Dolar traci siłę, ropa znów straszy – Światowe waluty w cieniu inflacji i sztucznej inteligencji

Podsumowując mijający tydzień można powiedzieć, że dolar traci przewagę, ropa drożeje, a światowe waluty reagują na inflację, sztuczną inteligencję i politykę.

Miniony tydzień na światowych rynkach walutowych przyniósł kilka zaskakujących zwrotów. Jeszcze na początku tygodnia wydawało się, że amerykański dolar będzie kontynuował umocnienie. Wysoka inflacja w Stanach Zjednoczonych, rosnące ceny ropy oraz niepewność geopolityczna przemawiały na jego korzyść. Jednak kolejne dni pokazały, że inwestorzy zaczynają dostrzegać także inne zagrożenia dla amerykańskiej gospodarki.

Szczególnie dużo uwagi poświęcono sytuacji na rynku sztucznej inteligencji. Po miesiącach ogromnych inwestycji w centra danych i rozwój nowych technologii pojawiły się obawy, czy wszystkie przedsięwzięcia rzeczywiście przyniosą oczekiwane zyski. Spadki cen akcji firm technologicznych wywołały niepokój, który przeniósł się również na rynek walutowy.

Równocześnie ropa naftowa ponownie stała się jednym z najważniejszych czynników wpływających na kursy walut. W piątek cena baryłki Brent zbliżyła się do 110 dolarów, osiągając najwyższy poziom od maja. Było to związane przede wszystkim z zagrożeniami dla dostaw surowca z Bliskiego Wschodu oraz problemami rosyjskiego sektora naftowego.

W Europie uwagę przyciągały problemy finansów publicznych Francji, perspektywy dalszych podwyżek stóp procentowych oraz sytuacja gospodarcza Wielkiej Brytanii. W Azji szczególnie interesujące wydarzenia dotyczyły Indii, Korei Południowej, Chin, Filipin i Indonezji.

Poniżej przedstawiamy 15 walut, które wyróżniały się w tym tygodniu skalą zmian kursowych lub znaczeniem wydarzeń gospodarczych.

Dolar amerykański (USD) – inflacja straszy, ale inwestorzy zaczynają mieć wątpliwości

Amerykański dolar rozpoczął tydzień w stosunkowo dobrej kondycji. Wysoka inflacja i drożejąca ropa naftowa zwiększały prawdopodobieństwo utrzymania wysokich stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Dla dolara jest to zwykle korzystna sytuacja, ponieważ wyższe oprocentowanie amerykańskich obligacji przyciąga inwestorów z całego świata.

Jednak w kolejnych dniach nastąpiła zmiana nastrojów. Pomimo niepokojących danych o wzroście cen przedstawiciele Fed zaczęli sygnalizować, że kolejna podwyżka stóp nie musi nastąpić natychmiast. Pod koniec tygodnia inwestorzy oceniali prawdopodobieństwo pozostawienia stóp bez zmian na październikowym posiedzeniu na około 83%.

Dodatkowym problemem okazał się spadek cen akcji spółek związanych ze sztuczną inteligencją. Inwestorzy zaczęli zastanawiać się, czy ogromne nakłady na centra danych nie prowadzą do powstawania nowej bańki inwestycyjnej.

W rezultacie dolar stracił część wcześniejszej przewagi. W piątkowym raporcie Reuters wskazywał, że indeks dolara zmierzał do zakończenia tygodnia spadkiem o około 0,35%.

To interesująca zmiana. Dotychczas niepewność często wzmacniała amerykańską walutę. Tym razem część inwestorów zaczęła szukać bezpieczeństwa przede wszystkim w obligacjach, a nie w samym dolarze.

Euro (EUR) – odbicie po wcześniejszej słabości, ale problemy Francji pozostają

Zmiana względem USD: około +0,42%.

Euro zdołało zakończyć tydzień na plusie wobec dolara, chociaż sytuacja europejskiej waluty pozostaje skomplikowana.

