Fed, jen i ropa: tydzień, w którym rynek walut znów zmienił kierunek
Rynek walutowy przeszedł od strachu przed twardym Fedem do ulgi po słabszych danych z USA. To osłabiło dolara i pomogło euro, funtowi, frankowi oraz części walut rynków wschodzących. Najbardziej nerwowy był jen, bo Japonia znalazła się blisko granicy, przy której rynek zaczyna realnie bać się interwencji. Funt był jednym z wygranych, bo jednocześnie korzystał ze słabości dolara i dobrej pozycji wobec euro. Złoty zachował się spokojnie: inflacja w Polsce wróciła do celu NBP, ale to oznacza raczej stabilizację niż paliwo do wielkiego rajdu. Waluty surowcowe, jak NOK, CAD i AUD, żyły przede wszystkim ropą, handlem i oczekiwaniami wobec banków centralnych. W tle widać też ważną lekcję: nie wszystkie waluty reagują tak samo na dolara. Rupia osłabła przez lokalny popyt na USD, a lira dalej walczy z wysoką inflacją.

Dolar amerykański – USD
Dolar był w tym tygodniu walutą, która ustawiła rytm całemu rynkowi. Początek tygodnia jeszcze dawał mu pewne wsparcie, bo inwestorzy zakładali, że Fed może dłużej utrzymać twardą postawę wobec inflacji. Sytuacja zmieniła się po danych z rynku pracy. Zatrudnienie w USA wzrosło słabiej od oczekiwań, a wcześniejsze dane zrewidowano w dół, więc rynek zaczął zakładać mniejsze prawdopodobieństwo szybkiej podwyżki stóp. To uderza w dolara, bo wysoka stopa procentowa działa jak magnes na kapitał. Gdy ten magnes słabnie, inwestorzy chętniej patrzą na euro, funta, waluty surowcowe i część rynków wschodzących. Dolar nie załamał się dramatycznie, ale po kilku tygodniach siły końcówka tygodnia była dla niego wyraźnie słabsza.
Euro – EUR
Euro zyskało głównie dlatego, że osłabił się dolar, ale nie był to tydzień całkowicie bezproblemowy dla wspólnej waluty. Z jednej strony kurs EUR/USD podszedł w okolice 1,1440–1,1450, czyli rynek wyraźnie kupował euro po słabszych danych z USA. Z drugiej strony dane inflacyjne ze strefy euro pokazały niższą presję cenową. Inflacja w strefie euro spadła w czerwcu do 2,8% z 3,2%, a inflacja bazowa również się obniżyła. Jeśli ceny rosną wolniej, Europejski Bank Centralny nie musi się tak spieszyć z kolejnymi podwyżkami stóp. To trochę ogranicza potencjał euro, bo waluta zwykle lubi wysokie stopy. W efekcie euro rosło wobec dolara, ale już wobec funta było słabsze.
Funt brytyjski – GBP
Funt był jedną z najmocniejszych walut tygodnia w grupie głównych walut. Reuters podawał, że brytyjska waluta wzrosła wobec dolara o około 1,1%, co było jej najlepszym tygodniowym wynikiem od prawie trzech miesięcy. Dodatkowo funt dotarł do rocznego maksimum wobec euro, a para EUR/GBP zeszła w okolice najniższych poziomów od czerwca poprzedniego roku. Dla rynku to sygnał, że inwestorzy uznali funta za walutę z lepszym krótkoterminowym układem niż euro: trochę słabszy dolar pomagał wszystkim, ale funt dodatkowo korzystał z relatywnie mocnego nastawienia rynku do brytyjskich stóp procentowych. W prostych słowach: gdy inwestorzy widzą, że za trzymanie danej waluty można dostać atrakcyjniejsze odsetki, taka waluta często zyskuje.
