Dolar mięknie, jen walczy o oddech, a ropa znów straszy
Upływające dni przyniosły przede wszystkim wyraźną zmianę nastawienia inwestorów do dolara, kolejną odsłonę walki o japońskiego jena oraz bardzo silny wpływ cen ropy na waluty importerów i eksporterów energii.
Rynek zaczął podważać scenariusz szybkiej podwyżki stóp procentowych w USA, ponieważ najnowsze dane o inflacji okazały się stosunkowo łagodne, a sprzedaż detaliczna niespodziewanie spadła. Jednocześnie w Japonii rośnie presja na Bank Japonii, aby podnieść stopy i pomóc bardzo słabemu jenowi. W Europie uwagę zwraca zaskakująco odporny funt, a Europejski Bank Centralny nadal musi mierzyć się z inflacją podbijaną przez energię. Ropa pozostaje jednym z najważniejszych elementów całej układanki – jej cena wzrosła w ostatnich dniach wraz z kolejnym zaostrzeniem napięć wokół Iranu.

Dolar amerykański – USD
Dolar rozpoczął te dni w stosunkowo dobrej formie, ale końcówka przyniosła mu wyraźnie mniej powodów do zadowolenia. Najważniejszym wydarzeniem okazały się piątkowe dane o sprzedaży detalicznej w USA. Zamiast oczekiwanego niewielkiego wzrostu w lipcu odnotowano spadek o 0,6%. To ważne, ponieważ konsumpcja jest jednym z głównych silników amerykańskiej gospodarki. Jeśli Amerykanie zaczynają ograniczać zakupy, rynek natychmiast zastanawia się, czy gospodarka nie zaczyna hamować bardziej, niż wcześniej zakładano. Do tego doszły umiarkowane dane o inflacji konsumenckiej i producenckiej. W efekcie inwestorzy wyraźnie zmniejszyli prawdopodobieństwo podwyżki stóp przez Fed we wrześniu. Jeszcze na początku tygodnia dolar korzystał z wysokich rentowności obligacji i problemów jena, ale później ten argument osłabł. Indeks dolara spadł w piątek w okolice 99,6 pkt. Dla rynku oznacza to powrót starego pytania: czy Fed rzeczywiście będzie dalej podnosił stopy, jeśli jednocześnie pojawiają się oznaki słabszego rynku pracy i konsumpcji?
Jen japoński – JPY
Jen pozostaje jedną z najbardziej interesujących walut całego rynku. Początek ostatnich dni ponownie należał do sprzedających jena – kurs dolara zbliżał się do 159-160 jenów, mimo niedawnej skoordynowanej interwencji Japonii i USA. To pokazuje, jak trudno administracyjnymi działaniami odwrócić trend wynikający z ogromnych różnic w stopach procentowych. Inwestor może nadal pożyczać taniej w jenie i kupować aktywa dające wyższe odsetki w innych krajach. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać pod koniec tygodnia. Japońskie ceny producenckie wzrosły w lipcu aż o 7,2% rok do roku, co zwiększyło oczekiwania, że Bank Japonii może podnieść stopy już we wrześniu. Jednocześnie słabsze dane z USA zmniejszyły szanse na ruch Fed. W piątek jen zaczął więc odzyskiwać część strat. Rynek nadal bardzo uważnie obserwuje okolice 160 jenów za dolara, ponieważ powrót kursu w te rejony może ponownie zwiększyć ryzyko interwencji władz.
Euro – EUR
Euro skorzystało przede wszystkim na osłabieniu dolara i na rosnącym przekonaniu, że Europejski Bank Centralny nie zakończył jeszcze podwyżek stóp. W piątek EUR/USD wzrósł w okolice 1,157-1,158. Ważniejsza od samego poziomu kursu jest jednak zmiana oczekiwań dotyczących EBC. Lipcowa inflacja w strefie euro wyniosła 2,9%, czyli ponownie wyraźnie przekracza cel banku centralnego wynoszący 2%. Głównym problemem pozostają wysokie ceny energii związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie gospodarka strefy euro radzi sobie lepiej, niż można było oczekiwać: w drugim kwartale PKB wzrósł o 0,4% w stosunku do poprzedniego kwartału. To daje EBC więcej przestrzeni do walki z inflacją. W sondażu Reutersa zdecydowana większość ekonomistów oczekuje we wrześniu podwyżki stopy depozytowej z 2,25% do 2,50%. Dla euro jest to korzystne, ponieważ wyższe stopy zwiększają atrakcyjność aktywów denominowanych we wspólnej walucie.