Jednym z największych problemów strefy euro są obecnie finanse publiczne Francji. Rosnące zadłużenie oraz obawy o zdolność rządu do uporządkowania wydatków doprowadziły wcześniej do silnych zmian na francuskim rynku obligacji. Inwestorzy zaczęli domagać się wyższego oprocentowania za pożyczanie pieniędzy francuskiemu państwu.

Nie pomaga również kosztowna energia. Europa jest dużym importerem ropy i gazu, dlatego wzrost cen tych surowców pogarsza sytuację przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych.

Z drugiej strony pojawił się czynnik wspierający euro. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenił, że Europejski Bank Centralny prawdopodobnie będzie musiał podnieść stopy procentowe jeszcze co najmniej raz w 2026 roku, o 0,25 punktu procentowego.

Wyższe stopy mogą zwiększać atrakcyjność euro dla inwestorów. Problem polega jednak na tym, że jednocześnie podnoszą koszty kredytów, utrudniając rozwój gospodarczy.

Ostatecznie euro skorzystało przede wszystkim z osłabienia dolara, ale perspektywy europejskiej waluty nadal zależą od tego, czy uda się pogodzić walkę z inflacją z utrzymaniem wzrostu gospodarczego.

Złoty polski (PLN) – spokojniejsze notowania pomimo wyższej inflacji

Zmiana względem USD: około +0,73%.

Polski złoty zakończył tydzień umocnieniem wobec amerykańskiego dolara oraz nieznacznym wzrostem wartości względem euro.

W piątek średni kurs NBP wynosił 3,8827 zł za dolara oraz 4,3661 zł za euro. Dla porównania na początku tygodnia, w poniedziałek, dolar kosztował według NBP 3,9211 zł, a euro 4,3889 zł.

Najważniejszym wydarzeniem gospodarczym w Polsce była publikacja ostatecznych danych dotyczących wrześniowej inflacji. Główny Urząd Statystyczny poinformował, że ceny wzrosły o 4,1% w skali roku, czyli nieco mocniej, niż wskazywał wcześniejszy szacunek wynoszący 4,0%.

To istotna informacja dla gospodarstw domowych, ale również dla rynku walutowego. Wyższa inflacja może ograniczać możliwości obniżania stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski.

Przypomnijmy, że podczas październikowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopę referencyjną na poziomie 3,75%.

Złotemu pomagało także osłabienie dolara na światowych rynkach. Nie oznacza to jednak, że polska waluta jest odporna na wszystkie zagrożenia. Wysokie ceny ropy i gazu mogą zwiększać koszty importu, podnosić inflację oraz pogarszać sytuację przedsiębiorstw.

Na razie złoty wykazuje względną stabilność, ale jego dalszy kierunek będzie zależał przede wszystkim od decyzji banków centralnych oraz sytuacji gospodarczej w Europie.

Funt brytyjski (GBP) – brytyjska gospodarka pozytywnie zaskakuje

Zmiana względem USD: około +0,87%.

Funt brytyjski należał do silniejszych walut mijającego tygodnia. Jego umocnienie wynikało nie tylko ze słabości dolara, ale również z bardziej optymistycznych informacji dotyczących brytyjskiej gospodarki.

Opublikowane dane pokazały, że gospodarka Wielkiej Brytanii rozwijała się w sierpniu szybciej, niż wcześniej oczekiwano. Szczególnie dobrze radził sobie sektor usług związanych z programowaniem i nowoczesnymi technologiami.

To interesujące w kontekście światowych obaw dotyczących sztucznej inteligencji. Podczas gdy inwestorzy na giełdach zastanawiają się nad opłacalnością ogromnych inwestycji technologicznych, brytyjskie dane sugerują, że rozwój tego sektora już wspiera realną aktywność gospodarczą.

Dobre informacje zwiększyły oczekiwania, że Bank Anglii będzie mógł kontynuować walkę z inflacją. Rynek spodziewa się kolejnej podwyżki stóp procentowych w listopadzie.

Funt umacniał się również względem euro, osiągając poziomy niewidziane od kilkunastu miesięcy.