Jen japoński – JPY
Jen miał bardzo nerwowy tydzień. Najpierw osunął się do poziomów niewidzianych od około 40 lat, a kurs USD/JPY dochodził w okolice 162–163. To bardzo ważne, bo Japonia jest krajem mocno zależnym od importu surowców i energii, więc słaby jen podnosi koszty życia oraz koszty działania firm. Później jen odrobił część strat, bo słabsze dane z USA osłabiły dolara, a japońskie władze znów przypomniały, że są gotowe reagować na nadmierne ruchy walutowe. Rynek boi się interwencji, czyli sytuacji, w której państwo sprzedaje dolary i kupuje jeny, aby wzmocnić własną walutę. To nie zawsze trwale zmienia trend, ale potrafi mocno przestraszyć spekulantów. Jen pozostał więc słaby strukturalnie, ale końcówka tygodnia przyniosła mu oddech.
Frank szwajcarski – CHF
Frank szwajcarski zachował się jak klasyczna waluta bezpieczeństwa, ale nie była to prosta historia. Z jednej strony słabszy dolar pomógł frankowi wobec USD. Z drugiej strony Szwajcarski Bank Narodowy nie chce zbyt mocnego franka, bo bardzo silna waluta obniża ceny importu i może zwiększać ryzyko zbyt niskiej inflacji. Dane ze Szwajcarii pokazały, że inflacja w czerwcu wyniosła około 0,5% rok do roku, czyli była bardzo niska. Przy takiej inflacji bank centralny nie ma dużego powodu, aby ostro podnosić stopy. Co więcej, ekonomiści wskazywali, że SNB będzie mocno patrzył na kurs franka i może być gotowy do działań na rynku walutowym. Dla inwestora oznacza to walutę bezpieczną, ale z ograniczanym potencjałem umocnienia przez sam bank centralny.
Złoty polski – PLN
Złoty miał tydzień raczej spokojny wobec euro, ale ciekawszy wobec dolara. EUR/PLN według kursu EBC z 3 lipca wynosił 4,2848, czyli złoty pozostawał w rejonie dobrze znanym z ostatnich tygodni. Najważniejszym lokalnym wydarzeniem były dane inflacyjne. GUS podał, że inflacja CPI w czerwcu wyniosła 2,5% rok do roku, czyli dokładnie tyle, ile wynosi cel inflacyjny NBP. To dobra wiadomość dla konsumentów, ale dla waluty ma dwie strony. Niższa inflacja zmniejsza presję na podwyżki stóp procentowych, a nawet może wzmacniać dyskusję o stabilnych lub niższych stopach. Złoty korzystał jednak z ogólnego osłabienia dolara, więc wobec USD wyglądał lepiej niż wobec euro. Krótko mówiąc: złoty nie był gwiazdą tygodnia, ale zachowywał się stabilnie, a to w regionie Europy Środkowej też jest wartością.
Forint węgierski – HUF
Forint pozostawał jedną z ciekawszych walut regionu, bo Węgry mają zupełnie inny miks problemów niż Polska czy Czechy. Kurs EBC z 3 lipca pokazywał 353,10 HUF za euro, czyli forint był nadal relatywnie mocny jak na swoje historyczne wahania. Tłem dla tej waluty są wysokie stopy procentowe, ale też słaba gospodarka, ryzyko polityczne i pytanie, jak szybko bank centralny może obniżać koszt pieniądza. Reuters wcześniej wskazywał, że spadek inflacji i niższa premia za ryzyko mogą obniżać poziom stóp potrzebny do stabilizacji forinta. Forint lubi wysokie oprocentowanie, bo przyciąga kapitał, ale jeśli rynek zacznie wierzyć w obniżki stóp, ta poduszka ochronna robi się cieńsza. W tym tygodniu forint nie był tak spektakularny jak jen czy funt, ale pozostawał walutą, na którą inwestorzy patrzyli uważnie.