Funt brytyjski – GBP
Funt był jedną z mocniejszych dużych walut ostatnich dni. W piątek GBP/USD znajdował się w pobliżu 1,352, a brytyjska waluta była również około 0,25% mocniejsza niż przed tygodniem wobec euro. Powód jest stosunkowo prosty: brytyjska gospodarka okazała się odporniejsza, niż oczekiwali ekonomiści. PKB Wielkiej Brytanii wzrósł w drugim kwartale o 0,4%, a w samym czerwcu o 0,3%. Pomogły między innymi usługi i mocniejsza aktywność konsumentów. Dla funta ważna jest również polityka stóp procentowych. Krótkoterminowe brytyjskie stopy pozostają wysokie na tle wielu innych gospodarek rozwiniętych, dlatego funt jest atrakcyjny w tzw. transakcjach carry trade. Inwestorzy chętnie kupują walutę kraju oferującego wyższe oprocentowanie, szczególnie gdy zmienność na rynku jest niewielka. Problemem pozostają wysokie koszty energii i ryzyko ponownego przyspieszenia inflacji. Dlatego kolejne dane o brytyjskich cenach i rynku pracy mogą mieć dla funta znacznie większe znaczenie niż zazwyczaj.
Frank szwajcarski – CHF
Frank ponownie znalazł się pomiędzy dwiema przeciwstawnymi siłami. Z jednej strony napięcia geopolityczne tradycyjnie zwiększają zainteresowanie szwajcarską walutą jako bezpieczną przystanią. Z drugiej strony bardzo mocny frank jest dla Szwajcarii problemem, ponieważ utrudnia życie eksporterom i obniża ceny importowanych towarów, co przy niskiej inflacji może prowadzić do zbyt słabego wzrostu cen. Szwajcarski Bank Narodowy nadal utrzymuje stopę procentową na poziomie 0%, a ekonomiści nie oczekują w najbliższym czasie klasycznej serii podwyżek podobnej do tej obserwowanej w innych gospodarkach. Ciekawym tłem dla franka są natomiast bardzo dobre dane gospodarcze ze Szwajcarii. W drugim kwartale gospodarka rosła najszybciej od kilku lat, między innymi dzięki mocnemu przemysłowi farmaceutycznemu i chemicznemu. 13 sierpnia za euro płacono około 0,937 franka. Frank pozostaje więc mocny, ale jego dalsze umocnienie może zwiększać prawdopodobieństwo reakcji SNB na rynku walutowym.
Dolar kanadyjski – CAD
Dolar kanadyjski w ostatnich dniach znalazł się w bardzo ciekawym położeniu, ponieważ działają na niego jednocześnie ropa, dane gospodarcze i polityka handlowa USA. Na początku tygodnia CAD osiągnął wobec dolara amerykańskiego najmocniejszy poziom od około dwóch miesięcy. Pomogła przede wszystkim drożejąca ropa – Kanada jest dużym jej eksporterem, dlatego wzrost cen surowca zazwyczaj działa na korzyść tamtejszej waluty. Dodatkowym wsparciem były wcześniejsze dobre dane z rynku pracy. Największe ryzyko pozostaje jednak polityczne. Stany Zjednoczone zapowiedziały nowe wysokie cła na część kanadyjskich produktów, które mają wejść w życie 19 sierpnia, ale jednocześnie trwają intensywne negocjacje mające doprowadzić do porozumienia przed tym terminem. Sam fakt, że obie strony chcą zawrzeć umowę, pomógł ustabilizować CAD. Dla inwestorów oznacza to jednak kilka potencjalnie bardzo nerwowych sesji: pozytywna informacja z negocjacji może gwałtownie umocnić CAD, a ich zerwanie wywołać dokładnie odwrotną reakcję.