Nie oznacza to jednak końca brytyjskich problemów. Inwestorzy czekają na budżet, który ma zostać przedstawiony 29 października. Rząd musi znaleźć sposób na ograniczenie deficytu bez nadmiernego obciążania gospodarki dodatkowymi podatkami.

Frank szwajcarski (CHF) – niepewność ponownie przyciąga kapitał do Szwajcarii

Zmiana względem USD: około +0,86%.

Frank szwajcarski ponownie potwierdził swoją pozycję waluty uznawanej za bezpieczną przystań w okresach niepewności.

W mijającym tygodniu inwestorzy mieli wiele powodów do ostrożności. Spadki na giełdach technologicznych, problemy zadłużeniowe w Europie oraz napięcia na Bliskim Wschodzie sprawiały, że część kapitału kierowała się w stronę stabilniejszych aktywów.

Szwajcaria jest postrzegana jako kraj o stosunkowo przewidywalnej polityce gospodarczej, silnych instytucjach i stabilnym systemie finansowym. Dzięki temu frank często zyskuje nawet wtedy, gdy oprocentowanie w Szwajcarii pozostaje bardzo niskie.

Obecnie główna stopa procentowa Szwajcarskiego Banku Narodowego wynosi 0%. Rynek nie oczekuje jednak łatwego powrotu do głęboko ujemnego oprocentowania.

Umocnienie franka jest korzystne dla jego posiadaczy, ale stanowi problem dla szwajcarskich eksporterów. Im droższy frank, tym wyższe ceny szwajcarskich produktów dla zagranicznych odbiorców.

Dla Polaków frank pozostaje natomiast istotny przede wszystkim ze względu na kredyty walutowe i oszczędności. W piątek średni kurs NBP wynosił 4,7099 zł za CHF.

Jen japoński (JPY) – niewielkie odbicie po kilku tygodniach osłabienia

Zmiana względem USD: około +0,15%.

Japoński jen zakończył tydzień niewielkim umocnieniem wobec dolara, przerywając wcześniejszą serię spadków.

Dla japońskiej gospodarki szczególnie niekorzystne pozostają wysokie ceny ropy naftowej. Japonia importuje większość potrzebnych jej surowców energetycznych, dlatego drożejąca energia zwiększa rachunki przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.

Jednocześnie słabszy jen dodatkowo podnosi koszt zakupów za granicą. Powstaje więc trudna sytuacja: ceny importowanych produktów rosną, a bank centralny musi zdecydować, jak szybko podnosić stopy procentowe.

W piątek prezes Banku Japonii Kazuo Ueda podkreślił, że bank nie zamierza tolerować trwałego wzrostu inflacji bazowej powyżej celu wynoszącego 2%.

Japoński bank centralny podnosił już stopy procentowe w czerwcu i wrześniu. Obecnie główna stopa wynosi 1,25%, ale nadal jest stosunkowo niska na tle wielu innych rozwiniętych gospodarek.

Dla jena najważniejsze będzie to, czy Bank Japonii zdecyduje się na kolejne podwyżki oraz czy dolar będzie kontynuował osłabienie.

Korona norweska (NOK) – ropa naftowa ponownie wspiera walutę Norwegii

Zmiana względem USD: około +1,28%.

Korona norweska była jedną z wyraźnie umacniających się walut tego tygodnia. Głównym powodem pozostawała sytuacja na światowym rynku energii.

Norwegia jest jednym z ważniejszych europejskich producentów ropy naftowej i gazu ziemnego. W przeciwieństwie do większości państw Europy wzrost cen tych surowców może poprawiać jej dochody z eksportu.

W piątek cena baryłki Brent osiągnęła na zamknięciu 109,86 dolara. Oznaczało to wzrost o około 4,9% w skali tygodnia.

Droga ropa może zwiększać wpływy norweskich przedsiębiorstw energetycznych oraz przychody państwa. To z kolei sprzyja zainteresowaniu koroną.

Norwegia nie jest jednak całkowicie odporna na negatywne skutki drogiej energii. Rosnące koszty transportu i produkcji mogą wpływać na ceny innych towarów.