Korona czeska – CZK
Korona czeska miała wsparcie w polityce banku centralnego. Czeski Bank Narodowy w czerwcu podniósł stopy po raz pierwszy od kilku lat, do 3,75%, aby wyprzedzić ryzyka inflacyjne związane m.in. z płacami, cenami usług i skutkami napięć geopolitycznych. Dla waluty to ważne, bo wyższe stopy zwykle zwiększają atrakcyjność trzymania pieniędzy w danej walucie. Kurs EBC z 3 lipca pokazywał 24,194 CZK za euro, a więc korona nadal trzymała się mocno w porównaniu z wieloma walutami regionu. Jej zachowanie było mniej widowiskowe niż funta czy jena, ale ciekawsze fundamentalnie: Czechy pokazały, że bank centralny może iść w stronę zacieśnienia wtedy, gdy część innych banków myśli raczej o ostrożności. To pomagało koronie zachować wiarygodność.
Korona norweska – NOK
Korona norweska znów była silnie powiązana z ropą. Norwegia jest eksporterem energii, więc gdy ropa tanieje, inwestorzy często mniej chętnie kupują NOK. W tym tygodniu ceny ropy uspokoiły się po wcześniejszych skokach związanych z napięciami na Bliskim Wschodzie. Reuters pisał, że ropa spadała, gdy rynek zaczął wyceniać mniejsze ryzyko zakłóceń dostaw. To dla korony norweskiej nie jest idealne tło. Jednocześnie Norges Bank poinformował, że w lipcu będzie sprzedawał waluty obce równowartości 124 mln NOK dziennie w związku z transferami do rządu. Takie przepływy nie muszą same zmieniać trendu, ale są elementem układanki. Korona norweska kończyła tydzień jako waluta surowcowa: zależna od ropy, nastrojów globalnych i oczekiwań wobec stóp.
Korona szwedzka – SEK
Korona szwedzka była ciekawa przez nastawienie Riksbanku. Szwedzki bank centralny w czerwcu pozostawił stopę procentową na poziomie 1,75%, ale jednocześnie zaznaczył, że istnieje pewne prawdopodobieństwo podwyżki później w tym roku. To ważny sygnał: bank nie mówi „podnosimy już teraz”, ale też nie mówi „inflacja jest całkowicie pokonana”. Dla waluty taka postawa może być wspierająca, bo inwestorzy nie wykluczają wyższego oprocentowania w przyszłości. Kurs EBC z 3 lipca wynosił 11,0315 SEK za euro, więc korona pozostawała wrażliwa na zmiany nastroju wobec Europy i globalnego ryzyka. W praktyce SEK zachowywała się jak waluta pomiędzy bezpiecznym rynkiem rozwiniętym a bardziej zmienną walutą cykliczną. Pomagały jej oczekiwania na stabilną politykę, ale szkodziła niepewność co do inflacji i wzrostu.
Dolar kanadyjski – CAD
Dolar kanadyjski dostał wsparcie po słabszych danych z USA. Reuters podawał, że CAD doszedł do 10-dniowego maksimum wobec dolara amerykańskiego, wspierany słabością USD i lepszymi sygnałami z kanadyjskiego przemysłu. To klasyczny mechanizm: gdy dolar USA słabnie, waluty takie jak CAD często łapią oddech. Ale nie wszystko wyglądało dobrze. Analitycy w ankiecie Reutersa obniżyli prognozy dla dolara kanadyjskiego z powodu niepewności wokół USMCA, czyli porozumienia handlowego między USA, Kanadą i Meksykiem. Kanada jest bardzo zależna od handlu z USA, więc każda groźba zmian w zasadach gry uderza w zaufanie do CAD. Do tego dochodzi ropa: Kanada jest dużym eksporterem surowców, więc niższe ceny ropy ograniczają siłę kanadyjskiej waluty.