Dolar australijski – AUD
Australijski dolar dostał w tym tygodniu bardzo ważny sygnał bezpośrednio z banku centralnego. Reserve Bank of Australia pozostawił stopę procentową na poziomie 4,35%, ale jednocześnie wyraźnie zaznaczył, że kolejna podwyżka nadal jest możliwa. To istotne, ponieważ Australia już ma jedną z najwyższych stóp procentowych wśród dużych gospodarek rozwiniętych. Bank obawia się, że inflacja może ponownie okazać się uporczywa, szczególnie przy wysokich cenach energii. Dla przeciętnego obserwatora rynku mechanizm jest prosty: jeżeli inwestorzy spodziewają się wyższych australijskich stóp, dolar australijski staje się bardziej atrakcyjny. Reakcja AUD na samą decyzję nie była jednak gwałtowna, ponieważ rynek spodziewał się pozostawienia stóp bez zmian. Ważniejszy był komunikat. Dwa dni później przedstawiciel RBA ponownie ostrzegł, że ryzyka dla inflacji są skierowane w górę. Oznacza to, że AUD pozostaje jedną z walut szczególnie wrażliwych na kolejne dane o cenach, zatrudnieniu i kondycji konsumentów.
Dolar nowozelandzki – NZD
W Nowej Zelandii sytuacja jest bardziej skomplikowana niż w sąsiedniej Australii. Z jednej strony inflacja wymusza ostrożność banku centralnego i rynek nadal widzi duże prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp. Z drugiej strony gospodarka pokazuje oznaki wyraźnego osłabienia. Najlepszym przykładem są dane z rynku pracy: stopa bezrobocia w drugim kwartale wzrosła do 5,6%, najwyższego poziomu od około dekady. Po publikacji tych danych kiwi, jak potocznie nazywa się NZD, osłabił się. Jednocześnie rynek nadal wycenia wysokie prawdopodobieństwo podwyżki stóp przez Reserve Bank of New Zealand na początku września. Powstaje więc klasyczny konflikt: wyższe stopy są korzystne dla waluty, ale słabsza gospodarka działa w przeciwnym kierunku. W rezultacie NZD pozostaje niezwykle wrażliwy na każdą kolejną publikację makroekonomiczną. W ostatnich dniach nie był największym bohaterem rynku pod względem samej zmiany kursu, lecz pod względem zmiany perspektyw zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Korona norweska – NOK
Korona norweska znalazła się dokładnie pomiędzy decyzją banku centralnego a bardzo mocnym rynkiem ropy. Norges Bank pozostawił stopę procentową na poziomie 4,25%, argumentując, że inflacja ostatnio była nieco niższa od wcześniejszych prognoz. Jednocześnie bank nie ogłosił zwycięstwa nad wzrostem cen i pozostawił sobie możliwość dalszego zaostrzenia polityki. Bezpośrednio po decyzji korona chwilowo straciła, ponieważ część inwestorów liczyła na bardziej zdecydowany sygnał. Z drugiej strony działa ropa. Brent zyskał w ciągu ostatnich dni około 6%, ponieważ ponownie wzrosło ryzyko związane z konfliktem z Iranem. Norwegia jest dużym eksporterem ropy i gazu, dlatego wysokie ceny energii są dla jej gospodarki znacznie mniej bolesne niż dla importerów, a często wręcz wspierają koronę. W piątek EUR/NOK znajdował się w okolicach 10,93. NOK pozostaje więc walutą, na której polityka banku centralnego i sytuacja geopolityczna ciągną kurs w różnych kierunkach.
Polski złoty – PLN
Na złotym nie zobaczyliśmy spektakularnego ruchu, ale pod powierzchnią wydarzyło się bardzo dużo. PLN lekko osłabił się wobec euro, natomiast dane z polskiej gospodarki były całkiem mocne. Wstępny odczyt pokazał wzrost PKB w drugim kwartale o 3,8% rok do roku oraz o 0,9% w stosunku do poprzedniego kwartału. Jednocześnie inflacja w lipcu przyspieszyła do 3,0% z 2,5% w czerwcu. W dużej mierze związane było to z paliwami, co jest szczególnie ważne przy obecnych cenach ropy. Rząd ogłosił więc ponowne wprowadzenie części działań obniżających ceny paliw – VAT ma zostać czasowo zmniejszony z 23% do 8%, a od 17 do 31 sierpnia mają obowiązywać również maksymalne ceny paliw. Dla złotego jest to interesująca kombinacja: mocny wzrost gospodarczy działa korzystnie, ale wyższa inflacja i koszt energii ograniczają pole do dalszego obniżania stóp przez NBP, który w lipcu pozostawił główną stopę na poziomie 3,75%.