Wrześniowa inflacja w Norwegii wyniosła 3,4% w skali roku. Oznacza to, że również norweski bank centralny musi uważnie obserwować presję cenową.

Dalsze losy korony będą silnie związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie i perspektywami cen surowców energetycznych.

Rupia indyjska (INR) – jedno z największych umocnień tygodnia

Zmiana względem USD: około +1,86%.

Rupia indyjska była jedną z najciekawszych walut mijającego tygodnia. Według Reutersa umocniła się o około 2%, osiągając najlepszy tygodniowy wynik od siedmiu miesięcy.

Nie był to jednak rezultat wyłącznie poprawy sytuacji gospodarczej. Dużą rolę odegrały działania indyjskiego banku centralnego.

Reserve Bank of India wprowadził rozwiązania mające ograniczyć zapotrzebowanie na dolary oraz utrudnić część transakcji spekulacyjnych. Między innymi zaostrzono zasady kupowania amerykańskiej waluty bez udokumentowanej potrzeby gospodarczej.

Dodatkowo państwowym firmom naftowym ułatwiono pozyskiwanie dolarów poza zwykłym rynkiem walutowym.

To ważne, ponieważ Indie należą do największych importerów ropy na świecie. Gdy surowiec drożeje, indyjskie przedsiębiorstwa potrzebują więcej dolarów, co zwykle osłabia rupię.

Pod koniec tygodnia za dolara płacono około 94,96 rupii.

Eksperci podkreślają jednak, że administracyjne wspieranie waluty nie rozwiązuje wszystkich problemów. Indie nadal zmagają się z wysokimi kosztami importu oraz deficytem handlowym.

Umocnienie rupii było imponujące, ale jego trwałość pozostaje niepewna.

Dolar nowozelandzki (NZD) – odbicie waluty pomimo problemów gospodarczych

Zmiana względem USD: około +0,89%.

Dolar nowozelandzki zdołał wyraźnie umocnić się wobec amerykańskiej waluty, korzystając przede wszystkim ze zmiany globalnych nastrojów.

Nowa Zelandia pozostaje jednak w trudnej sytuacji gospodarczej. Wysokie ceny paliw ograniczają możliwości zakupowe gospodarstw domowych, a słabszy rynek pracy i stagnacja cen nieruchomości utrudniają ożywienie konsumpcji.

Jednocześnie kraj korzysta z relatywnie dobrej sytuacji eksporterów żywności oraz produktów rolnych. Popyt na nowozelandzkie towary na rynkach zagranicznych pomaga stabilizować gospodarkę.

Bank Rezerw Nowej Zelandii we wrześniu podniósł główną stopę procentową do 2,75%. Powodem była inflacja, która w drugim kwartale osiągnęła 4,1%.

Bank centralny oczekuje, że wzrost cen będzie stopniowo hamował, jednak sytuacja na rynku energii pozostaje istotnym zagrożeniem.

Dla dolara nowozelandzkiego znaczenie mają również wydarzenia w Chinach, będących ważnym partnerem handlowym kraju.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy poprawa kursu NZD ma trwalsze podstawy, czy była przede wszystkim efektem chwilowego osłabienia amerykańskiego dolara.

Won południowokoreański (KRW) – giełdowe trzęsienie ziemi i niepewność wokół AI

Zmiana względem USD: około +0,70%.

W Korei Południowej doszło do jednych z najbardziej dramatycznych wydarzeń finansowych mijającego tygodnia.

W czwartek główny indeks giełdowy KOSPI spadł aż o 7,57%, osiągając najniższy poziom od sześciu miesięcy. W trakcie sesji straty były jeszcze większe, co doprowadziło do czasowego wstrzymania handlu.

Szczególnie mocno ucierpiały przedsiębiorstwa produkujące półprzewodniki. Akcje Samsunga straciły 9,5%, a SK Hynix ponad 11%.

Powodem była rosnąca niepewność dotycząca opłacalności światowych inwestycji w sztuczną inteligencję.