Dolar australijski – AUD
Dolar australijski miał tydzień pod presją danych handlowych. Australia niespodziewanie zanotowała w maju deficyt w handlu towarami, największy od 2015 r. Eksport spadł m.in. przez słabszą sprzedaż złota niemonetarnego i rudy żelaza, a import wzrósł. Dla AUD to istotne, bo Australia jest gospodarką mocno związaną z eksportem surowców. Gdy bilans handlowy wygląda gorzej, rynek zaczyna pytać, czy gospodarka nie traci części zewnętrznego wsparcia. Z drugiej strony australijski bank centralny niedawno ostrzegał, że cykl podwyżek stóp może nie być całkowicie zakończony, bo globalne ceny energii nadal mogą podbijać inflację. Dlatego AUD nie był jednoznacznie słaby: słabsze dane handlowe ciążyły, ale perspektywa wyższych stóp działała jak przeciwwaga.
Dolar nowozelandzki – NZD
Dolar nowozelandzki był jedną z walut, przy których rynek mocno patrzył na bank centralny i inflację. Reuters wskazywał, że Nowa Zelandia ma opóźnione ożywienie gospodarcze, a inflacja może pozostać powyżej celu banku centralnego dłużej, m.in. przez wcześniejszy szok cen energii. To dla NZD mieszanka trudna do oceny. Z jednej strony słabsza gospodarka zwykle osłabia walutę, bo inwestorzy boją się spowolnienia. Z drugiej strony wyższa inflacja może wymusić wyższe stopy procentowe, a to walutę wspiera. W tym tygodniu pojawił się też lepszy odczyt nastrojów konsumentów, co dało trochę ulgi. NZD był więc walutą „pomiędzy”: nie tak bezpieczny jak frank, nie tak surowcowy jak NOK czy CAD, ale bardzo zależny od tego, co zrobi RBNZ.
Rupia indyjska – INR
Rupia indyjska była jedną z wyraźnie słabszych walut tygodnia. Reuters podawał, że mimo lekkiego piątkowego odbicia INR zakończyła tydzień prawie 1% niżej i była w okolicy najsłabszego poziomu od trzech tygodni. Przyczyną nie była tylko siła lub słabość dolara, ale konkretne przepływy: popyt na dolary ze strony firm, transakcje arbitrażowe oraz wygasające pozycje na rynku NDF. Brzmi technicznie, ale sens jest prosty: gdy duże podmioty muszą kupować dolary z powodów handlowych albo rozliczeniowych, lokalna waluta może słabnąć nawet wtedy, gdy globalnie dolar nie jest szczególnie mocny. Indie mają też pozytywne elementy, jak napływy do obligacji, ale w krótkim terminie przeważyła potrzeba kupowania USD. To był dobry przykład, że waluta może żyć własnym życiem.
Lira turecka – TRY
Lira turecka znów pokazała, że jest walutą z własnym, bardzo trudnym problemem: inflacją. Kurs USD/TRY według Trading Economics 3 lipca znajdował się w okolicy 46,8, a lira była słabsza o około 1,8% w miesiąc i ponad 17% w rok. To nie jest gwałtowny jednorazowy wypadek, tylko ciągła presja. Turecka inflacja w czerwcu wyniosła około 32,1% rok do roku, czyli spadła tylko lekko. Dla zwykłego człowieka oznacza to, że ceny nadal rosną bardzo szybko, a bank centralny ma ograniczone pole do luzowania polityki. Gdy inflacja jest tak wysoka, inwestorzy żądają wysokich stóp albo po prostu unikają waluty. Dlatego lira pozostawała jedną z najbardziej wrażliwych walut tygodnia, nawet jeśli największe nagłówki skradły dolar, jen i funt.
—
Jeśli potrzebujesz kupić lub sprzedać waluty zapraszamy do naszego kantoru w Bydgoszczy. Mamy aż 32 waluty w super cenach!
Kantor Cent Bydgoszcz ul. Dworcowa 39
róg ul. Dworcowej i Marcinkowskiego
Tel. 52 349 38 78
Tel. 52 551 31 94
Kom. 512 381 696
Data publikacji 3 lipca 2026






