Juan chiński – CNY
W przypadku juana więcej dzieje się obecnie w fundamentach chińskiej gospodarki niż w samym kursie. Najważniejsza informacja przyszła w piątek: wartość nowych kredytów bankowych w Chinach spadła w lipcu o 340 mld juanów. Był to rekordowy spadek i sygnał wyjątkowo słabego popytu na kredyt ze strony gospodarstw domowych oraz firm. To ważne, ponieważ w gospodarce opartej przez wiele lat na inwestycjach i kredycie brak chęci do zadłużania się świadczy o niskim zaufaniu do przyszłości. Już wcześniej poznaliśmy słabszy od oczekiwań wzrost PKB – w drugim kwartale chińska gospodarka urosła o 4,3% rok do roku. Ludowy Bank Chin zapowiada dalsze wsparcie, ale jak dotąd unika bardzo agresywnego luzowania polityki. Dla juana jest to sytuacja trudna: słabsza gospodarka teoretycznie przemawia za niższymi stopami i słabszą walutą, ale Pekin jednocześnie nie chce gwałtownej deprecjacji CNY, która mogłaby wywołać odpływ kapitału.
Rupia indyjska – INR
Rupia zakończyła ostatnie dni lekkim osłabieniem, tracąc około 0,2% w skali tygodnia i kończąc piątkową sesję w pobliżu 95,43 rupii za dolara. W normalnych warunkach taki ruch nie wyglądałby szczególnie interesująco, ale warto spojrzeć na to, co robi Reserve Bank of India. Bank centralny regularnie sprzedaje dolary, aby ograniczać spadek wartości INR i nie dopuścić do zbyt gwałtownego przekroczenia kolejnych psychologicznych poziomów. Głównym problemem Indii jest ropa. Kraj importuje około 90% potrzebnego surowca, dlatego wzrost cen energii pogarsza bilans handlowy i zwiększa zapotrzebowanie importerów na dolary. Jednocześnie Indie mają bardzo dużą poduszkę bezpieczeństwa: rezerwy walutowe wzrosły do około 707 mld dolarów, czyli najwyższego poziomu od czterech miesięcy. Dzięki temu RBI ma środki pozwalające stabilizować kurs. Rupia pozostaje więc pod presją surowcową, ale jest aktywnie broniona przez bank centralny.
Peso meksykańskie – MXN
Peso w ostatnich dniach poruszało się stosunkowo spokojnie, ale jego sytuacja fundamentalna zdecydowanie się zmienia. Meksykańska inflacja spadła w lipcu do najniższego poziomu od ponad sześciu lat. Mimo tego Bank Meksyku pozostawił na początku sierpnia główną stopę procentową na poziomie 6,5%. Co ciekawe, bank nie uznał spadku inflacji za wystarczający powód do rozpoczęcia kolejnego cyklu cięć. W komunikacie zaznaczono, że powrót inflacji do celu może potrwać dłużej, niż wcześniej zakładano. Dla peso to dobra wiadomość, ponieważ relatywnie wysokie oprocentowanie nadal przyciąga inwestorów korzystających z carry trade. Jednocześnie poprawiły się dane dotyczące gospodarki – meksykański PKB odbił w drugim kwartale o 1,5% względem poprzednich trzech miesięcy po wcześniejszym spadku. Ryzykiem pozostaje oczywiście handel ze Stanami Zjednoczonymi. Peso jest wyjątkowo wrażliwe na wszelkie zapowiedzi ceł i zmian zasad wymiany gospodarczej z USA.