Korea Południowa jest jednym z najważniejszych producentów pamięci komputerowych i układów elektronicznych. Jeżeli firmy technologiczne zaczną ograniczać wydatki na centra danych, może to negatywnie odbić się na koreańskim eksporcie.

W trakcie giełdowej wyprzedaży won znalazł się pod presją. Ostatecznie jednak porównanie piątkowych kursów referencyjnych wskazuje na jego tygodniowe umocnienie wobec dolara.

To dobry przykład sytuacji, w której końcowy wynik waluty nie pokazuje pełnej skali nerwowości panującej na rynku.

Dolar australijski (AUD) – słaby rynek pracy zmienia oczekiwania inwestorów

Zmiana względem USD: około -0,32%.

Dolar australijski znalazł się pod presją po publikacji rozczarowujących danych dotyczących zatrudnienia.

We wrześniu liczba pracujących w Australii zmniejszyła się o 39,3 tysiąca osób, podczas gdy ekonomiści oczekiwali wzrostu zatrudnienia.

Stopa bezrobocia wyniosła 4,7%, pozostając na najwyższym poziomie od około pięciu lat.

Dane były szczególnie istotne, ponieważ australijski bank centralny od dłuższego czasu walczy z podwyższoną inflacją. W 2026 roku podniósł już stopy procentowe czterokrotnie, doprowadzając główną stopę do 4,6%.

Wyższe oprocentowanie kredytów miało ograniczyć wydatki konsumentów i spowolnić wzrost cen. Najnowsze dane sugerują jednak, że ograniczenia zaczynają odbijać się również na zatrudnieniu.

W rezultacie inwestorzy znacząco zmniejszyli oczekiwania dotyczące kolejnej podwyżki stóp. Po publikacji danych rynek oceniał prawdopodobieństwo pozostawienia oprocentowania bez zmian w listopadzie na około 90%.

Dla dolara australijskiego jest to niekorzystne, ponieważ mniejsze szanse na podwyżki stóp mogą ograniczać zainteresowanie australijskimi aktywami. Sytuację komplikuje fakt, że inflacja nadal pozostaje wysoka.

Juan chiński (CNY) – eksport bije rekordy, ale gospodarka nadal ma problemy

Zmiana względem USD: około +0,09%.

Chiński juan pozostawał stosunkowo stabilny wobec dolara, chociaż informacje z tamtejszej gospodarki były wyjątkowo interesujące.

Według opublikowanych w środę danych chiński eksport wzrósł we wrześniu aż o 36,3% w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku. Import zwiększył się natomiast o 31%.

Nadwyżka handlowa Chin osiągnęła 133,53 miliarda dolarów w samym wrześniu.

Wyniki pokazują, że chińskie przedsiębiorstwa bardzo skutecznie sprzedają swoje produkty za granicą. Szczególnie dobrze radzą sobie producenci półprzewodników, samochodów oraz urządzeń związanych z nowoczesnymi technologiami.

Jednocześnie gospodarka Chin nadal ma problem ze stosunkowo słabym popytem krajowym i trudną sytuacją sektora nieruchomości.

Oznacza to, że znaczną część wzrostu gospodarczego zapewnia sprzedaż zagraniczna.

Duża nadwyżka handlowa może wspierać juana, ponieważ eksporterzy otrzymują przychody w zagranicznych walutach, które następnie częściowo wymieniają na chińską walutę.

Zbyt silny juan mógłby jednak pogarszać konkurencyjność chińskich produktów. Dlatego bank centralny stara się ograniczać nadmierne wahania kursu.

Real brazylijski (BRL) – wybory prezydenckie zwiększają nerwowość

Zmiana względem USD: około -1,53%.

Brazylijski real należał do wyraźnie słabszych walut mijającego tygodnia.

Najważniejszym wydarzeniem w Brazylii pozostaje kampania przed drugą turą wyborów prezydenckich. O zwycięstwo rywalizują urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva oraz senator Flávio Bolsonaro.

Dla inwestorów istotne jest przede wszystkim to, jak przyszły rząd zamierza poradzić sobie z rosnącym zadłużeniem państwa.

