągnęła 3,2%, wyraźnie przekraczając dwuprocentowy cel. Rosną ceny energii, a wcześniejsza słabość wona zwiększa koszty importowanych surowców. Z drugiej strony koreańskiej gospodarce pomaga światowy popyt na półprzewodniki i urządzenia potrzebne do rozwoju sztucznej inteligencji. Podwyżka stóp wspiera wona, ale szkodzi zadłużonym gospodarstwom domowym i wysoko wycenionym spółkom. Korea musi więc jednocześnie walczyć z inflacją, bańką spekulacyjną na akcjach i dużym zadłużeniem prywatnym.

Rand południowoafrykański – ZAR

Rand był jedną z walut najmocniej odczuwających pogorszenie globalnych nastrojów. Wartość jednego randa spadła według NBP z 0,2315 zł do 0,2303 zł, czyli o około 0,52%. Waluta osłabiała się w poniedziałek i czwartek, kiedy inwestorzy wycofywali środki z bardziej ryzykownych rynków po kolejnych doniesieniach o starciach między USA i Iranem.

Republika Południowej Afryki importuje ropę, dlatego wzrost jej ceny pogarsza bilans handlowy, podnosi koszty transportu i może zwiększać inflację. Jednocześnie rand jest walutą bardzo płynną, przez co inwestorzy często sprzedają go jako jednego z pierwszych, gdy chcą szybko ograniczyć ryzyko związane z rynkami wschodzącymi. W przyszłym tygodniu opublikowane zostaną dane o inflacji i odbędzie się posiedzenie Banku Rezerw RPA. Decyzja dotycząca stóp zapowiada się jako trudna. Podwyżka mogłaby wesprzeć randa i ograniczyć ceny, ale zaszkodziłaby gospodarce, która zmaga się ze słabym wzrostem, bezrobociem oraz problemami infrastrukturalnymi. Brak reakcji może natomiast zwiększyć ryzyko dalszego odpływu kapitału, szczególnie jeżeli ropa będzie nadal drożeć.

Podsumowanie

Najważniejszym zwycięzcą tygodnia była nie konkretna waluta, lecz ropa naftowa. Jej wzrost o około 13% przestawił kierunek przepływów kapitału. Zyskiwały waluty eksporterów energii, szczególnie korona norweska i dolar kanadyjski. Traciły waluty importerów, na czele z rupią indyjską oraz randem. Nowozelandzki dolar korzystał dodatkowo z niedawnej podwyżki stóp, a won z decyzji Banku Korei.

W grupie głównych walut najlepiej radził sobie funt, wspierany poprawą politycznej przewidywalności w Wielkiej Brytanii. Euro lekko zyskało, ale europejskiej gospodarce nadal ciążą słaby wzrost i ryzyko ponownego przyspieszenia inflacji. Dolar stracił na światowym rynku po łagodnych danych o cenach, jednak był chroniony przez popyt na bezpieczne aktywa. Jen pozostawał blisko czterdziestoletniego minimum.

Złoty nie przeżył gwałtownego załamania, ale wyraźnie ustępował większości walut rozwiniętych i surowcowych. Dobra sytuacja gospodarcza Polski oraz spadek inflacji dają mu wsparcie, jednak wysoki deficyt budżetowy, możliwość dalszego wzrostu cen energii i pogorszenie globalnych nastrojów ograniczają potencjał umocnienia.

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 17 lipca 2026