Real brazylijski – BRL
Brazylijski real znalazł się w interesującym punkcie cyklu gospodarczego. Najnowsze dane pokazały spadek inflacji do 4,44% w lipcu z 4,64% miesiąc wcześniej, dzięki czemu wzrost cen ponownie znalazł się w dopuszczalnym paśmie banku centralnego. Brazylia nadal oferuje jednak ekstremalnie wysokie oprocentowanie – po czwartej kolejnej obniżce główna stopa wynosi 14%. To bardzo dużo na tle większości świata i właśnie dlatego real może być atrakcyjny dla inwestorów stosujących carry trade. Z drugiej strony niższa inflacja daje bankowi centralnemu możliwość dalszego obniżania stóp, a każde zmniejszenie różnicy oprocentowania względem USA może osłabiać atrakcyjność BRL. Na początku ostatnich dni real stracił około 0,6% wraz ze słabszym zachowaniem części aktywów latynoamerykańskich. Brazylijska waluta pozostaje również podatna na globalny apetyt na ryzyko: kiedy inwestorzy boją się geopolityki, kapitał często odpływa z rynków wschodzących niezależnie od ich lokalnych fundamentów.
Rand południowoafrykański – ZAR
Rand jest jednym z ciekawszych przykładów tego, jak globalna polityka pieniężna może być ważniejsza dla waluty niż bieżące dane z jej własnego kraju. ZAR utrzymywał się w ostatnich dniach blisko najmocniejszych poziomów od około pięciu miesięcy i w piątek kosztował około 16,18 za dolara. Co ciekawe, odbywało się to pomimo słabszych danych z południowoafrykańskiego rynku pracy, przemysłu i górnictwa. Wsparciem dla randa było przede wszystkim ograniczenie oczekiwań dotyczących dalszych podwyżek stóp w USA. Gdy inwestorzy zakładają, że oprocentowanie dolara nie będzie rosło tak szybko, wysokodochodowe waluty rynków wschodzących stają się bardziej atrakcyjne. Rand jest przy tym bardzo podatny na globalny apetyt na ryzyko – potrafi gwałtownie zyskiwać, gdy inwestorzy są spokojni, ale równie szybko tracić podczas ucieczki do dolara. Dlatego konflikt na Bliskim Wschodzie pozostaje dla ZAR potencjalnym zagrożeniem mimo jego ostatniej dobrej formy.
Podsumowanie
Upływające dni były przede wszystkim okresem przestawiania oczekiwań dotyczących stóp procentowych. Jeszcze na początku tygodnia inwestorzy zastanawiali się, czy Fed będzie zmuszony ponownie podnosić koszt pieniądza ze względu na inflację i drożejącą energię. Łagodniejsze dane o inflacji, a następnie bardzo słaba sprzedaż detaliczna sprawiły jednak, że ten scenariusz stał się mniej prawdopodobny. To odebrało część przewagi dolarowi.
Jednocześnie dokładnie odwrotny proces zachodzi w Japonii. Wysoka inflacja producencka i skrajnie słaby jen zwiększają presję na Bank Japonii, aby podnieść stopy. To sprawia, że para USD/JPY może być jednym z najważniejszych punktów obserwacyjnych również w kolejnych dniach.
Drugim wielkim tematem pozostaje ropa. Jej około sześcioprocentowy wzrost w ostatnich dniach różnie wpływa na poszczególne waluty. Pomaga eksporterom takim jak Norwegia i Kanada, ale ciąży importerom, szczególnie Indiom. W Polsce droższe paliwa już przyczyniły się do przyspieszenia inflacji i skłoniły rząd do ponownego wprowadzenia czasowych działań obniżających ceny na stacjach.
Na tle całego rynku dobrze prezentują się funt, dolar kanadyjski i rand. Euro korzysta natomiast z perspektywy kolejnej podwyżki stóp przez EBC. Złoty pozostaje stosunkowo spokojny, choć polska gospodarka daje mu całkiem dobre fundamenty – wzrost PKB przyspieszył do 3,8% rok do roku. Największym znakiem zapytania dla PLN pozostają ceny energii i dalsza polityka NBP.
W najbliższych dniach warto więc szczególnie obserwować USD/JPY, EUR/USD, GBP/USD, ropę oraz EUR/PLN. To na tych rynkach najlepiej widać obecnie starcie trzech głównych sił: zmieniających się oczekiwań dotyczących stóp procentowych, kondycji gospodarek oraz ryzyka geopolitycznego.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 14 sierpnia 2026






