Brazylijski dług publiczny osiągnął około 82,9% produktu krajowego brutto. Oznacza to, że znaczna część pieniędzy pochodzących z podatków musi być przeznaczana na obsługę zobowiązań państwa.

Obaj kandydaci zapowiadają działania mające poprawić sytuację finansów publicznych, jednak ich propozycje różnią się tempem i sposobem wprowadzania zmian.

Inwestorzy obawiają się, że po wyborach realizacja zapowiedzi okaże się trudniejsza, niż sugerują politycy.

Brazylia jest również dużym producentem surowców, dlatego ceny ropy, produktów rolnych i metali mają istotne znaczenie dla jej gospodarki.

Wysokie ceny części surowców mogą wspierać eksport, ale nie zawsze wystarczają, aby zrównoważyć obawy dotyczące polityki gospodarczej.

W przypadku reala najbliższe tygodnie mogą przynieść znaczne wahania związane z wynikiem wyborów.

Peso filipińskie (PHP) – historyczne minimum wobec dolara

Zmiana względem USD: około -0,23%.

Peso filipińskie było jedną z walut, które wzbudziły szczególnie duże zainteresowanie inwestorów.

W czwartek kurs dolara przekroczył poziom 63 peso, ustanawiając nowe historyczne maksimum amerykańskiej waluty względem filipińskiego pieniądza. W trakcie sesji dolar kosztował nawet 63,15 peso, a dzień zakończył się kursem około 63,06.

Dla mieszkańców Filipin jest to niepokojąca sytuacja.

Kraj importuje znaczące ilości ropy naftowej i innych surowców. Kiedy dolar drożeje, a ceny energii jednocześnie rosną, koszty sprowadzanych z zagranicy towarów zwiększają się szczególnie szybko.

Może to prowadzić do kolejnego wzrostu inflacji, która ogranicza możliwości zakupowe gospodarstw domowych.

Słabsze peso ma jednak również pewną zaletę. Filipiny otrzymują duże transfery pieniężne od obywateli pracujących za granicą. Osoby wymieniające dolary na peso mogą otrzymać więcej lokalnej waluty.

Nie zmienia to faktu, że gwałtowne osłabienie kursu zwiększa ryzyko gospodarcze.

Przypadek Filipin pokazuje, jak trudna jest sytuacja państw uzależnionych od importowanej energii w okresie wysokich cen ropy.

Rupia indonezyjska (IDR) – gwałtowne spadki na giełdzie zagrażają walucie

Zmiana względem USD: około -0,83%.

Indonezja znalazła się w centrum uwagi światowych inwestorów po wyjątkowo niepokojących informacjach dotyczących jej rynku kapitałowego.

MSCI, jedna z najważniejszych firm tworzących międzynarodowe indeksy giełdowe, zaproponowała możliwość usunięcia Indonezji z głównych globalnych indeksów.

Powodem są obawy dotyczące przejrzystości rynku, struktury własnościowej spółek oraz skuteczności nadzoru nad obrotem akcjami.

Reakcja inwestorów była gwałtowna. Główny indeks giełdy w Dżakarcie spadł w piątek o 11,6%, notując największy jednodniowy spadek od kryzysu azjatyckiego z 1998 roku.

Niepokój szybko przeniósł się również na rynek walutowy. Rupia indonezyjska znalazła się pod presją, ponieważ inwestorzy zaczęli obawiać się wycofywania zagranicznego kapitału.

Jeżeli międzynarodowe fundusze ograniczają inwestycje w danym kraju, mogą sprzedawać jego walutę, aby przenieść pieniądze na inne rynki.

Dla Indonezji jest to szczególnie niebezpieczne ze względu na wysokie ceny importowanej ropy.

Wśród analityków pojawiły się nawet sugestie, że bank centralny może zostać zmuszony do podniesienia stóp procentowych, aby ograniczyć odpływ kapitału.

Ewentualne usunięcie z indeksów MSCI nie jest jeszcze przesądzone, ale samo pojawienie się takiego zagrożenia wywołało poważne turbulencje finansowe.

Podsumowanie tygodnia – ropa, inflacja i sztuczna inteligencja zmieniają układ sił

Tydzień od 12 do 16 października 2026 roku pokazał, że na rynku walutowym nie wystarczy już obserwowanie samych stóp procentowych.

Jeszcze niedawno dominowało stosunkowo proste przekonanie: jeżeli amerykańska inflacja pozostaje wysoka, a Fed utrzymuje restrykcyjną politykę pieniężną, dolar powinien zyskiwać.

Ostatnie wydarzenia pokazały jednak, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Pomimo silnej presji inflacyjnej dolar zakończył tydzień osłabieniem wobec wielu głównych walut. Inwestorzy zaczęli dostrzegać ryzyko związane z nadmiernym zadłużeniem przedsiębiorstw technologicznych oraz ogromnymi kosztami rozwoju sztucznej inteligencji.

Najważniejszym czynnikiem gospodarczym pozostaje jednak droga energia.

Ropa Brent zbliżyła się do 110 dolarów za baryłkę, a to oznacza zupełnie inne konsekwencje dla różnych państw.

Norwegia, będąca eksporterem surowców energetycznych, może korzystać na wyższych cenach. Z kolei Japonia, Indie, Filipiny czy Indonezja muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami importu.

Drugim istotnym elementem jest zmieniająca się polityka banków centralnych.

W Stanach Zjednoczonych inwestorzy zaczęli ograniczać oczekiwania dotyczące szybkich podwyżek stóp. W Europie pojawiają się głosy, że dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej może być konieczne. Japonia stopniowo odchodzi od wieloletniej polityki bardzo taniego pieniądza.

W Australii sytuacja jest odwrotna: słabnący rynek pracy zmniejsza prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek oprocentowania.

W Polsce sytuacja pozostaje względnie stabilna, choć inflacja ponownie daje o sobie znać.

Wrześniowy wzrost cen o 4,1% oznacza, że Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała zachować ostrożność. Zbyt szybkie obniżki stóp mogłyby dodatkowo zwiększyć presję inflacyjną, szczególnie jeżeli ropa utrzyma się na wysokich poziomach.

Dla złotego istotna będzie również sytuacja w strefie euro, ponieważ to właśnie gospodarki europejskie są najważniejszymi partnerami handlowymi Polski.

Na co warto zwracać uwagę w kolejnym tygodniu?

Przede wszystkim na dalsze zmiany cen ropy naftowej i sytuację na Bliskim Wschodzie. Każde poważniejsze zagrożenie dla dostaw energii może wywołać natychmiastową reakcję na rynku walutowym.

Równie istotne będą informacje dotyczące amerykańskiej gospodarki oraz oczekiwań wobec Fed. Inwestorzy będą próbowali ocenić, czy osłabienie dolara oznacza początek trwalszego trendu, czy jedynie krótką przerwę po wcześniejszych wzrostach.

W centrum uwagi znajdą się także gospodarki azjatyckie, szczególnie Chiny, Japonia, Indie oraz Indonezja.

Nadal warto obserwować kondycję firm technologicznych. Jeżeli obawy o opłacalność inwestycji w sztuczną inteligencję będą narastać, ich konsekwencje mogą być odczuwalne znacznie szerzej niż tylko na giełdach.

Najważniejszy wniosek z mijającego tygodnia jest taki, że światowy rynek walutowy staje się coraz bardziej wrażliwy na jednoczesne oddziaływanie kilku czynników: inflacji, kosztów energii, zadłużenia i zmian nastrojów inwestorów.

Waluty państw o zdrowych finansach publicznych, stabilnych instytucjach i mniejszej zależności od importu mogą w takich warunkach radzić sobie lepiej. Te, których gospodarki są szczególnie wrażliwe na wzrost cen ropy lub odpływ zagranicznego kapitału, pozostają bardziej narażone na gwałtowne wahania.

—

Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!

Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego

Tel. 52 349 38 78

Tel. 52 551 31 94

Kom. 512 381 696


Data publikacji 17 października 2026